I pewnego pięknego poranka... (Wielki Gatsby)

http://someculturewithme.blogspot.com/2015/04/i-pewnego-pieknego-poranka-wielki-gatsby.html
Lata 20, czas prohibicji, robienia wielkich pieniędzy i gangsterskich porachunków. Trzydziestoletni Nick Carroway przeprowadza się na wschodnie wybrzeże do Nowego Jorku, aby rozpocząć pracę maklera giełdowego. Domek, który wynajmuje Nick znajduje się w sąsiedztwie okazałej rezydencji Gatsby'ego, za sprawą czego narrator zostaje świadkiem, a także wnikliwym obserwatorem rozgrywających się wydarzeń, z życia tytułowego bohatera. A kim jest tajemniczy Jay Gatsby, który w swojej ogromnej rezydencji organizuje wystawne i szalone przyjęcia do samego rana. Czy jest oszustem? Czy w czasie II wojny światowej był niemieckim szpiegiem? Czy posunął się do morderstwa? Jak wiele tajemnic, skrywa pod postacią pozorów?

 Najbardziej w tej powieści zachwycający jest język, jakim posługuje się autor. Francis Scott Fitzgerald z pozornie przeciętnej akcji i fabuły stworzył powieść o nieziemskim wydźwięku, która porusza do głębi. Bardzo podobają mi się ozdobniki i porównania, które autor zawarł w swojej powieści, nadając jej ten niepowtarzalny, specyficzny klimat.
„Jechaliśmy przez wielki most, słońce rzucało między przęsła migotliwe smugi światła na pędzące samochody, a za rzeką rosło miasto w białych bryłach i kostkach cukru, miasto zbudowane z pragnień, za pieniądze, które nie cuchną.”
Jay Gatsby to najbardziej pociągająca postać w całej tej historii. Od samego początku wzbudził moją sympatię, która rosła z każdą kolejną stroną. Autor w niesamowity sposób wykreował jego charakter i osobowość. Gatsby, tajemniczy i romantyczny mężczyzna, który wzbił się ponad innych, osiągnął "sukces", zawojował świat, jednocześnie nie mając nic. Goniąc za marzeniami, za utraconą miłością, pragnąc spełnić swoje jedyne pragnienie stał się więźniem własnej wyobraźni. Jest to postać tragiczna, której los wzbudza w nas jednocześnie współczucie i  gorycz, nie możemy być bowiem obojętni na to jak zakończyła się jego historia.
„Uśmiechnął się wyrozumiale - więcej niż wyrozumiale. Był to jeden z tych rzadkich uśmiechów dających pewność i otuchę na zawsze, uśmiech, który można spotkać w życiu cztery albo pięć razy. Obejmował - albo zdawał się obejmować na moment - calusieńki nieskończony świat, a potem koncentrował się na tobie z nieodpartą życzliwością. Było w nim akurat tyle zrozumienia, ile ci było potrzeba, i tyle wiary w ciebie, ile sam chciałbyś mieć; uśmiech ten zapewniał cię, że wywarłeś takie wrażenie, jakie - w najkorzystniejszych okolicznościach - chciałbyś wywrzeć.”
Fitzgerald w niesamowity sposób wykreował świat ludzi bogatych, zepsutych i zarozumiałych, którzy rządzą się własnymi prawami. Mamy tutaj postać Daisy Buchanan i jej pozbawionego jakichkolwiek głębszych uczuć, męża Toma. Według mnie ta para jest siebie warta. Daisy, która ciągle gra rolę "pięknego głuptaska", jak twierdzi by przetrwać, by jako kobieta móc utrzymać swoją pozycję i Tom, który zdradzał żonę, nie liczył się z jej uczuciami, a jednocześnie był o nią zazdrosny. Z dwojga złego wolę jednak Toma, ponieważ nie gra żadnej roli, jest za dobrze zarysowaną postacią.

Wielki Gatsby to przede wszystkim piękna i wzruszająca historia miłości, która przetrwa wszystko, a która nie zginie w morzu pieniędzy. W powieści mamy jasno przedstawione także przesłanie, że "pieniądze szczęścia nie dają". Gatsby, który opływał w luksusy miał pieniądze, pozycję, nie był w pełni szczęśliwy, gdyż brakowało mu utraconej w młodości miłości, o której nigdy nie zapomniał. Pod koniec książki objawia się również znana  sentencja, a mianowicie "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Zdaję sobie sprawę, że każdy to wie i że niektórzy mogą uznać powieść Fitzgeralda za jeden wielki banał. Może i rzeczywiście występuje tutaj banał na banale, jednak wszystko zostało przedstawione w tak niesamowity i emocjonujący sposób, że nie mogę nie kochać tej książki.

Powieść Fitzgeralda wzbudza całą gamę uczuć. Jest to jednocześnie wzruszająca i piękna historia, ale również w pewien sposób melancholijna. Uświadamia, że dopóki będziemy na szczycie, dopóty, ktoś będzie się nami interesował. Zakończenie tej historii, niezwykle emocjonujące i tragiczne, pozostawia po sobie pustkę, której nie można zapełnić.

„Wielki Gatsby” ma niecałe 200 stron, a zawiera w sobie wszystko czego potrzebowałam. To książka, którą mogłabym pochłaniać bez przerwy, ciągle powracając do ulubionych fragmentów. Chciałabym zapomnieć tą książkę, by móc przeczytać ją po raz pierwszy, chociaż wiem, że to niemożliwe. Mogę ją jednak czytać ciągle na nowo, a moje uczucia nadal są takie same. „Wielki Gatsby” to książka, którą pokochałam i która od teraz jest jedną z moich ulubionych. Wiem, że nigdy jej nie zapomnę Na pewno sięgnę po inne powieści tego autora Uważam, że „Wielki Gatsby" to klasyk, który każdy powinien znać, być może nie każdy pokocha go w taki sposób, jednak jest to powieść którą gorąco polecam każdemu.
„Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość"

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka