Co przyniesie styczeń?








Pierwsza odsłona zapowiedzi na nowy rok. Nie pojawiło się zestawienie na grudzień, ponieważ moim zdaniem z wyjątkiem jednej czy dwóch książek nie ukazało się nic ciekawego. W styczniu również nie ma za wiele premier, ale mam nadzieję, że następne miesiące to nadrobią. Przy okazji chciałabym życzyć Wam szczęśliwego i oczywiście zaczytanego Nowego Roku! 

Magia parzy – Ilona Andrews


Premiera: 10 stycznia 
Wydawnictwo: Fabryka słów

Drugi tom serii o Kate Daniels.





Oblicze Wszechświata. O tym jak matematyka odkrywa Wszechświat – Ian Stewart


Premiera: 11 stycznia 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Matematyka, jak pokazuje profesor Stewart, jest siłą napędową astronomii i kosmologii od najdawniejszych czasów. Badania orbit planet dokonane przez Keplera doprowadziły Newtona do sformułowania jego teorii grawitacji, a dwa wieki później Einstein zainspirowany małymi nieregularnościami ruchu Merkurego stworzył swą ogólną teorię względności. Ian Stewart w sposób prosty i zrozumiały wyjaśnia podstawy grawitacji, czasoprzestrzeni, zasady względności i teorii kwantów oraz to, jak się ze sobą wiążą. Osiemdziesiąt lat temu odkrycie tego, że Wszechświat się rozszerza, doprowadziło do sformułowania teorii Wielkiego Wybuchu. Następnym krokiem było wprowadzenie nowych pojęć, takich jak inflacja, ciemna materia i ciemna energia. Ale czy inflacja wyjaśni strukturę Wszechświata? Czy ciemna materia istnieje? Czy może jesteśmy na progu nowej rewolucji naukowej, która zmieni nasz pogląd na Wszechświat? Takie, wśród wielu innych, są pytania zadawane przez Iana Stewarta podczas wnikliwego matematycznego przeglądu zagadnień astronomii i kosmologii.



Cudowny chłopak. Wszyscy jesteśmy wyjątkowi – R. J. Palacio


Premiera: 17 stycznia 
Wydawnictwo: Albatros

„Cudowny chłopak” to wzruszająca i pełna ciepła opowieść o Auguście Pullmanie, zwykłym chłopcu o niezwykłej twarzy. Sprzedana w liczbie przeszło 6 milionów egzemplarzy powieść R.J. Palacio weszła już do klasyki współczesnej literatury, zdobywając serca kolejnych czytelników. Na fali międzynarodowego sukcesu wydawca książki postanowił wyjść naprzeciw oczekiwaniom najmłodszych czytelników i opowiedzieć tę niezwykle inspirującą historię na nowo – tym razem z ilustracjami. Ich autorką jest R.J. Palacio, dla której książka „Wszyscy jesteśmy wyjątkowi” stanowi debiut ilustratorski. To pełna przygód historia Augusta i jego czworonożnej przyjaciółki, suczki o imieniu Daisy.  

Człowiek tygrys – Eka Kurniawan


Premiera: 17 stycznia 
Wydawnictwo: Literackie

Wszystko zaczyna się od morderstwa, które wstrząsa życiem małego miasteczka, położonego na indonezyjskim wybrzeżu. Oto Margio, młody mężczyzna o raczej nieposzlakowanej opinii, zabija znacznie starszego lokalnego artystę. Robi to w wyjątkowo niespotykany sposób — zaciskając zęby na szyi ofiary. Nic nie jest jednak takie, jak mogłoby się wydawać. Margio nosi w sobie bowiem pewną tajemnicę… Magiczna i brutalna zarazem. Traktująca onirycznie o najprzyziemniejszych namiętnościach. Powieść, którą Kurniawan mocno zaznacza swoją obecność na międzynarodowej scenie literackiej.

Niedoskonali – Danielle L. Jensen


Premiera: 17 stycznia 
Wydawnictwo: Galeria Książki

Pod Samotną Górą powstaje spisek, którego celem jest obalenie tyrana władającego Trollus. Marc jest prawą ręką przywódcy sprzysiężenia. Niejeden troll zabiłby, by zdobyć informację, kto przewodzi spiskowcom, dlatego sprawę należy zachować w najgłębszej tajemnicy przed wszystkimi, nie można jej zdradzić nawet ukochanej. Przez Pénélope Anaïs straciła szansę na zostanie królową. Teraz ojciec, książę d’Angoulême, daje jej ostatnią szansę, by przekonała go o swojej użyteczności – musi znaleźć dowód, że chłopak, którego kocha, spiskuje przeciwko koronie. Jeśli zawiedzie, jej życie będzie zagrożone. Marc i Pénélope muszą lawirować pośród skomplikowanych rozgrywek politycznych, a każda ze stron próbuje ich wykorzystać. Muszą zaryzykować wszystko, by mieć szansę żyć razem. Tyle tylko, że bycie razem może się okazać największym zagrożeniem.

Chłopcy, których kocham – Anna Ciarkowska


Premiera: 31 stycznia 
Wydawnictwo: Otwarte

Chowamy w sobie krótkie historie i wielkie opowieści, doznania i ludzi. Niektórych mamy tylko na chwilę, innych przez całe życie. Każdy z nas myśli czasem, że nikt tego, co jest w naszej głowie i w sercu, nie zrozumie. I to prawda. Poezja nie jest zrozumieniem – jest współodczuwaniem. To zbliżanie się do siebie, dzielenie się, odsłanianie rąbka duszy, wyjawianie szeptem tajemnicy. W poezji nie chodzi o to, by zrozumieć, ale o to, by poczuć. Mam nadzieję, że odnajdziesz w tych wierszach mnie. Mam nadzieję, że poczujesz to co ja. Mam nadzieję, że odnajdziesz tutaj siebie.

Grzesznica – Petra Hammesfahr


Premiera: 31 stycznia 
Wydawnictwo: Otwarte

Podobno utopił się tu kiedyś jakiś mężczyzna, jego ciała nigdy nie znaleziono. Nie wiedziała, czy to prawda. Jeśli tak, to mężczyzna nadal musiał leżeć na dnie. Mogłaby z nim zamieszkać wśród ryb i wodorostów. W tym wodnym świecie z pewnością było pięknie, nie istniały melodie ani czarne sny. Tylko lekki szmer, tylko uderzenia własnego serca, tylko szum krwi w uszach." Chwilę później Cora zabija nieznajomego opalającego się na piaszczystej plaży. Zwyczajna, niepozorna kobieta, spełniona żona i matka zostaje uznana za niepoczytalną. Czy prawda jest tak banalnie prosta? Czy szaleństwo popchnęło Corę do zbrodni? A może prawda jest zupełnie inna. Kłamstwa czają się na każdym kroku.
Zobacz więcej >

Powrót do domu


Alcatraz dociera w końcu do Nalhalli. Jest zaszokowany sławą, z której słynie w swojej ojczyźnie. Jego historię opisują niezliczone książki, które niekoniecznie mają cokolwiek wspólnego z prawdą. Niestety niecni Bibliotekarze dotarli już nawet do Wolnych Królestw. Alcatraz razem z przyjaciółmi musi odkryć, co knują, uratować oblężoną Mokię, a do tego znaleźć zdrajcę w szeregach rycerzy Krystalii.   

Rycerze Krystalii to już trzeci tom serii Alcatraz kontra Bibliotekarze autorstwa Brandona Sandersona. Wspominałam już o tym wielokrotnie, ale nie zaszkodzi powtórzyć, że uwielbiam twórczość tego autora i przeczytam bez wyjątku wszystko, co wyjdzie spod jego pióra. Choć mogłoby się wydawać, że seria o przygodach nastoletniego okulatora skierowana jest głównie do młodszych odbiorców, to jednak uważam, że może po nią sięgnąć każdy bez względu na wiek, ponieważ znajdzie tu wszystko, czyli świetnie nakreślonych bohaterów, wartką akcję oraz humoru w najlepszym wydaniu. 

Piasek Raszida był bardzo dobrym wprowadzeniem do serii, w którym zaznajomiliśmy się z bohaterami i światem. W drugim tomie pojawili się nowi przeciwnicy, ale poszerzyło się również grono głównych bohaterów. Zaczęliśmy w nim sobie także uświadamiać, że ta historia sięga o wiele głębiej, niż moglibyśmy na początku przypuszczać. Trzeci tom kontynuuje wydarzenia z Kości skryby, odkrywa przed nami kolejne zakamarki tego świata oraz ujawnia interesujące tajemnice. 

Alcatraz z każdym kolejnym tomem utwierdza mnie w przekonaniu, że jest narratorem jedynym w swoim rodzaju. Nie ubarwia niczego, a przynajmniej nie za często daje się ponieść fantazji, wszytko przekazuje wprost z rozbrajającą szczerością. W każdej części przedstawia siebie w inny sposób. W pierwszej części zarzekał się, że nie jest dobrym człowiekiem, w drugiej podtrzymywał, że jest kłamcą, w Rycerzach Krystalii zaskakuje jednak swoim pozytywnym nastawieniem, gdyż uważa, że jest osobą nadzwyczajną. Możecie się więc przekonać, że mamy do czynienia z osobą o złożonej osobowości i charakterze, która w każdym momencie może nas bez ostrzeżenia zaskoczyć.

Ta książka idealnie sprawdzi się na poprawę humoru. Po naprawdę ciężkim tygodniu miałam ochotę sięgnąć po coś lekkiego, dlatego postawiłam na Alcatraza i był to strzał w dziesiątkę. Lektura Rycerzy Krystalii zajęła mi zaledwie kilka godzin, jednak wypełnionych w całości śmiechem i humorem. Dawno nie bawiłam się tak dobrze przy czytaniu jakiejś książki, jak przypuszczam, odkąd skończyłam poprzedni tom tej serii. Brandon Sanderson to człowiek o niezwykłym poczuciu humoru, który z każdej strony zasypuje nas zabawnymi bohaterami, komicznymi sytuacjami, czy inteligentnymi żartami.

Rycerze Krystalli to kolejna genialna część, tak samo dobra, jak dwie poprzednie, jeśli nawet nie lepsza. Jestem niesamowicie podekscytowana na to, co autor wymyślił  w kolejnych tomach, szczególnie że na koniec tej części zaserwował czytelnikom spory cliffhanger. Wydawnictwu IUVI należą się brawa za to, że tak szybko wydaje tę serię. Od początku tego roku ukazały się już trzy tomy i przypuszczam, że już niedługo pojawi się informacja o kolejnym, którego tytuł brzmi Zakon rozbitej soczewki. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI
Zobacz więcej >

Ten świat zostanie ocalony i przebudowany przez marzycieli


Imperium burz to już piąty tom serii Szklany tron, która zarówno w Polsce, jak i za granicą cieszy się ogromną popularnością. Z twórczością Sarah J. Maas zapoznałam się krótko po premierze jej drugiej książki w naszym kraju. Trudno mi przyjąć do wiadomości, że minęło już kilka lat od momentu, kiedy zaczęłam przygodę z tą serią. Na każdy kolejny tom czekałam z coraz większą niecierpliwością i nie inaczej było w przypadku Imperium burz. Każda kolejna część jest również coraz dłuższa, dlatego, kiedy w końcu trafił do mnie piąty tom, nie mogłam pohamować radości, że liczy on sobie ponad osiemset stron.

Imperium burz rozpoczyna się od fragmentu, będącego, jak się później okaże wstępem do dłuższej opowieści, która ma kluczowe znaczenie dla fabuły. Po nim wracamy do głównej bohaterki i jej drużyny, która musi zmierzyć się z nieoczekiwanymi trudności. Nic nie układa się po ich myśli, są zmuszeni zmienić swoje plany i zamiast wrócić do domu, kierują się w przeciwnym kierunku na misję, która ma udowodnić ich wartość. Podobnie jak w poprzednich tomach nie wszystko jednak kręci się tylko i wyłącznie wokół Aelin, mamy tutaj również rozdziały, w których prym wiedzie Manon, a także Elide, której los łączy się z dobrze nam zaznanym wojownikiem Fae. Dzieje się bardzo wiele, akcja pędzi w zawrotnym tempie. Podobnie jak w przypadku poprzednich tomów nie mogłam oderwać się od tej książki i chociaż jest niezwykle obszerna, to na jej lekturę potrzebowałam zaledwie dwóch dni. Warto również wspomnieć, że w Imperium burz pojawiają się bohaterowie z nowelek i odgrywają oni w tym tomie bardzo istotną rolę. Właśnie dlatego radzę wszystkim osobom, które nie zapoznały się z nowelkami nadrobić to przed sięgnięciem po piątą część. Nie jest to konieczne, ale o wiele łatwiej zrozumieć niektóre kwestie i wydarzenia, które rozgrywają się na kartach książki.

W tym tomie zwróciłam uwagę na zabieg autorki, do którego nie jestem całkowicie przekonana. Chodzi mi głównie o to, że Sarah J. Maas postanowiłam połączyć wszystkich swoich głównych bohaterów w pary. Nie mówię, że to jest coś złego, jednak według mnie stało się to już nudne i przewidywalne. Brak mi elementu zaskoczenia, ponieważ można bardzo łatwo się domyślić, że akurat tą czy inną parę bohaterów połączy głębsze uczucie, nawet jeśli dopiero się poznali, stracili inną ukochaną osobę czy kompletnie do siebie nie pasują. Autorka bardziej by mnie zaskoczyła, gdyby bohaterowie pozostali przyjaciółmi czy po prostu byli wobec siebie neutralni. Bardzo cenię to, że Sarah J. Maas nie zaniedbuje sfery uczuciowej, ale takie parowanie bohaterów, niszczenie związków i budowanie kolejnych odciąga uwagę od głównego wątku, który nadal pozostaje według mnie najciekawszym elementem tej książki.

Seria była zaplanowana na sześć tomów. Autorka zaczęła jednak w międzyczasie pisać nowelkę o Chaolu, która rozrosła się do dość pokaźnych rozmiarów i w rezultacie została szóstym tomem, co sprawiło, że ostatecznie cała seria będzie liczyć sobie siedem części. Muszę przyznać, że nie jestem szczególnie zadowolona z tego rozwiązania, ponieważ nie przepadam za Chaolem i zdecydowanie mogłabym się obyć bez poświęconej mu w całości książki. W Imperium burz nie pojawiła się nawet jedna scena z jego udziałem i nie będę ukrywać, że byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa. Na pewno sięgnę po kolejny tom, który ukazał się już za granicą pod tytułem Tower of Dawn, ponieważ bardzo lubię tę serię i na pewno nie mam zamiaru jej przerywać przez Chaola. Może nawet stanie się coś nieoczekiwanego i akurat ta część mnie do niego przekona.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu początkowej sceny zaczęłam się domyślać, co chodziło autorce po głowie od samego początku tej serii. Sarah J. Maas po czterech tomach w końcu zdecydowała się ofiarować nam odpowiedzi, a nie tylko kolejne pytania. Widać, że od początku miała pomysł, który systematycznie rozwijała przez całą serię. Bardzo zręcznie splotła ze sobą wydarzenia, ponieważ wszystko łączy się w sensowną całość, niestety do złudzenia przypomina mi to inne bardzo popularne książki. Do samego końca miałam nadzieję, że moje przewidywania nie okażą się trafne, ale oczywiście tak się nie stało. Wiele innych motywów powtarza się w książkach różnych autorów, co nie jest niczym niezwykłym i nie miałabym aż tak wielkiego problemu z tym, co autorka zrobiła w tej książce, gdyby tylko zostało to dobrze poprowadzone. Obawiam się jednak, że Sarah J. Maas nie będzie już w stanie dobrze z tego wybrnąć, niezależnie od tego, w którą stronę się skieruje.

Nie mam wrażenia, że Imperium burz jest najlepszym tomem serii, jak to miałam w przypadku każdej poprzedniej części. Mam ogromny sentyment do Szklanego tronu i to się raczej nie zmieni, chociaż po tym tomie widać wyraźnie, że ta seria ma kilka wad. Nadal uwielbiam Imperium burz, które jest bardzo dobrą, wciągającą i emocjonującą historią, jednak teraz bardziej sceptycznie podchodzę do zakończenia całej serii. Nie tracę nadziei, że Sarah J. Maas uda się mnie zaskoczyć, ale staram się nie mieć już tak wielkich oczekiwań, jak przed lekturą tego tomu. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal
Zobacz więcej >

Świat po magicznej apokalipsie

Technologia wchodziła na kolejne wyżyny, osiągając niemal szczyt swojego rozwoju, kiedy do Atlanty powróciła magia, niszcząc bezpowrotnie znany do tej pory świat. Fale magii uderzają nagle i bez ostrzeżenia, a znikają równie niespodziewanie, jak się pojawiają. Kiedy króluje magia, technologia nie ma prawa bytu. Nie działają pojazdy ani urządzenia, następują przerwy w dostawie prądu. W tym świecie żyje Kate Daniels, której krew skrywa tajemnicę. Kobieta ma problemy z utrzymaniem języka za zębami, a mieczem posługuje się równie zręcznie, jak słowami. Kiedy dowiaduje się o śmierci swojego opiekuna, ma zamiar go pomścić. Wiąże się to jednak z wyborami. Komu zaufać? Jak się zachować? Kate posunie się do wszystkiego, aby poznać prawdę. Wykorzysta swoje doskonałe wyszkolenie oraz szemrane znajomości, spojrzy w oczy Władcy Bestii. Zrobi wszytko, aby dowiedzieć się, kto zamordował jej opiekuna, a wówczas dokona zemsty.

Muszę przyznać, że nie czytam za wiele urban fantasy. Jestem zdecydowanie zwolenniczką klasycznych fantastycznych historii z nowymi, niezwykłymi światami, które tylko czekają na odkrycie. Słyszałam jednak bardzo wiele dobrego na temat serii o Kate Daniels i od dłuższego czasu chciałam się z nią zapoznać. Do tej pory w Polsce ukazało się pięć tomów, jednak nie można było nigdzie dostać czterech pierwszych części, wyjątkiem był tylko najnowszy piąty tom wydany w zeszłym roku. Wydawnictwo podjęło decyzję o wznowieniu całej serii w nowej szacie graficznej, z czego jestem bardzo szczęśliwa. Nowe okładki są według mnie o wiele ładniejsze i już nie mogę się doczekać, aż zobaczę oprawy kolejnych tomów. Warto również wspomnieć, że Ilona Andrews to pseudonim. Pod nim kryje się małżeństwo pisarzy, które tworzy bardzo zgrany i udany duet, dobrze się dopełniający, co można stwierdzić choćby po tym, że podczas czytania wcale nie odczuwa się, że książka została napisana przez dwie osoby.

Magia kąsa liczy sobie ponad czterysta stron, ale wciąga od samego początku tak bardzo, że na jej lekturę spokojnie wystarczy kilka godzin. Pierwsza połowa książki wprowadza nas do świata przedstawionego i zaznajamia z panującymi w nim regułami. Odbywało się to jednak o wiele sprawniej, niż na początku przypuszczałam, gdyż Ilona Andrews nie skupia się wyłącznie na wytłumaczeniu czytelnikowi, jak działa ten dziwny i jednocześnie niezwykły świat. Rozwija za to fabułę, przy okazji tłumacząc kolejne kwestie i odpowiadając na nurtujące pytania. Głównym wątkiem tego tomu jest śledztwo prowadzone przez Kate. Bardzo podobało mi się to połączenie fantasy z kryminałem, które dało autorom szerokie pole do popisu. Skonstruowali ciekawą intrygę, która całkowicie angażuje czytelnika, zmusza go do myślenia i snucia własnych podejrzeń. Rozwiązanie zagadki nie było może szczególnie trudne, ale nie było też banalne. Napięcie narasta przez całą powieść, prowadząc do emocjonującego zakończenia, które po części daje nam wskazówkę, czego możemy spodziewać się w kolejnym tomie. 

Kate Daniels jest typem bohaterki, który idealnie trafia w mój gust. Odważna, niezależna, nie boi się jasno i dobitnie wyrażać swojego zdania. Kate nie da sobą pomiatać, wie, na co może sobie pozwolić i kiedy lepiej nie przekraczać pewnej granicy. Przyznaję, czasami ma problemy z utrzymaniem języka za zębami, ale można jej to wybaczyć ze względu na problemy, z którymi musi się mierzyć. Na pewno nie jest jej łatwo, na swojej drodze spotyka wiele przeciwności, które musi pokonać, a pomaga jej w tym niegasnący upór. Kobiecie nie brak również humoru, co widać szczególnie podczas scen, w których uczestniczy kolejna główna postać, a mianowicie Curran. To Władca Bestii, który sprawuje władzę nad kilkoma setkami zmiennokształtnych. Niezwykle zarozumiały i władczy mężczyzna, szanowany i poważany przez swoich podwładnych. Jak można się łatwo domyślić tej dwójce bardzo trudno dojść do porozumienia. Oboje posiadają sarkastyczne poczucie humoru i nie mogą się powstrzymać od ciągłych docinek.

Magia kąsa to świetny początek bardzo dobrze zapowiadającej się serii. Już nie mogę się doczekać kolejnych tomów, które mam nadzieję, będą równie wciągające i emocjonujące jak ten. Choć nie można uznać tej książki za odkrywczą, czy przełomową, to jednak zawiera w sobie wszystko to, czego szukam w tego typu powieściach, czyli dobrze skonstruowanych bohaterów, ciekawej i wciągającej fabuły oraz sporej dawki humoru. Magia kąsa sprawiła również, że mam ochotę sięgnąć po inne książki z gatunku urban fantasy, a w szczególności po serię o Mercedes Thompson, o której również słyszałam wiele dobrego. Jeżeli chcielibyście rozpocząć przygodę z tym gatunkiem, a nie za bardzo wiecie, od czego zacząć, to Magia kąsa na pewno okaże się dobrym początkiem.  



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów


Zobacz więcej >

Pradawne proroctwo i magiczny klejnot

Garion wychowuje się na farmie Faldora pod czujnym okiem cioci Pol. W środkowej Sendarii życie upływa chłopcu na psotach, zabawach z przyjaciółmi i pomaganiu ciotce w kuchni. Od czasu do czasu w odwiedziny wpada tajemniczy Pan Wilk, który zawsze ma jakąś historię do opowiedzenia. Garion nie zdaje sobie jednak sprawy, że jest częścią pradawnego proroctwa, które w końcu się o niego upomni. Chłopiec wyrusza w podróż, na której końcu czeka na niego bardzo trudne zadanie do wykonania. Kiedy nadejdzie czas, Garion zostanie zmuszony do pogodzenia się ze swoją rolą, zapanowania nad niezwykłymi zdolnościami i stawienia czoła wielkiemu złu. Czy uda mu się tego dokonać?

Belgariada to pięciotomowy cykl fantasy autorstwa Davida Eddingsa, którego pierwszy tom został wydany po raz pierwszy już w 1982 roku. Wszystkie części możemy teraz znaleźć w pięknym zbiorczym wydaniu, które wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło ofiarować swoim czytelnikom. Muszę przyznać, że przed pojawieniem się informacji o wznowieniu tego cyklu nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Jak się okazało, jest to bardzo popularna seria, która została już kiedyś w całości wydana w Polsce. Fantastyka to mój ulubiony gatunek, dlatego byłam dość zaskoczona, że nigdy nie natknęłam się na informację o tej serii i uniwersum wykreowanym przez autora. Postanowiłam to jednak nadrobić i jak najszybciej zabrałam się za Belgariadę.

Początek opowieści miał miejsce przed wiekami, a wszystko zaczęło się od kradzieży magicznego klejnotu. Teraz historia zatacza koło. Garion wyrusza w podróż, a na każdym kolejnym jej etapie jego drużyna się rozrasta. To interesująca gromadka niezwykle zróżnicowana pod względem wieku i pochodzenia. Bohaterowie są według mnie najmocniejszą stroną tej serii. Zabawni, szczerzy i bezpośredni, nieustannie prowadzą dialogi, które zdecydowanie dominują w tej serii. Garion również jest interesującą postacią pod tym względem, że wcale nie jest idealny. To dopiero kilkunastoletni chłopiec, niezwykle szczery, o dobrym sercu, jednak czasami musi minąć sporo czasu, zanim coś zrozumie, a niektórych spraw nie jest w stanie pojąć. Nikt nie jest jednak idealny, co autorowi udało się świetnie ukazać.

Belgariada, choć ma wiele zalet, to jednak oryginalność na pewno do nich nie należy. W książce można się doszukać wielu podobieństw do Władcy Pierścieni Tolkiena, jak na przykład wędrówka głównych bohaterów w celu wypełnienia ważnej misji, od której zależą losy świata. W książce pojawiają się również czarodzieje, a najważniejszym z nich jest Belgarath, który do złudzenia przypomina Gandalfa. Łatwo można przewidzieć, jak zakończy się cała seria, jednak muszę przyznać, że wcale mi to nie przeszkadzało. Tak bardzo zaangażowałam się w tę historię, że nie zastanawiałam się, co będzie dalej, przewracałam stronę za stroną oczarowana i zachwycona wykreowanym przez autora światem. Znalazło się w nim kilka ciekawych elementów, z którymi jeszcze nie miałam styczności, jednak w większości był to klasyczny fantastyczny świat, w którym dodatkowo bardzo ważną rolę odgrywają bogowie.

Cały cykl składa się pięciu tomów: Pionek proroctwa, Królowa magii, Gambit magika, Wieża czarów oraz Ostatnia rozgrywka czarodziejów. Stanowią one jedną spójną całość, a pomiędzy poszczególnymi księgami nie ma praktycznie żadnych większych przeskoków w czasie. Każdy tom dzieli się dodatkowo na części, zazwyczaj dwie bądź trzy. Na początku każdej z nich znajdziemy mapkę terenu, na którym rozgrywają się bieżące wydarzenia, co jest bardzo wielkim ułatwieniem, zważywszy na to, jak rozległy jest świat wykreowany przez Eddingsa. Bardzo przypadł mi do gustu styl autora, który niczym prawdziwy bajarz prowadzi nas przez kolejne etapy tej historii. 

Belgariada to niezwykła i magiczna historia, która na pewno podbije serce każdego fana klasycznego fantasy. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo postanowiło wznowić całą serię w nowym zbiorczym wydaniu, dzięki czemu miałam okazję poznać przygody Gariona oraz całej jego drużyny. Mam nadzieję, że wydawnictwo zainteresuje się również wydaniem serii Malloreon tego autora, która jest kontynuacją Belgariady. Bardzo zżyłam się z tym światem i odczuwałam wielki smutek, kiedy przyszło mi się z nim pożegnać. Jeżeli tak jak ja kochacie fantastykę i szukacie kolejnego magicznego świata oraz historii, która wciągnie was od pierwszej strony, to Belgariada idealnie sprawdzi się w tej roli, a czas poświęcony na jej przeczytanie na pewno nie będzie czasem straconym.  



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

Zobacz więcej >

Przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego

Harry Potter rozpoczyna swój trzeci rok nauki w szkole dla czarodziejów. Czekają na niego kolejne wyzwania i niebezpieczeństwa, gdyż z Azkabanu uciekł niebezpieczny więzień. Syriusz Black ma dobre powody, aby dostać się w pobliże Harry'ego. Czy Hogwart jest w stanie zapewnić chłopcu bezpieczeństwo?

Harry Potter i więzień Azkabanu to już trzeci ilustrowany tom przygód najsławniejszego nastoletniego czarodzieja. Zauważyłam, że z coraz większym utęsknieniem wyczekuję kolejnych książek z tej serii. Szczególnie nie mogłam doczekać się premiery tego tomu, ponieważ Harry Potter i więzień Azkabanu jest zdecydowanie moją ulubioną częścią z całej serii. Byłam bardzo ciekawa, które sceny zostaną zilustrowane oraz jaki obrazek kryje się na okładce pod obwolutą.

Wydawanie tej dobrze znanej serii w ilustrowanym wydaniu jest świetną okazją do odświeżenia sobie przygód Harry'ego, którego na pewno każdy zna, czy to za sprawą filmów, czy też powieści. Każda kolejna książka jest coraz grubsza, co znaczy, że znajdziemy w nich jeszcze więcej wspaniałych ilustracji Jima Kaya. Historia z każdym następnym tomem staje się również coraz bardziej interesująca, pojawiają się ciekawsze sceny, które na ilustracjach prezentują się wręcz zjawiskowo.

Jeżeli jesteście fanami uniwersum wykreowanego przez J.K. Rowling, to ta książka podobnie jak dwie poprzednie części powinny obowiązkowo znaleźć się na waszych półkach. To nie tylko niezwykła historia, ale również piękna ozdoba biblioteczki, od której trudno oderwać wzrok. Już nie mogę się doczekać kolejnych tomów, a w szczególności piątej części, czyli Harry'ego Pottera i Zakonu Feniksa, który jest najgrubszy z całej serii i na pewno będzie z tego powodu zawierał największą ilość ilustracji.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

Zobacz więcej >

Wiem, że nic nie wiem

Widząc postępy w dziedzinie nauki, można sądzić, że ludzkość o świecie wie już wszystko. Czy to prawda? Oczywiście, że nie, gdyż nadal nie znamy odpowiedzi na podstawowe pytania. Czym jest masa? Ile istnieje wymiarów? Czym jest czas? Takich pytań jest o wiele więcej i w rezultacie o świecie wiemy o wiele mniej, niż moglibyśmy przypuszczać. Ta książka nie zapełni pustki, którą tworzą, ale pozwoli nam lepiej zrozumieć to, o czym nie mamy pojęcia. Nadeszła pora by dowiedzieć się, czego dokładnie nie wiemy o naszym tajemniczym wszechświecie.

Muszę przyznać, że nie często sięgam po książki popularnonaukowe. Głównie z powodu, że większość z nich czyta się bardzo ciężko i wolno, a po długim i wyczerpującym dniu mam zazwyczaj ochotę sięgnąć po coś lekkiego i wciągającego, co pozwoli mi się zrelaksować i odpocząć. Dobrze wiem, że nie zawsze takie książki muszą być trudne w odbiorze, ponieważ miałam styczność z kilkoma bardzo ciekawymi książkami popularnonaukowymi, które czytałam z wielką przyjemnością. Wiedziałam, że muszę sięgnąć po Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie, kiedy tylko dowiedziałam się o premierze tej książki w Polsce. Nie jestem fizykiem, ale zawsze z wielką przyjemnością uczyłam się tego przedmiotu w szkole i niejednokrotnie z własnej woli sięgałam po publikacje, które byłby w stanie zaspokoić moją ciekawość. Pomimo upływu lat nadal pozostaje ona w kręgu moich zainteresowań i nigdy nie odpuszczam okazji, aby dowiedzieć się na jej temat czegoś więcej. 

Na początek warto wspomnieć o autorach tej książki. Jorge Cham to robotyk i twórca znanej serii pasków komiksowych PHD, natomiast Daniel Whiteson jest fizykiem cząstek elementarnych. Wspólnie połączyli swoje siły, by zbadać stan naszej wiedzy, a raczej niewiedzy o wszechświecie i muszę przyznać, że wyszło im to niesamowicie. Książka jest połączeniem nauki i humoru, wypełniają ją zabawne rysunki komiksowe, które przemawiają do wyobraźni czytelnika. To wszystko sprawia, że tę książkę czyta się z ciekawością i uśmiechem na ustach, a odkrywanie kolejnych dziur w naszej wiedzy jest prawdziwą przyjemnością.

Autorzy już na samym początku zaznaczają, że przedstawią w tej książce pytania, na które nie znamy odpowiedzi, ale jednocześnie pomogą nam lepiej zrozumieć, dlaczego brak nam wiedzy na niektóre tematy. Wyjaśniają bardzo wiele rzeczy, o których dość sporo wiemy, dlatego nawet osoby, które nigdy nie interesowały się jakoś szczególnie fizyką, nie powinny czuć się zagubione. Książka zaczyna się od prostych zagadnień, by stopniowo przechodzić do coraz trudniejszych. Dzieli się ona na rozdziały, których jest w sumie siedemnaście. Każdy z nich porusza inny temat, omawiają one kwestie takie jak: co to jest ciemna materia i ciemna energia, czy istnieje teoria wszystkiego, ile jest wymiarów, jak wielki jest wszechświat oraz o wiele więcej, jednak warto samemu dowiedzieć się, co jeszcze kryje się na kartach tej książki.

Nie mamy pojęcia to ciekawa i zabawna publikacja, która odsłania przed nami tajemnice naszej niewiedzy. Na temat wszechświata wiemy już bardzo wiele, jednak jest to tylko ułamek tego, o czym nie mamy bladego pojęcia. To oznacza, że przed nami jeszcze wiele do odkrycia. Czy uda nam się kiedykolwiek znaleźć odpowiedzi na dręczące ludzkość pytania? Tego nie wie nikt, ale podobnie jak autorzy uważam, że będzie to ekscytująca podróż. Na samym końcu książki znajdziemy informację, że możemy się spodziewać kontynuacji tej książki pod tytułem Mamy pewne pojęcie. Ja już nie mogę się jej doczekać, a każdego, kto pragnie sprawdzić braki w swojej wiedzy, dobrze się przy tym bawiąc gorąco zachęcam do sięgnięcia po Nie mamy pojęcia, gdyż na pewno się nie zawiedzie.  
Zobacz więcej >

Lustra mają osobliwą właściwość ukazywania prawdy



Ulice Nowego Pekinu przemierzają zarówno ludzie, jak i androidy. Na świecie szaleje śmiertelna zaraza, która zbiera krwawe żniwo. Ludzie na Ziemi cierpią, podczas gdy bezlitośni Księżycowi czekają cierpliwie na swoją okazję. Linh Cinder jest cyborgiem i niezwykle utalentowanym młodym mechanikiem. Nie pamięta nic ze swojego życia sprzed tajemniczego wypadku, po którym jedynym sposobem na ocalenie jej życia była zmiana w cyborga. Kiedy losy jej i księcia Kaia – następcy tronu Wschodniej Wspólnoty splatają się przypadkowo, dziewczyna trafia w sam środek międzygalaktycznego konfliktu. Rozdarta między pragnieniem wolności a obowiązkiem, musi zdecydować, czy pozostanie bierna wobec rozgrywających się wydarzeń, czy zacznie działać, aby uratować świat, który zna.

Cinder to pierwszy tom Sagi Księżycowej autorstwa Marissy Meyer, której dwa pierwsze tomy zostały kilka lat temu wydane w Polsce przez wydawnictwo Egmont. Niestety mimo próśb oraz petycji czytelników trzeci i czwarty tom nigdy się nie ukazały. Przyszło nam długo czekać, jednak w końcu wydawnictwo Papierowy Księżyc postanowiło wydać całą Sagę Księżycową, uszczęśliwiając tym nie tylko czytelników spragnionych dalszych części historii, ale również osoby, które nie miały okazji jeszcze się z nią zapoznać. 

Autorka tworząc Sagę Księżycową, czerpała inspirację z dobrze znanych klasycznych baśni. Każdy tom odwołuje się do innej historii. W Cinder możemy dostrzec liczne nawiązania do Kopciuszka, jednak to znacznie więcej niż tylko jego futurystyczna wersja. Autorka nie przepisała całej historii, umieszczając ją w nowych realiach, ale połączyła poszczególne jej elementy z własnymi pomysłami. W efekcie otrzymaliśmy główną bohaterkę, która jest po części cyborgiem i pracuje jako mechanik. Jej marzeniem nie jest piękny książę, ale wolność i ucieczka od ciężkiego życia. W dodatku otrzymujemy świat, w którym panuje zaraza, odbierająca życie za życiem oraz niesamowity czarny charakter, którym dla odmiany nie jest zła macocha, ale królowa Levana sprawująca twardą ręką rządy na Księżycu.

Cinder od pierwszych stron wciąga nas w wykreowany przez autorkę świat. Bez większych trudności zaznajamiamy się z panującymi w nim zasadami, które podobnie jak życie nie są do końca sprawiedliwe. Autorka stworzyła świetnie skonstruowaną historię, w której wszystko splata się ze sobą i łączy w jedną spójną oraz logiczną całość. Krok po kroku odkrywamy tajemnicę kryjącą się za przeszłością głównej bohaterki, aż w końcu sami możemy się wszystkiego domyślić, jeszcze zanim ujawni to przed nami autorka. Jednocześnie obserwujemy rozwój relacji pomiędzy Cinder a księciem, który jest bardzo subtelny, autorka nie stara się złączyć ich ze sobą na siłę, a raczej daje na przesłanki, drobne gesty, które wskazują, czego możemy się spodziewać.

Cinder to połączenie magii i techniki w najlepszym wydaniu. Marissa Meyer wie, jak przykuć uwagę czytelnika, aby na długie godziny nie mógł oderwać się od stworzonej przez nią historii. Ostatecznie książka nie kończy się tak pięknie, jak dobrze wszystkim znana baśń. Autorka postanowiła zakończyć pierwszy tom Sagi Księżycowej w najciekawszym momencie, który pokazuje, że to, z czym mieliśmy do czynienia przez całą książkę, było tylko wstępem do czegoś o wiele większego. Już nie mogę doczekać się kolejnych tomów i gorąco polecam Cinder osobom, które szukają czegoś nowego i oryginalnego, historii, która ukazuje przyszłość, ale nie jest pozbawiona baśniowych i fantastycznych akcentów.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc

Zobacz więcej >

Czasami przydatne złudzenie jest lepsze niż bezużyteczna prawda

Cora jest niewolnicą pracującą na plantacji bawełny w stanie Georgia. Jej życie na pewno nie należy do łatwych, a ma się jeszcze bardziej skomplikować, gdyż dziewczyna dorasta i staje się kobietą. Kiedy jeden z niewolników proponuje jej ucieczkę za pomocą kolei podziemnej, Cora nie musi się długo zastanawiać. Podejmuje ogromne ryzyko, ucieka, aby trafić w sam środek rozległej kolejowej sieci. Po piętach depcze jej pogromca niewolników, który nie ma zamiaru obdarzyć ją łaską.

Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki to powieść uhonorowana tegoroczną nagrodą Pulitzera, National Book Award 2016 oraz kilkoma innymi wyróżnieniami. Zauważyłam, że coraz częściej decyduję się sięgać po doceniane i nagradzane książki, gdyż jestem przekonana, że mogę spodziewać się po nich przyzwoitej i wciągającej lektury. Powieść Colsona Whiteheada odwołuje się do tematu niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, z którym miałam już wielokrotnie do czynienia w literaturze. To zagadnienie nie jest mi obce, dlatego byłam ciekawa, jak podejdzie do niego autor oraz czy ta książka w rzeczywistości jest tak wyjątkowa, a opinie na jej temat nie mijają się z prawdą.

Na samym początku warto wytłumaczyć, co kryje się pod nazwą kolei podziemnej. Była to sieć dróg, pomocnych domostw, organizacji, a także społeczności, które stanowiły umowny szlak ucieczki zbiegłych niewolników z południowej części Stanów Zjednoczonych do północnej, a także na terytorium Kanady i Meksyku. Autor potraktował ją bardzo dosłownie, stworzył prawdziwą kolej, pociągi i sieć torów. Przeinaczył kilka faktów historycznych, które sprawiają, że historia jest bardziej tłem dla rozgrywających się wydarzeń, a nie ich podstawą.

Książka Colsona Whiteheada to przede wszystkim opowieść o zrywaniu łańcuchów, pragnieniu wolności i poszukiwaniu bezpiecznej przystani. Podczas całej historii obserwujemy wędrówkę Cory przez kolejne stany. Dziewczyna przekonuje się, że ucieczka z plantacji była dopiero początkiem, z fascynacją odkrywa nieznany jej dotąd świat, który jak sądzi, może zaoferować jej niezależność. Z czasem jednak zdaje sobie sprawę, że pod piękną powłoką kryje się niesprawiedliwość, wyzysk i zakłamanie.

Colson Whitehead należy do grona pisarzy, którzy nie mają problemu z przelewaniem uczuć na papier. Choć książka porusza temat bardzo poważny, to jednak jest napisana lekkim językiem, który sprawia, że przewracamy stronę za stroną bez większego wysiłku, z przyjemnością odkrywając kolejne sekrety tej historii. Nie znaczy to jednak, że nie potrafi wzbudzić ona w czytelniku głębszych uczuć. Nie pozostaje on obojętny wobec złego traktowania czarnoskórych, towarzyszy głównej bohaterce, razem z nią doświadczając smutków, radości i przygód.

Kolej podziemna to kolejna książka o niewolnictwie, która zamyka je jednak w ramach powieści przygodowej, co było według mnie miłą i ciekawą odmianą. Autor bardzo zręcznie splótł fakty historyczne z fikcją literacką, nadał akcji odpowiednie tempo, dzięki czemu lektura powieści nie nuży czytelnika, a skutecznie przykuwa jego uwagę. Uważam, że całkiem zasłużenie zdobyła ona tak wiele nagród i zyskała ogromną popularność. To książka, którą warto się zainteresować, choćby z powodu, że po przeczytaniu zostaje ona z czytelnikiem na dłużej. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros

Zobacz więcej >

W tym morzu są potwory


Eliza Mirk ma osiemnaście lat, chodzi do ostatniej klasy liceum, które swoją drogą chciałaby jak najszybciej skończyć, jest niezwykle ekscentryczna i chorobliwie nieśmiała. Dziewczyna ubiera się w za duże ubrania, stara się nie zwracać na siebie uwagi, w szkole jest wytykana i wyśmiewana, dlatego wolny czas spędza zazwyczaj w bezpiecznej przestrzeni swojego pokoju. Tak mniej więcej wygląda jej życie w realu. W internecie Eliza jest jednak LadyKonstelacją autorką niezwykle popularnego komiksu Morze potworne. Najchętniej nie robiłaby nic innego oprócz rysowania, to jej pasja i życie, dlatego rzeczywistości poświęca tak mało uwagi, jak tylko może. Nieoczekiwanie w szkole pojawia się Wallace, który jest wielkim fanem Morza potwornego i twórcą fanfików na jego temat. Między nimi nawiązuje się nić porozumienia a z czasem nawet i coś więcej. Eliza zaczyna myśleć, że życie poza siecią nie jest takie złe, jednak co się stanie kiedy jej tajemnica ujrzy światło dzienne. 

Książka Eliza i jej potwory swoją zagraniczną premierę miała zaledwie kilka miesięcy temu, ale już zyskała sporą popularność, pojawiło się również wiele pochlebnych opinii na jej temat, dlatego bardzo się cieszę, że wydawnictwo nie kazało nam długo czekać na wydanie tej książki w Polsce. W kwietniu tego roku została u nas również wydana debiutancka powieść tej autorki pod tytułem Wymyśliłam Cię, jednak nie miałam okazji jeszcze się z nią zapoznać, dlatego nie widziałam, czy Francesca Zappia będzie w stanie mnie zachwycić. 

Fabuła książki nie jest szczególnie zaskakująca. Tak naprawdę przez pierwszą część autorka zasypuje nas informacjami związanymi z rysowaniem komiksu i prowadzeniem fandomu. Ja byłam tym szczerze zainteresowana, ponieważ sama interesują się grafiką komputerową, ale zdaję sobie sprawę, że niektórym może się to wydawać nieciekawe. Dopiero mniej więcej w drugiej połowie wszystko zaczyna nabierać tępa, a sytuacja się komplikuje. Autorka mniej skupia się na procesie tworzenia komiksu, poświęca większą uwagę sytuacji rodzinnej oraz poszukiwaniu zrozumienia ze strony najbliższych oraz otoczenia.

Najbardziej w tej książce spodobał mi się komiks rysowany przez Elizę, czyli Morze potworne, którego niektóre plansze mamy okazję zobaczyć na kartach książki. To historia science fiction z kilkoma fantastycznymi elementami. W powieści otrzymujemy na jej temat niewiele informacji, tylko te niezbędne i kilka bardziej interesujących, ale jak można się domyślić to dopiero wierzchołek góry lodowej. Przed rozpoczęciem akcji Eliza rysowała swój komiks już od trzech lat, dlatego rozrósł się od do dość pokaźnych rozmiarów. Żałuję, że Morze potworne nie jest wydane w całości oddzielnie, ponieważ bardzo chętnie bym się z nim zapoznała.

Eliza i jej potwory to jedna z ciekawszych młodzieżówek, jaką miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Nie spodziewałam się, że ta książka przypadnie mi do gustu, szczególnie że niewiele się tu dzieje, a cała fabuła jest dość schematyczna. Silną stroną tej książki jest główna bohaterka i rysowana przez nią historia. Osoby, które interesują się komiksami, są związane z jakimś fandomem lub po prostu interesują się sztuką, czy tworzą własne dzieła, bez problemu powinny odnaleźć się w tej historii. Jednak jeśli szukacie czegoś z wartką akcją czy oryginalną fabułą, to nie tędy droga. Warto wspomnieć, że na końcu książki znajdziemy odnośniki, które zaprowadzą nas do stron związanych z Morzem potwornym, a także serią książek, która na kartach Elizy i jej potworów odgrywa dość znaczącą rolę.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria 

Zobacz więcej >

Czy ktoś w ogóle mówi prawdę?

Powinniście wiedzieć trzy rzeczy o Amber Reynolds. Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha. W wyniku wypadku samochodowego kobieta zapadła w śpiączkę. To druga rzecz. Dowody wskazują na to, że nie był to tylko nieszczęśliwy wypadek, ale celowe działanie. Amber nie pamięta, co wydarzyło się tej feralnej nocy, a z racji tego, że jest nieprzytomna, głównym podejrzanym zostaje jej mąż. Wszystko jest bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać, gdyż kobieta czasami kłamie, co jest trzecią i najbardziej istotną informacją, którą powinniście posiadać na jej temat.

Książka Alice Feeney wciąga od pierwszej strony. To świetnie skonstruowana historia, która trzyma w napięciu od początku do samego końca. Kłamstwa i tajemnice nawarstwiają się z każdym kolejnym rozdziałem, a autorka robi wszystko, by czytelnik wpadł w zastawioną przez nią sieć. Podobnie rośnie również groza opisywanych wydarzeń, które szokują swoją dosadnością.

Akcja książki rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych. Pierwszą z nich jest okres po wypadku, w którym uczestniczyła główna bohaterka. Kobieta zapadła w śpiączkę i choć jej ciało pozostaje nieruchome, to umysł pracuje na najwyższych obrotach. Amber słyszy wszystko, co dzieje się wokół niej i usilnie stara się sobie przypomnieć, jak doszło do tragedii. Druga przedstawia nam kilka dni sprzed wypadku. Opisują one codzienne życie głównej bohaterki, która boryka się z wieloma problemami, nie tylko zawodowymi, ale również rodzinnymi. W książce pojawiają się także wpisy z pamiętnika dziesięcioletniej dziewczynki opowiadającej o swoim życiu, które krótką mówiąc, nie należy do najprzyjemniejszych. Możemy się tylko domyślać i to prawie do samego końca, czy to główna bohaterka jest tą dziewczynką, ponieważ nie wymienia swojego imienia na samym początku.

Na uwagę zasługują bohaterowie wykreowani przez Alice Feeney. To nieszablonowe postacie o bardzo złożonej osobowości, które z trudem można lubić, gdyż każdy z nich ma coś na sumieniu. Nikt nie jest bez winy, wszyscy kłamią, jedni częściej, drudzy rzadziej, ale ostatecznie nikomu nie można ufać. Wszyscy są podejrzani i praktycznie do samego końca nie mamy pewności, kto spowodował wypadek.

Jestem pozytywnie zaskoczona kierunkiem, w jakim rozwinęła się ta historia. Po zapoznaniu się z opisem nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej książce. Czasami kłamię okazało się jednak wciągający od pierwszej strony thrillerem psychologicznym, który z każdą stroną odsłania przed czytelnikiem więcej sekretów. Czy przewidziałam zakończenie? Nie do końca. Miałam swoje przypuszczenia i część z nich się sprawdziła, jednak na pewno nie spodziewałam się ostatniego posunięcia głównej bohaterki. Alice Feeney stworzyła świetnie skonstruowaną i szalenie intrygującą powieść, która nawet po zakończeniu nie daje o sobie łatwo zapomnieć.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Zobacz więcej >

Co przyniesie listopad?



Kolejny miesiąc i jeszcze więcej książek. Zapraszam na zestawienie najciekawszych według mnie listopadowych premier. 

Powrót króla (wydanie ilustrowane) – J.R.R. Tolkien


Premiera: 6 listopada
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Trzeci tom trylogii Władca Pierścieni.





Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć (wydanie ilustrowane) – J.K. Rowling


Premiera: 7 listopada
Wydawnictwo: Media Rodzina

Zachwycające wydanie leksykonu Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Newta Skamandera ilustrowane przez Olivię Lomenech Gill, laureatkę Kate Greenaway Medal i English Association Picture Book Award. W tej wyjątkowej edycji przy użyciu różnych technik zilustrowane zostało każde fantastyczne stworzenie, od akromantuli po yeti.  

Belgariada – David Eddings


Premiera: 7 listopada
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Wszystko zaczyna się od kradzieży Klejnotu, który od tak dawna chronił Zachód przed złym bogiem. Dopóki Klejnot przebywał w Rivie, jak stwierdzało proroctwo, tutejszy lud będzie bezpieczny od niszczącej mocy. Garion, prosty chłopak z farmy, dobrze zna legendę o Klejnocie, ale co do magii pozostaje dość sceptyczny. Aż zrządzeniem losu przekonuje się, że nie tylko legenda Klejnotu jest prawdziwa, ale że on sam musi wyruszyć z misją niebezpieczną i niezwykłą, by go odzyskać. Garion bowiem jest dzieckiem przeznaczenia, sam los prowadzi go coraz dalej od domu, nieuchronnie pchając ku dalekiemu celowi, ku przerażającej konfrontacji z najczarniejszą magią – a od wyniku starcia zależeć będzie przyszłość świata.  

Światło – Jay Asher


Premiera: 8 listopada
Wydawnictwo: Rebis

Sierra prowadzi podwójne życie, a jego rytm wyznaczają święta Bożego Narodzenia. Jedno to życie w Oregonie, przy plantacji drzewek choinkowych, którą prowadzi jej rodzina. Drugie to życie świąteczne, kiedy przychodzi czas ich sprzedaży i wszyscy przenoszą się na miesiąc do Kalifornii. Gdy podczas jednej ze świątecznych podróży poznaje Caleba, wszystko się zmienia. Calebowi daleko do idealnego chłopaka. Kiedyś popełnił ogromny błąd, którego cenę wciąż płaci. Sierra potrafi w nim jednak zobaczyć coś więcej niż jego przeszłość i jest gotowa zrobić wszystko, by pomóc mu odzyskać wiarę w siebie. Sierra i Caleb odkrywają coś, co może przezwyciężyć nieporozumienia, podejrzliwość i niechęć, które narastają wokół nich: prawdziwą miłość.

Astrofizyka dla zabieganych – Neil de Grasse Tyson 


Premiera: 8 listopada
Wydawnictwo: Insignis

Jaka jest natura przestrzeni i czasu? Jakie jest nasze miejsce we wszechświecie? Jak wszechświat przenika nas samych? Jeżeli chcecie poznać przemawiające do wyobraźni, a zarazem konkretne odpowiedzi na te intrygujące i poszerzające horyzonty pytania, nie znajdziecie lepszego źródła niż książka napisana przez znanego amerykańskiego astrofizyka i bestsellerowego autora Neila deGrasse’a Tysona. Dziś mało kto ma czas na kontemplację kosmosu. Tyson dobrze o tym wie, sprowadza więc cały wszechświat na ziemię, pisząc o nim jasno i zwięźle, z błyskotliwym poczuciem humoru, w smakowitych rozdziałach, które możecie z łatwością pochłonąć w dowolnym czasie i miejscu waszego wypełnionego zajęciami dnia.

Magia kąsa – Ilona Andrews


Premiera: 10 listopada
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Ona znajdzie odpowiedź, choćby miała ją wydrzeć z paszczy lwa. Świat po magicznej apokalipsie. Postęp techniczny był u szczytu swojego rozwoju, gdy w Atlancie eksplodowała Moc i zablokowała właściwie całą istniejącą technologię. Teraz fale magii pojawiają się bez ostrzeżenia, a gdy napływają cała technologia zamiera – samoloty spadają, samochody nie działają, brakuje elektryczności. Wszystko zaczyna na nowo działać, gdy fala Mocy odpłynie. W tym dziwnym i pokręconym świecie mieszka Kate Daniels. Pyskata dziewczyna, w której żyłach płynie krew i magia. Gdy dowiaduje się o śmierci swojego opiekuna - musi dokonać wyboru – komu zaufać, z kim współpracować. Spojrzeć w oczy Władcy Bestii i dołączyć do Gromady? Aby dopaść winnego wykorzysta wszystko, czym dysponuje: zdolności paranormalne, doskonałe wytrenowanie w walce, zaawansowaną technikę i szemrane znajomości.

Bestia w jaskini i inne opowiadania – H.P. Lovecraft


Premiera: 13 listopada
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

H.P. Lovecraft stał się już prawdziwą ikoną kultury popularnej i jest powszechnie uważany za najwybitniejszego amerykańskiego pisarza grozy XX wieku, który do dziś stanowi wielką inspirację dla literatury i filmu. Siłą swej niezwykłej wyobraźni wykreował na kartach książek rzeczywistość, w której wciąż praktykuje się starożytne rytuały, czarna magia ściąga do naszego wymiaru moce niewyobrażalnego zła, a wszędzie obecna jest przyczajona groza. Niniejszy wybór opowiadań zawiera mniej znane utwory mistrza grozy, które jednak podobnie jak te najsłynniejsze dają nam choć na chwilę wgląd w przerażający świat fantasmagorii autora.

Arsen. Opowieść o nieszczęśliwej miłości – Mia Asher


Premiera: 15 listopada
Wydawnictwo: Szósty Zmysł

Wystarczyło jedno spojrzenie… Jestem oszustką. Jestem kłamczuchą. Moje życie to jeden wielki bałagan. Kocham mężczyznę. Nie, kocham dwóch mężczyzn… Tak sądzę. Jeden z nich odwzajemnia to uczucie. Drugi sprawia, że płonę. Jeden jest moją opoką. Drugi – kryptonitem. Jestem załamana, zagubiona i zniesmaczona samą sobą. Ale nie potrafię się powstrzymać. Oto moja historia. Opowieść o mojej nieszczęśliwej miłości.


Latarnia z Kiss River – Diane Chamberlain


Premiera: 16 listopada
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Drugi tom trylogii o Kiss River.



Beren i Lúthien – J.R.R. Tolkien


Premiera: 21 listopada
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Zasadniczym i nigdy nie zmienionym elementem historii jest fatum wiszące nad miłością Berena i Lúthien, Beren bowiem był śmiertelnym człowiekiem, a Lúthien pochodziła z rodu nieśmiertelnych elfów. Jej ojciec, wielki ich władca bardzo nieprzychylny Berenowi, jako warunek poślubienia Lúthien wyznaczył mu niemożliwe do wykonania zadanie. Stanowi to jądro legendy i prowadzi do wymagającej od dwojga zakochanych najwyższego bohaterstwa próby wykradzenia silamrila Melkorowi, największego spośród wszystkich złych bytów, zwanego Morgothem, Czarnym Nieprzyjacielem.

Artemis – Andy Weir


Premiera: 22 listopada
Wydawnictwo: Muza

Dwudziestokilkuletnia Jazz marzy o życiu pełnym przygód i dostatków, ale musi pogodzić się z rzeczywistością małego prowincjonalnego miasteczka. Nawet bardzo prowincjonalnego, bo na Księżycu. Dobrze żyje się tam właściwie tylko turystom i ekscentrycznym miliarderom, a tak się składa, że Jazz nie należy do żadnej z tych kategorii. Ma nudną, nisko płatną pracę i sporo długów do spłacenia, nic więc dziwnego, że dorabia drobnym przemytem. Nic dziwnego, że kiedy pojawia się okazja zarobienia naprawdę wielkich pieniędzy, nie waha się ani chwili. Tym, że misterny plan oznacza konieczność wejścia na ścieżkę przestępstwa, nie przejmuje się ani przez chwilę. Prawdziwe problemy pojawiają się wtedy, kiedy okazuje się, że plan ma drugie i trzecie dno oraz że Jazz dała się wplątać w gigantyczną aferę o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach.  



Cinder – Marissa Mayer


Premiera: 22 listopada
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Ulice Nowego Pekinu zapełniają ludzie i androidy. Szaleje śmiertelna zaraza. Bezlitośni księżycowi ludzie patrzą z kosmosu, czekając na swoją okazję. Nikt nie wie, że los ziemi spoczywa w rękach jednej dziewczyny… Cinder, utalentowana mechanik, jest cyborgiem. Tym samym należy do obywateli drugiej kategorii. Jej przeszłość to tajemnica. Macocha jej nienawidzi i wini ją za chorobę przyrodniej siostry. Ale kiedy jej życie splątuje się z życiem przystojnego księcia Kaia, Cinder nagle wpada w sam środek międzygalaktycznej wojny i doświadcza zakazanego zauroczenia. Rozdarta pomiędzy obowiązkiem a pragnieniem wolności, lojalnością a zdradą, musi odkryć prawdę o swojej przeszłości, by uratować przyszłość świata.

Dawca Przysięgi. Część 1 – Brandon Sanderson


Premiera: 22 listopada
Wydawnictwo: Mag

Pierwsza część trzeciego tomu Archiwum Burzowego Światła.






Żółwie aż do końca – John Green


Premiera: 22 listopada
Wydawnictwo: Bukowy Las

Szesnastoletniej Azie do głowy by nie przyszło, że będzie prowadzić śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia miliardera Russella Picketta. Jest jednak sto tysięcy dolarów nagrody do zgarnięcia, no i jej Najlepsza i Najbardziej Nieustraszona Przyjaciółka Daisy bardzo chce rozwiązać tę zagadkę! Dziewczyny wspólnie próbują dotrzeć do Davisa, syna miliardera, którego Aza poznała kiedyś na letnim obozie. Na pozór niewiele  ich dzieli, ale tak naprawdę jest to przepaść. Aza się stara. Stara się być dobrą córką, dobrą przyjaciółką, dobrą uczennicą, a nawet dobrym detektywem, jednocześnie zmagając się z własnymi dręczącymi myślami, których spirala coraz bardziej się zacieśnia.


Nieznane więzi natury – Peter Wohlleben


Premiera: 22 listopada
Wydawnictwo: Otwarte

Jeśli spotkałeś się z opinią, że korniki to pasożyty niszczące zdrowy las, a wilki to tylko niebezpieczne drapieżniki, które wymagają odstrzału, to sprawdź, jakie są fakty. W swojej kolejnej książce Peter Wohlleben ujawnia niewidoczne dla zwykłych obserwatorów więzi między wszystkimi stworzeniami – od niepozornych bakterii po dumne dęby i buki. Pokazuje nam, jak ich wzajemne relacje trzymają w ryzach cały bogaty ekosystem przyrody, dzięki czemu pozostaje on w równowadze. Uświadamia, że o środowisko musi dbać nie tylko „leśna policja”. Przyszłość niebieskiej planety zależy również od tego, jaką rolę w tym procesie odegrają ludzie.


Pudełko z guzikami Gwendy – Stephen King & Richard Chizmar 


Premiera: 22 listopada
Wydawnictwo: Albatros

Opowiadanie napisane wspólnie z Richardem Chizmarem, którego akcja rozgrywa się w miasteczku Castle Rock w 1974 roku. Istnieją trzy drogi prowadzące do Castle View z miasteczka Castle Rock: Trasa 117, Pleasant Road i Schody samobójców. Każdego dnia latem 1974 roku dwunastoletnia Gwendy Peterson wybierała schody podtrzymywane na mocnych, żelaznych śrubach nad klifem. Na szczycie schodów Gwendy łapała oddech, słyszała krzyki bawiących się dzieci. Z oddali słychać uderzenie kija bejsbolowego, to ćwiczący członkowie Ligi seniorów przed charytatywnym meczem z okazji Święta Pracy. Pewnego dnia ktoś obcy zawołał do Gwendy: „Hej dziewczynko! Podejdź tu, pogadamy sobie”. Na ławce siedział mężczyzna w czarnych dżinsach, czarnym płaszczu i białej koszuli rozpiętej pod szyją. Na głowie miał mały czarny kapelusz. Nadejdzie czas, gdy ten kapelusz zacznie pojawiać się w koszmarach Gwendy…

Gdy morze cichnie – Jørn Lier Horst


Premiera: 22 listopada
Wydawnictwo: Smak Słowa

Mgliste Stavern, wyludnione po urlopowym sezonie. Na schodach lokalnej apteki zostaje odnaleziony nieprzytomny mężczyzna. W takich zimnych i budzących dreszcz emocji okolicznościach, norweski mistrz kryminału rozpoczyna swoją inteligentną, mroczną i niezwykle pasjonującą powieść policyjną.



Mity skandynawskie Roger Lancelyn Green


Premiera: 27 listopada
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Porywająca opowieść o surowym świecie skandynawskich bogów – od stworzenia świata po wizję ragnaröku. Tęcza tworząca migotliwy most pomiędzy światami bogów i ludzi. Wąż tak ogromny, że oplata cały świat. Naszyjnik tak piękny, że nawet boginię doprowadza do szaleństwa... Wielkie skandynawskie sagi są pełne magii i bohaterskich czynów. Roger Lancelyn Green znanym od niepamiętnych czasów mitom o wędrówkach Odyna, młocie Thora, śmierci Baldra czy ostatniej bitwie nadał nową formę, łącząc je w jedną ekscytującą opowieść, która ożywia surowe piękno krain skandynawskich bogów i olbrzymów. Swoją relację oparł na zachowanych poematach i podaniach, starając się jak najwierniej oddać ducha oryginału – tę niezwykłą „atmosferę Północy”.
Zobacz więcej >

Nikt nie chce wierzyć, że życie jest przypadkowe

Rok temu miałam okazję zapoznać się z pierwszą książką Nicoli Yoon, czyli z Ponad wszystko. Może i nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie, jednak okazała się przyzwoitą młodzieżówką, która w dodatku całkiem niedawno doczekała się ekranizacji. Zdecydowałam się sięgnąć po Słońce też jest gwiazdą głównie ze względu na wiele pozytywnych opinii pojawiających się na zagranicznych blogach i kanałach. Druga powieść tej autorki zbierała lepsze opinie i oceny niż Ponad wszystko, ale pojawiło się również kilka niepochlebnych recenzji, dlatego sama chciałam się przekonać, jak wypadła ta książka w porównaniu z poprzednią.

Natasha pochodzi z Jamajki, jednak od ósmego roku życia mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej rodzice są nielegalnymi imigrantami, a przez błąd ojca zostają deportowani na Jamajkę. Tasha jest wściekła i załamana, jej plany i marzenia nagle przestają mieć rację bytu. Dziewczyna robi wszystko, aby pozostać w Stanach, nawet ostatniego dnia przemierza ulice Nowego Yorku w nadziei na cud. Niespodziewanie wpada na Daniela, z którym od razu nawiązuje nić porozumienia. Czy można zakochać się w ciągu jednego dnia, kiedy wszystko sprzysięgło się przeciwko tobie?

Daniel zawsze był dobrym synem i uczniem, jednak żył w cieniu starszego brata. Nie przeszkadzało mu to, był wręcz zadowolony, że to nie na jego barkach zostały złożone wszystkie nadzieje rodziców. Kiedy jednak perfekcyjny brat przestaje być taki idealny, wszystko skupia się na Danielu – romantyku i poecie, który wcale nie chce zostać lekarzem. W dniu ważnego spotkania związanego z jego świetlaną przyszłością spotyka na ulicy Natashę, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Czy ta miłość ma szansę przetrwać, kiedy ich pierwsze spotkanie może być zarazem ostatnim?

Już po opisie można łatwo wywnioskować, że mamy tu do czynienia z kolejnym romansem nastolatków. Akcja całej historii toczy się w ciągu jednego dnia z wyjątkiem ostatniego rozdziału i epilogu, który przenosi nas w przyszłość aż o dziesięć lat. Po tym zdaniu można się więc domyślić, że główni bohaterowie zakochują się w sobie w ciągu zaledwie kilku godzin, co według mnie jest bardzo nierealne i sztuczne. Po prostu spotykają się i już pod koniec dnia wyznają sobie miłość. W ciągu tych kilku godzin dzieje się bardzo wiele, czasami zastanawiałam się nawet, czy dzień jest naprawdę aż tak długi. Nie jestem typową romantyczką, mimo to nie miałabym nic przeciwko miłości bohaterów, gdyby postanowili wytrwać w swoim uczuciu i trzymać się go kurczowo. Jednak kiedy przyszedł czas największej próby, oni po prostu się poddali, nie walczyli, a zapomnieli.

W tej powieści podobał mi się tylko sposób, w jaki autorka zdecydowała się zaprezentować czytelnikom całą historię. W książce pojawiają się rozdziały z perspektywy głównych bohaterów, czyli Daniela i Natashy, ale nie tylko. Występują również opowieści osób bliżej związanych z ich historią oraz takich, na które bohaterowie natrafiają całkiem przypadkowo. Nie są to długie rozdziały, niektóre zajmują jedną stronę inne dwie lub czasami więcej, dotyczą przeszłości bądź teraźniejszości, a czasami nawet ukazują przebłyski przyszłości.

Słońce też jest gwiazdą nie jest książką źle napisaną, ale jak dla mnie zbyt odrealnioną. Mam wrażenie, że autorka aż za bardzo dała się ponieść fantazji, stworzyła historię o przeznaczeniu, wszechświecie i miłości od pierwszego wejrzenia napisaną ładnym poetyckim językiem, która jednak nie mogłaby zdarzyć się w prawdziwym życiu. O ile pomysł na fabułę w Ponad wszystko wydał mi się ciekawy, to jednak w Słońce też jest gwiazdą autorka skupiła się tylko i wyłącznie na wątku romantycznym. Myślałam, że poświęci więcej uwagi relacjom rodzinnym, ale przy tej wielkiej miłości głównych bohaterów wypadają one bardzo blado. Zakończenie również pozostawia wiele do życzenia. Jest przesłodzone, a prawdopodobieństwo, że mogłoby dojść do takiego zbiegu okoliczności w prawdziwym życiu niezwykle małe.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat
Zobacz więcej >
Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka