Co było w czerwcu? & Co przyniesie lipiec?


Na pewno wiele osób zauważyło, że na blogu od dłuższego czasu było cicho i sporadycznie pojawiały się tylko pojedyncze recenzje. Wynika to po prostu z tego, że na koniec roku w szkole miałam istne szaleństwo, poprawianie ocen, przygotowywanie zakończenia itd... Na szczęście rozpoczęły się już wakacje, mam mnóstwo nowych pomysłów i książek do czytania, więc oficjalnie wracam do blogowania. Z racji tego, że byłam tak zabiegana i całkowicie umknął mi koniec maja i początek czerwca, dlatego nie pojawił się post z zapowiedziami wydawniczymi na nowy miesiąc. Nie mogłam sobie jednak darować pominięcia czerwca, który był wyjątkowo obfity w nowe książki i właśnie dlatego zrobiłam zbiorowy post z premierami z tego miesiąca i zapowiedziami na lipiec. Piszcie koniecznie w komentarzach, jakie tytuły zwróciły waszą uwagę.


Mimo moich win – Tarry Fisher



Premiera: 1 czerwca
Wydawnictwo: Otwarte

Nie, nie jestem bez winy, ale zanim mnie osądzisz, pozwól, że coś Ci powiem. Pomyśl o mężczyźnie, którego kochasz najbardziej. Pomyśl o każdej wspólnej chwili wypełnionej rozmowami i milczeniem, o lepszych i gorszych dniach, o budzeniu się u jego boku. A teraz wyobraź sobie, że go tracisz. Ktoś wyszarpał, wydarł ukochanego z Twojego życia i zostawił pustkę. Cholernie niesprawiedliwe, prawda? Mogłabym odpuścić, zapomnieć, wyjechać… Jednak czy zrobiłabyś to samo, gdyby w grę wchodziło odzyskanie każdego wspólnego dnia z ukochanym? Do tej pory cierpiałam. Teraz postanowiłam zawalczyć, nawet jeśli to oznacza, że inni też będą cierpieć. Bo miłość zawsze boli i nadszedł czas, by przygotować się na rany i blizny. A Ty, mimo moich win, nie potępisz mnie. Widzę, że już się wahasz, patrzysz w stronę ukochanego i myślisz, ile byłabyś w stanie poświęcić, by go odzyskać.

Śpiący Książę – Melinda Sailsbury 


Premiera: 1 czerwca
Wydawnictwo: Zielona Sowa

Kontynuacja Córki zjadaczki grzechów.









Królowa cieni – Sarah J. Maas



Premiera: 2 czerwca
Wydawnictwo: Uroboros

Kontynuacja serii Szklany Tron.








Silver. Pierwsza księga snów – Kerstin Gier 


Premiera: 2 czerwca
Wydawnictwo: Media Rodzina

Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły… Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły – i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni… Chyba że… śnili ten sam sen, co ona?


Alive. Żywi – Scott Sigler



Premiera: 2 czerwca
Wydawnictwo: Feeria Young

Budzą się w ciemności, w ciasnej przestrzeni, której nie pamiętają. Potem napotykają korytarz – jeden, drugi, trzeci. Nie wiedzą dokładnie, ile mają lat. Wydaje im się, że niedawno mieli po dwanaście, ale wyglądają prawie na dorosłych. Co się stało z ich rodzicami, domami, życiem? Jak mają się wydostać? Kto ich tu umieścił? Czy ten ktoś chroni ich przed jeszcze większym zagrożeniem, czy trzyma w niewoli, z której trzeba uciekać Korytarz biegnie w lewo i w prawo, w obie strony daleko i prosto, jak okiem sięgnąć. Z obu stron – choć po prawej bardziej – cała podłoga jest zasłana jakimiś garbami; kurz i pył pokrywają je równie grubo jak podłoże. Te garby to… Zaciskam powieki. Mózg chyba przestał mi działać. Moje myśli dziwnie blokują się w głowie, robią się… zamulone, to chyba najlepsze słowo. Nie umiem poskładać tych klocków w całość. Nie chcę poskładać ich w całość. Yong skręca w prawo, podchodzi do pierwszego stosu garbów. Pochyla się i coś podnosi. Kurz i pył opadają maleńkimi kaskadami drobin, które zawisają i wirują w powietrzu. Yong trzyma w ręku kość.

Tytany – Victoria Scott


Premiera: 2 czerwca
Wydawnictwo: IUVI


Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz z najlepszą przyjaciółką dziewczyna spędza wiele godzin na torze. Fascynują ją nie tylko emocje związane z wyścigami, ale też to, jak bardzo te zaprogramowane, półmechaniczne stworzenia wydają się prawdziwe. Astrid marzy, by kiedyś dotknąć jednego z nich. …ale też trochę ich nienawidzi. Jej ojciec stracił wszystko na zakładach bukmacherskich. Dziewczyna widzi też przepaść między bogatymi dżokejami, których stać na kosztowne maszyny do jazdy, a jej przyjaciółmi i sąsiadami, którzy czasem ostatnie pieniądze stawiają w zakładach, licząc na łut szczęścia. Ale kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z tytanów w derbach, postanawia zaryzykować wszystko. Ponieważ dla dziewczyny stojącej po złej stronie toru wyścigi to coś więcej niż szansa na sławę i pieniądze. To także heroiczna walka o lepszą przyszłość.                                                                                                           

Arktyczny dotyk – Jennifer L. Armentrout



Premiera: 8 czerwca
Wydawnictwo: Filia

Kontynuacja Ognistego pocałunku.




Przekroczyć granice – Katie McGarry 



Premiera: 8 czerwca
Wydawnictwo: Muza

Nikt nie wie, co zdarzyło się tamtego wieczoru, kiedy Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się outsiderką z dziwnymi bliznami na rękach. Nawet Echo nie pamięta całej prawdy o tym strasznym wieczorze. Jedyne, czego pragnie, to aby jej życie wróciło do normalności. Kiedy pojawia się Noah Hutchins, zabójczo przystojny i wykorzystujący dziewczyny samotnik w czarnej skórzanej kurtce, świat Echo zmienia się w niewyobrażalny sposób. Pozornie nic ich nie łączy. Z tajemnicami, które oboje skrywają, bycie razem jest w zasadzie niemożliwe. Jednak niezwykłe przyciąganie między nimi nie chce zniknąć. W takiej sytuacji Echo musi zadać sobie pytanie, jak daleko mogą przesunąć granice i co zaryzykuje dla chłopaka, który może nauczyć ją znowu kochać.


Simon oraz inni homo sapiens – Becky Albertalli


Premiera: 8 czerwca
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Ukrywający swoją orientację seksualną szesnastoletni Simon Spier uważa, że miejsce dramatów jest na scenie teatralnej. Jednak kiedy napisana przez niego wiadomość mailowa wpada w niepowołane ręce, pojawia się ryzyko, że jego wielki sekret ujrzy nagle światło dzienne. Simon pada ofiarą szantażu: jeśli nie zostanie swatem dla klasowego błazna, Martina, wszyscy dowiedzą się, że jest gejem. A co gorsza, w niebezpieczeństwie znajdzie się także Blue, chłopak, z którym Simon wymienia maile. W wąskiej grupce przyjaciół Simona pojawiają się coraz częstsze spięcia, korespondencja mailowa z Blue z każdym dniem robi się coraz gorętsza, a spokojne dotąd życie Simona zaczyna się dziwnie komplikować. Niechętny wszelkim zmianom chłopak musi znaleźć sposób na wyjście ze swojego bezpiecznego kokonu, zanim zostanie z niego brutalnie wypchnięty – i to tak, żeby nie zrazić do siebie przyjaciół, uniknąć kompromitacji i nie zepsuć tego, co rodzi się między nim a najcudowniejszym i najbardziej tajemniczym chłopakiem, jakiego dotąd spotkał.


Ból za ból – Jenny Han & Vivian Siobhan 



Premiera: 8 czerwca
Wydawnictwo: Feeria Young

  Pocztówkowo idealna Wyspa Jar jest pełna uroczych sklepów turystycznych, dziewiczych plaż, i niesamowitych domów. To właśnie tam trzy dziewczyny potajemnie spiskują nad zemstą. Kat jest już zmęczona zastraszaniem przez jej byłego najlepszego przyjaciela. Lillia od zawsze wyglądała na jej młodszą siostrę, więc kiedy odkrywa, że jeden z jej chłopaków potajemnie z nią sypia, zamierza położyć temu kres. Mary stale nawiedzają traumatyczne wydarzenia z minionych lat, więc chłopak, który jest za nie odpowiedzialny powinien dostać za swoje. Żadna z dziewcząt może swoich mściwych fantazji bez ściągania na siebie podejrzeń. Ale razem … wszystko jest możliwe.

Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha – Jessica Sorensen 


Premiera: 13 czerwca
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ella i Micha przyjaźnią się od dzieciństwa. Ale jedna tragiczna noc przekreśla ich przyjaźń i na zawsze zmienia życie... Ella kiedyś była niepokorna i zadziorna, choć miała serce na dłoni. Jednak kiedy wyjechała na studia, zostawiła wszystko za sobą. Zamieniła się w osobę, która postępuje zgodnie z regułami, trzyma fason i ukrywa swoje problemy. Ale nadchodzą wakacje, a ona nie ma gdzie się podziać, więc musi wracać do domu… Ella obawia się, że to, co starała się tak mocno ukryć znów ujrzy światło dzienne, tym bardziej, że Micha mieszka tuż obok. Jeśli spróbuje wywabić z ukrycia jej dawne ja, trudno będzie się mu oprzeć. Micha jest seksowny, pewny siebie i jak nikt inny potrafi trafić do serca Elli. Wie o niej wszystko, włącznie z najmroczniejszymi sekretami. Twardo postanawia odzyskać swoją najlepszą przyjaciółkę i dziewczynę, którą kocha. Bez względu na wszystko…


Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań – Stephanie Perkins i inni



Premiera: 15 czerwca
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

Geek filmowy podkochuje się w koleżance z pracy. Do zrobienia pierwszego kroku popycha go… zombie. Mark i Margaret utknęli w czasie. W kółko przeżywają ten sam dzień, 4 sierpnia. Chłopak w śpiączce i jego najlepsza przyjaciółka mają szansę powrócić do przeszłości i na nowo przeżyć najlepsze wspólne chwile. Co się stanie, jeśli jedno z nich postanowi zmienić bieg wydarzeń. Przejażdżki na motorze, skoki z klifu, seanse filmowe, szalone spiski animatorów w ośrodkach wczasowych, ogniska na campingu i zapach morza – w tych opowiadaniach jest wszystko, czego oczekujesz od wakacji życia. Odważ się zrobić pierwszy krok do spełnienia marzeń. Kto wie, może miłość czeka na Ciebie tuż za rogiem? Przecież wszyscy pragniemy tego samego: by ktoś nas pokochał.

Dusza cesarza – Brandon Sanderson 




Premiera: 15 czerwca
Wydawnictwo: MAG

Kiedy Shai zostaje pojmana podczas próby zastąpienia Księżycowego Berła niemal idealnym falsyfikatem, musi targować się o życie. Cesarz Ashravan co prawda nie zginął podczas ataku skrytobójcy, ale utracił świadomość – a fakt ten nie wyszedł na jaw jedynie dlatego, że w tym samym zamachu zginęła jego żona. Jeśli jednak po trwającej sto dni żałobie cesarz nie pokaże się publicznie, rządzące Stronnictwo Dziedzictwa utraci władzę, a cesarstwo pogrąży się w chaosie. Shai dostaje do wykonania niemożliwe zadanie: w ciągu niecałych stu dni stworzyć – za pomocą Fałszerstwa – nową duszę dla cesarza. Niestety, Fałszowanie dusz jest uważane za bluźnierstwo przez tych, którzy ją pojmali. Shai zostaje zamknięta w niedużej, brudnej komnacie, strzeżona przez człowieka, który czuje do niej nienawiść, szpiegowana przez polityków i uwięziona za drzwiami opieczętowanymi jej własną krwią. Jedynym sojusznikiem Shai jest Gaotona, najbardziej lojalny doradca cesarza, który próbuje zrozumieć jej prawdziwy talent. Shai brakuje czasu. Tworząc Fałszerstwo i próbując zrozumieć prawdziwe motywy tych, którzy ją uwięzili, musi jednocześnie opracować doskonały plan ucieczki.

Przeklęty metal – Paweł Kornew


Premiera: 15 czerwca
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Dobrze wiemy, czym zajmuje się egzorcysta w naszym świecie – wypędzaniem demonów. Jednak czym może się parać w uniwersum, w którym diabły występują nagminnie i mocno dają się ludziom we znaki? Cóż, ogólnie tym samym. Ale nomen omen diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach. Bo w znanej nam rzeczywistości egzorcyści nie zakładają przecież zakonów. I nie mają konkurencji w postaci innych fachowców, zwanych egzekutorami. A co się stanie, jeśli do egzorcyzmów zabierze się człowiek, który do żadnego zakonu nie należy, za to posiada odpowiednie zdolności? Tak, wówczas zaczynają się prawdziwe problemy i można liczyć na ciekawą historię. Sebastian Mart, dwudziestokilkuletni zuch i samozwańczy egzorcysta, zostaje rzucony w sam środek sztormów politycznych, intryg i konfliktu zbrojnego. Musi sobie poradzić, a nie będzie łatwo! By zmienić losy wojny, powinien znaleźć pewne artefakty, lecz zadanie jest bardzo trudne i wymaga nie tylko wielu wyrzeczeń, ale też niesłychanej odwagi.


Kiedy pada deszcz – Lisa De Yong


Premiera: 22 czerwca
Wydawnictwo: Filia

Odkąd sięgam pamięcią, Beau Bennett był moim najlepszym przyjacielem. Kochałam się w nim, zanim wszystko się zawaliło. Teraz chłopak chce ode mnie czegoś więcej, ale nie jestem w stanie mu tego dać. Wszystko się zmieniło. Chciałabym móc powiedzieć mu dlaczego, ale nie potrafię. Nie wiedziałam, jak bardzo go potrzebuję, póki nie wyjechał na studia, a ja zostałam kompletnie sama. Pewnego dnia do miasta zawitał Asher Hunt. Chłopak z ciemnymi, urzekającymi oczyma i zarozumiałym uśmieszkiem tchnął życie w to, co ze mnie pozostało. Pomógł mi zapomnieć o bólu, który więził mnie już od tak dawna. Byłam zraniona. Zostałam ocalona. Odzyskałam nadzieję. Tamtej nocy myślałam, że to koniec mojej historii, jednak teraz wiem, że był to jej nowy początek. Przynajmniej dopóki pewien sekret nie wywrócił mojego świata do góry nogami… Ponownie. Jedna noc na zawsze zmieniła moje życie.

Zawód wiedźma – Olga Gromyko


Premiera: 22 czerwca
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Wolha Redna to jedyna kobieta na typowo męskim wydziale magii Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Rudowłosa, wścibska, ciekawska... Posiadaczka wyjątkowego talentu do praktyk magicznych, nieprzeciętnej intuicji i inteligencji. Zapewne właśnie dlatego została wybrana przez mistrza do rozwiązania zagadki, która do tej pory pochłonęła już życie 13 osób, o wiele bardziej od niej doświadczonych. W Dogewie, krainie zamieszkiwanej przez wampiry i inne stwory źle się dzieje. Umiera coraz więcej istot, a magicy wysyłani na ratunek nie powracają. Czy młodej wiedźmie uda się odkryć co, lub kto zabija, jeśli starsi i bardziej doświadczeni magowie polegli na polu bitwy? Czy tak naprawdę Wolha Redna okaże się królikiem doświadczalnym, ofiarą czy wybawicielką?

Mine – Katy Evans


Premiera: 29 czerwca
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Kontynuacja Real.







Moje życie obok – Huntley Fitzpatrick 



Premiera: 30 czerwca
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Moja mama nigdy nie podejrzewała, że obserwowałam Garrettów. I to przez cały czas. Nie spodobałoby się jej to. Garrettowie są absolutnym przeciwieństwem Reedów. Głośni, bałaganiarscy, emocjonalni. Siedząc w swoim punkcie obserwacyjnym Samantha Reed codziennie marzy o tym, by stać się jedną z nich. . . Aż do pewnego letniego wieczoru, kiedy Jase Garrett wspina się na dach obok niej i zmienia wszystko. Zakochują się w sobie bez pamięci, przedzierając się przez potknięcia i cuda pierwszej miłości. Rodzina Jase’a przyjmuje Samanthę jak swoją, chociaż dziewczyna początkowo ukrywa swój związek z nim. Wtedy zdarza się coś nie do pomyślenia i świat Samanthy się rozpada. Dziewczyna staje przed niemożliwą do podjęcia decyzją. Która rodzina idealna zdoła ją ocalić? A może nadszedł czas, by sama ocaliła siebie? Poruszająca powieść o rodzinie, przyjaźni, pierwszej miłości i o tym, jak zachować lojalność wobec jednej osoby, nie zdradzając innej.

Błąd – Elle Kennedy


Premiera: 4 lipca
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

John Logan może mieć każdą dziewczynę. Dla gwiazdy hokejowej ligi uniwersyteckiej życie to nieustająca zabawa i szybkie numerki, ale za zabójczym uśmiechem i luzackim wdziękiem kryje się przybierający na sile strach przed nieuchronną przyszłością bez perspektyw, która czeka go po ukończeniu studiów. Spotkanie z seksowną Grace Ivers, studentką pierwszego roku, jest odskocznią, której właśnie tak bardzo potrzebuje… Jednak gdy po bezmyślnym błędzie ona znika z jego horyzontu, Logan postanawia udowodnić, że zasługuje na drugą szansę. Po kiepskim pierwszym roku studiów Grace Ivers wraca na uniwerek w Briar starsza, mądrzejsza, a do tego wybiła sobie z głowy aroganckiego hokeistę, któremu niemal oddała dziewictwo. Nie jest już tą naiwną i prostolinijną dziewczyną, która dawała się wodzić za nos, gdy spiknęli się po raz pierwszy. Jeśli John Logan myśli, że ona znów będzie na każde jego skinienie jak wszystkie znane mu hokejowe króliczki, to jest w błędzie. Chce ją odzyskać? Musi się więc mocno postarać. W tej rozgrywce to Grace dyktuje warunki… i ma zamiar dać Loganowi porządny wycisk.


Absolutnie prawdziwy pamiętnik – Sherman Alexie



Premiera: 4 lipca
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Nastoletni Arnold Spirit wiedzie nudne życie w zabiedzonym rezerwacie Indian Spokane, rysując karykatury, dowcipne historyjki komiksowe i wspólnie ze swoim rówieśnikiem, przyjacielem o imieniu Rowdy, komentuje prześmiewczo codzienne sprawy. Kiedy jeden z nauczycieli namawia Arnolda, aby koniecznie zaczął dążyć do lepszej przyszłości i uciekł od otaczającej go beznadziei, Arnold przenosi się do szkoły w mieście i natychmiast staje się wyrzutkiem we własnej społeczności oraz dziwadłem wśród nowych znajomych. Arnold przeżywa typowe rozterki nastolatka, czasami odnosi triumfy, kiedy indziej zaś ponosi porażki, a jego dziennik staje się uniwersalną kroniką dorastania chłopca, który próbuje przeciwstawić się losowi.

Chłopak na zastępstwo – Kasie West


Premiera: 6 lipca
Wydawnictwo: Feeria

Przez całe liceum Gia była typem szkolnej gwiazdy. A teraz miała jeszcze fajnego, starszego od siebie chłopaka, o którym tyle opowiadała znajomym, i wszyscy wreszcie mieli go poznać. Ale tuż przed balem maturalnym, podczas którego miała nastąpić prezentacja, już na parkingu, Bradley z nią zerwał. Jak on mógł? Jak mógł postawić ją w takiej sytuacji?! I co tu zrobić, żeby wyjść z twarzą? Nagle Gia wypatruje w jednym z samochodów nieznajomego, a w jej głowie rodzi się sprytny plan. Przecież nikt nie będzie wiedział, że to nie Bradley, a ona nie okaże się kłamczuchą, która tak bardzo chciała mieć chłopaka, że go sobie wymyśliła… Co jednak, jeśli przedsięwzięcie wymknie się spod kontroli? W końcu pomysł jest dość ryzykowny…

Magisterium. Miedziana rękawica – Cassandra Clare & Holly Black


Premiera: 6 lipca
Wydawnictwo: Albatros

Drugi tom serii Magisterium.






Twoim śladem – Meredith Walters


Premiera: 6 lipca
Wydawnictwo: YA!

Siedemnastoletnia Bea Washington wychodzi z ośrodka odwykowego, w którym odkrywa u siebie dziwną cechę. Jeśli rysuje przy kimś, rysuje myśli tej osoby. Miastem wstrząsają śmiertelne napaści na tle seksualnym na młode dziewczyny. Bea, korzystając ze swojego daru, postanawia rozwikłać tę zagadkę. Czy bohaterce uda się jej wytrzymać w trzeźwości, czy pokona uczucie do narkotykowego dilera a poznany niedawno policjant okaże się wrogiem czy przyjacielem?

Mroczniejszy odcień magii – V.E. Schwab


Premiera: 11 lipca
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Witajcie w Szarym Londynie – brudnym i nudnym, pozbawionym magii, rządzonym przez szalonego króla Jerzego III. Istnieje też Czerwony Londyn, w którym w równej mierze szanuje się życie i magię, oraz Biały, miasto wycieńczone wojnami o magię. A niegdyś, dawno temu, istniał jeszcze Czarny Londyn... Teraz jednak nikt o nim nawet nie wspomina. Oficjalnie, Kell jest podróżnikiem z Czerwonego Londynu – jednym z ostatnich magów, którzy potrafią przemieszczać się pomiędzy światami – i działa jako posłaniec między Londynami i ambasador Czerwonego królestwa rodziny Mareshów. Nieoficjalnie, uprawia przemyt – bardzo niebezpieczne hobby, o czym przekonuje się na własnej skórze, kiedy wpada w pułapkę wraz z zakazanym przedmiotem z Czarnego Londynu. Ucieka więc do Szarego, gdzie z kolei naraża się Lili Bard, złodziejce o wielkich aspiracjach. To właśnie z nią Kell wyrusza w podróż do alternatywnej krainy, której stawką jest uratowanie wszystkich światów…

Powietrze, którym oddycha – Brittainy C. Cherry 


Premiera: 20 lipca
Wydawnictwo: Filia

Ostrzegano mnie przed Tristanem Colem. „Trzymaj się od niego z daleka”, mówili. „Jest okrutny”. „Jest zimny”. „Życie go nie oszczędzało”. Łatwo skreślić człowieka na podstawie jego przeszłości. Właśnie dlatego łatwo dostrzec w Tristanie potwora. Ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Zaakceptowałam spustoszenie, które w nim panowało. Sama czułam się bardzo podobnie. Oboje wypełnieni pustką. Oboje szukający czegoś innego. Czegoś więcej. Oboje pragnęliśmy poskładać roztrzaskane fragmenty naszej przeszłości. Może wtedy moglibyśmy nareszcie przypomnieć sobie, jak się oddycha.


Ukryta łowczyni – Danielle L. Jensen


Premiera: 20 lipca
Wydawnictwo: Galeria Książki

Kontynuacja Porwanej pieśniarki.






Szkic – Olivia Samms



Premiera: 20 lipca
Wydawnictwo: YA!

Siedemnastoletnia Bea Washington wychodzi z ośrodka odwykowego, w którym odkrywa u siebie dziwną cechę. Jeśli rysuje przy kimś, rysuje myśli tej osoby. Miastem wstrząsają śmiertelne napaści na tle seksualnym na młode dziewczyny. Bea, korzystając ze swojego daru, postanawia rozwikłać tę zagadkę. Czy bohaterce uda się jej wytrzymać w trzeźwości, czy pokona uczucie do narkotykowego dilera a poznany niedawno policjant okaże się wrogiem czy przyjacielem?


Bezlitosny labirynt – Wekwerth Rainer 


Premiera: 20 lipca
Wydawnictwo: YA!

Trzeci tom cyklu Labirynt.



Zobacz więcej >

Trzeba być wdzięcznym za to, co się ma



Życie Kate Sedgiwck nigdy nie było łatwe. Dziewczyna zawsze miała pod górkę, jednak pomimo tego zachowała pogodę ducha, jest wesoła, zabawna, a w każdym aspekcie życia szuka jasnej strony. Właśnie dlatego jej najlepszy przyjaciel Gus nazwał ją Promyczkiem. Kate wyjeżdża z rodzinnego San Diego do małego, malowniczego miasteczka Grant w Minnesocie, gdzie rozpoczyna studia. Bardzo szybko nawiązuje nowe przyjaźnie, poznaje również Kellera, który podobnie jak ona skrywa tajemnice. Oboje czują, że rodzi się pomiędzy nimi uczucie. Chcą z tym walczyć, jednak ich walka jest z góry skazana na porażkę. 

Promyczek zachwycił mnie okładką już przy okazji pierwszej zapowiedzi, a opis i wiele pozytywnych opinii tylko utwierdziły mnie w zamiarze sięgnięcia po niego jak najszybciej. Na pierwszy rzut oka ta książka wygląda bardzo niepozornie. Już po kilku rozdziałach można błędne wywnioskować, że będzie to kolejny romans akademicki z wieloma zwrotami akcji i problemami, które jednak doprowadzą nas do szczęśliwego zakończenia. Nic bardziej mylnego. Mniej więcej w połowie Promyczka akcja się zagęszcza, a sytuacja staje się bardzo poważna. Ostatnie sto stron sprawiło, że nie mogłam się pozbierać po przeczytaniu tej książki. 

Bardzo podobał mi się sposób, w jaki został napisany Promyczek. Mamy w nim przedstawione dwa punkty widzenia. Obserwujemy rozgrywające się wydarzenia głównie z perspektywy Kate, ale również Keller miał w tej historii coś do powiedzenia. Każdy rozdział jest opatrzony datą, a akcja książki rozgrywa się w ciągu sześciu miesięcy. Oczywiście nie mamy opisanego każdego dnia, dlatego cała historia bardzo sprawnie się rozwija. Promyczek jest napisany prostym i łatwym w odbiorze językiem. To jedna z tych historii, które czyta się jednym tchem i choć książka ma prawie sześćset stron, to można ją spokojnie przeczytać w jedno popołudnie.

Największym atutem tej książki jest zdecydowanie główna bohaterka. Kate to dziewczyna, która wiele przeszła i miała naprawdę ciężkie życie. Mimo to nie straciła poczucia humoru, jest wesoła i pozytywna, cieszy się z każdej chwili i zaraża wszystkich wokoło swoim optymizmem. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak radosną bohaterką. Kate jest idealnym przykładem na to, że nie powinniśmy się załamywać pomimo porażek, bo mamy tylko jedno życie i powinniśmy czerpać z niego jak najwięcej. Główna bohaterka jest również uzdolniona muzycznie, a sama muzyka odgrywa w jej życiu ważną rolę. Na kartach książki przewija się wiele nazw zespołów, a także piosenek i choć część z nich znałam, to inne były dla mnie nowością i podczas czytania wielokrotnie zatrzymywałam się, by posłuchać utworów, o których była mowa w danej chwili.  

Mojego serca wbrew pozorom nie skradł Keller, a Gus, czyli najlepszy przyjaciel głównej bohaterki. To wspaniały, niezwykle opiekuńczy chłopak, który bardzo kocha Kate. Łączy ich szczególna i piękna więź, znają się całe życie i widać, że bardzo im na sobie zależy. Natomiast Keller to bardzo empatyczny, troskliwy chłopak, który, choć skrywa swoje sekrety, to nie obarcza nimi Kate i trzyma je dla siebie. Obu bohaterów łączy miłość do głównej bohaterki, którą obaj kochają i pragną, aby była szczęśliwa.

Już od samego początku podejrzewałam, jaką tajemnicę skrywa Kate. Autorka dawała subtelne znaki, które miały naprowadzić czytelnika na rozwiązanie tej zagadki, co nie było wcale takie trudne. Choć wiedziałam, do czego to prowadzi i jak skończy się książka, to nie zmienia faktu, że na ostatnich stronach przygniotła mnie lawina emocji i choć nie płaczę często podczas czytania książek, to podczas lektury Promyczka łzy lały się po mojej twarzy strumieniami, a po skończeniu książki przez dłuższy czas nie mogłam dojść ze sobą do ładu.

Promyczek to piękna, wzruszająca i chwytająca za serce historia, która wyróżnia się na tle innych książek z gatunku New Adult. To nie kolejny romans pomiędzy zranioną i cichą dziewczyną a skrzywdzonym i złym chłopakiem. To niezwykle ciepła i niesamowicie smutna historia o miłości, przyjaźni i rodzinie, która nie jest przesłodzona, ani podkolorowana, pokazuje wszystko takim, jakie jest, w tym to jak niesprawiedliwe potrafi być życie. Polecam tę książka każdemu, ponieważ to jedna z tych historii, która pozostaje w sercu na długo i każdy wyciągnie z jej lektury własną lekcję i morał.


Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa lovebooks.pl
Zobacz więcej >

Nadzieja umiera ostatnia...


Po nieoczekiwanym i zaskakującym zakończeniu Złotego syna nie mogłam się doczekać sięgnięcia po Gwiazdę zaranną i poznania dalszych losów bohaterów. Całkowicie zakochałam się w dwóch poprzednich tomach trylogii Red Rising, które były genialne i całkowicie podbiły moje serce. Kiedy w końcu książka wpadła w moje ręce, okazało się, że jest ona zdecydowanie grubsza niż dwa poprzednie tomy i niesamowicie się z tego powodu ucieszyłam. Odwlekałam jednak z sięgnięcie po nią, ponieważ nie chciałam jeszcze żegnać się z tym światem, a gdy już rozpoczęłam lekturę, pochłonęłam ją jednym tchem i w zdecydowanie zbyt krótkim czasie. 

Pierce Brown podobnie jak w dwóch pierwszych tomach zachwyca swoim stylem, który jest lekki i łatwy w odbiorze, ale nie banalny i pospolity. Jego książki pełne są pięknych i podniosłych słów, które trafiają w samo sedno i przemawiają do czytelnika. Czytanie tej historii przypomina prawdziwy emocjonalny rollercoaster. W jednej chwili śmiałam się za sprawą Sevra, kilkanaście stron potem siedziałam z zapartym tchem na krawędzi krzesła i śledziłam przebieg bitwy, by zaraz potem uronić kilka łez przez śmierć jednego z ulubionych bohaterów.   

Jeżeli myśleliście, że w dwóch pierwszych tomach było wiele strategii, działań wojennych i scen bitew to Gwiazda zaranna bije je na głowę. Całą ta trylogia jest opowieścią o walce o wolność i wartości, dlatego pełno w niej opisów starć, jednak każdy tom przedstawia je w inny sposób. W Złotej krwi skupialiśmy się na szkolnych potyczkach między bohaterami. W Złotym synu autor przedstawił wewnętrzny konflikt pomiędzy Złotymi, natomiast Gwiazda zaranna ukazuje wojnę totalną, w której biorą udział wszystkie kolory. Pełno w tej książce akcji, która jest wartka i wciągająca, przez co nie można się od niej oderwać choćby na chwilę.

Bohaterowie wykreowani przez autora są dynamiczni, nieustannie się zmieniają i ewoluują. Wszyscy przeszli bardzo długą drogę na przestrzeni tych trzech tomów, zanim dotarli do momentu, w którym są gotowi kształtować przyszłość i wziąć los we własne ręce. Nie muszę chyba pisać, jak bardzo pokochałam Darrowa, Sevra, Ragnara, Mustang i Wyjców, a także innych. Podziwiałam ich, a także ich ideały, za które walczyli. Każdy jest inny i na swój sposób wyjątkowy, a przy tym niepozbawiony wad.

Wobec tej książki miałam wielki oczekiwania i muszę przyznać, że Gwiazda zaranna przerosła je wszystkie. Podczas czytania obawiałam się jedynie zakończenia, ponieważ miałam już taką sytuację, w której jedna z moich ulubionych historii miała okropny epilog i bałam się, że zniszczy ono mój odbiór całej książki. Na ostatnich stronach akcja po prostu pędzi i zaskakuje, jednak zaraz potem na kolejnych kartach książki wiele się wyjaśnia, wątki zostają rozwiązane, a niedokończone sprawy domknięte. Pierce Brown kończy swoją trylogię w pewnym sensie w otwarty sposób. Pokazuje, w jakim kierunku potoczą się losy bohaterów, czym mają zamiar się teraz zająć i co zrobią dalej ze swoim życiem. O ile nie przepadam za otwartymi zakończeniami, to finał Gwiazdy zarannej jest pełen nadziei i optymizmu. Pokazuje, że najpierw trzeba coś zniszczyć, aby budować i, że wszystko wokół nas jest dziełem ludzkich rąk.

Gwiazda zaranna to niesamowita książka, a do tego genialne zakończenie jednej z moich ulubionych trylogii. Niezwykle trudno było mi się rozstać z bohaterami i ze światem wykreowanym przez autora, do których bardzo się przywiązałam przez trzy tomy. Jeżeli dwie poprzednie części tej trylogii Wam się podobały, to bez obaw sięgajcie po Gwiazdę zaranną, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z twórczością Pierce'a Browna, to jak najszybciej sięgajcie po Złotą krew oraz kolejne tomy i rozpływajcie się nad nimi tak jak ja, ponieważ to jedna z najlepszych historii, jaką miałam okazję czytać.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Drageus 
Zobacz więcej >

Prawda jest taka, że miłość jest równie przypadkowa, jak i zaplanowana, równie piękna, jak i katastrofalna


Pierwsze trzy tomy serii Rywalki, które opowiadają historię Americi i Maxona były dla mnie po prostu bajką, która mnie oczarowała i sprawiła, że wszystkie dziecięce marzenia nagle wynurzyły się z otchłani pamięci. Czytanie historii o prostej dziewczynie wywodzącej się z nizin społecznych, która nagle trafia do zamku, gdzie znajduje miłość, choć nie miała wcale zamiaru się zakochać, było powrotem do dzieciństwa, do historii czytanych przed snem i to było według mnie niesamowite.

Niestety po dobrej trylogii, którą nadal miło wspominam i wracam do ulubionych fragmentów, choć oczywiście nie była pozbawiona wad, nagle pojawiła się Następczyni, która niesamowicie mnie zawiodła. Przenieśliśmy się w czasie w przyszłość, wiele się zmieniło i przyszła pora na spojrzenie na Eliminacje z drugiej strony. Księżniczka Eadlyn okazała się niestety irytująca, zbyt pewna siebie, nadęta i po prostu nieznośna, a America i Maxon zostali całkowicie wyprani ze swoich charakterów. Należę jednak do osób, które nie lubią nie kończyć serii i uważam, że zawsze warto dać autorowi drugą szansę, bo nuż się poprawi i nas zaskoczy. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po Koronę, która, choć częściowo zatarła nieprzyjemne wspomnienia o Następczyni i okazała się dobrym zakończeniem.

Od razu po rozpoczęciu lektury w oczy rzuca się pewna znacząca zmiana, która zaszła w Eadlyn. Księżniczka jakby nagle się otrząsnęła i zaczęła dostrzegać innych i ich potrzeby oraz to, że wszystko może się w jednej chwili zawalić. Obowiązki, które spadły na jej barki sprawiły, że Eady dojrzała, była już silna, ale stała się mniej zarozumiała i po prostu łatwiej było mi ją znieść, a nawet sprawiła, że trochę ją polubiłam.

Zakończenie tej książki było dla mnie łatwe do przewidzenia. Już podczas lektury Następczyni w mojej głowie narodziły się pewne przypuszczenia, a Korona bezsprzecznie je potwierdziła. Pomimo iż przewidziałam kogo wybierze Eadlyn, nie znaczy to, że finał tej serii jest zły. Przypuszczam, że przeczytałam już tak wiele książek tego typu, że nie mogło mnie to zaskoczyć, jednak to nie przeszkodziło mi w kibicowaniu jednemu kandydatowi, wobec którego żywiłam szczególnie ciepłe uczucia. Przypuszczam, że Kiera Cass chciała zaskoczyć czytelnika, ponieważ posunęła się do zabiegu, który udowadnia, że miłość nie wybiera i warto o nią walczyć.

To koniec, choć przede mną jeszcze nowelki. Pewnie przeczytam je w najbliższym czasie i wtedy oficjalnie zakończę moją przygodę z Rywalkami. Seria Kiery Cass to gratka dla każdej dziewczyny, młodszej czy starszej, która pragnie powrócić do czasów dzieciństwa i poczuć się jak prawdziwa księżniczka. To ciekawa historia, która ma swoje wzloty i upadki. Będę miło ją wspominać, choć bardziej oryginalną trylogię, do której według mnie powinna się ograniczyć autorka, niż dwa ostatnie tomy, które prezentują się w moim odczuciu o wiele gorzej.

Zobacz więcej >

Prawdziwi przywódcy nie rodzą się nimi, oni się nimi stają

Serce Adeliny zostało złamane. Opuszczona przez przyjaciół i ścigana przez wrogów Biała Wilczyca ucieka z Kenettry razem z siostrą, by znaleźć podobnych do siebie malfetto obdarzonych mrocznym piętnem. Wkracza na drogę zemsty i postanawia stworzyć własną drużynę odmieńców. Jednak jej moc karmiona strachem i nienawiścią zaczyna wymykać jej się spod kontroli. Mrok coraz bardziej oplata jej serce, a Adelina uporczywie szuka w sobie dobra, jednak jak można postępować słusznie, kiedy nie potrafisz odróżnić dobra od zła?

Po przeczytaniu pierwszego tomu nowej trylogii Marie Lu, czyli Malfetto. Mroczne piętno nie mogłam się doczekać, aż w końcu sięgnę po kontynuację tej niesamowitej książki, która wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Po raz pierwszy miałam okazję zapoznać się z historią, w której głównym bohaterem nie jest dobra, a zła postać, która nie pragnie wszystkich ocalić, wręcz przeciwnie jest niezwykle ambitna, pożąda władzy, chce, aby inni się jej bali. Oczarował mnie również świat wykreowany przez autorkę, ponieważ akcja powieści rozgrywa się w alternatywnej wersji renesansowych Włoch kilka lat po przejściu zarazy, co jest według mnie nie tylko oryginalne, ale i bardzo ciekawe.

Postacie wykreowane przez autorkę są niezwykle różnorodne. Nie znajdziecie w tej książce dwóch takich samych bohaterów. Każdy z nich jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Główne skrzypce gra oczywiście Adelina, którą polubiłam pomimo szaleństwa, w które zaczęła popadać. Momentami nawet jej współczułam, ponieważ widziałam i czułam razem z nią, jak bardzo pragnęła postępować słusznie. Walczyła ze sobą, z własną mocą, która zaczęła wymykać się spod kontroli, jednak żądza władzy i zemsty zaczęła przesłaniać jej widok na wszystko inne.

W Drużynie Róży pojawiają się zarówno znani z pierwszego tomu bohaterowie, jak i nowe postacie. Na szczególną uwagę zasługuje Magiano – malfetto naznaczony mrocznym piętnem, który przyłącza się do Adeliny. Jest on według mnie jasnym punktem tej powieści, ponieważ potrafił sprawić, że uśmiechałam się podczas czytania, nawet kiedy wszystko się waliło i nie szło po myśli bohaterów. W tym tomie mamy również okazję poznać bliżej Violettę, czyli siostrę Adeliny, która jest wewnętrznie rozdarta, ponieważ z jednej strony ma wyrzuty sumienia przez to, jak zachowywała się w przeszłości i czuje, że jest winna siostrze oddanie, jednak z drugiej strony trudno jej obserwować zachodzące w niej zmiany.

Książka jest napisana lekkim językiem, a czcionka do najmniejszych nie należy, przez co czyta się ją niesamowicie szybko. Jest tak samo wciągająca, jak pierwszy tom, czyta się ją jednym tchem i cały czas ma się chęć na więcej. Nie jest to kolejna schematyczna trylogia, która ukazuje walkę dobra ze złem i już na wstępie możemy przewidzieć zakończenie. Powieść Marie Lu nie jest czarno – biała, nie ma w niej tylko dobra i zła. Drużyna Róży składa się z wielu odcieni szarości, jest niejednoznaczna i właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba. To oryginalna i mroczna historia, wypełniona akcją i pełnokrwistymi bohaterami, która zaskakuje i niesie za sobą przesłanie.

Drużyna Róży to świetna kontynuacja, która trzyma poziom pierwszego tomu i pozostawia u czytelnika niedosyt i chęć na więcej. Mam nadzieję, że trzeci tom okaże się równie dobry, jak dwa poprzednie i będzie godnym zakończeniem tej historii. Gorąco polecam Wam sięgnąć po tę trylogię, jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej poznać, a jeśli lekturę Mrocznego piętna macie już za sobą, to jak najszybciej sięgajcie po Drużynę Róży, ponieważ jest tak samo dobra, jak pierwszy tom, jeśli nie lepsza.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa
Zobacz więcej >

Czasami łatwo zapomnieć o całym pięknie, jakie kryje w sobie świat

Sloane i James uciekli, jednak na jak długo? Udało im się umknąć przed Programem i epidemią, ale nie przed niebezpieczeństwem, które nieustannie im zagraża. Nie wiedzą, komu mogą zaufać ani jak znaleźć sposób na obalenie Programu. W pamięci mają białe plamy, a jedynym lekarstwem jest tajemnicza tabletka, która może przywrócić wspomnienia, istnieje jednak tylko jedna dawka...

Z dwóch książek Suzanne Young, które miałam okazję czytać, zdecydowanie bardziej podobało mi się Remedium, które jest prequelem serii Program. Plaga samobójców trochę mnie zawiodła, jednak nie zmienia to faktu, że pierwszy tom tej serii jest wartą uwagi i skłaniającą do refleksji lekturą. Niemal natychmiast po jej przeczytaniu zabrałam się za kontynuację tej serii, czyli Kurację samobójców, która okazała się niestety wbrew moim oczekiwaniom trochę gorsza od Plagi. W polskim wydaniu oprócz samej Kuracji znajdziemy również krótki dodatek zatytułowany Rehabilitacja, który nie odbiega zbytni poziomem od drugiego tomu i według mnie jest po prostu dobry, ale bez szału. Jego akcja kręci się wokół jednego bohatera, za którym szczególnie nie przepadam, ale jest uzupełnieniem kilku informacji, które mogły nas męczyć zakończeniu tej książki.

Akcja drugiego tomu rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym pożegnaliśmy się z bohaterami na kartach Plagi samobójców. Podobnie jak pierwszy tom Kuracja dzieli się na części. Muszę przyznać, że początek tej książki wcale mnie nie porwał. Strasznie się przy niej męczyłam i całkiem inaczej wyobrażałam sobie życie buntowników, do których dołączają Sloane i James. Dopiero pod koniec pierwszej części, kiedy wszystko zaczęło nabierać tempa, udało mi się w nią wciągnąć i całkiem oddać lekturze. Druga część w połączeniu z trzecią prezentują się już lepiej. Autorka podobnie jak w pierwszym tomie gra na uczuciach czytelnika i skupia się na relacjach między bohaterami. Suzanne Young w swojej serii przykłada wielkie znaczenie do jej emocjonalnej strony, przez co wydarzenia w tym tomie zaczęły popadać w schemat, a zakończenie można przewidzieć już od połowy książki.

Prawie na samym początku książki poznajemy dwóch nowych bohaterów – Casa i Dallas. Jest to para buntowników, która bardzo różni się od Sloane i James'a. Na uwagę szczególnie zasługuje Dallas, która jest zaradna i twarda, walczy ze swoją przeszłością, jednak nie boi się kroczyć prosto przed siebie i patrzeć w przyszłość. Niestety w Kuracji para głównych bohaterów całkiem skutecznie grała mi na nerwach. W Pladze samobójców ich miłość i jej początki, które poznawaliśmy poprzez wspomnienia Sloane była według mnie za słodka i to głównie przeszkadzało mi podczas czytania pierwszego tomu. Rozumiem, że oni musieli się wspierać, ale autorka zdecydowanie przesadziła z ich cukierkową miłością, którą zaserwowała w Kuracji. Uwielbiam książki, w których romans idzie w parze z akcją, ale tutaj Suzanne Young trochę za bardzo oblała lukrem głównych bohaterów, wprowadziła też trójkąt miłosny, co było bardzo według mnie okropnym pomysłem.

Kuracja samobójców jest trochę gorsza od Plagi, która była bardzo dobrą książką, mimo że niepozbawioną minusów. Drugi tom jest również interesujący i oryginalny, ale nie podobał mi się tak jak pierwszy tom, albo prequel tej historii. Suzanne Young zdecydowanie ma talent i potrafi świetnie pisać, ale nie udało jej się mnie zachwycić Kuracją samobójców. Mimo to na pewno sięgnę po trzeci tom, a także kontynuację Remedium, ponieważ ta seria jest naprawdę oryginalna i napisana z pomysłem. Ma wady, ale zalet jest zdecydowanie więcej, dlatego mimo słabszej kontynuacji polecam serię Program osobom poszukującym nietypowej młodzieżówki z ciekawą i wciągającą fabułą, która skłania do refleksji.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria
Zobacz więcej >

To dla twojego dobra, pamiętaj o tym



W niedalekiej przyszłości nastolatki masowo popełniają samobójstwa. Popadają w depresję, tracą chęci do życia i pragną jedynie ze sobą skończyć. W niektórych szkołach, aby przeciwdziałać epidemii, władze wprowadzają Program. Zachowanie uczniów jest skrupulatnie obserwowane, a osoby, które zapadają na chorobę i się załamują się, zostają poddane leczeniu w odizolowanych placówkach. Leczenie przynosi pozytywne efekty i wydaje się skuteczne, jednak każda osoba wraca z niego pozbawiona wspomnień.

Brat Sloane popełnił samobójstwo. Dziewczyna nie może pokazać, jak bardzo wpłynęła na nią jego śmierć, dlatego ukrywa własne uczucia, w tym smutek i wielkie przygnębienie. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie i dzięki której się nie rozsypała, jest jej chłopak James. Sloane wierzy, że ich miłość przetrwa wszystko, jednak z czasem stają się coraz słabsi i coraz trudniej walczyć im z negatywnymi uczuciami, dopada ich depresja, a potem Program, od którego nie ma ucieczki.

Plaga samobójców chodziła za mną już od dłuższego czasu. Wszyscy naokoło polecali mi tę książkę, niesamowicie ją wychwalali i może właśnie dlatego podchodziłam do niej dość sceptycznie. Miałam już wcześniej okazję przeczytać prequel tej historii, czyli Remedium, które mi się podobało i wiedziałam mniej więcej, czego mogę się spodziewać po Pladze, jednak mimo wszystko bardzo się cieszę, że nie oczekiwałam od tej książki zbyt wiele, bo po tylu pozytywnych recenzjach i opiniach byłabym zawiedziona.

Muszę przyznać, że na początku nie mogłam się kompletnie wbić w tę książkę, jednak kiedy już to zrobiłam, czytało mi się ją naprawdę szybko i zanim się obejrzałam byłam już po lekturze. Choć klimat całej powieści jest raczej mroczny, a książce towarzyszy aura nieustającego zagrożenia, to jest ona napisana prostym i łatwym w odbiorze językiem. Plaga samobójców dzieli się na trzy części, z której każda kolejna jest zdecydowanie ciekawsza od poprzedniej. Autorka stworzyła niepokojącą i okrutną wizję przyszłości, w której nikt raczej nie chciałaby żyć. Nie znajdziecie w tej książce wartkiej akcji i jej nieoczekiwanych zwrotów, ponieważ Plaga samobójców należy do grona tych książek, które oddziałują na emocje i uczucia czytelnika, nakłaniają go do zatrzymania się i zastanowienia choć przez chwilę nad własnym życiem.

Wielkim minusem jest dla mnie fakt, że nie zżyłam się z bohaterami tak mocno, jakbym chciała i przez to nie przeżywałam wszystkiego tak intensywnie, jak oni. Nie odczuwałam tak mocno wszystkich emocji, które towarzyszyły mi podczas czytania. Współczułam bohaterom, trzymałam za nich kciuki, jednak ich losy nie przejęły mnie jakoś szczególnie, a momentami nawet się nudziłam. Książka ukazuje głównie walkę z systemem oraz miłości Sloane i Jamesa. Autorka skupiła się na budowaniu relacji między bohaterami, a także ukazaniu ludzkich emocji i na tym polu spisała się bardzo dobrze, wprowadziła również kilka ciekawych i interesujących elementów, które na pewno przypadną do gustu wielu czytelnikom.

Plaga samobójców to oryginalna i ciekawa książka, ukazująca problemy, które zagrażają również współczesnemu światu. Jest to interesująca młodzieżówka, która skłania do refleksji i niesie za sobą głębsze przesłanie. Chociaż nie spodobała mi się tak bardzo, jak Remedium, a momentami naprawdę się przy niej nudziłam, to i tak uważam Plagę samobójców za książkę wartą uwagi, która może przypaść do gustu wielu osobom. Jestem bardzo ciekawa, jak dalej autorka rozwinie tę historię, dlatego niedługo na pewno sięgnę po Kurację samobójców, która mam nadzieję, okaże się lepsza od pierwszego tomu.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria 
Zobacz więcej >

Nazywam się David Charleston i już nie zabijam dla zemsty


Dokonali niemożliwego. Pokonali potężnego Epika i przejęli władzę nad miastem. To jednak nie koniec, gdyż jedno zwycięstwo nie uwolniło świata od istot, które pragną nim władać. Podejrzane ataki w Newcago nie ustają, naprowadzają za to Mścicieli na trop, który prowadzi ich do Babilaru – starej części Manhattanu pod rządami tajemniczej Regalii. Czy David znajdzie tam odpowiedzi na dręczące go pytania? 

Pożar to drugi tom trylogii o Mścicielach i świecie po pojawieniu się na niebie Calamity, gdzie władzę sprawują posiadający nadludzkie umiejętności Epicy. Stalowe serce, czyli pierwsza część tej historii zrobiło na mnie duże wrażenie, ponieważ okazało się jedną z lepszych powieści dystopijnych, jakie miałam okazję czytać. Może nie zachwyciło mnie tak jak inne książki Brandona Sandersona, ale mimo to świetnie bawiłam się podczas lektury i z wielką chęcią sięgnęłam po jego kontynuację.

W Pożarze nie skupiamy się już tylko i wyłącznie na pokonaniu złego bohatera, jak to miało miejsce w pierwszym tomie. Fabuła jest tutaj na pewno bardziej złożona i skomplikowana. David nie musi już walczyć o swoją pozycję, ponieważ jest pełnoprawnym Mścicielem, który cieszy się niemałą sławą. Widać wyraźną zmianę jaka zaszła w nim od początku tej historii, przede wszystkim stał się bardziej pewny siebie i swoich wyborów, nie jest już tak naiwny i bardziej zwraca uwagę na pojawiające się nieścisłości i niedopowiedzenia. Jest również niezwykle odważny, impulsywny i lekkomyślny, nie brak mu także humoru i świetnie sprawia się w roli narratora, ponieważ spoglądamy na świat właśnie jego oczami. W drugim tomie tej trylogii pojawia się wiele nowych postaci, przede wszystkim ekipa Mścicieli z Babilaru, ale i dwoje nowych Epików. Autor skupił się w tej części bardziej na budowaniu interakcji między bohaterami i rozwijaniu poszczególnych wątków.

W drugim tomie przenosimy się z Newcago do Babilaru. Nowa lokalizacja była świetnym posunięciem ze strony autora, który nie ograniczył się tylko do jednego miejsca i pozwolił nam lepiej poznać świat opanowany przez Epików. W pierwszym tomie Stalowe Serce przy pomocy swoich zdolności sprawił, że prawie wszystko w mieście zmieniło się w stal i również w Babilarze Regaliia poczyniła wielkie zmiany, a jej miasto nie przypomina żadnego innego. Stopniowo zagłębiamy się coraz bardziej w ten świat i dostrzegamy kolejne dobrze dopracowane elementy świata stworzonego przez Brandona Sandersona.

Podobnie jak w poprzednim tomie, w Pożarze również mamy wartką, ciekawą i wciągającą akcję. Wiele wątpliwości zostaje rozwianych, ale przy okazji rodzą się nowe pytania i nie na wszystkie z nich znajdujemy odpowiedzi w tym tomie. Świat wykreowany przez autora jest dynamiczny i nieustannie zmienia się pod wpływem nowych informacji. Książkę czyta się niesamowicie szybko. Nie jest ona może tak fantastyczne, jak inne powieści Brandona Sandersona, ale cała trylogia jest według mnie nastawiona na rozrywkę i powinniśmy czerpać przede wszystkim przyjemność z jej lektury. 

Pożar to świetna kontynuacja, która trzyma poziom i zapowiada naprawdę genialne zakończenie. Już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie trzeci tom trylogii, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się losy głównych bohaterów oraz o jakie rozwiązania fabularne pokusi się autor. Gorąco polecam trylogię o Mścicielach osobom, które szukają dobrej rozrywki i nie straszny im kolejny dystopijny świat.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka 
Zobacz więcej >

Przeznaczenie puka do drzwi

Garth Nix podbił moje serce pierwszym tomem trylogii o Starym Królestwie, który oczarował mnie i sprawił, że zapragnęłam jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów, dlatego nie zwlekałam długo z sięgnięciem po kolejny tom tej historii, który wywarł na mnie równie dobre wrażenie, jak jej początek.

Od wydarzeń opisanych na kartach pierwszej części trylogii, czyli Sabriel minęło czternaście lat. Główną bohaterką nie jest już Sabriel, a Lirael – dziewczyna z rodu Clayrów, opuszczona przez matkę, która nigdy nie zdradziła jej tożsamości ojca. Dziewczyna nie przypomina nikogo ze swojej rozległej rodziny i pomimo odpowiedniego wieku nadal nie posiadła Daru Widzenia, którego od zawsze tak bardzo pragnęła. Młoda czarodziejka musi zmierzyć się z przeznaczenirm, które rysuje przed nią przyszłość, jakiej nigdy się nie spodziewała. 

Fabuła Lirael jest bardziej złożona i skomplikowana od tej przedstawionej na kartach Sabriel. Intryguje i przyciąga równie mocno, jednak wymaga od czytelnika więcej uwagi i skupienia. Lirael jest znacznie dłuższa od Sabriel i choć wydarzenia nie toczą się tak szybko, jak w pierwszym tomie tej historii, to dzieje się tu bardzo wiele. Akcja rozwija się dwutorowo, dlatego często zmieniamy perspektywy, z których obserwujemy rozgrywające się wydarzenia, z każdą stroną nieuchronnie zbliżając się do momentu, w którym losy głównych bohaterów w końcu się ze sobą splotą.

W pierwszej części tej historii autor skupił się wyłącznie na tym, co w bezpośredni sposób dotykało Sabriel. Garth Nix nie rozwijał wątków pobocznych, śledziliśmy wyłącznie misję młodej nekromantki. W Lirael postanowił jednak znacznie zwolnić tempo i przygotować czytelników na to, co ma mieć miejsce w trzecim tomie. W tej części krążymy wokół Lodowca Clayrów i stolicy Starego Królestwa, a nasza uwaga kieruje się na młodą czarodziejkę i księcia Sametha – potomka królewskiego rodu. Oboje są przekonani, że swoje przeznaczenie i cel w życiu, jednak los przyszykował dla nich coś zupełnie innego, czego żadne z nich nie mogło przewidzieć.

Na kartach książki obserwujemy przemianę Lirael, która z ogarniętej smutkiem i użalającej się nad swoim losem dziewczynki zmienia się w osobę, która twardo stąpa po ziemi. Muszę przyznać, że młoda czarodziejka szybko zyskała sobie moją sympatię. Jest ona silną osobą, która pomimo przeciwności prze do przodu i nie poddaje się tak łatwo.Garth Nix nie zapomniał również o bohaterach znanych z poprzedniego tomu, którzy również mają swoje pięć minut w Lirael. Galeria bohaterów jest naprawdę bogata i pełna świetnie wykreowanych postaci, również tych negatywnych, jak nekromanta i kobieta w masce, którzy wzbudzają wiele emocji.

Autor w drugim tomie tej magicznej trylogii skupił się na rozbudowaniu fabuły i eksplorowaniu kolejnych zakątków Starego Królestwa. W Lireal odkrył przed nami nowe miejsca, rozwinął również tematy związane z magią i polityką. Garth Nix zajął się uporządkowaniem i wyjaśnieniem poszczególnych zagadnień, które po części mieliśmy już okazję poznać w Sabriel. Pomimo bardzo wielu informacji, które po prostu płynęły z kart tej książki, nie czułam się nimi przesycona. Autor nie zwala na nas wszystkiego w jednym momencie, a krok po kroku odkrywa kolejne karty. Uważam, że było to bardzo potrzebne i cieszę się, że Garth Nix postanowił wyjaśnić wszystko dokładnie, ponieważ niewiedza dotycząca nurtujących mnie kwestii mogła przeszkadzać w odbiorze tej historii.

Lirael to bardzo dobra kontynuacja, która, choć nie porywa tak jak Sabriel, a toczy się swoim tempem, powoli odkrywając przed nami kolejne tajemnice i niejasności tego świata, jest również wciągająca i zajmująca. Garth Nix po raz kolejny zabrał mnie w podróż pełną magii, ciekawych i odważnych bohaterów, a także niebezpiecznych wydarzeń w ten barwny i niezwykły świat, który pochłonął mnie na kilka godzin. Już nie mogę doczekać się sięgnięcia po Abhorsena, który przeczuwam, okaże się najlepszy z całej trylogii. Jeśli znaleźliście w Sabriel coś dla siebie, to bez zastanowienia sięgajcie po kolejny tom, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tą trylogią, to nie mam pojęcia, na co czekacie, bo to kawał dobrej fantastyki, która pomimo upływu lat, gdyż została wydana po raz pierwszy w 2001 roku, nie straciła nic ze swej niepowtarzalności, a schematy się jej nie trzymają.

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa lovebooks.pl  
Zobacz więcej >

Chryzantema i mlecz

Fantastyka jest gatunkiem, po który sięgam nie tylko najczęściej, ale i najchętniej, dlatego, kiedy tylko przeczytałam opis Królów Dary, wiedziałam, że to lektura idealna dla mnie. Nigdy jeszcze nie miałam okazji czytać książki nawiązującej do kultury azjatyckiej, co już samo w sobie jest według mnie szalenie ciekawe, dlatego nie mogłam się powstrzymać od sięgnięcia po powieść Kena Liu, która pochłonęła mnie całkowicie.

Cesarz Mapidéré podbił i zjednoczył siedem Wysp Dary. Pod jego rządami ludzie są jednak nieszczęśliwi i wyzyskiwani, dlatego właśnie ruszają do walki z tyranem. Wszystko rozgrywa przewodnictwem ulicznego cwaniaczka i oszusta Kuniego Garu, a także członka znamienitego rodu Mata Zyndu. Mają wspólny cel i ambicję, a także wielkie plany dotyczące przyszłości. Wybucha rewolucja i nic już nie będzie takie samo.

Królowie Dary to debiutancka powieść Kena Liu, a także pierwszy tom cyklu Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu. Autor pisał już wcześniej opowiadania fantastyczne i science fiction, jednak i tak byłam pod wielkim wrażeniem jego warsztatu pisarskiego. Widać, jak wiele pracy Ken Liu włożył w swoją powieść i ile czasu jej poświęcił, gdyż jest ona niezwykle dopracowana i przemyślana. Najbardziej w tej powieści zachwycił mnie świat przedstawiony, który jest rozbudowany i doszlifowany pod każdym względem. Szczególną rolę odgrywa w nim historia, mitologia i religia. Tu nic nie dzieje się bez przypadku, a wszystko ma swój cel, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie go dostrzec.

Bohaterowie wykreowani przez Kena Liu są pełnokrwiści i ludzcy, doświadczają swoich rozterki, chwieją się emocjonalnie, a także przechodzą wewnętrzne przemiany. Wśród nich wszystkich szczególnie wyróżnia się dwójka głównych bohaterów, czyli Kuni Garu i Mat Zyndu. Obaj mężczyźni bardzo różnią się od siebie, Kuni to hulaka, czarujący cwaniaczek odznaczający się niezwykłą inteligencją i talentem do wygłaszania pięknych słów, Mat to natomiast nieustraszony, heroiczny i stanowczy wojownik wywodzący się ze znamienitego rodu. Pozornie ta dwójka nie ma ze sobą nic wspólnego, jednak to nie stanowi przeszkody do wytworzenia się pomiędzy nimi silnej więzi. W powieści Kena Liu pojawiają się również bogowie, którzy także odgrywają w niej znaczącą rolę, pojawiają się w szczególnych momentach, co czyni tę powieść jeszcze ciekawszą i bardziej tajemniczą.  

Bardzo rzadko, a praktycznie wcale nie poruszam w recenzjach tematu wydania książki, ale przy okazji tej powieści po prostu nie mogę się powstrzymać. Oprawa Królów Dary jest twarda, co według mnie już jest plusem, szczególnie że książka do najcieńszych nie należy. Na początku książki znajdziemy mapkę, natomiast na jej końcu spis najważniejszych postaci, a to wszystko w formie wklejki. Zarówno mapka, jak i spis bardzo przydają się podczas czytania, możemy łatwo zorientować się, na jakiej wyspie rozgrywa się akcja oraz kto jest kim, co na początku może się mylić, ze względu na bardzo wielu bohaterów, którzy przewijają się przez karty tej książki.

Królowie Dary to zachwycająca i porywająca historia całkiem inna od tych, które miałam do tej pory okazję czytać. Jest ona powiewem świeżości w gatunku fantastyki i zarazem jedną z najlepszych książek, jaką przeczytałam w tym roku. To oryginalna i ambitna powieść, przy której zapominasz o otaczający cię świecie i bez reszty zanurzasz się w świat wykreowany przez autora. Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu, czyli Ściany Burz, która mam nadzieję, okaże się równie wspaniała, a może nawet lepsza od Królów Dary. Wszystkim fanom rozbudowanych powieści z gatunku fantasy gorąco polecam sięgnąć po pierwszy tom serii Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu, ponieważ każdy znajdzie w niej coś dla siebie.  

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non  
Zobacz więcej >

Czy dasz się podzielić?

Skutkiem Drugiej Wojny Domowej było uchwalenie poprawek do konstytucji, zwanych Kartą Życia. To rozwiązanie zadowliło obie strony, czyli zarówno obrońców życia, jak i zwolenników wolnego wyboru. Według niej życie ludzkie jest nienaruszalne od momentu poczęcia do ukończenia lat trzynastu. Pomiędzy trzynastym a osiemnastym rokiem życia rodzice mogą jednak zdecydować o podzieleniu, co oznacza, że wszystkie organy dziecka zostaną przeszczepione różnym biorcom. Jest to praktyka powszechna i akceptowana przez całe społeczeństwo.

Connor jest wybuchowy, często wdaje się w bójki i sprawia swoim rodzicom zbyt wiele problemów, dlatego postanawiają wysłać go na podzielenie. Risa jest sierotą z domu dziecka, gra na fortepianie, jednak jej talent jest uważany przez innych za niewystarczający argument, aby ocalić ją od wizyty w ośrodku donacyjnym, gdy do sierocińca trafia coraz więcej dzieci. Lev jest natomiast dziesięciorodnym, czyli dziesiątym dzieckiem w rodzinie, które zostanie złożone w ofierze na podzielenie. Udaje im się uciec, jednak tylko ukończenie osiemnastu lat zdoła ich ocalić od podzielenia...

Zacznę od tego, że największym według mnie plusem Podzielonych jest sam pomysł autora na fabułę. Neal Shusterman stworzył okrutną wizję przyszłości, w której młodzi ludzie mogą zostać pozbawieni życia dosłownie za nic, za to, że żyją i to wszystko rozgrywa się zgodnie z prawem. Fabuła jest głównie oparta na motywie ucieczki. Bohaterowie prawie nieustannie znajdują się w ruchu, na zmianę uciekają i ukrywają się przed polującymi na nich hyclami. Akcja rozwija się bardzo szybko, od początku autor narzuca żwawe tempo, przechodzi płynnie od jednego wydarzenie do drugiego, dlatego nie miałam żadnych problemów z wbiciem się w tę historię. Mniej więcej w połowie, kiedy bohaterowie znajdują bezpieczny azyl, wszystko jednak nagle zwalnia i od tego momentu czytanie nie szło mi już tak szybko, a momentami nawet zaczynałam się nudzić. Udało mi się jednak dotrwać do końca, co zawdzięczam po części narracji trzecioosobowej, która przeplata wydarzenia dotyczące różnych bohaterów, co skupia, choć częściowo uwagę czytelnika i dodaje akcji nieco dynamizmu.

Bohaterowie wykreowani przez Neala Shustermana bardzo różnią się od siebie. Wywodzą się z odmiennych środowisk, które wpłynęły na ich osobowość i kształtowanie się charakteru. Connor był zwyczajnym nastolatkiem, jednak sprawiał zbyt wiele problemów. Risa jest sierotą, która od dziecka musiała być bardzo samodzielna. Levowi został wychowany w bardzo religijnej rodzinie i od początku wiedział, jaki los go czeka. Każdy z głównych bohaterów dojrzewa na kartach książki, walczy o przetrwanie i uczy się jak poradzić sobie w tym okrutnym i niesprawiedliwym świecie. Oprócz trójki głównych bohaterów, z którym nie polubiłam jednie Leva pojawia się również wiele postaci drugoplanowych, do których grona należy na przykład Hayden – obdarzony niezwykłym poczuciem humoru chłopak, któremu udało uciec się od podzielenia. Jak w większości książek dystopijnych również w Podzielonych pojawia się zorganizowana grupa buntująca się przeciwko rządowi i dzieleniu młodych ludzi, w powieści Neala Shustermana są nią Klakierzy. 

Autor porusza w swojej powieści, która jest skierowana głównie do młodzieży bardzo trudne tematy, zadaje również pytania, na które nie znaleziono jeszcze odpowiedzi. Podzieleni traktują przede wszystkim o życiu ludzkim, jego wartości oraz możliwościach, które nam daje. Padają w nich również pytania na temat duszy, czy Podzielony ją posiada, nawet jeśli jego ciało zostanie podzielone? Czy warto wierzyć, jeśli sprowadzi to na Ciebie śmierć?

Podzieleni to książka skłaniająca do refleksji i przemyśleń, która na pewno pozostanie w mojej pamięci na dłuższy czas. Jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczą się losy Connora, Risy i Leva oraz czy uda im się zmienić świat, w którym przyszło im żyć. Podzielonych polecam przede wszystkim osobom, które poszukują ciekawej, dystopijnej historii, która wyróżnia się na tle innych z tego gatunku i zachęca do zatrzymania się i zastanowienia choć przez chwilę nad własnym życiem oraz jego wartością.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc
Zobacz więcej >
Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka