Musimy wniknąć w żywioł, aby zyskać moc


W Samotnym Mieście surogatki są szkolone i przygotowywane do swojej roli w specjalnych placówkach. Po zakończeniu nauki trafiają na aukcję, gdzie zostają sprzedane arystokracji i bogatym mieszkańcom wewnętrznych kręgów. Mają wydać na świat ich potomka, gdyż oni sami nie są do tego zdolni, jednak cena jest bardzo wysoka. Po piekle, jakie Violet przeszła w Pałacu Jeziora, gdzie znalazła również miłość, dziewczyna ucieka. Ucieka na Farmę, w której znajdzie nie tylko bezpieczne schronienie, ale i odpowiedzi na pytania dotyczące drzemiącej w niej mocy.

Pierwsze spotkanie z twórczością Amy Ewing wspominam bardzo miło. Klejnot okazał się interesującą, ciekawą i wciągającą, książką, której zakończenie przyniosło więcej pytań, niż odpowiedzi, dlatego z wielką chęcią zabrałam się za Białą różę. Akcja drugiego tomu rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym autorka postanowiła zakończyć Klejnot, dlatego powracamy do dobrze znanych bohaterów, mając wrażenie, że wcale ich nie opuściliśmy.

Po lekturze całej powieści widać wyraźnie, że Biała róża jest bardzo nierówna. Przez prawie dwieście stron główni bohaterowie uciekają przez kolejne kręgi z zamiarem dostania się na Farmę, czyli najbardziej oddalony od Klejnotu krąg. Jak można się domyślić, w końcu im się to udaje, jednak zajmuje im to ponad połowę książki. Sam jej początek,ę który kontynuował bezpośrednio wydarzenia z poprzedniego tomu, był tak samo ciekawy, jak Klejnot, jednak z każdą kolejną stroną zaczęłam się coraz bardziej zniechęcać, a cała akcja została niesamowicie rozwleczona, dlatego miałam wrażenie, że wlecze się w żółwim tempie. Według mnie autorka za bardzo rozciągnęła całą ucieczkę Violet, szczególnie że Biała róża jest krótsza niż Klejnotu.

Kiedy bohaterowie docierają w końcu do bezpiecznej przystani, byłam już podobnie jak oni niesamowicie znużona i wymęczona. Wielokrotnie musiałam odkładać książkę na bok, ponieważ miałam już po prostu dość. Po zapoznaniu się z otoczeniem w dość niedługim na szczęście czasie, dochodzimy do tematu Augurii i historii, która stoi za powstaniem Samotnego Miasta. Jest to zdecydowanie najciekawszy i jedyny fragment tej książki, który zdołał mnie bardziej zainteresować, gdyż okazuje się, że przed przejęciem władzy przez arystokrację sytuacja na wyspie przedstawiała się całkiem inaczej. Za mocami Violet, która w tym tomie uczy się ich używać również stoi dłuższa historia, którą poznajemy na kartach Białej Róży. Autorka postanowiła w swojej książce pójść w stronę żywiołów i to z nimi mają związek moce surogatek. Główna bohaterka jest oczywiście, jak można się domyślić już na początku bardzo potężna, dlatego to właśnie ona została wybrana do tego, aby uwolnić miasto spod władzy arystokracji.

Biała róża jest według mnie zdecydowanie gorsza od Klejnotu. Miałam nadzieję, że kiedy wyjdziemy poza mury wewnętrznych kręgów, wszystko dopiero zacznie dziać się naprawdę, a stało się wręcz przeciwnie, bo oprócz odpowiedzi na pytania dotyczących mocy Violet nie działo się nic, co porwałoby mnie i wciągnęło w tę historię, jak było w przypadku pierwszego tomu. Strasznie wymęczyłam się przy tej książce, ale i tak pewnie sięgnę po ostatni tom, ponieważ jestem ciekawa zakończenia tej historii. Z mojej strony po tym tomie nie mogę z czystym sercem polecić Wam sięgnięcia po przygody Violet, bo chociaż pomysł był ciekawy, to autorka poległa z jego wykonaniem.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar
Zobacz więcej >

Co przyniesie maj?



Niebanalna więź – Sarah Waters


Premiera: 5 maja
Wydawnictwo: Prószyński

Londyn, 1874 rok, Margaret Prior, inteligentna, niezależna młoda dama, aby odzyskać równowagę psychiczną po śmierci ojca, zaczyna odwiedzać więźniarki odsiadujące karę w ponurym zakładzie Millbank. Tam, wśród pospolitych złodziejek, morderczyń i ulicznic, spotyka Selinę Dawes, która do niedawna święciła triumfy w londyńskim towarzystwie jako nadzwyczaj uzdolnione medium. Początkowo Margaret sceptycznie odnosi się do „talentu” dziewczyny. Potem jednak stopniowo zaczyna wkraczać w świat duchów i cieni. Między obiema młodymi kobietami wytwarza się niezwykła więź...


Wyspa strachu – Hakan Östlundh 


Premiera: 11 maja
Wydawnictwo: Jaguar

Pierwsza część kryminalnej sagi z Gotlandii. Głównym bohater, inspektor policji Frederic Broman przeniósł się wraz z rodziną ze Sztokholmu na Gotlandię. Cała rodzina marzyła, że wreszcie będzie mogła wieść spokojniejsze życie na wyspie. Oczywiście tak się nie dzieje. Trwa słoneczne lato, na wyspę zjeżdżają turyści. W domku letniskowym zostaje odnaleziona zabita owca z charakterystycznie rozciętym podbrzuszem. Kilka dni później w bagażniku na dachu samochodu policja odnajduje zwłoki mężczyzny z podobnym cięciem jak u zwierzęcia. Gotlandia staje się wyspą strachu…  


Niebezpieczne kłamstwa – Becca Fitzpatrick


Premiera: 11 maja
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

Stella to nie jest moje prawdziwe imię. Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem. Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać… Im bardziej czuję się bezpieczna, tym większe grozi mi niebezpieczeństwo.

Promyczek – Kim Holden



Premiera: 16 maja
Wydawnictwo: Filia

Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa. Oboje to czują. Oboje mają powód, by z tym walczyć. Oboje skrywają tajemnice. Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić… Mogą również zniszczyć.

Apollo i boskie próby: Ukryta wyrocznia – Rick Riordan 


Premiera: 18 maja
Wydawnictwo: Galeria Książki


Jak ukarać nieśmiertelnego? Czyniąc go śmiertelnikiem. Apollo rozgniewał swojego ojca Zeusa i za karę został strącony z Olimpu. Słaby i zdezorientowany ląduje w Nowym Jorku jako zwykły nastolatek. Pozbawiony nadprzyrodzonych mocy liczący cztery tysiące lat bóg musi nauczyć się, jak przeżyć we współczesnym świecie, dopóki nie zdoła jakoś odzyskać przychylności Zeusa. Niestety Apollo ma wielu wrogów: bogów, potwory i ludzi, którzy chcieliby jego ostatecznej zagłady. Potrzebuje pomocy, a do głowy przychodzi mu tylko jedno miejsce, w którym może jej szukać – enklawa współczesnych półbogów znana jako Obóz Herosów.

Moje nowe życie – Rosoff Meg


Premiera: 18 maja
Wydawnictwo: YA!

Zaskakująca i mądra książka o dorastaniu w świecie, który zmienia się na zawsze. Piętnastoletnia mieszkanka Nowego Jorku, Daisy, zostaje wysłana do Anglii do swojej ciotki i kuzynów, których nigdy wcześniej nie miała okazji poznać. Daisy nie długo cieszy spokojnym pobytem na farmie. Tuż po jej przyjeździe ciotka wyjeżdża w biznesową podróż, a w Londynie wybuchają bomby. Miasto zostaje zaatakowane przez nieznaną armię. Mieszkańcy wioski zostają odcięci od sieci elektrycznej, co czyni farmę jeszcze bardziej odizolowaną od centrum dramatycznych wydarzeń. Mimo toczącej się wojny dom ciotki jawi się jako najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, w którym między Daisy a jej kuzynami rodzi się niezwykła więź. Konflikt zbrojny rozwija się, zostawione same sobie dzieci muszą stawić czoła nieznanemu i przerażającemu światu, który zmieni je na zawsze…

Ogniste oczyszczenie – Francesca Haig


Premiera: 18 maja
Wydawnictwo: Uroboros

Urodzeni jako bliźniacy. Wychowani jako wrogowie. Połączeni przez śmierć. Zawsze rodzą się bliźniaki: perfekcyjna Alfa i zmutowana Omega. Omegi żyją w poniżeniu, Alfy to elita. Cass i Zach to z pozoru rodzeństwo idealne: żadne z nich nie wykazuje mutacji właściwej Omedze. Jednak Zach odkrywa sekret Cass… Czy uda się im zwycięsko przejść próbę, którą szykuje im los? Czy ocalą świat i braterską miłość?


Ponad wszystko – Nicola Yoon


Premiera: 18 maja
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Maddy jest uczulona dosłownie na wszystko. Nigdy nie opuszcza domu, a jedynymi osobami, które widuje, są jej mama i pielęgniarka. Ale pewnego dnia musi zmierzyć się ze światem zewnętrznym i wtedy spotyka Olly’ego. Czy podejmie największe ryzyko w swoim życiu?  




Przebaczenie – Lauren Kate


Premiera:  18 maja
Wydawnictwo: MAG

Szkoła średnia bywa piekłem. Cam wie, co to znaczy być udręczonym. Żaden anioł nie zasłużył, by spędzić w Piekle tyle czasu, co on. A najnowszym wcieleniem piekła jest szkoła średnia, gdzie Lilith, dziewczyna, której nie umie przestać kochać, odbywa karę za jego grzechy. Cam założył się z Lucyferem – ma piętnaście dni na przekonanie jedynej dziewczyny, która się dla niego liczy, by znów go pokochała. Jeśli mu się uda, Lilith powróci na Ziemię i będą mogli żyć razem. Ale jeśli mu się nie uda… w Piekle czeka szczególne miejsce, przeznaczone tylko dla niego. Tik-tak.  

Wyprawa – Taran Matharu


Premiera: 18 maja
Wydawnictwo: Jaguar

Drugi tom serii Summoner.

Zostawić Daringham Hall – Kathryn Taylor


Premiera: 18 maja
Wydawnictwo: Otwarte

Ostatni tom trylogii Daringham Hall.







Korona – Kiera Cass


Premiera: 18 maja
Wydawnictwo: Jaguar

Fianł serii Rywalki.







Śpiący Książę – Melinda Salisbury


Premiera: 25 maja
Wydawnictwo: Zielona Sowa

Kontynuacja Córki zjadaczki grzechów.
Zobacz więcej >

Byłam plasterkiem na rany, których nie mogłam uleczyć


Siedemnastoletnia Quinlan McKee jest sobowtórem. Od lat z powodzeniem niesie pomoc i pociechę rodzinom zmarłych nastolatków. Przejmuje ich tożsamość, by uczestniczyć w terapii, która ma na celu pomóc pogrążonym w żałobie krewnym pogodzić się ze śmiercią bliskiej osoby. Mieszka w ich domu, nosi ich ubrania, przejmuje typowe zachowania, a także osobowość zmarłych, nierzadko zapominając o swoim prawdziwym życiu, by w pełni skupić się na pracy i zadaniu, któremu musi podołać.

Po pozytywnym wypełnieniu zlecenia Quinn ma nadzieję odpocząć i na nowo wdrożyć się we własne życie. Nie dostaje jednak takiej szansy i od razu zostaje wysłana do kolejnej pogrążonej w żałobie rodziny, której przypadek jest szczególny, co podkreślają jej pracodawcy. Quinn staje się Cataliną Barnes, jednak nikt nie chce zdradzić jej przyczyny śmierci dziewczyny. Wszyscy zdają się coś ukrywać i nie zdradzają Quinlan szczegółów dotyczących ostatnich miesięcy życia ofiary. Komplikacji przybywa, kiedy dziewczyna zaczyna angażować się emocjonalnie w życie rodziny, a między nią i chłopakiem Cataliny zaczyna rodzić się więź...

Wszędzie natykałam się na same pozytywne opinie dwóch tomów serii Program, czyli Plagi samobójców i Kuracji samobójców. Postanowiłam bliżej się im przyjrzeć, a że sam pomysł na fabuła wydała mi się naprawdę oryginalny i ciekawy, postanowiłam dać tej serii szansę. W moje ręce wpadły wszystkie trzy dotychczas wydane w Polsce tomy Programu, a pierwszy wybór padł na Remedium, czyli prequel tej historii. 

Niesamowicie spodobał mi się pomysł Suzanne Young, który jest wyjątkowo oryginalny. Autorka stworzyła zawód, który jest według mnie połączeniem aktora i terapeuty. Quinn pracuje w nim od dziecka, jest jedną z najlepszych w swoim fachu, jednak choć jej praca jest dobrze płatna, to również wyjątkowo trudna. Dziewczyna musi płacić wysoką cenę, gdyż wcielając się tak wiele razy w inne osoby, nie pamięta, które wspomnienia są jej, a które należą do nieżyjących członków rodzin jej klientów. Quinn czasami zapomina, kim jest albo jak wygląda jej własne życie, gdyż bardzo angażuje się w swoją rolę i równie mocno odczuwa ból cierpiącej żałobę rodziny. Dziewczyna jest niesamowicie silna, jednak jak długo zdoła jeszcze znosić otaczający ją smutek i jak ucierpi na tym jej psychika, tego już  musicie dowiedzieć się sami.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę są tak samo ciekawi, jak sama fabuła. Oprócz Quinn ważną rolę w tej historii odgrywa również Deacon, który jest jej najlepszym przyjacielem i byłym chłopakiem. Łączy ich szczególna więc i choć czują do siebie coś więcej, duszą to, by nie sprawiać sobie nawzajem bólu. Aaron jest sobowtórem, a także partnerem Quinn, do którego dziewczyna ma zwracać się o pomoc podczas wypełniania zlecenia. Ich postacie są naprawdę świetnie nakreślone i muszę przyznać, że bardzo wkręciłam się w historię Quinn i jej przyjaciół, dlatego z wielką chęcią poznam ich dalsze losy.

Remedium dzieli się na trzy części, z których każda jest jeszcze ciekawsza od poprzedniej. Czyta się je niesamowicie szybko i w dodatku z niemałą przyjemnością. Chociaż pierwsza część, która wprowadza czytelnika w całą historię, rozwija się dość wolno, to nie uważam tego za minus, gdyż nie mamy wrażenia, że zwala się na nas ogrom informacji, który trzeba przyswoić. Mamy okazję poznać główną bohaterkę, jej przyjaciół, a także, na czym dokładnie polega jej zawód. Kolejne dwie części zdecydowanie nabierają tempa, prowadząc czytelnika do satysfakcjonującego i zaskakującego zakończenia, które dosłownie wbija w fotel, ale pozostawia po sobie pewien niedosyt. Jestem zadowolona z tego, w jaki sposób autorka poprowadziła całą fabułę, dlatego już nie mogę doczekać się sięgnięcia po kontynuację Remedium, która mam nadzieję, będzie równie dobra.

Suzanne Young, choć porusza ciężkie tematy, to posługuje się bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Remedium ma ponad czterysta stron, jednak podczas czytania nie zwracałam uwagi na upływ czasu i zanim się obejrzałam, przewróciłam ostatnią kartkę. Jestem pod wrażeniem tego, jak autorka manipuluje czytelnikiem i jego uczuciami. Podczas czytania przeżywałam wszystko razem z główną bohaterką i to równie mocno, jak ona.

Remedium to szalenie ciekawa i niesamowicie wciągająca historia, która pochłonęła mnie i zaskoczyła. W oczekiwaniu na kontynuację prequela z pewnością sięgnę po Plagę samobójców i Kurację samobójców, które, jeśli będą równie dobre, co Remedium, to seria Program ma dużą szansę stanąć na półce z moimi ulubionymi książkami. Jeśli macie ochotę na książkę z oryginalną i interesującą fabułą, a także z dreszczykiem emocji i tajemnicami, to nie wahajcie się i sięgajcie po Remedium, a na pewno się nie zawiedziecie.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria
Zobacz więcej >

Co skrywa Stare Królestwo?


Wielki mur oddziela Stare Królestwo, w którym nadal króluje magia od Ancelstierre, zrewolucjonizowanej przez naukę i technikę krainy. Sabriel jest córką Abhorsena — legendarnego maga i nekromanty. Dziewczyna prawie całe swoje życie spędziła w Wyverley College — elitarnej szkole dla dziewcząt z internatem, z dala od ojca i Starego Królestwa. Nie zna swojej ojczyzny, nic o niej nie wie, jednak od małego uczy się nekromancji, by w przyszłości zostać kolejnym Abhorsenem. Kiedy jednak docierają do niej niepokojące wieści, a ojciec ginie bez śladu, Sabriel musi przerwać swoją edukację i wyruszyć za Mur, by go odnaleźć. Czy uda jej się go uratować? Czy odnajdzie się w niebezpiecznej i opanowanej przez Zmarłych krainie, jaką jest Stare Królestwo? Czy powstrzyma sprawcę zniszczeń, które dotknęły Kamienie Kodeksu? Czas ucieka, a Sabriel nie pozostało go wiele.

Z twórczością Gartha Nixa miałam okazję zapoznać się przy lekturze powieści Zagubieni książęta, która mnie nie zachwyciła, a wręcz przeciwnie, bardzo zawiodła. Główny bohater był niesamowicie irytujący i chociaż książkę czytało się bardzo szybko, to jego narracja znacznie mi to utrudniała. Jedyną rzeczą, która zapadłą mi szczególnie w pamięć i częściowo ratowała tę powieść, był styl autora. Nie ma się więc, co dziwić, że do lektury Sabriel podchodziłam dość sceptycznie, jednak wszystkie moje obawy rozwiały się już po kilku pierwszych stronach, a ja mogłam bez reszty zatracić się w powieści, która okazała się niesamowita.

Zacznę od tego, że Sabriel nie jest nową książką, gdyż jej pierwsze wydanie ukazało się w 1995 roku. Pierwszy tom trylogii o Starym Królestwie ma już ponad dwadzieścia lat, jednak nadal zyskuje nowych fanów i wielbicieli. Znajdziemy w niej wiele popularnych obecnie motywów, którym jest na przykład ciągła podróż głównej bohaterki. Sabriel nie pozostaje długo w jednym miejscu, przemierza Stare Królestwo, które jest jej obce, a na każdym kroku czekają zagrożenia. Dzięki mapce umieszczonej na początku książki nie mamy jednak problemów z odnalezieniem się w tym świecie i bez przeszkód możemy śledzić kolejne etapy podróży Sabriel.

Świat wykreowany przez autora jest naprawdę niesamowity, mroczny i niebezpieczny. Garth Nix świetnie prezentuje go poprzez barwne opisy, a także niepowtarzalny klimat i magię, która wypływa z każdej strony. Wielki Mur oddziela dwa świat, ten bliższy nam, zdominowany przez technologię i naukę oraz odległy, magiczny i niepokojący, w którym przez dwustu laty panował król z królową. W powieści autor zaprezentował czytelnikom Magię Kodeksu, którą posługują się magowie, a która poprzez Wielkie Kamienie chroni również całą krainę. Ważną rolę odgrywa w tej historii także nekromancja, którą zajmuje się każdy Abhorsen. Nie ożywia on jednak trupów, pomaga natomiast duszom Zmarłych dotrzeć do Krainy Śmierci, w której znajdą spokój i nie będą niepokoić żywych. Sabriel, tak jak jej ojciec i każdy Abhorsen potrafi wkroczyć w śmierć i przemierzać ją. Droga do Krainy prowadzi przez dziewięć Bram, najeżonych niebezpieczeństwami i przeszkodami.

Na szczególną uwagę zasługują wykreowani przez autora bohaterowie. Sabriel jest jedną z niewielu bohaterek, której wszystkie decyzje pochwalam i zgadzam się całkowicie z jej wyborami. Mogłam się z nią bez problemów utożsamić i polubić jej postać, która pomimo strachu nie cofała się przed niebezpieczeństwem. Dziewczyna była nieustraszona i odważna, pełna brawury i chłodnej logiki. Nie znaczy to jednak, że nie potrafiła się załamać, gdyż uczucia, które dusiła w sobie przez cały czas, czasami wychodziły na wierzch, czyniło ją to jednak bardziej ludzką i realną. Moją szczególną sympatię zyskał także Mogget — twór Wolnej Magii, który przybrał postać gadającego kota. Jego uwagi i stwierdzenia były po prostu niesamowite, błyskotliwe i zabawne. Tak, zabawne i to bardzo, bo choć historia sama w sobie jest dość mroczna, to autor znalazł w niej sporo miejsca na humor.

Sabriel to magiczna, wciągająca i niesamowicie pasjonująca historia, która pochłonęła mnie bez reszty. Nie żałuję, że pomimo mojego wielkiego zawodu, którego doświadczyłam przy lekturze Zagubionych Książąt, zdecydowałam się sięgnąć po pierwszy tom trylogii o Starym Królestwie, bo naprawdę było warto. Już nie mogę się doczekać powrotu do tej magicznej krainy i mam nadzieję, że uda mi się zrobić to jak najszybciej, a Wam gorąco polecam sięgnąć po Sabriel, by poznać ten mroczny, tajemniczy, ale tętniący magią świat.

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa lovebooks.pl
Zobacz więcej >

Miłość kieruje się własną logiką, za nic mając nasze plany czy zamiary


Ava Lavender nie jest superbohaterką, nie jest też aniołem, który zstąpił z nieba, nie potrafi latać, jednak urodziła się ze skrzydłami. Dla wielu stała się uosobieniem mitu, dziwolągiem i potworem, a nawet istotą boską. Sama Ava nie akceptuje swojego wyglądu i z całego serca pragnie poznać odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Kim jest, a kim powinna się stać? Jak to możliwe? Co skrywa przeszłość, a co zwiastuje przyszłość? Ava, aby poznać odpowiedzi na dręczące ją pytania, cofa się wstecz, do czasów swojej matki i babki, do momentu, w którym wszystko się rozpoczęło.

O Osobliwych i cudownych przypadkach Avy Lavender było głośno dosłownie wszędzie. Ja sama odkąd natknęłam się na zapowiedź tej książki, wyczekiwałam jej z wielkim podekscytowaniem. Nie wiedziałam, czego spodziewać się po tak wychwalanej powieści, która jest w dodatku debiutem autorki, jednak to nie umniejszało zapału, z jakim zabrałam się do lektury. Dopiero po jej zakończeniu zrozumiałam, dlaczego podbiła serca tak wielu osób, do których grona również trafiłam, oraz że historia tej osobliwej rodziny na pewno pozostanie ze mną na długo.

Ava Lavender jest nie tylko główną bohaterką powieści, ale i jej narratorką. Po zaskakującym i fascynującym wstępie znika jednak na ponad sto stron, ustępując miejsca swoim przodkom, których historia okazuje się niemniej interesująca niż nasza skrzydlata bohaterka. Muszę przyznać, że początkowo byłam zaskoczona tym zabiegiem autorki, ponieważ sama książka liczy niecałe trzysta stron, które czyta się w zastraszającym tempie. Później jednak zrozumiałam jej zamysł, gdyż ta powieść nie skupia się wyłącznie na  postaci Avy, ale na całym rodzie Lavenderów. Dziewczyna opowiada historię swojej babki, która widzi duchy zmarłego przed laty rodzeństwa, matki, która za pomocą wyostrzonych zmysłów potrafi wyczuć nadciągającą katastrofę, a także swoją, dziewczyny ze skrzydłami, która nie potrafi latać.

Leslye Walton w pełni wykorzystała nieograniczone niczym pole manewru i podarowała czytelnikom piękną powieść utrzymaną w duchu realizmu magicznego. Chociaż fantastyczne wydarzenia nie mają prawa bytu w prawdziwym świecie, to historia Avy wydaje się niezwykle realna. Otacza ją aura tajemniczości, choć na pierwszy rzut oka wygląda dość niepozornie. W rzeczywistości jest jednak bardzo klimatyczna i doprawiona nutką melancholii. Cała historia, którą snuje Ava prowadzi do brutalnego punktu kulminacyjnego, po którym następuje niezwykle tajemnicze i subtelne zakończenie, które każdy może zinterpretować na swój własny sposób.

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender to magiczna, dziwna i fascynująca historia, pełna emocji i uczuć, która wprawi czytelnika w stan zadumy i skłoni do refleksji. To opowieść o zaprzepaszczonych szansach, utraconej miłości i niespełnionych marzeniach, niezwykle osobliwa i cudowna, która zapada w pamięć i pozostaje w sercu. 

  
Za możliwość poznania osobliwej histori Avy serdecnie dziękuję Wydawnictwu SQN 
Zobacz więcej >

Przyniosłeś ciszę, najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszałam

Bree Prescott pragnąc odciąć się od prześladujących ją wspomnień, ucieka do małego, sennego miasteczka, w którym pragnie znaleźć spokój. Chce na nowo odnaleźć siebie i swoją drogę w życiu. Dręczona wyrzutami sumienia i przygnieciona wielkim żalem ma nadzieję zapełnić czymś wielką dziurę, która powstała w jej sercu. Bree szybko odnajduje się w małomiasteczkowej społeczności, otrzymuje pracę i nawiązuje nowe znajomości. Jej uwagę przykuwa tajemniczy i milczący Archer Hale, którego historia owiana jest tajemnicą. Mężczyzna mieszka w swojej samotni blisko lasu i stroni od ludzi, gdyż utracił całą nadzieję na otrzymanie od nich zrozumienia. Kiedy ich drogi się krzyżują dwa złamane i strzaskane serca, otrzymają szansę, by na nowo stworzyć jedną całość.

Książki z gatunku new adult opierają się zazwyczaj na dobrze znanym i utartym schemacie. Motyw dziewczyny doświadczonej przez los, która zakochuje się w tajemniczym i skrywającym sekret mężczyźnie pomagającym jej odnaleźć się na nowo nie jest niczym oryginalnym. Mia Sheridan w swojej powieści poszła jednak o krok dalej i posunęła się do odwrócenia ról. Chociaż Bree ma za sobą traumatyczne i bolesne doświadczenia, to nie ona potrzebuje w tym przypadku ocalenia, a Archer. Mężczyzna utracił już całą nadzieję na zrozumienie ze strony innych ludzi, dlatego zaszył się w swoim domu i przez lata nie utrzymywał z nikim kontaktu. Dręczą go duchy przeszłości, a ciężkie dzieciństwo i brak możliwości nawiązania relacji z rówieśnikami sprawiły, że Archer nie ma pojęcia o życiu. Jest zagubiony i zdecydowanie potrzebuje pomocy, którą otrzymuje od Bree. Kobieta dostrzega w nim coś więcej i nie ustaje w próbach zrozumienia i poznania tego skrzywdzonego przez los mężczyzny.

Mia Sheridan stworzyła powieść, która wyróżnia się na tle innych z tego gatunku. Jest subtelna i bardzo głęboka, a historia opisana na jej kartach niezwykle realistyczna. Autora porusza ważne tematy, a jednym z nich jest niepełnosprawność oraz to, w jaki sposób odnoszą się do niej ludzie. Pokazuje, że inność nie oznacza czegoś złego, wręcz przeciwnie, czyni człowieka wyjątkowym.

Zgłębianie się w tę powieść było jak brnięcie przez mgłę. Moje uczucia nie tworzyły jednej spójnej całości, były chaotyczne i nieustannie się zmieniały niczym barwy w kalejdoskopie. Nie wzruszyłam się do łez, jednak niejednokrotnie węzeł ciasno zaciskał się na moim gardle. Mia Sheridan przedstawiła wszystko w bardzo realistyczny sposób, tak też wykreowała swoich bohaterów, którzy są wyjątkowi i niepowtarzalni. Świetnie przedstawiła wszystkie targające nimi uczucia oraz obawy związane z niepewną przyszłością. Poprzeczka rosła, jednak oni nie mogli sobie niczego obiecać, gdyż złamania danego słowa i rozstanie mogło ich bezpowrotnie zniszczyć.

Bez słów to piękna, wzruszająca i poruszająca ważne tematy historia, która chwyciła mnie za serce. Pokazuje, do jakiego okrucieństwa może posunąć się drugi człowiek, by ukryć swoje grzechy, jak wiele ludzie skrywają pod maskami, którymi się osłaniają, a także jak wielką moc mają słowa oraz ich brak, bo czasami cisza jest jedyną możliwą odpowiedzią.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte
Zobacz więcej >

Z deszczu pod rynnę

Po niesamowitym Z mgły zrodzonym nie mogłam się doczekać sięgnięcia po kontynuację oraz poznania dalszych losów Vin i jej przyjaciół. Pierwszy tom cyklu ostatnie Imperium zachwycił mnie świetnie wykreowanym światem, różnorodnymi i barwnymi bohaterami oraz bogatą historią. Byłam bardzo ciekawa, czy Brandon Sanderson utrzyma wysoki poziom, jaki zaprezentowała pierwsza część historii Vin, a także, co skrywają karty Studni wstąpienia.

Dokonali niemożliwego. Teraz czeka na nich większe wyzwanie. Czy zdołają mu sprostać, kiedy zaczną zastanawiać się nad słusznością swoich czynów? Co w końcu okaże się ważniejsze w obliczu zagrożenia, wolność, czy bezpieczeństwo?

Wydarzenia w Studni wstąpienia rozgrywają się rok po zakończeniu akcji pierwszego tomu. Zamiast na intrygach i buncie skupiamy się na historii oraz legendzie o Bohaterze Wieków, który rzekomo tysiąc lat temu miał z pomocą mocy pochodzącej z magicznej studni pokonać Głębię. Nikt jednak nie wie, czym tak naprawdę była, czy Bohater był prawdziwym wybawicielem i ratunkiem dla świata, ani czy Studnia Wstąpienia naprawdę istnieje. Po roku względnego spokoju Vin zaczyna sądzić, że coś jest nie tak, kiedy co noc nawiedza ją widmo we mgle, a uporczywe pulsowanie w głowie nie daje jej spokoju. Mgły pojawiają się również za dnia i zaczynają zabijać ludzi, których ogarnia coraz większe przerażenie.

Akcja drugiego tomu bardzo zwalania. Wydarzenia przez prawie całą powieść w porównaniu do pierwszej części toczą się dość wolno. Dopiero na ostatnich stu stronach tempo akcji niesamowicie przyśpiesza i zakończenie tej powieści czyta się jednym tchem. Nie uważam jednak spowolnienia akcji ani wolnego tempa za minus, ponieważ autor potrzebował dłuższej chwili na rozwinięcie wszystkich głównych wątków, na zapoznanie czytelnika z legendą, historią oraz nieciekawą sytuacją, w jakiej znajdują się bohaterowie. Studnia wstąpienia w przeciwieństwie do pierwszego tomu nie opiera się na żadnym utartym schemacie. Nie jest łatwo odgadnąć, co wydarzy się za kilka, czy kilkadziesiąt stron, a Brandon Sanderson robi wszystko, by jak najbardziej zaszokować czytelnika.

W powieści pojawiają się dobrze znani z pierwszego tomu bohaterowie, ale i nowe postacie, które poznajemy na kartach Studni wstąpienia. Najważniejszą z nich jest na pewno Zane – nowy Zrodzony z mgły, który bardzo namiesza w głowie Vin. Główna bohaterka, która od pierwszego tomu znacznie dojrzała i otworzyła się na świat w drugim tomie nieustannie staje przed wyborami. Ciągłe zmartwienia, groźba rychłej zagłady, duch utkany z mgły, który podążą za nią w nocy, a także tajemnicze pulsowanie w głowie nie pozostawiają jej wiele czasu na odpoczynek. Vin będzie musiała podjąć decyzje, które wpłyną nie tylko na jej życie, ale także na los całego Ostatniego Imperium. Gruntowną przemianę przechodzi również Elend, który z niechlujnego idealisty zmienia się w stanowczego i zdecydowanego mężczyznę. Dociera do niego, że świat to nie tylko książki, ale także ludzie, którzy potrzebują jego przewodnictwa. Istotną rolę w tej historii odgrywa również Tindwyl – terrisańska opiekunka, która pomoże Elendowi odnaleźć własną drogę. Nie zabrakło także Sazeda, który w tej części stał się zdecydowanie twardszy i postanowił dalej kroczyć drogą, którą sobie wyznaczył.

Można by przypuszczać, że dowiedzieliśmy się już wszystkiego o alomancji w Z mgły zrodzonym, jednak Brandon Sanderson pokazuje, że nadal pozostało wiele do odkrycia. W drugim tomie cyklu Ostatnie Imperium zgłębiamy również tajniki feruchemii, której podstawy i ogólne założenia poznaliśmy w pierwszej części.

Studnia wstąpienia to bardzo dobra kontynuacja, która trzyma poziom i idealnie rozwija wątki z pierwszego tomu. Sanderson wie, jak wciągnąć i zatrzymać przy sobie czytelnika. Jego książki absorbują i pochłaniają, nie pozwalają się od siebie oderwać. Zakończenie Studni wstąpienia wprawiło mnie w osłupienie, dlatego już nie mogę się doczekać sięgnięcia po kolejne tomy, które mam nadzieję, będą równie niesamowite, jak dwa pierwsze. Polecam tę książkę osobom, które już rozpoczęły swoją przygodę z cyklem Ostatnie Imperium, a jeśli masz jeszcze przed sobą lekturę Z mgły zrodzonego, to nie wiem na co czekasz, bo na pewno się nie zawiedziesz. 


Za możliwość przczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej Gandalf.com.pl
Zobacz więcej >

Magii nie można się nauczyć – ją trzeba poczuć!


Agnieszka jest prostą dziewczyną z doliny. Kocha swoją wioskę, położoną w Królestwie Polnii, rodzinę i najlepszą przyjaciółkę Kasię. Uwielbia przemierzać las i biegać między drzewami, a każdy podmuch wiatru zapiera jej dech w piersi. Niedaleko rozpościera się jednak złowrogi Bór, pełen stworów, zepsucia i najgorszych potworności, którego cień sięga coraz dalej... Mieszkańcy wioski żyją w złudnym poczuciu bezpieczeństwa, które zapewnia im potężny czarodziej, zwany Smokiem, mieszkający w okazałej wieży. Jego opieka ma jednak swoją cenę. Raz na dziesięć lat Smok zabiera do wieży siedemnastoletnią dziewczynę, która służy mu przez ten czas, po czym ją wypuszcza, jednak ona nie jest już taka sama.

Zbliża się kolejny Dzień Wyboru. Agnieszka od zawsze wiedziała, że Smok zabierze Kasię, która jest najpiękniejszą i najzdolniejszą dziewczyną w całej wiosce. Nie przypuszczała jednak, jak bardzo może się pomylić...

Od zawsze kochałam baśnie, jedne bardziej, drugie mniej, ale wszystkie miały dla mnie szczególne znaczenie. Czytane w dzieciństwie pomagały nie tylko szlifować mi tę umiejętność, ale dzięki nim odkryłam inne światy, gdzie magia jest na porządku dziennym i wszystko może się wydarzyć. Naomi Novik urodziła się w Nowym Jorku, ale jej mama była rodowitą Polką, która zaszczepiła w córce miłość do polskich baśni i legend. Autorka wyraźnie wplotła w swoją historię baśniowe motywy, jednak oprócz tego obdarowała niektórych bohaterów także polskimi imionami.

Naomi Novik wyznaczyła bardzo cienką granicę między rzeczywistością a baśnią, która niejednokrotnie się zaciera. Magia jest wyczuwalna na każdej karcie książki, która wręcz nią emanuje. Zaskoczyła mnie jednak drastyczność powieści, bo pomimo że Wybrana została oparta na baśniach, to w przeciwieństwie do nich wielu bohaterów... ginie. Uważam jednak, że dzięki temu staje się ona bardziej realistyczna i rzeczywista, gdyż mamy świadomość, że każdej postaci grozi niebezpieczeństwo i wszystko może się zdarzyć. 

Fabuła książki w większej mierze jest nieprzewidywalna i tylko w niektórych momentach mamy pewność, co czai się tuż za rogiem. Wybraną czyta się błyskawicznie – kartka za kartką coraz głębiej zanurzałam się w tę historię tak bardzo, że zanim się obejrzałam – przeczytałam ostatnie zdanie. Jedną niezmienną i najbardziej znaną cechą baśni jest to, że dobro zawsze wygrywa. Dlatego autorka zaskoczyła mnie zakończeniem, ponieważ znalazła... trzecie wyjście z sytuacji, nie kończąc swojej powieści ani w sposób pozytywny, ani negatywny.

Rzadko poruszam w recenzji sposób wydania książki, gdyż najważniejsza jest przecież treść, jednak nie mogę nie wspomnieć o tym, w jak piękny sposób została wydana Wybrana. Okładka idealnie odwzorowuje treść powieści – wiele elementów, które mają związek z fabułą, jednak nic nie zdradzają, ponieważ są zaledwie kilkoma puzzlami w układance. Dodatkowo książka jest dostępna wyłącznie w twardej oprawie, a przyjazna dla oka czcionka, ze zdobieniami na początkach rozdziałów sprawia, że nie można się na nią napatrzeć.

Wybrana to książka pełna magii, przyjaźni i miłości, ale to również podróż w całkiem nowy świat, sklejony ze znanych baśni, jednak wciąż nieprzewidywalny. Mogłabym bez końca rozpływać się nad tą powieścią, która stoi już na półce z ulubionymi książkami, ale sami powinniście odkryć wszystkie jej tajemnice i osobiście poznać Agnieszkę, a także pokochać Smoka!
Zobacz więcej >

Stosik: marcowe zdobycze

Kolejny miesiąc za nami, a im bliżej do wakacji tym mniej mam czasu na czytanie, ale nie oznacza to oczywiście, że nie przybywa mi książek, bo w marcu pojawiło się ich całkiem sporo.

W tym miesiącu przywędrował do mnie drugi tom cyklu Ostatnie Imperium, czyli Studnia Wstąpienia, która była cudowna i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Sabriel to książka, do której kupienia zabieram się już od ponad roku i w końcu jest u mnie. Właśnie jestem w trakcie czytania i na razie jest świetnie, ale zobaczymy, co będzie dalej. Od dawna chciałam zapoznać się z twórczością Brittany C, Cherry i udało mi się sięgnąć po Art & Soul, które naprawdę było niesamowite i w najbliższym czasie chcę sięgnąć po Kochając Pana Danielsa tej samej autorki. Kolejne dwie książki, to drugi i trzeci tom jednego z moich ulubionych cyklów, a mam tu na myśli Złodziei snów i Wiedźmę z lustra. Obie książki były niesamowite i już niedługo Wam o nich opowiem. Ember in the Ashes to mój prezent od koleżanki jeszcze z okazji urodzin, które miałam w lutym, tak samo jak Red Lipstic Monster. Tajniki makijażu. W ramionach gwiazd i Chłopak, który stracił głowę to finalne egzemplarze książek, które czytałam wcześniej na czytniku. Powrót do Daringham Hall to prezent, który otrzymałam od Klubu Książki Kobiecym Okiem. Bez słów zbiera same dobre recenzje, dlatego nie mogłam się nie skusić na tę książkę. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender były naprawdę cudowne i osobliwe, a niedługo pojawi się recenzja. Ostatnią książką z marca jest Biała róża, która szła do mnie od stycznia i w końcu szczęśliwie dotarła ;) 

Jakie książki przywędrowały do Was w marcu? Czy coś z mojego stosiku zwróciło waszą uwagę?
Zobacz więcej >
Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka