W drodze do Denver... („Niebo w ogniu”)

W drugim tomie bohaterowie dzielą się na dwie grupy. Dean i Astrid razem z trójką młodszych dzieci zostają w supermarkecie, a reszta wraz z jego bratem Alexem wyrusza w drogę do Denver. Mają nadzieją spotkać tam swoich rodziców i sprowadzić pomoc. Świat poza murami supermarketu okazuje się jeszcze gorszy, ale wewnątrz budynku również nie jest bezpiecznie.

Pierwsza część trylogii nie powaliła mnie na kolana. Akcja zaczęła się rozkręcać dopiero na końcu książki, zapowiadając ciekawszą kontynuację. Właśnie z tej racji postanowiłam sięgnąć po „Niebo w ogniu”. Czy okazało się arcydziełem? Raczej nie, jednak nie przeczę, że było dużo lepsze od pierwszego tomu.

Fabuła jest ciekawsza i mniej przewidywalna. Narracje prowadzona dwutorowo, pozwala towarzyszyć bohaterom w podróży najeżonej niebezpieczeństwami, jak i w supermarkecie, pragnących przetrwać w sklepie do czasu nadejście pomocy. W przeciwieństwie do „Odciętych od świata”, nie miałam tym razem problemy z wkręceniem się w fabułę, gdzie w pierwszym tomie toczyła się ona powoli i mozolnie. 

Bohaterowie zostali bardziej dopracowani i nie zawsze można domyślić się jak postąpią w danej sytuacji. Mimo to nadal nie zapominamy, że są oni tylko dziećmi, które znalazły się w trudnej sytuacji, gdzie zostały narażone na wielkie niebezpieczeństwo.

 Również jak w poprzedniej części to zakończenie okazało się najlepsze. Autorka mknie przez ostatnie rozdziały w zawrotnym tempie, by na końcu zaserwować nam kolejny zwrot akcji. Samo zakończenie pozostawia po sobie niedosyt, przez co pragnę jak najszybciej sięgnąć po „Wściekły wiatr”. Nie mam pojęcia, czego mogę się spodziewać po ostatnim tomie, mam jednak nadzieję, że okaże się godnym zakończeniem tej trylogii.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka