Przeznaczenie puka do drzwi

Garth Nix podbił moje serce pierwszym tomem trylogii o Starym Królestwie, który oczarował mnie i sprawił, że zapragnęłam jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów, dlatego nie zwlekałam długo z sięgnięciem po kolejny tom tej historii, który wywarł na mnie równie dobre wrażenie, jak jej początek.

Od wydarzeń opisanych na kartach pierwszej części trylogii, czyli Sabriel minęło czternaście lat. Główną bohaterką nie jest już Sabriel, a Lirael – dziewczyna z rodu Clayrów, opuszczona przez matkę, która nigdy nie zdradziła jej tożsamości ojca. Dziewczyna nie przypomina nikogo ze swojej rozległej rodziny i pomimo odpowiedniego wieku nadal nie posiadła Daru Widzenia, którego od zawsze tak bardzo pragnęła. Młoda czarodziejka musi zmierzyć się z przeznaczenirm, które rysuje przed nią przyszłość, jakiej nigdy się nie spodziewała. 

Fabuła Lirael jest bardziej złożona i skomplikowana od tej przedstawionej na kartach Sabriel. Intryguje i przyciąga równie mocno, jednak wymaga od czytelnika więcej uwagi i skupienia. Lirael jest znacznie dłuższa od Sabriel i choć wydarzenia nie toczą się tak szybko, jak w pierwszym tomie tej historii, to dzieje się tu bardzo wiele. Akcja rozwija się dwutorowo, dlatego często zmieniamy perspektywy, z których obserwujemy rozgrywające się wydarzenia, z każdą stroną nieuchronnie zbliżając się do momentu, w którym losy głównych bohaterów w końcu się ze sobą splotą.

W pierwszej części tej historii autor skupił się wyłącznie na tym, co w bezpośredni sposób dotykało Sabriel. Garth Nix nie rozwijał wątków pobocznych, śledziliśmy wyłącznie misję młodej nekromantki. W Lirael postanowił jednak znacznie zwolnić tempo i przygotować czytelników na to, co ma mieć miejsce w trzecim tomie. W tej części krążymy wokół Lodowca Clayrów i stolicy Starego Królestwa, a nasza uwaga kieruje się na młodą czarodziejkę i księcia Sametha – potomka królewskiego rodu. Oboje są przekonani, że swoje przeznaczenie i cel w życiu, jednak los przyszykował dla nich coś zupełnie innego, czego żadne z nich nie mogło przewidzieć.

Na kartach książki obserwujemy przemianę Lirael, która z ogarniętej smutkiem i użalającej się nad swoim losem dziewczynki zmienia się w osobę, która twardo stąpa po ziemi. Muszę przyznać, że młoda czarodziejka szybko zyskała sobie moją sympatię. Jest ona silną osobą, która pomimo przeciwności prze do przodu i nie poddaje się tak łatwo.Garth Nix nie zapomniał również o bohaterach znanych z poprzedniego tomu, którzy również mają swoje pięć minut w Lirael. Galeria bohaterów jest naprawdę bogata i pełna świetnie wykreowanych postaci, również tych negatywnych, jak nekromanta i kobieta w masce, którzy wzbudzają wiele emocji.

Autor w drugim tomie tej magicznej trylogii skupił się na rozbudowaniu fabuły i eksplorowaniu kolejnych zakątków Starego Królestwa. W Lireal odkrył przed nami nowe miejsca, rozwinął również tematy związane z magią i polityką. Garth Nix zajął się uporządkowaniem i wyjaśnieniem poszczególnych zagadnień, które po części mieliśmy już okazję poznać w Sabriel. Pomimo bardzo wielu informacji, które po prostu płynęły z kart tej książki, nie czułam się nimi przesycona. Autor nie zwala na nas wszystkiego w jednym momencie, a krok po kroku odkrywa kolejne karty. Uważam, że było to bardzo potrzebne i cieszę się, że Garth Nix postanowił wyjaśnić wszystko dokładnie, ponieważ niewiedza dotycząca nurtujących mnie kwestii mogła przeszkadzać w odbiorze tej historii.

Lirael to bardzo dobra kontynuacja, która, choć nie porywa tak jak Sabriel, a toczy się swoim tempem, powoli odkrywając przed nami kolejne tajemnice i niejasności tego świata, jest również wciągająca i zajmująca. Garth Nix po raz kolejny zabrał mnie w podróż pełną magii, ciekawych i odważnych bohaterów, a także niebezpiecznych wydarzeń w ten barwny i niezwykły świat, który pochłonął mnie na kilka godzin. Już nie mogę doczekać się sięgnięcia po Abhorsena, który przeczuwam, okaże się najlepszy z całej trylogii. Jeśli znaleźliście w Sabriel coś dla siebie, to bez zastanowienia sięgajcie po kolejny tom, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tą trylogią, to nie mam pojęcia, na co czekacie, bo to kawał dobrej fantastyki, która pomimo upływu lat, gdyż została wydana po raz pierwszy w 2001 roku, nie straciła nic ze swej niepowtarzalności, a schematy się jej nie trzymają.

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa lovebooks.pl  

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka