The New Year's Resolution Book Tag

Gotowi na sylwestra? Wychodzicie gdzieś dzisiejszego wieczoru? Z okazji Nowego Roku, który rozpocznie się już jutro, mam dla Was z tej okazji tag noworoczny, do którego nominowała mnie Latte z bloga BOOKBLOG , za co serdecznie jej dziękuję.

1. Autor, z którym chciałabyś rozpocząć swoją przygodę w nowym roku.

Chciałabym rozpocząć moją przygodę z twórczością Gartha Nixa. Do tej pory w Polsce została wydana cała trylogia o Starym królestwie, prequel do tej trylogii, a w styczniu wychodzi nowa, pojedyncza powieść tego autora zatytułowana Zagubieni książęta. 

2. Książka, którą chciałabyś przeczytać.


Takich książek jest niesamowicie wiele, ale podam pierwszą, która przyszła mi na myśl i jest to Plaga samobójców, którą nagle wszyscy w mojej klasie zaczęli czytać, dlatego i ja muszę się w końcu za nią zabrać, bo w każdej chwili mogę zostać zaspojlerowana, a tego nienawidzę. 


3. Klasyk, który chciałabyś przeczytać.


Od bardzo, bardzo dawna chcę sięgnąć po Przeminęło z wiatrem, a ostatnio ukazało się u nas piękne wznowienie tej książki, które koniecznie muszę zdobyć, a potem przeczytać.


4. Książka, którą chciałabyś przeczytać po raz kolejny.


Moje ulubione książki mogłabym czytać wielokrotnie i często zdarza mi się wrazać do ulubionych fragmentów, ale po raz kolejny chciałabym przeczytać w całości Królową Tearlingu, która kilka dni temu wkradła się w moje myśli i nie może wypaść mi z głowy. Już nie mogę doczekać się kontynuacji, a na pewno jeszcze przed jej premierą, która ma miejsce w kwietniu, odświeżę sobie pierwszy tom.  


5. Książka, którą masz od wieków i chcesz ją przeczytać w nowym roku.


Może nie mam tej książki od wieków, ale od ponad pół roku na mojej półce leży Cyrk nocy, na który od bardzo dawna miałam ochotę, dlatego koniecznie muszę go przeczytać w nadchodzącym roku. 


6. Wielka książka, którą chciałabyś przeczytać.


Niesamowicie chciałabym przeczytać Drogę królów Brandona Sandersona. Wiem, że ta książka będzie niesamowita i na pewno trafi do ulubionych, ale ma prawie 1000 stron i w tym roku zabrakło mi czasu, żeby po nią sięgnąć, dlatego mam zamiar nadrobić to w przyszłym.

7. Autor, którego chcesz przeczytać więcej książek w nowym roku.


Zdecydowanie jest to Colleen Hoover. Do tej pory przeczytałam jej Maybe Someday i Pułapkę uczuć. Obie książki bardzo mi się podobały i z wielką chęcią sięgnęłabym po inne jej powieści.


8. Książka, którą dostałaś na święta i chciałabyś przeczytać.


Nie dostałam żadnej książki na święta, ale zamówiłam sobie Króla kruków, jako prezent ode mnie dla mnie. 

9. Seria, którą chciałabyś przeczytać (zacząć i skończyć).


Chciałabym przeczytać serię Drżenie Maggie Stiefvater. Właśnie ostatnio wydawnictwo postanowiło wznowić trzy tomy i przy okazji wydać czwarty, który nie ukazał się jeszcze w Polsce.

10. Seria, którą już zaczęłaś i chciałabyś skończyć w nadchodzącym roku.


Nie jest to seria, a trylogia i mam tu na myśli Marę Dyer. Przeczytałam Tajemnicę i Przemianę od razu jena po drugiej, a potem niesamowicie czekałam na finał, jednak odciągnęły mnie inne lektury i nie udało mi się poznać zakończenia w tym roku.

Przy okazji chciałam życzyć wszystkim ZACZYTANEGO 2016 ROKU! 

Zobacz więcej >

Powrót do czasów dzieciństwa


Najsławniejszy czarodziej na świecie, pomimo zakończenia swojej historii w siódmym i ostatnim tomie serii, a także opuszczeniu ekranów kin, po kilku latach postanowił ponownie wrócić do naszego świata i ożywić szarą rzeczywistość odrobiną magii.

Serię o Harrym Potterze znają wszyscy. Chłopiec, który przeżył, podbił serca czytelników i na zawsze zapisał się na kartach historii. J. K. Rowling stworzyła świat czarodziejów, tak bliski i zarazem odległy naszemu, w którym każdy chciałby spędzić, choć chwilę i dzięki Harry'emu otrzymał taką szansę. W ciągu kilkunastu lat pojawiło się na rynku wiele wydań serii o młodym czarodzieju, jednak na wieść o nowej, zilustrowanej przez Jima Keya odsłonie jego przygód, nie mogłam się powstrzymać przed zdobyciem własnego egzemplarza.  

Seria o Harrym Potterze towarzyszyła mi już w moich najmłodszych latach, jednak nie w formie książek, a filmów, które jako dziecko pokochałam. Mogłam godzinami siedzieć przed telewizorem i cały czas od początku oglądać przygody młodego czarodzieja. Dopiero kilka lat temu, po obejrzeniu wszystkich ekranizacji zdecydowałam się sięgnąć po książkowy pierwowzór, który okazał się jeszcze lepszy od filmowej adaptacji. Harry wciągnął mnie do swojego świata i przypuszczam, że użył odrobiny magii, bym nie mogła się od niego oderwać.

Ilustracje zdobiące karty tej książki w niesamowity sposób działają na czytelnika. Pobudzają naszą wyobraźnię, cieszą oko i nadają powieści niepowtarzalny klimat. Bardzo podoba mi się to, jak ilustracje zostały rozmieszczone na kartach książki. Niekiedy zajmują całe strony, pojawiają się też kartki, na których znajdziemy tylko małe akcenty. Znajdziemy także strony, na których tekst stapia się z ilustracjami lub kartki, gdzie na jednej stronie znajduje się tekst, natomiast całą następną zajmuje ilustracja. Muszę również wspomnieć o oprawie tej książki, ponieważ to, co widzimy na pierwszy rzut oka, jest tylko obwolutą, pod którą skrywa się piękna twarda oprawa z jedną symboliczną sówką trzymającą w dziobie list z Hogwartu.

Jestem zakochana w nowym, ilustrowanym wydaniu Harry'ego Pottera i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, które jak wiadomo, są coraz grubsze, dlatego mam nadzieję na jeszcze więcej cudownych ilustracji do podziwiania. Jeśli zastanawiacie się, czy warto zaopatrzyć się we własne wydanie tej książki, to nie zwlekajcie, ponieważ teraz jest to jedna z najpiękniejszych książek zdobiących moje półki.  


Za możliwość powrócenia do jednej z moich ulubionych serii dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

Zobacz więcej >

Co przyniesie styczeń?

Grudzień wypadł dość blado na tle ostatnich miesięcy, jednak za to styczeń obfituje w premiery. Pojawi się sporo kontynuacji, pojedyncze powieści i kilka pierwszych tomów rozpoczynających serie. Koniecznie dajcie znać, które książki Was zainteresowały.

Pięć sposobów na upadek – K. A. Tucker


Premiera: 1 stycznia
Wydawnictwo: Filia

Finał serii Dziesięć płytkich oddechów.







Królowie przeklęci. Tom III – Maurice Druon


Premiera: 11 stycznia
Wydawnictwo: Otwarte

Trzeci tom nowego wydania cyklu Królów przeklęci.



Piąta Fala – Rick Yancey (wyd. filmowe)


Premiera: 13 stycznia
Wydawnictwo: Otwarte

Pierwsza fala przyniosła ciemność. Druga odcięła drogę ucieczki. Trzecia zabiła nadzieję. Po czwartej wiedz jedno: nie ufaj nikomu. Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji, by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka. Przemierzająca zgliszcza Ameryki Cassie próbuje uciec od istot, które tylko wyglądają jak ludzie. Zabijają wszystkich, z dnia na dzień zmniejszając garstkę ocalałych. Cassie wie, że pozostać żywą oznacza pozostać samotną. To się zmienia, gdy poznaje Evana Walkera. On może być jej ostatnią nadzieją na przetrwanie… albo zagrożeniem. Czy Cassie powinna mu zaufać? Czy zdąży odnaleźć sprzymierzeńców, zanim piąta fala położy kres ludzkości?

Porwana pieśniarka – Danielle L. Jensen


Premiera: 13 stycznia
Wydawnictwo: Galeria Książki

Czasami trzeba zrobić coś niewyobrażalnego. Od pięciu stuleci trolle nie mogą opuszczać miasta pod ruinami Samotnej Góry. Więzi je klątwa czarownicy. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci. Niespodziewanie pojawia się przepowiednia o związku, który złamie potężne zaklęcie. W Cécile de Troyes rozpoznano kobietę z przepowiedni. Zostaje więc porwana i uwięziona pod górą. Od pierwszej chwili w podziemnym mieście dziewczyna myśli tylko o jednym – o ucieczce. Trolle, które ją uprowadziły, są jednak inteligentne, szybkie i nieludzko silne. Porwana musi czekać na właściwy moment i stosowną okazję. Z biegiem czasu dzieje się coś niezwykłego – w sercu Cécile kiełkuje uczucie do tajemniczego księcia, z którym została związana ślubem. Dziewczyna poznaje kolejne osoby, nawiązuje przyjaźnie i powoli uzmysławia sobie, że może być jedyną nadzieją dla mieszańców zniewolonych przez trolle czystej krwi. W mieście wybucha bunt. A Tristan, jej książę i przyszły król, jest jego tajnym przywódcą. W miarę zanurzania się w świat skomplikowanych intryg politycznych podziemnego świata Cécile przestaje być córką prostego rolnika, staje się księżniczką, nadzieją całego ludu i czarownicą obdarzoną mocą dość potężną, by na zawsze zmienić Trollus, podziemne miasto.

Złe dziewczyny nie umierają – Katie Alender


Premiera: 13 stycznia
Wydawnictwo: Feeria Young

Alexis ucieka w fotografowanie i trzyma się na uboczu, jak niejedna nastolatka. Nie każdy jest urodzoną cheerleaderką. Zresztą jak się żyje z takimi rodzicami, nie ma w tym nic dziwnego. Młodsza siostra Alexis, trzynastoletnia Kasey, też jest specyficzna, z tym swoim zbzikowaniem na punkcie starych lalek. W sumie życie Alexis, choć trochę wyobcowane, nie odbiega od normy. Tak się przynajmniej wydaje… Nagle sprawy wymykają się spod kontroli. Staje się jasne, że złowróżbne sygnały to był dopiero przedsmak prawdziwej grozy. Kasey zaczyna się zachowywać jeszcze bardziej niepokojąco niż wcześniej: jej błękitne oczy skrzą czasem zielonym blaskiem, pamięć odmawia jej posłuszeństwa, a słowa… słowa, które wypowiada, są żywcem wyjęte z dawnych epok. Kasey z radosnej kolekcjonerki lalek zmienia się w uosobienie zła. Dziwne rzeczy dzieją się też w domu. Drzwi otwierają się i zamykają, pchane niewidzialną ręką, woda sama się gotuje, klimatyzacja, choć wyłączona, przepełnia całe wnętrze chłodem. Początkowo Alexis bierze te sytuacje za urojenia, ale wkrótce zdaje sobie sprawę, że wszystko dzieje się naprawdę i tylko ona może podjąć walkę z czającym się zagrożeniem i ratować siostrę. Tylko czy zielonooka potworna dziewczynka to wciąż ta sama osoba co wcześniej?

Armada – Ernest Cline

Premiera: 13 stycznia
Wydawnictwo: Feeria Young

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody… W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawiania świata. Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór – popularnego symulatora lotów „Armada”. Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności – wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świecie – będą potrzebne, by uratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość – podsycana przez pamięć opowieści sci-fi, z którymi wyrastał – czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto… znajome? Radosne przetworzenie i inteligentna destrukcja konwencji science-fiction, rozpędzony i zaskakujący thriller, klasyczna opowieść o dojrzewaniu i historia inwazji kosmitów, o jakiej jeszcze nie czytałeś – wszystko w jednej powieści, której nie daje się odłożyć na bok.

Kuracja samobójców – Suzanne Young


Premiera: 13 stycznia
Wydawnictwo: Feeria Young

Kontynuacja Plagi samobójców.





Ta dziewczyna – Colleen Hoover


Premiera: 13 stycznia
Wydawnictwo: W.A.B.

Finał trylogii Pułapka uczuć.







Tu i teraz – Ann Brashares 


Premiera: 13 stycznia
Wydawnictwo: YA!

Jest 2014 rok. Cztery lata temu szesnastoletnia dziś Prenna James wyemigrowała do Nowego Jorku, w którym nadal czuje się obco. Problem polega na tym, że dziewczyna nie przybyła z innego kraju – przybyła z przyszłości, w której ludzkość została zdziesiątkowana z powodu roznoszonej przez komary zarazy, a świat, który znamy, legł w gruzach. Ucieczka w przeszłość była jedyną szansą ocalenia dla tych, którzy przeżyli. Wszyscy muszą absolutnie podporządkować się dobru społeczności i ściśle przestrzegać reguł. Nawiązywanie bliskich relacji z „tubylcami” jest zakazane. Tylko co zrobić, kiedy na horyzoncie pojawia się przystojny chłopak, Ethan Jarves? Dzieli ich kilkadziesiąt lat, łączy uczucie. We dwoje są zdolni odmienić bieg historii. Ale czy będą w stanie to zrobić?

Lustrzany świat Melody Black – Gavin Extence


Premiera: 14 stycznia
Wydawnictwo: Literackie

Raz na wozie, raz pod wozem. Najnowsza powieść autora głośnego debiutu Wszechświat kontra Alex Woods Jak to nieraz w życiu bywa, wszystko zaczęło się od trupa. To był zwykły sąsiad, nie ktoś, kogo Abby dobrze by znała, jednak mimo wszystko… Znalezienie zwłok, podczas gdy przyszło się pożyczyć puszkę pomidorów, może być lekko szokujące. A przynajmniej powinno być. Teraz, ponownie analizując minione wypadki, kobieta nie może pozbyć się wrażenia, że wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej, gdyby feralnej środy nie weszła do mieszkania naprzeciwko. A z pewnością nie poznałaby Melody Black…

Spisek przeciwko Ameryce – Philip Roth


Premiera: 14 stycznia
Wydawnictwo: Literackie

Kiedy za Atlantykiem na dobre rozpętał się koszmar II wojny światowej, wybory prezydenckie w USA w 1940 roku wygrywa Charles A. Lindbergh – bohaterski lotnik i zaciekły zwolennik izolacjonizmu. Nowy przywódca nawiązuje serdeczne stosunki z Adolfem Hitlerem. Jego rząd z dnia na dzień wciela w życie mordercze pomysły rodem z faszystowskich Niemiec – głównie dotyczące tzw. kwestii żydowskiej. Dla dorastającego w Newark chłopca, narratora powieści, wybory z 1940 roku to moment, w którym pęka jego świat. Lindbergh – alternatywa wobec wybranego w rzeczywistości Franklina Delano Roosevelta – uosabia lęk przed stopniową utratą tego, co najbliższe: bezpiecznego miejsca na ziemi, matki, ojca, starszego brata.

Kłamstwa o prawdzie – Courtney C. Stevens 


Premiera: 19 stycznia
Wydawnictwo: Amber

Czasem ciężar tego, co się stało, jest zbyt wielki, by go nieść. Ale miłość daje siłę, by go zrzucić.
Dla siedemnastoletniej Sadie życie skończyło się rok temu. W dniu wypadku, w którym zginął jej przyjaciel Trent, a na jej twarzy i ciele zostały blizny. Boi się wyjść z domu, cierpi na ataki paniki. Rozumie ją tylko brat Trenta, Max. Po tragedii wyjechał z rodzicami, ale codziennie piszą do siebie maile. Teraz Max wraca. Sadie boi się, jak zareaguje, gdy zobaczy jej okaleczoną twarz. Jednak Max patrzy na jej blizny i nie odwraca wzroku. I wie o postanowieniach, które Sadie każdego wieczoru pisze na piasku plaży. To lista rzeczy, które musi zrobić, zanim będzie gotowa zapomnieć o przeszłości. Lista – zdawałoby się – niemożliwych do wykonania celów, które musi osiągnąć, żeby znów zacząć żyć.

Klinga ognia – Stuart Hill 


Premiera: 20 stycznia
Wydawnictwo: Galeria Książki

Kontynuacja Krzyku Icemarku.



Zagubieni książęta – Garth Nix

Premiera: 21 stycznia
Wydawnictwo: Literackie

Nadludzka siła. Nieśmiertelność. Miano Księcia Galaktycznego Imperium. Czy można marzyć o czymś więcej? Gdy Khemri zostaje wybrany na Księcia, szybko przekonuje się, że Książęta są w ciągłym niebezpieczeństwie. Kto jest dla nich największym zagrożeniem? Inni Książęta. Każdy marzy o tym by zostać Imperatorem. Najprościej osiągnąć to, zabijając lub dyskwalifikując najgroźniejszych konkurentów w drodze do władzy. Jak wszędzie i tutaj obowiązują zasady, ale zasady można przecież nagiąć, a nawet złamać. Khemri jako zdolny uczeń zostaje wciągnięty do tajnej organizacji, dbającej o sprawy Imperium i wysłany na misję specjalną. Na zgliszczach galaktycznej bitwy spotyka młodą kobietę. Raine’a zmienia spojrzenie naszego bohatera na Imperium, pretendentów to tronu i jego samego. Jednak Khemri jest Księciem. Nawet gdyby chciał zostawić Imperium za swoimi plecami, jego życiem kierują siły, które mają sprecyzowane plany co do przyszłości naszego bohatera. Czy Khemri wygra walkę o swoje życie? Czy znów stanie się człowiekiem i wróci do ukochanej?

Smocze proroctwo – Tui T. Sutherland


Premiera: styczeń
Wydawnictwo: MAG

Łupek dorastał z przyjaciółmi pod górą. Zostali wychowani w tajemnicy przez Szpony Pokoju, aby wypełnić tajemniczą przepowiednię. Piątce małych smocząt pisane jest zakończyć wojnę, która rozszalała się między plemionami zamieszkującymi Pyrrię. Niestety, nikt nie wie, w jaki sposób mają tego dokonać. Nie każde smoczę marzy o wielkim przeznaczeniu. Kiedy jednemu z piątki grozi niebezpieczeństwo, Łupek i jego przyjaciele postanawiają uciec. Może zdołają odzyskać wolność i zarazem zakończyć wojnę… A może wręcz przeciwnie: zawiodą wszystkie pokładane w nich nadzieje…  

Czerwony rycerz – Miles Cameron 


Premiera: styczeń
Wydawnictwo: MAG

Zapomnijcie o Jerzym i smoku. Zapomnijcie o sir Lancelocie i rycerskich opowieściach. To będzie brudna robota. Poleje się krew, pofruną flaki. Oto najemny rycerz, jakiego jeszcze nie widzieliście.
Dwadzieścia osiem florenów miesięcznie to wygórowana opłata dla człowieka, który ma stawić czoło Dziczy. Dwadzieścia osiem florenów miesięcznie to stanowczo za mało, kiedy w bitewnym tumulcie szczęki wiwerny zatrzaskują się człowiekowi na hełmie i potwór zaczyna mu odgryzać głowę. Sama taka walka to nie przelewki; dowodzenie kompanią ludzi – a nawet gorzej, kompanią najemników – w obliczu zabójczo przebiegłych bestii z Dziczy jest jeszcze trudniejsze. Trzeba mieć do tego odpowiednie urodzenie, wyszkolenie i diabelne szczęście. Czerwony Rycerz dysponuje tymi wszystkimi przymiotami, na dodatek jest młody i żądny zarobku. Kiedy więc najmuje się wraz ze swoim oddziałem do ochrony żeńskiego klasztoru, traktuje to zadanie jako jedno z wielu zleceń. Klasztor jest bogaty, siostrzyczki zakonne śliczne, a zagrażający im potwór – wcale nie taki straszny. Kłopot w tym, że to nie będzie zwykłe zlecenie. To będzie wojna…

Stop prawa – Brandon Sanderson 


Premiera: styczeń
Wydawnictwo: MAG

Kontynuacja trylogi Zrodzonego z mgły.


Odkąd cię nie ma – Morgan Matson 


Premiera: styczeń
Wydawnictwo: Jaguar

Zanim Emily poznała Sloane nie chodziła na imprezy, nie rozmawiała z chłopakami, nie robiła niczego szalonego. Sloane wtargnęła niczym tornado do jej życia i przewróciła je do góry nogami. Tuż przed rozpoczęciem szalonego lata Sloane nagle zniknęła. Żadnych telefonów, wiadomości. Ani śladu po przyjaciółce. Znaleziono jedynie przypadkową listę rzeczy do zrobienia. A na niej 13 wybranych przez Sloane dziwacznych zadań, których Emily na pewno sama z siebie by nigdy nie zrobiła. Okazuje się jednak, że wykonanie ich naprowadzi na ślad zaginionej przyjaciółki. Dla Emily wyzwanie dopiero się zaczyna!  

Długo i szczęśliwie – Soman Chainani

Premiera: styczeń
Wydawnictwo: Jaguar

Finał trylogii Akademia Dobra i Zła.

Biała róża – Amy Ewing


Premiera: styczeń
Wydawnictwo: Jaguar

Kontynuacja Klejnotu.








Pretty little liars. Mordercze – Sarah Shepard 


Premiera: styczeń
Wydawnictwo: Otwarte

Finał serii Pretty little liars.
Zobacz więcej >

Przerwa na naukę

Dwadzieścia cztery godziny to tylko chwila w niezmierzonym ciągu dni, które zlewają się w tygodnie, a te natomiast w lata. Czasami wystarczy tylko ta jedna chwila, jedna osoba i ciekawy pomysł, który narodził się w jej głowie, by zmienić przyszłość ludzkości. Ciągle nas coś zaskakuje. Każdego dnia powstają nowe plany, rodzą się nowe pomysły, które mają pchnąć ludzkość jeszcze bardziej naprzód. Warto jednak zatrzymać się na chwilę, by spojrzeć w przeszłość, bo właśnie tam wszystko się zaczęło.

Małe wielkie odkrycia to popularnonaukowa książka napisana przez Stevena Johnsona, który w swoim dorobku ma już dziewięć pozycji z tego gatunku. Opowiada historię najważniejszych wynalazków, które odmieniły świat i doprowadziły nas do punktu, w którym obecnie się znajdujemy. Autor pragnie nakierować nas na swój sposób myślenia, przedstawiając nowe spojrzenie na losy ludzkości. Nie skupiamy się na zmianach społecznych, a na technologicznych, dzięki czemu możemy zobaczyć wszystko z innej perspektywy. Wydarzenia, które do tej pory uważane były za najważniejsze, idą w kąt, a naprzód wysuwają się małe przełomy, bez których historia na pewno przybrałaby zupełnie inny kierunek.

Nie mogę nie wspomnieć o języku, którym posługuje się autor. W książkach popularnonaukowych język jest zazwyczaj specyficzny, pojawiają się w nim specjalistyczne słowa i wyrażenia. Rzadko sięgam po tego typu publikacje głównie z powodu, że ciężko mi się je czyta. Wolę sięgnąć po lekką powieść, która pomoże mi się odprężyć po ciężkim dniu i nie będzie wymagała zbytniego zaangażowania. Zdarzają się jednak wyjątki i zdecydowanie mogę do nich zaliczyć Małe wielkie odkrycia, gdyż język jest prosty i łatwy do przyswojenia. Da się go zrozumieć bez żadnego problemu, co pokazuje, że po książkę może sięgnąć czytelnik w każdym wieku. Specyficzne słownictwo zostało ograniczone do niezbędnego minimum, a w wyjątkowych wypadkach autor sam wszystko wyjaśnia, dogłębniej omawiając daną kwestię.

Małe wielkie odkrycia to jedna niesamowita podróż, która miała swoje wzloty i upadki. Może nie była tak porywająca, jak książki fabularne, przytłaczała nierzadko zasobem informacji, czym zniechęcała mnie do dalszego czytania, jednak na pewno była tego warta. Książka ma prawie trzysta stron, jednak nie czyta się jej tak szybko, jak można przypuszczać. Czytelnik musi się skupić i wczytać w treść, by nie pozwolić umknąć żadnej znaczącej informacji. Publikacja dzieli się na sześć części: Szkło, Zimno, Dźwięk, Czystość, Czas, Światło. Nie są to, tylko suche fakty, regułki, czy informacje, które możemy znaleźć w internecie. Steven Johnson opowiada historię najzwyklejszych przedmiotów, których używamy na co dzień, ale nie przechodzi nam na myśl, skąd się wzięły, jak powstały i kto wpadł na pomysł ich stworzenia.

Małe wielkie odkrycia to niezwykle inspirująca i skłaniająca do myślenia książka. Zrozumiały i łatwo przyswajalny język oraz ilustracje i rysunki, które ją wypełniają, sprawiają, że książkę czyta się nie tylko z wielkim zaciekawieniem, ale i przyjemnością. To lektura opowiadająca niezwykłą historię zwykłych rzeczy, którą warto poznać, by lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość. 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non
Zobacz więcej >

Początek końca i koniec początku


Emely nie lubiła Elyasa. Powiem więcej, wręcz go nienawidziła. Co się zmieniło przez kilka miesięcy, podczas których mogła poznać go na nowo? Czy jej uczucia względem niego się zmieniły? Czy zapomniała o wydarzeniach z przeszłości i postanowiła obdarować go drugą szansą? Emely jest rozdarta. Do tego dochodzi jeszcze tajemniczy wielbiciel, który nie przestaje zasypywać jej wiadomościami. Co z tego wyniknie?

Zima koloru turkusu była jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier tej jesieni. Gdy tylko wpadła w moje ręce chciałam od razu czytać, jednak powstrzymałam się kilka dni i zaczęłam lekturę, gdy wiedziałam, że nic mi w niej nie przeszkodzi. Przez Lato koloru wiśni przebrnęłam w zawrotnym tempie, jednak mam wrażenie, że przy kontynuacji przewracałam kartki jedna za drugą, a słowa płynęły jednym nieprzerwanym strumieniem. Wiedziałam, co się wydarzy, zakładałam to już podczas czytania pierwszego tomu, ale ani trochę nie spodziewałam się zakończenia, które po prostu mnie zmiażdżyło. Przewidziałam tak wiele, jednak tych kilku ostatnich rozdziałów nie byłam w stanie, autorka zaskoczyła mnie, ponieważ postąpiła całkiem odwrotnie, inaczej niż zakładał schemat i ja podczas czytania.


Carina Bartsch stworzyła przejmującą i niezwykle wciągającą historię, która wybija się ponad inne w swoim gatunku. Wykreowała realnych bohaterów, którzy podczas czytania wręcz wyrywają się z kart książki, chcą stanąć przed nami. Emely nie jest bohaterką, do których przywykłam podczas czytania książek z gatunku new adult. Jest wybuchowa, pełna humoru, zachowuję się czasami bezsensownie, jednak ma do tego prawo, każdy bohater w tej książce ma, ponieważ jest człowiekiem. Podczas czytania wielu książek mam wrażenie, że ich bohaterowie są zbyt idealni, bez skazy. Nic nie może im się przeciwstawić i tego właśnie nie lubią, gdyż sprawia, że od książki wieje sztuczność. Na szczęście Carina Bartsch nic takiego nie robi, wszystko jest niezwykle realne, nie tylko bohaterowie, ale i wydarzenia, które mogłyby wydarzyć się w rzeczywistości. 

Osoby, które miały okazję już zapoznać się z Latem koloru wiśni na pewno już przyzwyczaiły się do niezwykłego humoru, który towarzyszy powieściom Cariny Bartsch. Słowne przepychanki pomiędzy Emely a Elysaem, ich docinki i dowcipy. To wszystko sprawiało, że pierwszy tom całkowicie mnie zdobył, ponieważ od dawna nie śmiałam się tak przy czytaniu jakiejś książki. W Zimie koloru turkusu jest ich zdecydowanie mniej, jednak na pewno nie brak tej powieści humoru. Gdy tylko zaczęłam czytać, poczułam się jak w dobrze znanym i przytulnym pokoju zarezerwowanym tylko dla mnie i dla tej książki.

Zima koloru turkusu to niesamowita kontynuacja i perełka z gatunku new adult. Podobnie jak pierwszy tom pochłonęłam ją w kilka godzin. Rozumiecie? Ponad 400 stron przeczytałam bez żadnej przerwy, ponieważ nie mogłam się oderwać. Czuję niedosyt i pomimo że chciałam przeczytać tę książkę jak najszybciej, to po lekturze ogarnął mnie niesamowity smutek, gdy okazało się, że to już koniec. Czy będą kolejne części? Uważam, że raczej nie i według mnie tak powinno zostać. Książka zakończyła się w momencie, kiedy wszystko zostało wyjaśnione, a przed bohaterami przyszłość stanęła otworem. Jednak wszystko może się jeszcze wydarzyć.


Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina 
Zobacz więcej >

5 książek na zimę

Zima oficjalnie się już rozpoczęła, chociaż wcale się tego nie odczuwa. Jak przypuszczam, nie tylko mnie doskwiera brak śniegu, temperatura na plusie i deszcze? Na szczęście ja mam już przerwę i do Nowego Roku nie muszę myśleć o szkole, a to oznacza, że nareszcie wrócę z regularnymi postami. Dziś zapraszam na wpis o książkach idealnych na zimę. 



Noce, których czas wydłuża się w zimie, dają nam dodatkowy czas do spoglądania w gwieździste niebo. W takich chwilach zazwyczaj snuję refleksje, do których skłoniła mnie ta książka. Dziewczyna z pomarańczami nie jest zwykłą lekturą. To piękna i szczera do bólu historia, która ukazuje ludzie życie bez żadnych sprostowań. To pozycja obowiązkowa dla każdego, bez wyjątku.   

Nie miałam okazji czytać wielu książek, których akcja rozgrywałaby się w Amsterdamie, ale do tego wąskiego grona dwóch książek należy Miniaturzystka. Już od pierwszych stron historia tajemniczej miniaturzystki, która z niezwykłą precyzją i dokładnością rzeźbi swoje figurki, pochłonęła mnie i nie mogłam się od niej oderwać. Intrygi, miłość i oczywiście Amsterdam w XVII wieku, kto się skusi?  


W zimie nachodzi mnie często ochota na przeczytanie czegoś mocniejszego. Jest to dla mnie odskocznia od innych gatunków, bo nie czytam dużo thrillerów. Bliźnięta z lodu przyniosą ze sobą trochę chłodu, którego brak za oknem, a także dreszczyk emocji, który towarzyszy mrocznym i w pewien sposób strasznym książkom.  

Przenieśmy się teraz do czasów średniowiecza, gdzie prosta wiejska dziewczyna okazuje się córką boga śmierci. To naprawdę kiepsko, ale nie dla niej, ponieważ Ismae może uniknąć życia u boku zwykłego chłopa. Wstępuje do zakonu, gdzie szkoli się na zabójczynię. Brzmi ciekawie? Zapewniam, że z każdą kolejną stroną robi się coraz lepiej. To książka po części historyczna, a po części fantastyczna, która była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Jeżeli średniowiecze Wam nie straszne, to jak najszybciej zabierajcie się za Posępną litość, a potem za kontynuację, czyli Mroczny triumf.  


Zima. Zimno, którego nie ma, ale może się pojawi i książka, która rozgrzeje Cię od środka. Rosie wkroczy na scenę i przedstawi całą swoją historię, która jest po części zabawna, a po części smutna. Uśmiech nie schodzi z twarzy, tylko momentami zastąpiony innym wyrazem. Nasze uczucia jednak nieustannie się zmieniają. Smutek, radość i rozbawienie nieustannie się ze sobą przeplatając tworząc bardzo osobliwą mieszankę, która każdego chwyci za serce.  
Zobacz więcej >

Człowiek buntuje się w każdy możliwy sposób


Sarah Grimké jest środkowym dzieckiem sędziego sądu najwyższego Karoliny Południowej i jednocześnie plantatora, który w swojej posiadłości w Charlestonie, jak i na plantacji utrzymuje grupę niewolników. Wśród nich znajduje się czarnoskóra Hetty, zwana również Szelmą, córka Charlotte – najlepszej szwaczki w całym mieście. Matka dziewczynki sieje w niej ziarno buntu, przekonania, że niewolnicy nie różnią się od swoich Panów, są ludźmi w takim samym stopniu. Hettz pielęgnuje w sobie idee i marzenie matki o wyzwoleniu. Sarah otrzymuje Hetty na jedenaste urodziny, jednak rozumie, że drugiego człowieka nie można posiadać. Jej próby wyzwolenia niewolnicy kończą się niestety niepowodzeniem, dlatego dziewczynka pragnie być jak najlepszą Panią. Z czasem między dwiema dziewczynkami zawiązuje się nić porozumienia, która zaczyna przeradzać się w przyjaźń. Sarah zaczyna walczyć o wolność zarówno Hetty, jak i swoją, pragnie wyrwać się z ram, które ją ograniczają i zabraniają prawa głosu.

Niecałe trzydzieści lat po ustanowieniu Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych w Karolinie Południowej, dobrze już mi znanej z poprzednich powieści autorki rozpoczyna się akcja Czarnych skrzydeł. To fikcyjna historia, którą autorka napisała na podstawie życia prawdziwych postaci, gdyż Sarah i Angelina Grimké, żyły naprawdę i były jednymi z pierwszych feministek i abolicjonistek, które podjęły aktywność publiczną w Stanach Zjednoczonych. Muszę przyznać, że przed przeczytaniem książki nigdy o nich nie słyszałam. Nie jest to powód do dumy, ale przypuszczam, że takich osób jest o wiele więcej. Jestem wdzięczna Sue Monk Kidd, że zapoznała mnie z historią tych dwóch niesamowitych kobiet, które zostawiły po sobie wyraźny ślad w historii.

Autorka w swojej powieści oddaje głos dwóm dziewczynkom o różnych charakterach, które później stają się kobietami. Sarah, choć wolna od urodzenia, nie miała prawa decydowania o własnej przyszłości. Jej wielkie marzenie okrutnie podeptane przez członków rodziny nie mogło się spełnić. Po osiągnięciu odpowiedniego wieku dziewczyna została uwikłana w salonowe konwenanse, zmuszona do szukania męża, który zapewniłby jej dalszy byt i gromadkę dzieci. Sarah gubi się po drodze i aby móc się zbuntować, musi najpierw odnaleźć samą siebie. Z Hetty sytuacja prezentuje się za to na odwrót. Wolna duchem dziewczyna od urodzenia była w posiadaniu kogoś innego. To jej ciało było zniewolone, gdyż matka pielęgnowała w Szelmie swoje przekonania o własnej wartości, nie dając zapomnieć córce, że kolorowi są w takim samym stopniu ludźmi jak biali i nie należy im ustępować. 

Czarne skrzydła to historia walki o wolność, o własną tożsamość i o prawo do bycia człowiekiem. To piękna i odważna opowieść, która pokazuje, że droga do szczęścia i sukcesu nigdy nie była prosta i łatwa, że życie to nieustająca bitwa, którą toczymy w obronie naszych praw i przekonań. To książka, która wzrusza i wstrząsa czytelnikiem, a o której na pewno prędko nie zapomnę. Czarne skrzydła to powieść dla młodszych i starszych czytelników, wrażliwych na cierpienie i niesprawiedliwość, ale także dla wszystkich spragnionych historii wypełnionej przyjaźnią i miłością.  
Zobacz więcej >

Bezdrożny na każdej drodze


Dorrigo Evans jest chirurgiem, bohaterem narodowym, mężem i ojcem, jednak sam sobą gardzi. Nie czuje tego, kim naprawdę jest, uważa to wszystko za bzdury. Pod płaszczykiem obojętnej powierzchowności nosi przejmujący smutek, niespełnioną miłość i ból tysięcy. Wspomnienie obozu. Obozu śmierci. Obozu, w którym nie zmuszano więźniów tylko do budowy kolei, zmuszano ich do umierania. Dorrigo wrócił z piekła, ale jak po takiej podróży można cieszyć się życiem? Świat już taki jest. Okrutny. Bezwzględny. Nie ma nadziei. Nie ma przyjaciela z obozu. Towarzysze zginęli. Co tak naprawdę pozostało?

Nie mówi się o tym, co działo się w obozach. Nie wspomina się zamordowanych, którzy utracili w nich życie. Więźniowie, jeńcy, skazańcy to tylko twarze w tym nieprzerwanym sznurze śmierci. Jak wyglądało wcześniej ich życie? Co stracili? Czy zostawili kogoś w domu? Te pytania ciągle krążyły po mojej głowie, niczym rój os, nie dawały o sobie zapomnieć. Było ciężko. Ścieżki Północy to nie książka obok, której można przejść obojętnie. Nie można szybko przez nią przebrnąć, by potem w jednej chwili zapomnieć. Okropności, które miały miejsce, nie są tylko wymysłem autora, to działo się naprawdę i nic nie wymaże tej zbrodnni z kart historii.

Widzicie okładkę tej książki. Widzicie jak piękna jest, w jaki sposób ona sama zostala wydana, ale w jej wnętrzu nie kryje się żadna powieść historyczno-wojenna, nie jest to także romans. Te dwa gatunki wyraźnie zarysowane łączą się jeden, którego nie jestem w stanie określić, ani nazwać słowami. To zaledwie dwa puzzle w układance, tak samo ważne, jak inne, ale nie najważniejsze. Począwszy od dzieciństwa Dorrigo poznajemy kolejne lata jego życia, jednak nie są one ułożone chronologiczne. Wydarzenia teraźniejsze przeplatają się ze wspomnieniami bardziej lub mniej oddalonymi, które także splatają się ze sobą. Wszystko tworzy całość, w której bardzo łatwo się zagubić, ponieważ nie ma żadnego kompasu, który by nas naprowadził. Sami musimy odnaleźć drogę na kartach tej powieści, która jest równie chaotyczna, jak myśli w mojej głowie, które pojawiły się podczas jej czytania.

Kolej Śmierci w Birmie, nie była tania, kosztowała tysiące. Tysiące ludzkich istnień, którzy padali w błocie pod zalewającym ich potem, pod wpływem choroby i przez wycieńczenie. Nieliczni przetrwali. Wśród nich znalazł się ojciec Richarda Flanagana – więzień 335, któremu dedykowana jest ta powieść. Ścieżki Północy to skłaniająca do przemyśleń, poruszająca, niezwykle dosadna książka, która niczego nie wygładza, wszystkie rysy, stłuczenia i dziury mamy pokazane jak na dłoni. Jest ciężko. Nie jest lekko. Jednego można być jednak pewnym. Warto.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackie  
Zobacz więcej >

Wolność ma swoją cenę


Samotne Miasto dzieli się na pięć dzielnic. Najdalej położone od centrum i jednocześnie najbiedniejsze jest Bagno. Kolejne okręgi to: Farma, Dym i Bank, a w samym środku miasta znajduje się Klejnot. To tam właśnie przebywa arystokracja, która pomimo wielkiego bogactwa nie może sama zapewnić sobie potomstwa. Do tego potrzebne są im surogatki, dziewczęta obdarzone nadzwyczajnymi zdolnościami, które jako jedyne są w stanie zapewnić najbogatszym godnych potomków.

Główna bohaterka jest jedną z surogatek. Przez lata przygotowywała się do aukcji, która na zawsze miała odebrać jej wolność. Nie oznacza to jednak, że Violet się poddała, a wręcz przeciwnie małymi działaniami wyrażała swój sprzeciw. Jest utalentowaną młodą kobietą, której nie brak rozumu i odwagi do poświęceń. Nie jest również jednak bohaterką bez wad, gdyż jej lekkomyślność szczególnie w zakończeniu całkiem zbiła mnie z pantałyku. Książka obfituje w wielu barwnych i dobrze zarysowanych bohaterów zarówno negatywnych, jak i pozytywnych. Nie mogło również zabraknąć wątku romantycznego, który w pozbawionym dla surogatek wolności Klejnocie jest oczywiście zakazany.

Piękna okładka zachowana w podobnych barwach, taka sama czcionka, suknie, bale i przyjęcia od razu kojarzą mi się z serią Rywalki, co nie powinno być wielkim zaskoczeniem. Nie jest to jednak ta sama historia, ponieważ obie książki pomimo wielu podobieństw, bardzo się od siebie różnią. Przede wszystkim różnią się style obu autorek i zdecydowanie bardziej podobał mi się sposób, w jaki Amy Ewing opowiedziała swoją historię. Nie skupiała się na bezsensownych detalach, które nie wnosiły niczego nowego, jednak mimo to świat przez nią wykreowany wydaje się bardzo realistyczny.

Klejnot to książka pełna podobieństw do innych powieści, która jednak potrafiła zaskoczyć mnie swoją oryginalnością. Dziewczyna z nadzwyczajnymi zdolnościami, która została odebrana rodzinie, społeczeństwo podzielone na bogatych i biednych, to wszystko już było. Nigdy jednak nie czytałam książki, której głównym wątkiem byłyby surogatki i to nie zwykłe surogatki, ale obdarzone supermocami, dlatego ten aspekt powieści bardzo mi się podobał. Doskwierał mi jednak brak większej ilości informacji, dlatego mam nadzieję, że Biała róża wyjaśni większość niedopowiedzeń, które pojawił się w pierwszym tomie.

Klejnot to świetnie napisana książka, która na pewno spodoba się nastoletnim czytelniczkom. Dworskie intrygi, walka o wolność, miłość i niewola – to wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w tej powieści, którą czyta się błyskawicznie i bardzo przyjemnie. Język jest tak prosty i łatwy w odbiorze, że nie trzeba się wcale wysilać podczas lektury. Nie mogę doczekać się już kontynuacji, która mam nadzieję, okaże się lepsza od pierwszego tomu i rzuci więcej światła na wątki rozpoczęte w Klejnocie.  

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar
Zobacz więcej >

Stosik: listopadowe zdobycze



Listopadowy stosik może i nie dorównuje październikowemu, ale i tak niesamowicie się cieszę z książek, które przywędrowały do mnie w tym miesiącu.


O książkach Reginy Brett sporo się nasłuchałam i postanowiłam zobaczyć, czy i na mnie wpłyną pozytywnie, dając mi motywację i siłę na cały rok. Nie uwierzycie, ale dwie książki po angielsku, czyli Will Grayson, Will Grayson i Dash & Lily's Book of Dares upolowałam po osiem złotych za każdą, na wyprzedaży u Angie z bloga Zrecenzujemy, ma jeszcze kilka polskich tytułów, po naprawdę, niskich cenach, więc zapraszam do niej klik. Ocalenie Callie i Kaydena wygrałam w konkursie, z czego bardzo się cieszę, ponieważ pierwszy tom bardzo mi się podobał i jestem niesamowicie ciekawa kontynuacji. Kolejnymi pozycjami są dwa pierwsze tomy trylogii Red Rising, czyli Złota Krew i Złoty Syn. Złotą Krew już kiedyś czytałam, ale z chęcią ją sobie odświeżę przed zabraniem się za długo wyczekiwaną kontynuację, która mam nadzieję, będzie równie genialna, co pierwszy tom. Zima koloru turkusu, to książka, której nie mogłam się doczekać i przeczytałam ją w jeden dzień, świetna kontynuacja, tak samo świetnego Lata koloru wiśni. Wybraną chcialam przeczytać już od dłuższego czasu, bo bardzo zaintrygował mnie opis i muszę przyznać, że książka jest niesamowita, a już wkrótce opowiem o niej trochę więcej. Girl Online i Girl Online w trasie, to egzemplarze finalne, które dotarły do mnie w tym miesiącu. O Zagubiono znaleziono, słyszałam wiele dobrego, więc nie mogę się doczekać lektury. Na koniec trafił do mnie piękny, ilustrowany Harry Potter, którego już uwielbiam, a ilustracje są naprawdę piękne.  
Zobacz więcej >

Walka z przeznaczeniem

Polscy czytelnicy od dawna wyczekiwali kolejnego tomu o przygodach Celaena Sardothien i ja również należałam do tego grona. Po nagłym i dość dramatycznym zakończeniu drugiego tomu wyczekiwałam pojawiania się kontynuacji, która za granicą miała premierę rok wcześniej. Miałam duże wymagania wobec Dziedzictwa ognia, ale Sarah J. Maas przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Od dawna nie czytałam tak dobrego, dopracowanego i grającego na uczuciach fantasy, które pochłonęłoby mnie bez reszty.

Celaena przeszła już wiele. Teraz przyjdzie jej się zmierzyć z własną przeszłością, którą chciała pogrzebać głęboko w odmętach pamięci. Tragiczna wydarzenia sprzed lat i bolesne wspomnienia zaczynają jednak wypływać na powierzchnię. Dziewczyna jest zmuszona podjąć decyzję, czy stoczy walkę z własnymi demonami i zaakceptuje swojej dziedzictwo czy wycofa się w cień i pozwoli złu zawładnąć Erileą?

W poprzednich tomach mogliśmy śledzić wydarzenia z kilku punktów widzenia i podobnie jest w Dziedzictwie ognia. Książę Dorian i Chaol opisują nam wydarzenia rozgrywające się w stolicy, którą opuściła Celaena. Oprócz dobrze znanych z dwóch pierwszy tomów bohaterów autorka wprowadziła także nowe postacie, które również pokazują nam swój punkt widzenia. W historię naszej zabójczyni zostały wplecione rozdziały z narracją Manon - czarownicy z klanu Żelaznozębnych, które urządzają turniej, gdzie rywalizują o dominację z innymi klanami. Na samym początku pojawia się również nowy główny bohater – nieśmiertelny Książe Rowan, który będzie towarzyszył bohaterce przez całą powieść. Nie wiem, jak wyrazić w słowach moje uwielbienie dla tej postaci. Początkowo Rowan był bardzo zamknięty, ostry i szorstki wobec Celaeny, nie potrafił odnosić się do niej inaczej niż z wyraźnie widoczną wrogością. Dopiero później ujawnił swoje głęboko skrywane uczucia. Okazał się wrażliwym, wiernym i oddanym towarzyszem naszej bohaterki, a sceny z udziałem tej dwójki były zdecydowanie moimi ulubionymi momentami całej powieści. 

Dziedzictwo ognia niesamowicie gra na emocjach czytelnika, który z uwagą i skupieniem śledzi opisy walk i przeciwności, jakie stoją przed główną bohaterką, ale wzrusza się, gdy na wierzch wypływa tragiczna przeszłość bohaterki. Lektura niejednokrotnie zapiera dech w piersi i nie pozwala się od siebie oderwać. Na przeczytanie trzeciego tomu serii Szklany tron potrzebowałam zaledwie jednego dnia, co według mnie jest zrozumiałe ze względu na to, że tak długo na nią czekałam. Sarah J. Maas dopracowała swoją powieść w każdym względzie. Czytelnik ma wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu, a wydarzenia nie mogłyby potoczyć się inaczej. Bohaterowie wykreowani przez autorkę są ludzcy i prawdziwi, a każdy z nich ma własną historię i przeszłość. Znamy motywy ich postępowania, wiemy, dlaczego kierują nimi takie a nie inne uczucia.

Dziedzictwo ognia to długo wyczekiwana kontynuacja jednaj z moich ulubionych serii. Zawsze mam problem z sensownym doborem słów przy recenzji książki, którą po prostu pokochałam. Mam nadzieję, że na kolejny, czyli czwarty już tom nie przyjdzie nam czekać równie długo jak na trzeci. Jeżeli czytaliście dwa poprzednie tomy, to jak najszybciej zabierajcie się za Dziedzictwo ognia, a jeśli nie mieliście jeszcze okazji czytać tej serii, to naprawdę nie wiem na co czekacie.

Za książkę dziękuję Redakcji Essentia i Grupie Wzdawnicyej Foksal
Zobacz więcej >

Pierwsze urodziny bloga

Nie obawiajcie się, ten post nie będzie długi, ale z racji, że pierwszego grudnia blog obchodził swoje pierwsze urodziny, pomyślałam, że warto o tym wspomnieć. Gdy zakładałam tego bloga, nie sądziłam, że stanie się on dla mnie aż tak ważny i będzie moim małym azylem, gdzie mogę wyrażać własne opinie. Szkoła, która oprócz tego, że mnie wykańcza, to również ogranicza. Nie mogę pisać prac na podstawie własnych pomysłów, każda z nich musi nawiązywać do jakiegoś ważnego i najpewniej niesamowicie nudnego utworu literackiego. Na tym blogu, który przeszedł wiele i miał już trzy razy zmienianą nazwę (jestem w tym beznadziejna) pozwolił mi nie tylko podszkolić mój warsztat, ale i bardziej zarysować moje gusta czytelnicze.

Ostatni rzadko tu wpadam, ale dzieje się to nie z mojej własnej woli. W przyszłym tygodniu mam próbne egzaminy, ciągłe sprawdziany i nawał nauki sprawiają, że wszystko, o czym marzę, sprowadza się do snu. Na szczęście już grudzień, czyli mój ulubiony miesiąc w roku, niedługo święta i ferie, więc na pewno wrócę do blogowania i posty będą się pojawiać częściej. Ostatnio dodaję same recenzje, ale mam też wiele zaległych tagów i notek o serialach i moich przemyśleniach, którymi chciałabym się z Wami podzielić.

Na koniec chciałabym Wam wszystkim ogromnie podziękować, za to, że mnie czytacie, że obserwujecie bloga i dzielicie się swoimi opiniami. Założyłam go, ponieważ nie miałam z kim rozmawiać o książkach. Tutaj mogłam pisać bez skrępowania, co o nich sądzę i jakie uczucia towarzyszyły mi podczas czytania. Teraz to po części się zmieniło, ale nadal to głównie z do Was kieruje moje słowa, chcę się dzielić genialnymi książkami i serialami, dlatego dziękuję, że jesteście!  
Zobacz więcej >

Co przyniesie grudzień?


Po wypełnionym premierami październiku i listopadzie, grudzień wypada dość blado, ale nadal możemy się spodziewać świetnych książek, które idealnie nadadzą się na prezent pod choinkę.


Wielkie małe odkrycia – Steven Johnson

Premiera: Sine Qua Non
Wydawnictwo: 2 grudnia

Które wynalazki miały największe znaczenie dla historii ludzkości? Co tak naprawdę wpłynęło na nasz rozwój? Jak to się stało, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? Jakim cudem dotarliśmy tak daleko!? Najpierw pojawia się problem. Później ktoś wpada na pomysł jego rozwiązania – nieraz szalony. Powstaje nowy wynalazek, który z czasem trafia do powszechnego użytku. To z kolei prowadzi do rewolucyjnych zmian.




Drżenie - Maggie Stiefvater

Premiera: 2 grudnia
Wydawnictwo: Ya!

Chłód. Grace od lat obserwuje wilki w lesie za domem. Złotooki wilk uważnie jej się przypatruje. Grace wydaje się, że dobrze go zna, ale nie ma pojęcia dlaczego. Ciepło. Sam ma dwa życia. Zimą jest wilkiem i z ukrycia opiekuje się ukochaną dziewczyną. Latem, jako człowiek, nigdy nie odważył się na rozmowę z Grace. Aż do teraz… Drżenie. Dla Grace i Sama miłość zawsze była czymś odległym. Jednak gdy się ją spotka, nie można przed nią uciec. Sam musi walczyć, by pozostać człowiekiem. Grace musi walczyć, by mu w tym pomóc. Nawet jeśli oznacza to rozdrapywanie ran z przeszłości, niepewną teraźniejszość i przyszłość, która wydaje się niemożliwa.  

Królowa i faworytka – Kiera Cass

Premiera: 2 grudnia
Wydawnictwo: Jaguar

Dwa opowiadania, osadzone w urzekającym świecie "Rywalek", niezwykle popularnej powieści Kiery Cass."Królowa i Faworytka" ukazują nieznane wydarzenia z życia dwóch ulubionych przez czytelniczki bohaterek "Rywalek". Zanim zaczęła się opowieść o Americe Singer, inna dziewczyna przyjechała do pałacu, by rywalizować o rękę innego księcia. W "Królowej" możemy śledzić losy przyszłej matki księcia Maxona, Amberly, podczas eliminacji, dzięki którym została ukochaną przez wszystkich królową. Marlee Tames przybyła do pałacu, by zdobyć serce księcia Maxona – ale jej własne serce miało inne plany. "Faworytka" pokazuje sceny ze wspólnego życia Marlee i Cartera, od pamiętnej nocy, gdy ich sekret wyszedł na jaw, aż po wydarzenia z finału "Jedynej".

Próba – Eleanor Catton

Premiera: 3 grudnia
Wydawnictwo: Literackie

W mieście wybuchł skandal obyczajowy – nauczyciel liceum muzycznego miał kontakty seksualne z nieletnią uczennicą. Główna postać w powieści, nauczycielka saksofonu, przygląda się swojej klasie, przyjaciółkom ofiary, które wyrażają oburzenie seksualnym skandalem, ale zarazem bardzo chętnie, z zaciekawieniem i zazdrością, śledzą każdy jego detal… Z liceum sąsiaduje szkoła teatralna. Jej uczniowie postanawiają na zaliczenie odegrać sztukę, której tematem jest ten skandal. Wytyczenie granic między sztuką, dramatem scenicznym a światem realnym z jego życiowymi dramatami wzbudza jeszcze większe emocje, gdy młody student szkoły aktorskiej dowiaduje się, że molestowaną uczennicą jest młodsza siostra jego również nieletniej dziewczyny.
  
Fale – Virginia Wolf

Premiera: 3 grudnia
Wydawnictwo: Literackie

W ogrodzie nad morzem od świtu do zmierzchu, od dzieciństwa po starość, sześciu bohaterów snuje na przemian swoje monologi. Zmieniają się pory dnia, upływają lata, odmieniają się ich uczucia i oni sami, lecz ich głosom niezmiennie towarzyszy ten sam szum morskich fal. Fale Virginii Woolf to powieść o przemijaniu czasu i pragnieniu harmonii w chaosie wszechświata. To także literackie studium tożsamości indywiduum oraz tożsamości wspólnoty.  




Rok szczura. Tom 2. Wędrowniczka – Olga Gromyko 

Premiera: 7 października
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

"Rok Szczura. Wędrowniczka" to niecierpliwie wyczekiwany przez czytelników drugi tom trylogii "Rok Szczura" – bestsellerowej sagi, która opowiada losy Ryski – wiejskiej dziewczyny wykazującej pewne zdolności jasnowidzenia, której w pełnej przygód wędrówce towarzyszą: jej przyjaciel z dzieciństwa Żar – złodziejaszek oraz znaleziony na drodze szczur Alk – który właściwie szczurem nie jest.  





Okładki i opisy książek pochodzą ze stron wydawnictw.
Zobacz więcej >

Przyjęty przez ciernie


Jorg nie od zawsze był Księciem Cierni, zabójczym i zepsutym do cna przywódcą bandy rzezimieszków, lubujących się w napadach i rabunkach. Niegdyś jako królewski syn wiódł życie pełne przywilejów, przygotowując się do objęcia tronu. Wszystko zmieniło się pewnej deszczowej i ciemnej nocy, podczas której ciernie przyjęły go i uchroniły przed śmiercią. Teraz światem rządzi chaos, a najgorsze koszmary okazuję się rzeczywistością. Chłopak decyduje się na powrót do zamku ojca, by odzyskać swoją pozycję. W murach, gdzie spędził dzieciństwo, książę musi zmierzyć się z cieniami przeszłości, ale również wyzwaniami stojącymi na krętej ścieżce zemsty, którą obrał.

Początek książki był dla mnie lekkim zaskoczeniem. Autor pomija zbędne wstępy, od razu wprowadzając czytelnika w brutalny świat i przedstawioną w książce rzeczywistość. Zazwyczaj czytelnik zawsze ma małe bądź duże problemy przed rozpoczęciem przygody z każdą nową trylogią z gatunku high fantasy, w której autor wykreował swój własny świat. W przypadku Księcia Cierni nie miałam jednak takiego problemu. Nie potrzeba było dużo czasu, ani zbyt wiele uwagi, żeby zrozumieć zasady, jakimi rządzi się Rozbite Imperium.

Jorg jest bohaterem, któremu daleko do ideału. Od początku wiadomo, że miał on wzbudzić w czytelniku antypatię i tu akurat autor osiągnął swój cel. Zdziwił mnie jednak młody wiek bohatera, który nie ukończył nawet szesnastu lat. Dopóki nie pojawiło się zdanie zdradzające młody wiek bohatera, który na początku lektury liczył sobie zaledwie trzynaście lat, bez wahania oceniłabym go na co najmniej siedemnaście. Pokazuje to jak pod wpływem trudnej sytuacji, trzeba w krótkim czasie dojrzeć i przystosować się do realiów otaczającego świata.

Cała książka jest napisana prostym językiem. Zdania są przeważnie krótkie, a słownictwo niezbyt bogate. Sądzę, że taki był właśnie zamysł autora, który chciał jak najlepiej oddać klimat i realia świata, w którym osadzona jest akcja książki. Nieraz jednak miałam wrażenie, że wszystko było pisane w pośpiechu, dlatego często występują niespójności, a cała historia wydaje się niedopracowana.

Książę Ancrath zdecydowanie gra w całej powieści pierwsze skrzypce. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową, która opisuje nie tylko obecne wydarzenia, ponieważ mamy tu zastosowany zabieg, a mianowicie cofamy się w czasie, by poznać przeszłość Jorga, którego życiem w bardzo młodym wieku zawładnęła zemsta. Wszystko nie prezentuje się zbyt oryginalnie, niemniej podobało mi się osadzenie w głównej roli antybohatera, co nie jest częstym zabiegiem w literaturze, jednak staje się coraz bardziej popularne.

Książę Cierni nie okazał się do końca lekturą, jakiej oczekiwałam. Nie piszę, że była to zła książka, niemniej jednak mam wrażenie, że autor miał dobry pomysł, ale poległ na jego wykonaniu. Nieraz irytowałam się i denerwowałam podczas lektury, co przyćmiewało jej nieliczne zalety. Nie należę jednak do osób, które łatwo się poddają, dlatego chętnie sięgnę po kolejne tomy tej trylogii, by przekonać się, czy nastąpi postęp, na co mam nadzieje albo wręcz przeciwnie.
  
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc
Zobacz więcej >

Promyk słońca w cieniu mroku


Ravką, niegdyś potężną krainą od dawna rządzi strach. Strach przed wrogami napierającymi na granice i Niemorzem: pasmem nieprzeniknionej ciemności, które oddziela zachodnią część państwa od wschodniej. Lęk wzbudza również grupa potężnych wojowników władających magią - Griszów. Do ich grona nie należą jednak Mal i Alina – sieroty, które wstąpiły w szeregi Pierwszej Armii. Podczas podróży przez Fałdę Cienia pułk, którym podróżują, zostaje zaatakowany. W ciemnościach otoczona przez potwory Alina odkrywa w sobie niezwykłą moc, która może okazać się kluczem do odwrócenia losów wyniszczonego przez wojnę kraju.

Przed rozpoczęciem przygody z każdą nową serią bądź trylogią fantasy nachodzą mnie wątpliwości, czy sprosta ona moim oczekiwaniom. W tym samym czasie ogarnia mnie jednak ekscytacja i momentami czuję się jak dziecko, które nie może doczekać się otworzenia najlepszego urodzinowego prezentu. Uwielbiam poznawać nowe fantastyczne światy, penetrować je i odkrywać krok po kroku. Tak było w przypadku książki Cień i kość. Od samego początku wszystko wydaje się o wiele intensywniejsze, niż w rzeczywistości, która nas otacza. Barwy, uczucia i otoczenie, w jakim się znalazłam. Byłam w swoim żywiole, ponieważ właśnie takie fantasy lubię: barwne i niesamowite, które pochłania mnie całkowicie i na kilka godzin odcina od prawdziwego życia.

Jak do świata wykreowanego przez autorkę nie mam żadnym zastrzeżeń, to sprawa z fabułą wygląda nieco inaczej. Wszystko zaczyna się w oparciu o dobrze znany i wielokrotnie powielany schemat. Mamy tu dziewczynę, która odkrywa w sobie niezwykłe zdolności, jej życie całkowicie się zmienia. Bohaterka trafia w świat przepychu, bogactwa i pałacowych intryg, gdzie musi dodatkowo nauczyć się używać swojej mocy. Na tym podobieństwa się kończą, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Spodziewałam się, że autorka pociągnie wydarzenia dalej tym torem, ale Leigh Bardugo całe szczęście obrała inny kierunek. Akcja zaczęła nabierać tempa, w Alinie można było dostrzec oznaki nadchodzącej przemiany, a wydarzenia znacznie posunęły się do przodu. Wszystko zaczęło prowadzić do końca, którego nie mogłam na początku przewidzieć, stało się tak, dopiero gdy dzieliło mnie od niego kilka stron.

Alina jest bohaterką, jakich nie brakuje w książkach fantastycznych. Początkowo szara myszka, schowana w cieniu, zawsze za swoim najlepszym przyjacielem zmienia się pod wypływem odkrytych w sobie mocy. Nabiera pewności siebie, która na nowo kształtuje jej charakter, choć nie pozbywa się do końca jej niepewności i niezdecydowania, które miała w sobie zakorzenione. Wielkim problemem okazał się dla mnie Mal, którego z niewiadomych przyczyn nie mogłam znieść. Nieustannie mnie irytował i jeśli takie było zamierzenie autorki, to spisała się na medal.

Jedno imię jednak nieustannie powraca w moich myślach – Darkling. Nie ma słów, które w prosty sposób opisałby moje uwielbienie dla tej postaci. Szaleję za tym bohaterem i chcę więcej, bo po zakończeniu lektury czuję ogromny niedosyt. Możecie stwierdzić, że coś jest ze mną nie tak, skoro z całej książki, przez którą przewija się mnóstwo bohaterów, mnie akurat oczarowała postać pełna ciemności, tajemnic i grozy. Nic jednak na to nie poradzę, ale mrok od zawsze mnie pociągał i wychodzę z siebie, nie mogąc doczekać się ponownego spotkania z nim.

Cień i kość to podróż pełna magii i dziwów, niezwykle intensywna i barwna historia osadzona w równie niezwykłej krainie. Leigh Bardugo rozwiała wszystkie moje obawy na samym początku, dzięki czemu mogłam bez problemów wkroczyć w wykreowany przez nią świat, otoczona ciekawymi bohaterami, z zapałem śledząc rozgrywające się wydarzenia.

Za pełną wrażeń i magii podróż dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc
Zobacz więcej >

Otwórz oczy, nim zamkniesz je na zawsze


Światło którego nie widać to książka, na którą czekałam od chwili, aż dowiedziałam się, że ma zostać wydana w Polsce. Odliczałam miesiące i nie mogłam doczekać się dnia, w którym książka nareszcie wpadnie w moje ręce i będę mogła zabrać się za czytanie. Wiązałam z nią wielkie nadzieje, chociaż towarzyszyła mi przy tym nutka sceptycyzmu jak mam zazwyczaj w związku z tak wychwalanymi powieściami. Okazało się, że nie miałam się czego obawiać, ponieważ Światło, którego nie widać przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Marie-Laure to niewidoma nastolatka, mieszkająca razem z ojcem w Paryżu. Po wybuchu wojny wspólnie wyruszają do Saint-Malo, gdzie mieszka nigdy niewidziany przez dziewczynę stryj. Na wschód od Paryża w Zagłębiu Ruhry mieszka nieprzeciętnie inteligentny Werner Pfennig, który zajmuje się naprawianiem i składaniem odbiorników radiowych. Dzięki swym umiejętnościom chłopak z domu dziecka trafia do elitarnej szkoły nazistowskiej. Kilka lat później służy już jako członek specjalnej jednostki. Zostaje wysłany do Saint-Malo, a podczas ataku aliantów losy tej dwójki splatają się...

Już po przeczytaniu pierwszej strony wiedziałam, że nie będzie to kolejna z wielu książka o wojnie. Już na samym początku w rzuca się ciekawa konstrukcja powieści. Rozdziały naprzemiennie opisują wydarzenia rozgrywające się w otoczeniu bądź z udziałem dwójki głównych bohaterów. Dodatkowo książka podzielona jest na części, które opisują wydarzenia teraźniejsze dla bohaterów, ale i ich przyszłość. Cofając się w czasie mamy okazję poznać przyczyny różnych zdarzeń i motywy postaci.

Podczas czytania tej książki miałam jeden bardzo wielki problem, który tylko upewnił moje przekonanie, że będzie to genialna powieść, która po skończeniu pozostawi po sobie pustkę. Gdy coraz bardziej zagłębiałam się w Światło, którego nie widać mój zapał wzrastał z każdym kolejnym rozdziałem. Z jednej strony chciałam jak najprędzej poznać dalsze losy bohaterów, nie mogłam przestać myśleć, co stanie się w dalszej części powieści. Natomiast z drugiej strony nie chciałam jej kończyć, dlatego w miarę moich możliwości starałam się spowolnić czas czytania. W wyniku tego powieść, którą mogłam bez problemu przeczytać w góra dwa dni, czytałam przez tydzień, co uważam za wielki osiągnięcie. Niestety to i tak przeczytałam ją stanowczo w zbyt krótkim czasie.

Bohaterowie, których nakreślił autor, są niezwykle wyraziści. Oprócz dwójki głównych bohaterów poznajemy także wiele innych interesujących postacie, ale to wokół Marie-Laure i Wernera kręci się cała akcja. Autor opisał losy swoich bohaterów z niezwykłą przenikliwością i wrażliwością, nie zatracając przy tym swojego obiektywizmu. Nic nie jest czytelnikowi narzucone. On sam zżywa się z bohaterami, przejmuje się ich tragicznym losem i odczuwa wobec nich sympatię. Krótkie dialogi kryją w sobie niewypowiedziane słowa, które każdy może odszyfrować inaczej.

Światło, którego nie widać to nie opowieść o miłości między dziewczyną a chłopakiem, która nie miała nawet okazji się zawiązać. Mamy tu ukazaną również głęboką miłość ojca do córki, który gotów jest zrobić wszystko dla swojego dziecka. Strach przed światem, który wyrządził człowiekowi wielką i dotkliwą krzywdę. To opowieść o stawianiu pierwszych kroków w nowej, nieznanej i okrutnej rzeczywistości. O okropnościach wojny, jej skutkach i wpływie na świat i pojedynczych ludzi.

Niesamowicie się zdziwiłam, gdy przeczytałam, że autor na pisanie swojej powieści poświęcił dziesięć lat. To jednak rozjaśniło całą sytuację, ponieważ przestałam się dziwić jak to możliwe, że tak gruba objętościowo książka była niezwykle dopracowana, a wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Niejednokrotnie podczas czytania odczuwałam, że wydarzenia nie mogły potoczyć się inaczej, że wszystko jest na swoim jedynym i właściwym miejscu. Z góry mamy świadomość, że zakończenie, które nas czeka, nie będzie szczęśliwe i wcale nie czeka nas zaskoczenie na końcu, bo właśnie takie nie jest. Ostatnie pięćdziesiąt stron czytałam przez łzy, ponieważ nie mogłam się uspokoić. Okazało się, że sześćset stron nie wystarczyło, by przygotować mnie na to, co miało się wydarzyć.

Światło, którego nie widać to powieść, która zabrała część mnie. To książka, która ma w sobie dosłownie wszystko, dlatego każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Nie jest to kolejny romans rozgrywający się podczas II wojny światowej, których pełno na księgarnianych półkach, ale powieść, która według mnie otrzymała jak najbardziej zasłużoną nagrodę. Nie wiem jak najbardziej zachęcić was do jej przeczytania, dlatego ograniczę się do jednego zdania. Przeczytajcie to, a nie pożałujecie!  

Za możliwość przeczytania tak niezwykłej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
Zobacz więcej >

Życie to baśń, w której odgrywamy swoje role tylko przez określony czas

Siedzicie wygodnie? Jesteście gotowi na opowieść o książce, którą pokochałam całym sercem? Przemyślcie to dobrze, bo potem nie będzie odwrotu. Spotkacie Dziewczynę z pomarańczami, która odmieni wasze życie. Decyzja należy do Was. Jesteście gotowi? Zaczynajmy!
Zobacz więcej >
Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka