Bez względu na to, co się zniszczyło, życie układa się na nowo, by zrekompensować nam stratę

Małe życie to historia czwórki przyjaciół, którzy właśnie zakończyli studia i przenieśli się do Nowego Jorku. Przyszedł czas na rozpoczęcie dorosłego i samodzielnego życia, jednak przetrwanie w tak wielkim mieście nie jest wcale łatwe. Szczęście wydaje się im jednak sprzyjać i z czasem każdy z nich zaczyna odnosić sukcesy. Malcolm zostaje uznanym architektem. Willem robi błyskotliwą karierę aktorską. Talent malarski JB zostaje dostrzeżony w kręgach nowojorskiej bohemy. Jude – najbardziej tajemniczy spośród nich to młody i obiecujący prawnik, który odnosi sukces za sukcesem. Nigdy jednak nie wspomina o swojej przeszłości ani rodzinie, tak, jakby przed rozpoczęciem studiów nie istniał. Jego zachowanie i poważne problemy zdrowotne wskazują na to, że w jego życiu miały miejsce straszne wydarzenia, o których nie potrafi zapomnieć. Z czasem coraz więcej faktów wychodzi na jaw. JB, Malcolm i Willem stają przed ogromnym wyzwaniem. Podjąć się próby ratowania Jude'a, czy pozwolić mu dalej żyć w sposób, który on sam dla siebie wybrał?

Małe życie to książka, która odniosła niesamowity sukces, została wielokrotnie wyróżniona i doceniona przez krytyków. Muszę przyznać, że na początku podchodziłam do jej lektury dość sceptycznie. Zastanawiałam się, czy książka tak wielkich rozmiarów nie nudzi i nie męczy czytelnika? Za każdą kolejną stroną coraz bardziej jednak utwierdzałam się w przekonaniu, że powieść autorstwa Hanyi Yanagihary jest niezwykłą książką. Każdy może ją odebrać inaczej w zależności od tego, jak patrzy na świat i czego oczekuje od życia.

Lektura Małego życia, które liczy sobie ponad osiemset stron, tak naprawdę nie zabrała mi dużo czasu. Przeczytanie całości zajęło mi mniej więcej kilkanaście godzin, jednak rozciągniętych na prawie dwa miesiące. Lektura Małego życia była niczym bomba emocjonalna, która czytana zbyt szybko, mogła wybuchnąć przed czasem. Dlatego musiałam dawkować sobie tę powieść, czasami czytałam po kilkadziesiąt stron, innym razem było to prawie dwieście, w zależności od tego, co działo się na jej kartach. Niektóre fragmenty sprawiały mi tak wielki smutek i ból, że odkładałam książkę na dłuższy czas, czasami jednak czytałam dalej, nie mogąc przestać, nie chcąc porzucać bohatera, kiedy wszyscy inni już go opuścili.

Jednym z najważniejszych wątków, który przewija się przez całą powieść, jest przyjaźń i to nie byle jaka. Przyjaźń, która przetrwała dziesięciolecia, mężnie znosiła przeciwności losu, nieraz wychodziła z poważnych kryzysów, miała swoje dobre i złe chwile. Taka przyjaźń, o której skrycie marzy każdy człowiek, a którą bardzo rzadko się spotyka. Obraz przyjaźni zaprezentowany przez Hanyę Yanagiharę w Małym życiu jest według mnie jeszcze piękniejszy niż miłość, a nawet więzi rodzinne. Czwórka przyjaciół, mała grupka, której członkowie wybrali siebie nawzajem. Nie są ze sobą spokrewnieni, a mimo to łączy ich miłość, którą postanowili dobrowolnie siebie obdarzyć. Dokonali wyboru, a tym wyborem była przyjaźń.

Małe życie jest powieścią, która nieustannie skłania do refleksji. Podczas jej czytania nachodziły mnie najróżniejsze myśli, kilka pytań powracało jednak uparcie, nawet po jej zakończeniu. Czy jednego człowieka może spotkać aż tak wiele złego? Życie Juda przez pierwsze kilkanaście lat było tragiczne, co rusz spotykały go kolejne nieszczęścia, nie miał nikogo, kto przejąłby się jego losem. Był zagubiony, nikt nie pokazał mu, jak wygląda normalne życie, przez co później pozwolił, aby jego dzieciństwo wpływało na przyszłość, a przeszłe wydarzenia definiowały to, jaką jest osobą i jak odbiera siebie samego. Czy możliwe, że świat jest aż tak okrutny, by łagodnego człowieka o pięknej duszy i nieprzeciętnej inteligencji złamać na tak wiele różnych sposobów? Jak długo ludzka istota może cierpieć katusze, zanim w jej wnętrzu nie pozostanie już nic do odratowania?

Zakończenie coś we mnie złamało. W taki sposób, że nadal trudno mi się pozbierać po przeczytaniu tej powieści. Gdzieś w głębi serca przeczuwałam, co się wydarzy, spodziewałam się tego. Finał tej książki każdy może odebrać inaczej w zależności od tego, jakie ma zdanie na poruszony w nim temat. Choć jestem osobą, która uznaję ten czyn za formę poddania się, słabości, to jednak nie mogę być zła na Jude'a. Nie mam wobec niego żalu, odczuwam za to przeogromny smutek. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś zdecyduję się na ponowną lekturę Małego życia. Jestem jednak przekonana, że ta powieść już zawsze pozostanie ze mną.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej platon24.pl  
Zobacz więcej >

Osobliwe opowieści

Po przeczytaniu ostatniego tomu trylogii o osobliwych dzieciach, czyli Biblioteki dusz nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś powrócę do świata wykreowanego przez Ransoma Riggsa. Osoby, które znają trylogię Osobliwego domu pani Peregrine na pewno dobrze pamiętają Baśnie osobliwe, które pojawiły się na jej kartach i pełniły tam dość znaczącą rolę. Bardzo się cieszę, że autor zdecydował się na stworzenie tego zbioru. Ransom Riggs sprawił tym samym nie tylko wielki prezent swoim czytelnikom, ale ofiarował im na własność kawałek osobliwego świata.

Baśnie osobliwe zawierają dziesięć ulubionych tradycyjnych opowieści, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, które przenoszą nas w przeszłość i ukazują życie Osobliwców z całkiem innej perspektywy. Zebrał je nie kto inny jak Millard Nullings – niewidzialny chłopiec, podopieczny Pani Peregrine i jeden z głównych bohaterów trylogii. Zaprezentowane w tym zbiorze baśnie są tylko niewielką częścią z być może setek podobnych historii, ale idealnie oddają ich sedno. Historie zaprezentowane w Baśniach osobliwych są bardzo zróżnicowane. Znajdziemy tu wspomnienie pierwszej ymbrynki, a także opowieść o powstaniu pierwszej pętli czasowej oraz wiele innych osobliwych historii, które jednak najlepiej jest poznać samemu. Jak to w baśniach bywa, każda z nich zawiera w sobie morał, przedstawia postawy, które powinno się naśladować, piętnuje zaś złe uczynki.

Książka z pewnością przyciąga wzrok i zachwyca swoim wyglądem. Została ona wydana w twardej oprawie i na porządnym papierze. Okładkę zdobi złocona ilustracja łącząca elementy baśni znajdujących się w zbiorze. W środku znajdziemy równie piękną złotą wklejkę, a także niesamowite ilustracje wykonane przez Andrew Davidsona, które bardzo dobrze oddają klimat całej historii. Niekiedy zajmują one całe strony, a czasami pojawiają się tylko w postaci malutkich złotych lub czarnych rysunków.

Baśnie osobliwe to obowiązkowa pozycja dla fanów trylogii Osobliwego domu pani Peregrine, którzy odczuwają tęsknotę za wykreowanym przez Riggsa światem. Znajomość poprzednich książek nie jest jednak konieczna, aby sięgnąć po ten zbiór, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapoznały się z nim również osoby, które nie miały jeszcze styczności z Osobliwcami. Jeżeli pragną oni sięgnąć po trylogię, to Baśnie osobliwe na pewno będą ciekawym wprowadzeniem do tego świata.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

Zobacz więcej >

Rozbite dusze mają dar wyczuwania wzajemnego powinowactwa


Carys i Max spadają przez pustą przestrzeń kosmosu, nie mają nic prócz siebie nawzajem. Powietrza zostało im tylko na ostatnie półtorej godziny. W ostatnich chwilach życia zatracają się we wspomnieniach, wspominają swoje życie, ale przede wszystkim narodziny ich związku, który nie miał prawa bytu w opuszczonej przez nich utopijnej rzeczywistości.

Sięgając po Zatrzymać gwiazdy, nie wiązałam z tą książką wielkich nadziei, spodziewałam się po prostu lekkiej historii miłosnej, której akcja toczy się w kosmosie. Przed wydaniem tej książki w Polsce nie słyszałam o niej za wiele, nie czytałam też żadnych recenzji, więc nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie sądziłam jednak, że otrzymam książkę, która tak dojrzale podejdzie do tematu relacji międzyludzkich, a w szczególności przedstawi związek nie jako uczucie, przez które świat nagle staje się piękny, a zakochani nie dostrzegają nic oprócz siebie nawzajem, ale takie, które wymaga wysiłku i wielu poświęceń.

W świecie wykreowanym przez autorkę panuje utopijny ustrój społeczny. Wiąże się to z tak zwaną Rotacją – co trzy lata wszyscy obywatele muszą obowiązkowo zmieniać miejsce zamieszkanie. Przenoszą się wówczas do innych wielokulturowych społeczności, ich życie jednak skupione jest tylko i wyłącznie na ich własnej osobie i celach, do których dążą. Miłą odmianą jest to, że akcja książki rozgrywa się nie w Stanach Zjednoczonych, ale na terenie Europy, jednak poza tym uważam ją za bardzo smutną. Życie w tym utopijnym na pierwszy rzut oka świecie jest puste i niestałe, ponieważ po co przywiązywać się do miejsca i do ludzi, by po trzech latach ich opuścić i zaczynać wszystko od początku. 

Fabuła książki nie jest szczególnie zaskakująca. Na początku bardzo ciężko było mi się wciągnąć w tę historię, przewracałam kolejne kartki bez większego przekonania. Choć póżniej historia się rozkręca, to jednak nawet po przeczytaniu całości nie udało mi się zżyć z bohaterami i nie przeżywałam aż tak bardzo tego, co się z nimi stało. Tego właśnie najbardziej zabrakło mi w tej historii, bo choć sam związek Carys i Maxa jest przedstawiony bardzo dobrze, nie jest idealny, a bohaterowie mają swoje problemy, to jednak nie udało mi się przywiązać do nich samych. Warto jednak wspomnieć, że jest to debiut autorki i to według mnie udany. 

Zatrzymać gwiazdy to interesująca opowieść, która przedstawia związek pomiędzy dwójką ludzi w bardzo realistyczny sposób. Choć nie obywa się bez banałów, to jednak miłość, którą zapałali do siebie Carys i Maxa nie jest przesłodzona i wyidealizowana. Historia idealna dla fanów romantycznych historii, którzy szukają czegoś nowego, młodzieżówki, która nie będzie kolejną cukierkową opowieścią o nastoletniej miłości. Jeśli jednak szukacie powieści science fiction, która bardziej przybliży Wam tematykę kosmosu, to radzę skierować się w innym kierunku, bo Zatrzymać gwiazdy na pewno nie zaspokoi waszej ciekawości w tej dziedzinie.

  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


Zobacz więcej >

Jeśli chcesz ruszyć do przodu, czasami najpierw musisz wykonać zwrot w tył

Kenia, miasto Sangui. Szesnastoletnia Tina jest złodziejką pracującą dla lokalnego gangu Goondan. Motorem napędowym jej życia jest zemsta. Zemsta na człowieku, który przed pięciu laty zamordował jej matkę. Obiektem jej gniewu jest Roland Greyhill – głowa jednej z najbardziej wpływowych rodzin w mieście, szanowany biznesmen, który jednak całą swoją fortunę zbudował na przestępczym życiu i korupcji. Matka Tiny znalazła pracę jako pokojówka w jego rezydencji niedługo po tym, jak razem z małą córeczką uciekła z Kongo w poszukiwaniu lepszego życia. Dziewczyna ma przygotowany plan zemsty, którego celem jest pociągnięcie całej rodziny na dno. Kiedy jednak powraca do rezydencji, odzywają się stare rany i wracają wątpliwości. Kim tak naprawdę była matka Tiny? Czy to naprawdę Roland Greyhill był jej zabójcą, choć brak na to jednoznacznych dowodów? Chęć poznania prawdy o matce i powodach jej śmierci uruchomi lawinę wydarzeń. Czy Tinie uda się ją zatrzymać?

Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek czytała książkę, której akcja osadzona byłaby w Kenii. Muszę również przyznać, że do tej pory nieszczególnie interesowałam się sytuacją polityczną i gospodarczą państw afrykańskich, dlatego obraz Kenii i Kongo przedstawiony w tej książce był dla mnie całkiem nowy. Natalie C. Anderson przy tworzeniu swojej historii czerpała z prawdziwych wydarzeń i losów ludzi zamieszkujących tamte rejony, choć miasto i wioska, w których rozgrywają się wydarzenia, są fikcyjne. Uważam, że wykonała kawał dobrej roboty i opisała wszystko w sposób niezwykle autentyczny i prawdziwy. Rysuje wyraźny kontrast pomiędzy bogatą i biedną częścią Sangui, a także pomiędzy Kenią i Kongo. Na początku książki znajdziemy również kilka słów od autorki, podziękowania, a także słowniczek, dzięki któremu będziemy mogli zrozumieć afrykańskie słowa i zwroty, które przewijają się przez całą powieść.

Fabuła książki sama w sobie nie jest szczególnie oryginalna ani zaskakująca. Osoby, które zaczytują się w kryminałach, nie powinny mieć większego problemu z rozwiązaniem całej zagadki długo przed zakończeniem książki. Nie znaczy to jednak, że historia nie jest wciągająca, bo porywa już od pierwszej strony. Autorka z powodzeniem buduje napięcie oraz atmosferę tajemniczości i grozy. Wielkim atutem Miasta świętych i złodziei są bohaterowie wykreowanie przez Natalie C. Anderson. Nie są wyidealizowani, żyją według własnych zasad i pragną po prostu przetrwać w tym niesprawiedliwym  i pełnym przemocy świecie. W książce pojawia się wątek romantyczny, jednak nie wysuwa się on na pierwszy plan, a wręcz przeciwnie jest bardzo subtelny. Według mnie spokojnie książka mogła się obejść bez niego, ale na szczęście autorka nie skupiła się aż tak bardzo na romansie, jest on raczej miłym dodatkiem do pozostałych wydarzeń. Jestem również bardzo usatysfakcjonowana zakończeniem, które jest w pewnym sensie słodko-gorzkie, ale nie przerysowane ani nierealne.

Miasto świętych i złodziei to książka, na którą warto zwrócić uwagę. Może nie jest to lektura, która moim zdaniem na długo zapisze się w pamięci, jednak czas, który poświęcimy na jej przeczytanie, na pewno nie będzie czasem straconym. Warto wspomnieć, że książka jest debiutem autorki i to bardzo udanym debiutem, pozytywnie przyjętym i wielokrotnie wyróżnionym. Książkę polecam szczególnie osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z kryminałami, a także czytelnikom, którzy chcieliby zmienić otoczenie i dla odmiany przeczytać książkę, której akcja nie rozgrywa się w Ameryce czy Europie.  

Zobacz więcej >

Co przyniesie październik?


Myślałam, że wrzesień prezentował się dość obficie, ale spójrzcie tylko na październik. Mam nadzieję, że w listopadzie pojawi się mniej premier, ale już teraz widziałam kilka ciekawych pozycji, więc zobaczymy, a tymczasem zachęcam do zapoznania się z październikowymi premierami. 

Harry Potter i Więzień Azkabanu (wydanie ilustrowane) – J.K. Rowling



Premiera: 3 października
Wydawnictwo: Media Rodzina

Trzeci tom przygód Harry'ego w formie ilustrowanej.





Na krawędzi wszystkiego – Jeff Giles



Premiera: 10 października
Wydawnictwo: IUVI

Szczęście i cierpienie, światło i ciemność – dwa światy i ludzie na ich krawędzi Zoe i Iks żyli w dwóch światach i nigdy nie mieli się spotkać. Ale się spotkali. Tylko jak mają być razem, gdy oba światy sprzysięgły się przeciwko nim? Zoe ma 17 lat, zwariowaną matkę wegankę, młodszego brata z ADHD i prawdziwą przyjaciółkę. Ma też za sobą trudny rok, kiedy tragicznie zmarł jej ojciec, a zaprzyjaźniona para staruszków z sąsiedztwa zaginęła bez śladu. Jakby tego było mało, szukając brata podczas burzy śnieżnej, Zoe zostaje brutalnie zaatakowana i widzi coś, czego nie powinna widzieć. I kogoś. Nazwała go Iks. Zoe nie wie, że to łowca głów. Tajemniczy, przystojny i nękany losem, którego nie rozumie, pracuje na zlecenie lordów z Niziny – mrocznego i brutalnego miejsca, w które trafiają najgorsi szubrawcy. Tym razem przyszedł po bandytę, który zaatakował dziewczynę. Iks i Zoe nigdy nie mieli się spotkać. Łowcy z Niziny nie mogą ujawniać się nikomu poza swymi ofiarami. Iks, by uratować Zoe, łamie wszystkie zasady Niziny. I ponosi brutalne konsekwencje. Beznadzieja, samotność i ból – Iks zna tylko to. Zoe pokazuje mu, że może być inaczej. Kiedy Iks i Zoe dowiadują się więcej o ich swoich światach, zaczynają zadawać pytania o przeszłość, własny los i swoją przyszłość. Ale wyrwanie Iksa z Niziny i przecięcie więzów przeszłości, które pętają Zoe, będzie od obojga wymagać konfrontacji z własną ciemną stroną.

Labirynt duchów – Carlos Ruiz Zafón



Premiera: 11 października
Wydawnictwo: Muza

Czwarty tom serii Cmentarz Zapomnianych Książek





It Ends with Us – Colleen Hoover



Premiera: 11 października
Wydawnictwo: Muza

Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić. Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze. Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.

Cel – Elle Kennedy



Premiera: 23 października
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Czwarty tom serii Off-Campus.




Dwór skrzydeł i zguby – Sarah J. Maas



Premiera: 25 października
Wydawnictwo: Uroboros

Trzeci tom serii Dwór cierni i róż. 




Nieprzyjaciel Boga – Bernard Cornwell



Premiera: 25 października
Wydawnictwo: Otwarte

Drugi tom Trylogii arturiańskiej

Rycerze Krystalii – Brandon Sanderson



Premiera: 25 października
Wydawnictwo: IUVI

Trzeci tom serii Alcatraz kontra Bibliotekarze. 




Statek umarłych – Rick Riordan



Premiera: 25 października
Wydawnictwo: Galeria Książki

Trzeci tom przygód Magnusa Chase'a.




Eliza i jej potwory – Francesca Zappia



Premiera: 25 października
Wydawnictwo: Feeria Young

Eliza ma 18 lat i jest prawdziwą ekscentryczką i nerdem, a do tego boryka się z chorobliwą nieśmiałością oraz brakiem jakichkolwiek znajomych. Drwiny, wyzwiska, przemykanie pod ścianami i nieustanne okupowanie swojego pokoju  - tak wygląda jej życie w realu. W internecie za to jest LadyKonstelacją, ekstremalnie popularną na całym świecie autorką komiksu Morze potworne. Ma tam też swoją niewielką, ale wierną grupę wsparcia. Funkcjonuje więc właściwie tylko w sieci, rzeczywistości poświęcając tak mało uwagi, jak tylko się da. I wtedy do jej szkoły trafia Wallace, były futbolista, a obecnie fan Morza potwornego i twórca fanfików na jego temat, który sprawia, że Eliza zaczyna dopuszczać do siebie myśl o życiu poza siecią. Hm, może związki międzyludzkie mają jakiś sens? Ona i Wallace stają się sobie coraz bliżsi, dziewczyna nie chce jednak ujawnić mu swojej tajemnicy. Problem w tym, że z sekretów nigdy nie wynika nic dobrego i przez nie cały kruchy świat Elizy może runąć z hukiem… I jak wtedy stawić czoła swoim lękom? Jak pokonać własne potwory? Czy da się być blisko z kimś w realu?

Bractwo Pierścienia (wydanie ilustrowane) – J.R.R. Tolkien



Premiera: 30 października
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

W spokojnej wiosce w Shire młody hobbit Frodo zostaje obarczony niezwykle odpowiedzialnym zadaniem. Ma on podjąć niebezpieczną podróż przez Śródziemie do Szczelin Zagłady, by tam zniszczyć Pierścień Jedyny. Musi bowiem udaremnić niecne plany Władcy Ciemności…  

Lila i Ethan. Nie kuś mnie – Jessica Sorensen



Premiera: 30 października
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Nigdy nie przypuszczała, że pojawi się ktoś taki jak on... Pozory mylą. Lila Summers wydaje się nieskazitelna: jest piękna, nosi drogie stroje i uśmiecha się szeroko. Ale jej perfekcyjną fasadę może zrujnować mroczna przeszłość i skrywane tajemnice. Lila zrobi wszystko, by ukryć pustkę, którą czuje w duszy. Przez to wpada w sytuacje, które zawsze źle się kończą. Gdy znajdzie się na dnie, tylko jedna osoba może ją z niego podźwignąć: Ethan Gregory... Ethan od dawna wyznaje zasadę: „Lila jest tylko przyjaciółką”. Zresztą, sam nie angażuje się w związki. Wytatuowany buntownik nie pasuje do ślicznej księżniczki Lili. Jednak Ethan nie może zaprzeczyć, że teraz wiąże ich coś więcej niż kiedy się poznali. Jeśli nie zachowa ostrożności, grozi mu, że podda się uczuciom – a z doświadczenia wie, jak mocno potrafią go ranić. Jeśli Lila upadnie jeszcze niżej, czy Ethan zdoła jej pomóc jako przyjaciel? Czy też odkryje, że znalazł się o włos… od uczucia, którego się nie spodziewał?

Początek – Mercedes Lackey



Premiera: 30 października
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Trzynastoletniemu osieroconemu chłopcu o imieniu Mags udaje się wydostać z kopalni kamieni szlachetnych, w której zmuszany był do niewolniczej pracy. Dzieje się tak dzięki temu, iż magiczny koń, Towarzysz, wskazuje go jako Wybranego – kogoś, kto w przyszłości stanie się Heroldem. Mags wyjeżdża do Haven i niespodziewanie znajdzie się w samym centrum dworskich intryg, gdzie nikomu nie może ufać. Nagle odkrywa, że posiada talent, o którym wcześniej nie wiedział, stając się jednocześnie świadkiem tworzącej się legendy – formowania Kolegium Heroldów.


Zobacz więcej >

Nowy przeciwnik

Dział imperium to czwarty tom cyklu Kampanie Cieni. Jego akcja rozpoczyna się kilka miesięcy po zakończeniu Ceny męstwa. Nastaje drugi rok wojny. Po licznych zwycięstwach wywalczonych przez Janusa Vordan otrzymuje propozycję zawarcia kruchego pokoju. Pierwszy Konsul i królowa mają jednak odmienne zdanie, gdzie powinna zakończyć się ta wojna. Winter i Marcus muszą zdecydować, komu pozostaną wierni i po czyjej staną stronie. Czy zniszczenie Kościoła Zaprzysiężenia Elizjum okaże się końcem wojny, czy dopiero jej prawdziwym początkiem? Bohaterowie wyruszają w kolejną kampanię, by raz na zawsze unicestwić prawdziwego wroga. Czy im się to uda? 

Czwarta część podobnie jak trzy poprzednie wciąga od samego początku. Już w pierwszych stu stronach zostajemy ponownie rzuceni w wir walki i intryg politycznych. W tej serii każdy kolejny tom jest według mnie lepszy od poprzedniego i tak jest również w przypadku Dział imperium. W tej części praktycznie na samym początku zostaje wprowadzony nowy, bardzo ważny bohater, który ma ogromny wpływ na wydarzenia rozgrywające się na kartach tej książki. Postacie znane z poprzednich tomów zostają za to postawione w bardzo trudnej sytuacji, z której ciężko będzie im wyjść, a zostanie to okupione wielkimi ofiarami.

Bardzo podoba mi się, że autor stworzył rozległy świat, który w każdym kolejnym tomie przed nami odsłania. Nie skupiamy się tylko na jednej lokalizacji, ale od początku pierwszej części nieustannie się przemieszczamy i poznajemy jego kolejne zakątki. W Działach imperium wkraczamy na terytorium Murnska, w którym znajduje się Elizjum, będące głównym celem naszych bohaterów. Akcja całego tego tomu rozgrywa się właśnie w zachodnim Murnsku, jednak podobnie, jak w poprzednich tomach również w tym została umieszczona mapka, która pozwala nam dokładnie śledzić przebieg marszu armii.

W tym tomie autor w końcu odsłania przed nami największą tajemnicę tej serii. Okazuje się, że to, z czym mieliśmy do czynienia do tej pory, było praktycznie tylko początkiem, wstępem do tego, co miało nadejść. W Działach imperium poznajemy w końcu głównego antagonistę, który jest nie tylko niezwykle przebiegły, ale miał również wiele lat na snucie swoich planów. Autor w tej części ujawnia również informacje, które pozwalają nam podejrzewać, jak rozwinie się wątek, który od pierwszego tomu był owiany tajemnicą.

Do końca serii pozostał już tylko jeden tom. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać na jego premierę w Polsce, ponieważ po zakończeniu Dział imperium chciałabym jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Autor uraczył nas niesamowitym cliffhangerem, po którym trudno było mi się otrząsnąć i sięgnąć po jakąkolwiek inną książkę. Po raz kolejny otrzymałam niesamowitą książkę, którą czytałam z czystą przyjemnością. Django Wexler jeszcze ani razu mnie nie zawiódł, dlatego spodziewam się, że piąty tom będzie epickim zakończeniem serii. 
  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis
Zobacz więcej >

Słowa mogą okazać się równie groźne jak stal


Coraz częściej autorzy mają w zwyczaju tworzyć do swoich serii dodatki w postaci nowelek. Zazwyczaj opowiadają one historie związane z serią lub jeszcze dokładniej z konkretnymi bohaterami, które dzieją się przed rozpoczęciem właściwej fabuły lub pomiędzy poszczególnymi tomami. 

Nowelki ze świata Szklanego tronu zostały już u nas wydane pod różnymi postaciami. Pierwszy zbiór z białą okładką pod tytułem Zabójczyni zawiera cztery nowelki, które można kupić również oddzielnie. Nowe zbiorcze wydanie o tym samym tytule w oryginalnej okładce zostało wzbogacone o niewydaną do tej pory w Polsce nowelkę, której nie można nabyć osobno. Każda z nich opowiada historię z życia tytułowej zabójczyni Celaeny Sardothien, a ich akcja toczy się przed rozpoczęciem serii Szklany tron.

W zbiorze znajdziemy kolejno pięć opowieści: Zabójczyni i Władca Piratów, Zabójczyni i uzdrowicielka, Zabójczyni i Czerwona Pustynia, Zabójczyni i podziemny świat oraz Zabójczyni i królestwo Adarlanu. Każda nowelka liczy sobie mniej więcej od 100 do 150 stron, dlatego jak można się domyślić nie dzieje się tu zbyt wiele, jednak każda historia zawiera w sobie coś ciekawego i wyjątkowego. Dzięki nim mamy okazję dowiedzieć się jaką osobą była Celaena, zanim trafiła do kopalni oraz jak wyglądało jej życie.

Akcja pierwszej nowelki rozpoczyna się mnie więcej dwa lata przed wydarzeniami opisanymi w pierwszym tomie. Poznajemy szesnastoletnią Celaenę, która bardzo różni się od swojej starszej wersji. Kolejne nowelki opowiadają jej dalsze losy, aż do momentu, w którym zabójczyni trafia do kopalni. Między opowieściami pojawiają się niewielkie przeskoki w czasie, które pomijają podróże, odbywane przez główną bohaterkę. W nowelkach mamy bowiem okazję odwiedzić ciekawe miejsca w Erilei, przede wszystkim Zatokę Czaszek i Czerwoną Pustynię.

Choć akcja nowelek rozgrywa się przed wydarzeniami opisanymi w pierwszym tomie serii, to jednak osoby, które pragną śledzić dalsze losy zabójczyni, powinny koniecznie się z nimi zapoznać. Najlepiej zrobić to po lekturze Szklanego tronu, kiedy już poznaliśmy główną bohaterkę i sytuację, w której się znalazła. Opowiadania pozwalają nam poznać Celaenę jako nastolatkę, która, choć miała ciężkie życie, to jednak pogodziła się z obecnym stanem rzeczy. Dziewczyna pragnie po prostu żyć na własną rękę, nieświadoma jeszcze, że to nie jest jej pisane. Znajomość nowelek nie jest konieczna, aby przeczytać serię Sarah J. Maas, ale warto je znać, gdyż pozwolą one lepiej zrozumieć, to co wydarzy się w dalszej części historii.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej platon24.pl  

Zobacz więcej >

Muszkiety i magia

Cena męstwa to już trzeci tom serii Kampanie Cieni autorstwa Django Wexlera. Dwa poprzednie tomy wywarły na mnie ogromne wrażenie, dlatego wiedziałam, że na pewno sięgnę po kolejne części. Zakończenie Mrocznego tronu postawiło poprzeczkę bardzo wysoko, żywiłam wobec tej książki wielkie nadzieje. Autor na szczęście mnie nie zawiódł, po raz kolejny stworzył wciągającą od pierwszej strony powieść, pełną epickich scen batalistycznych, zaskakujących zwrotów akcji i pełnokrwistych bohaterów.

Akcja tego tomu rozgrywa się kilka miesięcy po zakończeniu Mrocznego Tronu. Konflikt się zaostrza, a przeciw Vordanowi występują sąsiednie mocarstwa. Winter razem z Janusem wyruszają w kolejną kampanię, natomiast Marcus pozostaje w stolicy, by razem z Reasinią odkryć, kto próbuje się jej pozbyć. W tym tomie skupiamy się na odkryciu, kto stoi za spiskiem wymierzonym przeciwko nowej królowej, a także śledzimy losy Armii Wschód kierowanej przez Janusa ku kolejnym zwycięstwom.

Książka wciąga już od pierwszych stron. Według mnie jest ona jeszcze lepsza niż dwa poprzednie tomy, gdyż łączy to, co w nich najlepsze. W pierwszej części skupialiśmy się głównie na działaniach wojennych, a drugiej natomiast na spisku politycznym. Cena męstwa ponownie wprowadza nas na pola bitew, ale jednocześnie nie zaniedbuje wątku politycznego. Mamy do czynienia z bardzo zgrabnym ich połączeniem, które tworzy spójną i sensowną całość. Autor odsłania przed nami kolejne oblicza magii oraz dostarcza coraz więcej informacji, choć czasami są to tylko pojedyncze zdania czy sceny, to jednak wskazują, że za tą wojną kryje się coś więcej. 

W Cenie męstwa autor nie wprowadza wielu nowych postaci, a szczególnie takich, które miałyby kluczowe znaczenie dla fabuły. Jest jeden mały wyjątek, który bardzo mnie zaskoczył i jestem ciekawa, jak autor dalej pokieruje tym bohaterem, który zjawił się nagle i bardzo nieoczekiwanie. W tym tomie powracają dobrze znane postacie, które tworzą tę historię. Mowa tu oczywiście o Marcusie i Reasinii, między którymi nawiązuje się nić porozumienia w związku ze wspólnie wprowadzonym śledztwem oraz Winter, której kariera wojskowa nieustannie się rozwija, co wiąże się z kolejnymi obowiązkami i nowymi zmartwieniami. Również Janus, choć nie pokazuje się często, ma w tej części szczególnie ważną rolę do odegrania. Zaczynamy również dostrzegać jego prawdziwą twarz oraz zamiary, które do tej pory trzymał głęboko ukryte przed światem.

Cena męstwa to kolejny świetny tom serii. Widać, że autor miał pomysł, który konsekwentnie realizuje. Cała historia rozwija się w bardzo ciekawym kierunku, autor po raz kolejny udowadnia, że potrafi zaskakiwać. Powoli odsłania przed nami kolejne elementy i ujawnia kluczowe informacje, pokazuje, że to, z czym mieliśmy to czynienia w pierwszym tomie, było tylko wierzchołkiem góry lodowej. Mam nadzieję, że uda mu się utrzymać tak wysoki poziom do samego końca serii, która dostarcza nie tylko sporej dawki emocji, ale również czystej radości z czytania.

  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis

Zobacz więcej >

Gra o tron


Reasinia jest córką umierającego króla i następczynią tronu Vordanu. Diuk Orlanko – minister informacji i szef tajnej policji zna jej największą tajemnicę. Tajemnicę, której ujawnienie może zagrozić bezpieczeństwu i stałości królestwa. Księżniczka podejrzewa, że Orlanko nie zawaha się przejąć władzy w chwili śmierci jej ojca. Na jego usługach znajdują się Przeklęci Penitenci – agenci posiadających niezwykłe zdolności. Reasinia nie zamierza jednak stać i przyglądać się bezczynnie. W tym czasie zza morza powraca Janusa bet Vhalnich – bohater wojenny, któremu towarzyszą jego najwierniejsi zastępcy: kapitan Marcus d'Ivore i porucznik Winter Ihernglass. Na miejscu muszą stawić czoła magii, której sami jeszcze do końca nie rozumieją, by uchronić królestwo przed pogrążeniem się w chaosie. To jednak dopiero początek rozgrywki...

Po pierwszym tomie serii Kampanie Cieni, zapragnęłam, jak najszybciej powrócić do świata wykreowanego przez Django Wexlera. Tysiąc imion zachwyciło mnie interesującą fabułą, epickimi scenami batalistycznymi oraz nietypowym systemem magicznym. Wiązałam nadzieję, że kontynuacja okaże się jeszcze lepsza i muszę przyznać, że nie zawiodłam się, bo choć Mroczny tron różni się znacząco od pierwszego tomu, to jest tak samo ciekawy i interesujący, jak początek tej historii. 

Akcja powieści rozpoczyna się po powrocie głównych bohaterów do stolicy Vordanu. Każde z nich ma inne zadanie do wykonania, dlatego rozdzielają się, aby je wykonać. Na dobre już opuściliśmy Khandar, gdyż akcja drugiego domu w całości rozgrywa się w stolicy. W tej części porzucamy również epickie bitwy na rzecz polityki i rewolucji. Jest to według mnie dobra zmiana, która pozwala odpocząć na chwilę od walk i bezmyślnego zabijania, by skupić się na bardziej zawiłych potyczkach, które rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami. Jestem osobą, która uwielbia politykę w książkach fantastycznych, bo choć zazwyczaj przedmiotem dyskusji są ciągle te same tematy, to jednak każdy autor przedstawia to w inny sposób. Nie brak w tej książce spisków, a także zdrady i choć nie przenosimy się na typowe pole bitwy, nie znaczy to, że nie znajdziemy tu wielu walk. Jedynym elementem, który przeszkadza mi w tej książce, jest wątek miłosny i nie mam tu na myśli jego charakteru, ale doboru postaci, które według mnie do siebie nie pasują.

W Mrocznym tronie do grona głównych bohaterów dołącza księżniczka Reasinia. Około dwudziestoletnia następczyni tronu, nie ma łatwego życia, odkąd jej starszy bart stracił życie i to na nią spadł obowiązek władania królestwem po odejściu ojca. Reasinia na pewno nie jest typową księżniczką. Pragnie przede wszystkim ochronić lud przed Orlankiem i jest gotowa zrobić wszystko, żeby to osiągnąć. Jest inteligentna i przebiegła, dobrze zna się na polityce, wymyka się z pałacu, by dyskutować w karczmach na rozmaite tematy i jednocześnie wyciągać z tych dysput naukę. Oprócz Reasinii pojawiają się oczywiście dobrze znane postacie z poprzedniej części. Marcus musi stawić czoła nowym obowiązkom, które spadły na niego po objęciu posady dowódcy Straży – organizacji zajmującej się utrzymywaniem porządku w stolicy. Kapitan odkrywa również fakty z przeszłość, które wskazują na to, że wypadek, który miał miejsce wiele lat temu, wcale nim nie był. Winter z kolei otrzymuje zadanie infiltracji doków oraz tajemniczych Skórzanych Kurtek, które do tej pory same wymierzały sprawiedliwość. Winter również będzie musiała skonfrontować się z przeszłością, która była przyczyną jej zaciągnięcia się do wojska.

Książka podobnie jak pierwszy tom ma ponad sześćset stron, jednak ani przez chwilę podczas czytania nie poczułam się znużona czy znudzona. Autor pisze lekko i przyjemnie o tematach, które takie nie są, dlatego z łatwością podczas czytania przyswajałam kolejne informacje. Zawodem okazał się dla mnie główny antagonista, który, choć kreowany na przebiegłego i bezwzględnego człowieka, któremu nikt nie jest w stanie się sprzeciwić, wcale taki nie był. Na szczęście pozostałe wydarzenia, a w szczególności zakończenie, które wprowadza nowych graczy do rozgrywki, wyrównują lekki zawód, jaki mnie spotkał.

Mroczny tron to bardzo dobra kontynuacja, która pod wieloma względami okazała się lepsza niż Tysiąc imion. Django Wexler ponownie wciągnął mnie do wykreowanego przez siebie świata, który tym razem przedstawił czytelnikom z całkiem innej strony. Podoba mi się, że autor nie stoi w miejscu, ale krok po kroku odsłania przed nami kolejne elementy świata przedstawionego. Zakończenie wyraźnie pokazuje, że atmosfera się zagęszcza, a to, z czym mieliśmy do czynienia do tej pory, jest nadal początkiem czegoś większego.  



Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie księgarni internetowej Gandalf.com.pl
Zobacz więcej >

Nowy początek

Kapitan Marcus d’Ivoire jest dowódcą jednego z vordanajskich garnizonów w Khandarze. Przewodzi bandzie zdemoralizowanych kolonialnych żołnierzy, od lat broniąc mało znaczącej fortecy na skraju pustyni. Winter Ihernglass przebrana za mężczyznę zaciągnęła się do wojska, aby uciec przed przeszłością. Nieoczekiwanie dostaje awans, z którym wiążą się nowe obowiązki, ale także poczucie odpowiedzialności za swoich żołnierzy. Spokojne życie tej dwójki oraz ich podwładnych burzy przybycie nowego dowódcy – pułkownika Janusa bet Vhalnicha. Mężczyzna rozpoczyna kampanię, podczas której lojalność Winter i Marcusa zostaną wystawione na próbę, kiedy zaczną podejrzewać, że ambicje Janusa sięgają dalej, niż mogliby przypuszczać.

Tysiąc imion jest pierwszym tomem serii Kampanie Cieni. Należy ona oczywiście do gatunku fantasy, ale można ją określić jeszcze dokładniej jako militarne fantasy, gdyż książka wypełniona jest walką o przetrwanie, taktyką i senami bitew. Choć czytałam już książki fantastyczne, w których prowadzono wojny, to chyba jeszcze nigdy nie zetknęłam się z powieścią tak stricte skupioną na militariach. Autor wyraźnie zna się na rzeczy, gdyż opisuje wszystko z wielką starannością i dbałością o szczegóły. Nie spodziewałam się, że ta historia wciągnie mnie od pierwszych stron, ale tak właśnie się stało i książkę, która liczy sobie ponad sześćset stron, przeczytałam zaledwie w dwa dni.

Django Wexler wykreował całkiem nowy świat, jednak w tym tomie poznajemy dopiero jego mały zalążek. Przez całą powieść pojawiają się nawiązania do Vordanu, czyli królestwa, z którego pochodzą główni bohaterowie, jednak w tym tomie tam nie docieramy. Akcja całej książki rozgrywa się w Khandarze, w której kilka lat temu wybuchła rewolucja, zmuszając vordanajskie wojska do schronienia się w Forcie Valor, gdzie rozpoczyna się akcja książki. Po przybyciu nowego dowódcy kolonialne wojska rozpoczynają marsz przez pustynię, w kierunku zajętych przez Odkupicieli terenów. Armia składająca się z rozleniwionych życiem w Khandarze żołnierzy oraz rekrutów bez przeszkolenia, licząca sobie zaledwie kilka tysięcy rusza do starcia z religijnymi fanatykami. Kto odniesie zwycięstwo?

Django Wexler stworzył bohaterów, którzy nieustannie ewoluują. Winter jest młodą kobietą, która żyje z dnia na dzień, mając nadzieję, że nikt nie odkryje jej prawdziwej tożsamości. Ciągle wracają do niej obrazy z przeszłości, o której pragnie zapomnieć. Z czasem dowiadujemy się, że jest nie tylko bardzo inteligentna, ale posiada również niemałe zdolności przywódcze. Z kolei Marcus jest zmęczonym papierkową robotą człowiekiem, który w czasie nauki w szkole wojskowej marzył o wielkich bitwach i chwale. Rodzinna tragedia skłoniła go jednak do wyjazdu i schronienia się w spokojnej placówce za morzem. Nowy dowódca sprawia, że Markus powoli budzi się z długiego snu, na nowo odnajduje uśpione ambicje i zamiłowanie do wojaczki, o której ma niemałe pojęcie. Równie ważną postacią jest Janusa bet Vhalnich – tajemniczy pułkownik, niezwykle błyskotliwy i sprytny człowiek, za którym jego podwładni z trudem mogą nadążyć. Jest bardzo skryty i nie dopuszcza do nikogo wiedzy o swoich prawdziwych zamiarach. Z czasem zaczynamy dostrzegać cieniutką nić przyjaźni, która zawiązuje się pomiędzy nim i Marcusem.

W książce pojawia się wątek magii, jednak trzeba na niego trochę poczekać. Ma on ścisły związek z tytułem, który według mnie jest dość tajemniczy i nie wskazuje jednoznacznie, jak go rozumieć. Dopiero pod koniec powieści dowiadujemy się, co kryje się pod nazwą Tysiąca imion. Autor dał do zrozumienia, że możemy się spodziewać większej ilości magii, a także informacji, w jakich postaciach się ona objawia w kolejnych tomach, czym jeszcze bardziej wzbudził moją ciekawość.

Tysiąc imion to klimatyczny początek bardzo dobrze zapowiadającej się serii. Sięgając po pierwszy tom Kampanii Cieni, nie spodziewałam się, że autor wciągnie mnie do świata muszkietów i bagnetów, ale udało mu się to i nie tylko, bo sprawił, że całkowicie zatraciłam się w tej rzeczywistości i chciałabym jak najszybciej do niej powrócić.

  
Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie księgarni internetowej Gandalf.com.pl
Zobacz więcej >

Powrót do przeszłości

Lirael jeszcze niedawno była zaledwie Drugą Asystentką Bibliotekarki, Clayrą pozbawioną Daru Widzenia, wyrzutkiem. Nie mogła przewidzieć, że podróż, w którą wyruszyła, odkryje przed nią jej prawdziwe przeznaczenie. Młoda czarodziejka ma teraz cel. Świat ponownie stanął na skraju zagłady i tylko Lirael umiejąca widzieć przeszłość jest w stanie jej zapobiec. Musi zebrać sojuszników i pokonać Niszczyciela, zanim będzie za późno...

Abhorsen to trzeci tom trylogii o Starym Królestwie, którego akcja toczy się bezpośrednio po wydarzeniach opisanych w Lirael. Nie ma tu żadnego przeskoku w czasie, jak było w przypadku pierwszej i drugiej części. Z tego powodu nie polecam robić długich przerw pomiędzy czytaniem drugiego i trzeciego tomu, ponieważ wiele szczegółów z Lirael zaciera się w pamięci, jak było w moim przypadku, a niektóre z nich są bardzo ważne i potrzebne, aby dobrze zrozumieć, co dzieje się na kartach Abhorsena.

Akcja w trzecim tomie przez około pierwsze sto stron nie jest zbyt wartka. Na początku bardzo ciężko było mi się wbić w tę historię, przewracałam kolejne strony bez przekonania. Powracamy do Lirael i Sametha oraz Nicka, którzy znaleźli się w krytycznej sytuacji, rozpoczynają wyścig z czasem, jednak ciągle natrafiają na kolejne przeszkody. Dzieją się rzeczy dziwne i zaskakujące, ale także takie, które nie wzbudzają większego zaskoczenia. Jak można się domyślić z racji tego, że jest to ostatni tom, w końcu dochodzi do spotkania wszystkich głównych bohaterów trylogii. Choć początek nie zachwyca, to końcówka zdecydowanie nadrabia wszystko i okazuje się idealnym zwieńczeniem tej historii.

Po przeczytaniu trzech tomów rzucił mi się w oczy fakt, że każdy z nich jest skonstruowany nieco inaczej. W Sabriel mieliśmy do czynienia ze zwykłym podziałem na rozdziały, z prologiem na początku i epilogiem na końcu. W Lirael autor postanowił podzielić książkę na trzy części i dodatkowo każdemu rozdziałowi nadać tytuł. Abhorsen ma podobną budowę do drugiego tomu, z jednym małym wyjątkiem, a mianowicie pomiędzy poszczególnymi częściami autor umieścił dodatkowo interludia. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z trylogią bądź serią, których tomy różniłyby się od siebie w taki sposób, gdyż zazwyczaj autorzy zachowują jednakową budowę w każdym tomie, dlatego uważam zabieg Gartha Nixa za bardzo interesujący.

Abhorsen to dobre zakończenie niezwykłej trylogii, w której magia konfrontuje się z technologią, a Zmarli chodzą po świecie. Według mnie trzeci tom okazał się lepszy niż Lirael, jednak gorszy niż Sabriel. Pierwsza część jest według mnie najlepsza i zdecydowanie mogła pozostać pojedynczą powieścią. Nie żałuję jednak, że autor postanowił rozwinąć tę historię, ponieważ wykreowany przez niego świat zasługuje na uwagę. Choć oryginalna trylogia dobiegła końca, to jednak nie żegnam się jeszcze ze Starym Królestwem. Przede mną prequel, którego akacja rozgrywa się trzysta lat przed wydarzeniami opisanymi w Sabriel oraz kolejny, niewydany jeszcze w Polsce tom, który nosi tytuł Goldenhand i opowiada dalsze losy Lirael.

  
Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie księgarni internetowej Gandalf.com.pl

Zobacz więcej >

Pisarz też człowiek

Haruki Murakami to dobrze znany japoński pisarz, który może pochwalić się niemałym dorobkiem literackim. Znany na całym świecie autor, również w Polsce ma grono wiernych fanów. Jak jednak zaczęła się jego przygoda z pisarstwem? Co skłoniło go do rozpoczęcia kariery? I co przede wszystkim pomogło mu utrzymać się przez tak wiele lat na rynku wydawniczym? Tego i jeszcze więcej dowiedzie się, sięgając po książkę Zawód: powieściopisarz.

Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie zetknęłam się z twórczością Harukiego Murakamiego, czego po lekturze Zawodu: powieściopisarza jeszcze bardziej żałuję. Słyszałam wiele o specyficznym stylu tego autora, a także jego nietypowym podejściu do pisania. Książka jest zbiorem esejów, można by rzec, że autobiograficznych, ale nie tylko. Murakami opowiada w nich o swoim życiu, jak rozpoczęła się jego kariera, ale wyraża również swoje opinie dotyczące zawodu, pisarzy czy nagród literackich.

Autor już od samego początku zaznacza, że nie jest typowym pisarzem. Wszystko opisuje bez wywyższania się, a raczej z wielką skromnością, umniejszając swoje osiągnięcia. Można przez to odczuć, że Murakami jest po prostu zwykłym człowiekiem, takim samym jak każdy, który po prostu napisał kiedyś książkę i odkrył, że jest to coś, co pragnie robić przez resztę życia. Zbiór od samego początku czyta się bardzo przyjemnie. Nie jest on według mnie długi, gdyż ma około trzystu stron, a każdy esej czyta się szybko i łatwo. Z ich lektury wynika, że Murakami to zamknięty człowiek, który chroni swoją prywatność, wysnuwa subiektywne wnioski oparte na własnym doświadczeniu.

Zawód: powieściopisarz nie jest książką, w której znajdziemy gotową receptę na sukces w zawodzie pisarza. Nie jest to poradnik, jak pisać, czy stworzyć dobrą powieść. Murakami wyraźnie daje do zrozumienia, że książkę może napisać każdy, nie trzeba mieć do tego wyjątkowych zdolności. Sztuką jest nie napisać jedną, czy dwie dobre bądź bardzo dobre powieści, ale utrzymać się z pisania, uczynić z niego pracę na pełen etat, która w dodatku sprawia nam przyjemność. Jeżeli lubicie twórczość tego autora i chcielibyście poznać go bliżej, to Zawód: powieściopisarz stwarza do tego idealną sposobność. Ja po lekturze tej książki mam wielką ochotę sięgnąć po jakąś powieść Murakamiego i mam nadzieję, że niedługo mi się to uda.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza
Zobacz więcej >

Świat nie jest ani uczciwy, ani sprawiedliwy, a jednak w jakiś sposób potrafi utrzymać równowagę

Drogi Kella – antariego z Czerwonego Londynu i Deliah Bard – złodziejki z Szarego Londynu rozeszły się po wspólnej przygodzie, która miała miejsce kilka miesięcy wcześniej. Każde poszło w swoją stronę. Kell powrócił do obowiązków członka rodziny królewskiej, a Lila w końcu mogła spełnić swoje marzenie o dołączeniu do załogi statku i przemierzaniu bezkresnych mórz. Żadne jednak nie zapomniało o tym drugim oraz o zagrożeniu, któremu wspólnie stawili czoła.

W Londynie trwają gorączkowe przygotowania do Essen Tasch – Igrzysk Żywiołów, spektakularnego, międzynarodowego turnieju, w którym magowie z największych mocarstw rywalizują ze sobą o tytuł mistrza. Ma on na celu rozrywkę oraz zachowanie przyjaznych stosunków z sąsiadami. Do stolicy zmierzają ważni goście, a wśród nich starzy przyjaciele na statku pirackim.

Podczas gdy Czerwony Londyn tętni magią, w martwym świecie zaczyna odradzać się życie. Ci, którzy mieli odejść bezpowrotnie, powracają. Czarny Londyn zaczyna szerzyć swój mrok w nadziei na ponowne przebudzenie. By jednak mógł się odrodzić i nie zachwiać przy tym równowagi, inne miasto musi upaść...

Mroczniejszy odcień magii oczarował mnie kreacją świata, a także systemem magicznym opierającym się na kontrolowaniu żywiołów. Nie mogłam się doczekać, aby poznać dalsze losy wiecznie poważnego antariego i zuchwałej złodziejki, więc kiedy dowiedziałam się, że w końcu wychodzi kontynuacja, nie mogłam pohamować radości. Moje szczęście jeszcze wzrosło, kiedy zobaczyłam, że drugi tom jest grubszy od pierwszego i liczy sobie ponad pięćset stron. Pełna zapału zabrałam się do czytania i choć przyszło nam długo czekać na kontynuację, to muszę przyznać, że naprawdę było warto.

Książkę rozpoczyna dość dziki wyczyn Lilii, która od kilku miesięcy jest członkiem załogi Nocnej Iglicy. Dziewczyna oprócz napadania na inne statki w imię korony, nauki języka, którym wciąż nie włada zbyt biegle, zaczęła również parać się magią. Z czasem Lila zaczyna robić się zachłanna, aż w końcu decyduje się na szalony czyn, którego konsekwencje mogą być straszliwe. Tymczasem sytuacja Kella nie przedstawia się już tak kolorowo. Antari przez swoje błędy stracił w oczach przybranych rodziców. Nie traktują go już tak jak dawniej i nie pragną nawet ofiarować mu szansy na odkupienie win. Jedyną osobą, która traktuje go normalnie, jest Rhy, który, choć nie całkiem pogodził się z nową sytuacją, nie każe za wszystkie błędy swojego brata.

Zgromadzenie cieni podobnie jak pierwszy tom dzieli się na bardzo obszerne rozdziały, które dodatkowo zostały podzielone jeszcze na podrozdziały. Sprawia to, że książkę czyta się bardzo szybko. Akcja przez całą powieść gna w zawrotnym tempie. Głównym wątkiem w tym tomie jest turniej magiczny, jednak równolegle do niego rozwija się równie ważny wątek Czarnego Londynu, który jest kluczowy dla całej fabuły i tworzy fundamenty pod trzeci tom. Przewija się on przez całą powieść, są to zazwyczaj jednak krótkie fragmenty w porównaniu do właściwej akcji. Dopiero pod koniec książki światy splatają się ze sobą, a autorka serwuje czytelnikom łamiące serce zakończenie.

Zgromadzenie cieni to zachwycająca kontynuacja o wiele lepsza od pierwszej części, pełna magii i zwrotów akcji. Victoria Schwab stworzyła oryginalny świat oraz niesamowitych bohaterów. Zakończenie drugiego tomu sprawia, że czytelnik chce jak najszybciej sięgnąć po finał trylogii, dlatego mam nadzieję, że nie będziemy musieli na niego zbyt długo czekać. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


Zobacz więcej >

Historia zatacza koło

Podczas prac budowlanych zamknięte w szafce i zakopane pod ziemią zostają znalezione zwłoki kobiety. W tym samym czasie William Wisting otwiera sprawę zaginięcia młodej dziewczyny, która wyszła z domu i już do niego nie wróciła. Dwie kobiety, które zaginęły w tajemniczych okolicznościach. Dwie sprawy, które zdają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Komisarz, zagłębiając się w śledztwo, odkryje sieć kłamstw, powiązań i tragicznych w skutkach wydarzeń. Czy uda mu się wygrać wyścig z czasem? Czy uchwyci mordercę, który przez lata myślał, że udało mu się uniknąć kary?

Ludzie giną bez przerwy. Zazwyczaj się odnajdują, gdyż tak naprawdę nie zaginęli, a zatrzymali się u kogoś znajomego. Nie zawsze jest to jednak takie proste. Niektórzy giną bez śladu i nigdy nie zostają odnalezieni, za to trafiają do archiwum na półkę z innymi nierozwiązanymi sprawami. Okoliczności, w jakich zniknęli, już na zawsze pozostają tajemnicą. W książce Felicia zaginęła Wisting staje przed zadaniem odkrycia okoliczności morderstwa kobiety, która zaginęła prawie dwadzieścia pięć lat temu oraz odnalezienia dziewczyny, która dosłownie rozpłynęła się w powietrzu. W obu przypadkach komisarz ściga się z czasem. Z każdym kolejnym dniem maleje szansa na to, że dziewczyna żyje, zbliża się również data, po której sprawa zabójstwa kobiety ulegnie przedawnieniu, a morderca nie poniesie zasłużonej kary.

Felicia zaginęła to książka, która wciąga od pierwszych stron, choć sprawa, którą zajmuje się policja, nie jest jednak aż tak zawiła, jak w kolejnych tomach serii. Całkiem sporo elementów i poszlak było dla mnie oczywistych, co akurat nie jest częstym zjawiskiem u Horsta. Autor jednak po raz kolejny nie zawodzi, ponieważ stworzył dobrze skonstruowaną historię, od której nie można się oderwać. Przeplata w niej życie zawodowe oraz osobiste głównego bohatera, sprawia, że Wisting jest w naszych oczach człowiekiem, który oprócz niezwykłych zdolności śledczych i zamiłowania do przesiadywania w pracy po godzinach ma również rodzinę, której chciałby poświęcać więcej czasu.

Wisting zajmuje się dwiema sprawami, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak jak możemy się domyślić coś je łączy i nie wszystko jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Śledczy skacze od jednego tropu do drugiego, jednak większość z nich prowadzi go na manowce. Horst wyraźnie chciał zmylić czytelnika, nieustannie podsuwał nowych podejrzanych i dowody, które ich obciążały. W rezultacie trudno było jednoznacznie stwierdzić, co się wydarzyło i kto jest winny. W zakończeniu autor postawił jednak na prostotę, pokazując, że czasami to najprostsze rozwiązanie jest tym właściwym.

Felicia zaginęła jest kolejną bardzo dobrą książką serii o Williamie Wistingu, może nie z tak rozbudowaną intrygą, jak późniejsze tomy, jednak równie wciągającą i trzymającą w napięciu. Była to moja ósma książka tego autora i po raz kolejny przekonałam się, że nadal nie mam dość. Seria o Williamie Wistingu to literatura na wysokim poziomie, który autor utrzymuje w przypadku każdego kolejnego tomu. Choć Felicia zaginęła nie jest najlepszą książką z serii, to jednak nadal bardzo dobry kryminał, którym warto się zainteresować.  


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa

Zobacz więcej >

Co przyniesie wrzesień?


Ostatni post z zapowiedziami pojawił się kilka miesięcy temu. Niestety miniony rok szkolny był bardzo wyczerpujący i pracowity, przez co zaniedbałam bloga, choć wcale tego nie chciałam. W wakacje nabrałam jednak nowych sił, wrócił mi zapał, pojawiło się wiele pomysłów, dlatego mam nadzieję, że niedługo uda mi się zasypać Was nie tylko recenzjami, ale również tematycznymi postami. Na dobry początek wraca seria z zapowiedziami :)

Znak kości – Patricia Briggs

Premiera: 8 września
Wydawnictwo: Fabryka słów

Czwarty tom serii o Mercedes Thompson.





Daleka droga do małej, gniewnej planety – Becky Chambers

Premiera: 11 września
Wydawnictwo: Znak i S-ka

Błyskotliwa i napisana z humorem space opera, która zabiera czytelnika w pełną przygód kosmiczną wyprawę z barwną załogą oraz zuchwałą młodą podróżniczką, która w odległych zakątkach wszechświata odkrywa znaczenie rodziny. Kiedy Melisa Harper dołącza do załogi „Wędrowca”, nie spodziewa się wiele. Połatany statek okres świetności ma już za sobą, lecz daje jej wszystko, czego mogłaby pragnąć: miejsce, które może nazywać domem, szansę zbadania odległych zakątków Galaktyki i możliwość ucieczki od przeszłości. A nic nie mogłoby być odleglejsze od tego, co dotychczas znała, niż załoga „Wędrowca”. Od Sissix, egzotycznej gadziej pilotki, Kizzy i Jenksa, gadatliwych inżynierów, dzięki którym statek jest na chodzie, po szlachetnego kapitana Ashby’ego, życie na pokładzie jest chaotyczne i szalone – dokładnie takie, jakiego pragnie Melisa. To znaczy do czasu, kiedy załoga otrzyma propozycję wymarzonej pracy: budowania tuneli czasoprzestrzennych prowadzących do odległej planety. Jasne, zarobią dość pieniędzy, by zapewnić sobie utrzymanie na wiele lat, lecz do obowiązków służbowych Melisy nie należało ryzykowanie życia. Podróż przez Galaktykę jest pełna napięcia, przygód i niefortunnych zdarzeń. Po drodze Melisa zaczyna sobie uświadamiać, że załoga to rodzina i że rodzina nie jest taką znowu najgorszą rzeczą we wszechświecie… jeśli lubi się jej członków.

Ludzie na drzewach – Hanya Yanagihara

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: W.A.B.

Amerykański lekarz na wyprawie w niezbadane rejony Pacyfiku dokonuje odkrycia, które odmieni jego życie i cały świat nauki. Niepokojąca, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie opowieść o zderzeniu odmiennych kultur, stawiająca pytania o granicę między dobrem i złem, altruizmem i egoizmem. Przejmujący debiut Yanagihary jest też próbą rozstrzygnięcia odwiecznego dylematu: czy wielkie umysły mają prawo do życia poza moralnymi normami?


Wszechświat w twojej dłoni – Galfard Christophe

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Otwarte


Gdy wieczorami patrzysz w niebo, widzisz tylko tajemniczą i niepokojącą przestrzeń. Granatowa otchłań przetykana mrugającymi gwiazdami stanowi zagadkę, nad którą pewnie się zastanawiasz. Jednak naukowy język, którym zwykle opisuje się Wszechświat, sprawia, że zamiast zgłębiać teorię Wielkiego Wybuchu, czujesz, że zaraz wybuchnie ci głowa. Właśnie dlatego musisz przeczytać tę książkę. Christophe Galfard, uczeń samego Stephena Hawkinga, zabierze cię na niezwykłą wyprawę 10 milionów lat świetlnych od Ziemi, pokaże powierzchnię gasnącej gwiazdy lub zmniejszy cię do rozmiarów atomu. Dzięki sile wyobraźni, bez trudnych definicji i skomplikowanych obliczeń odkryjesz prawdziwe piękno Wszechświata.

Sługa korony – Brian McClellan

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Fabryka słów

Niespotykane do tej pory połączenie prochu i magii w potężną broń, która nie daje szansy przeciwnikom. Dziewięć opowieści ze świata Magów Prochowych, które wciągną czytelnika w polityczne intrygi i kryminalne zagadki, przeprowadzą przez obskurne ulice Adopestu i podtopią w odległych bagnach Fatrasty.




Nibynoc – Jay Kristoff

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Mag

W świecie, gdzie trzy słońca prawie nigdy nie zachodzą, początkująca morderczyni wstępuje do szkoły dla zabójców, planując zemstę na osobistościach, które zniszczyły jej rodzinę. Córka powieszonego zdrajcy, Mia Corvere, ledwie uchodzi z życiem po nieudanej rebelii swojego ojca. Samotna i pozbawiona przyjaciół ukrywa się w mieście wzniesionym z kości martwego boga. Ściga ją senat i dawni towarzysze jej ojca. Jednakże jej dar rozmawiania z cieniami doprowadza ją do drzwi emerytowanego zabójcy i otwiera przed nią przyszłość, jakiej nigdy sobie nie wyobrażała. Szesnastoletnia Mia zgłębia teraz tajniki fachu u najbardziej niebezpiecznych zabójców w całej Republice – w Czerwonym Kościele. W salach Kościoła czeka jej ją wiele zdrad i prób, a porażka oznacza śmierć. Jeśli jednak przetrwa inicjację, zostanie przyjęta w poczet wybrańców Pani od Błogosławionego Morderstwa i znajdzie się o jeden krok bliżej jedynej rzeczy, jakiej naprawdę pragnie.

Chłopaki Anansiego – Neil Gaiman

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Mag

Czytelnicy z Ameryki i całego świata po raz pierwszy poznali pana Nancy’ego (Anansiego), pajęczego boga, właśnie w innej powieści Neila Gaimana pt. "Amerykańscy bogowie". "Chłopaki Anansiego" to historia o jego dwóch synach, Grubym Charliem i Spiderze. Gdy ojciec Grubego Charliego raz nadał czemuś nazwę, przyczepiała się na dobre. Na przykład, kiedy nazwał Grubego Charliego "Grubym Charliem". Nawet teraz, w dwadzieścia lat później, Gruby Charlie nie może uwolnić się od tego przydomku, krępującego prezentu od ojca – który tymczasem pada martwy podczas występu karaoke i rujnuje Grubemu Charliemu życie. Pan Nancy pozostawił Grubemu Charliemu w spadku różne rzeczy. A wśród nich wysokiego, przystojnego nieznajomego, który zjawia się pewnego dnia przed drzwiami i twierdzi, że jest jego utraconym bratem. Bratem tak różnym od Grubego Charliego, jak noc różni się od dnia, bratem, który zamierza pokazać Charliemu, jak się wyluzować i zabawić... tak jak kiedyś ojciec. I nagle życie Grubego Charliego staje się aż nazbyt interesujące. Bo widzicie, jego ojciec nie był takim zwykłym ojcem, lecz Anansim, bogiem-oszustem. Anansim, buntowniczym duchem, zmieniającym porządek świata, tworzącym bogactwa z niczego i płatającym figle diabłu. Niektórzy twierdzili, że potrafił oszukać nawet Śmierć.

Drogie życie – Meghan Quinn

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Filia

Cztery odważne dusze, które potrzebują wsparcia, stając w obliczu wielkich wyzwań. Program Drogie Życie został stworzony, aby pomóc ludziom takim jak oni wyjść ze strefy komfortu, stawić czoła największym przeszkodom, pokonać demony i... dowieść samym sobie, że są czegoś warci. Stojąc na rozdrożu pomiędzy ciągłym pragnieniem zdobycia czegoś więcej, a całkowitym zagubieniem, zdecydowali się wziąć udział w tym projekcie. Uczestnictwo w nim zamierzają potraktować jak kolejne postanowienie noworoczne, tym większe jest ich zdziwienie, kiedy dają się porwać szalonej przygodzie, która już na zawsze zmieni ich życie.
 

Goodbye Days – Jeff Zentner

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Jaguar

„Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie.” Naciskając „wyślij”, Carver Briggs nie miał pojęcia, że jego SMS wywoła łańcuch reakcji, które doprowadzą do tragicznej śmierci Marsa, Eliego i Blake’a. Carver jest załamany i przerażony, nie dość że stracił trzech najbliższych przyjaciół, to jeszcze grozi mu wizja więzienia, ponieważ ojciec jednego z nich, wpływowy sędzia, kieruje sprawę do prokuratury. Carver, w wieku swych siedemnastu lat, staje się niespodziewanie ekspertem od pogrzebów. Trzy w ciągu tygodnia.  Na każdym oprócz bólu przeżywa odrzucenie i potępienie ze strony rówieśników. A wszystko to w przededniu nowego roku szkolnego… Jedynymi bratnimi duszami są starsza siostra, Georgia, oraz dziewczyna Blake’a. Była dziewczyna, bo Blake’a już nie ma… Bliscy Blake’a, Eliego i Marsa proszą, a niekiedy żądają, by pozostały przy życiu przyjaciel ich tragicznie zmarłych synów przeżył wraz z nimi czas pożegnań, by spędził z nimi cały dzień, wspominając przyjaciela, robiąc z nimi to, co robiliby ze swoimi dziećmi. Za każdym razem wygląda to inaczej, za każdym razem bardziej boli, za każdym razem obie strony dowiadują się o zmarłych zaskakujących rzeczy, rzeczy, które ktoś wcześniej bał się ujawnić… Książka opowiada o strasznej tragedii, ale też o tym, jak sobie z nią radzić, jak wybaczyć innym, jak wybaczyć sobie. Pokazuje, że nigdy, nawet gdy wydaje ci się, że to już koniec, nie jesteś sam. Niesie nadzieję. Mimo wszystko.

Wyzwolenie – Ian Tregillis

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: SQN

Trzeci tom Wojen alchemicznych

Błękit szafiru – Kerstin Gier

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Media Rodzina

Drugi tom Trylogii czasu









Zła Julia – Leisa Rayven

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Otwarte

Kontynuacja książki Zły Romeo.




Obietnica Następcy – Trudi Canavan

Premiera: 13 września
Wydawnictwo: Galeria Książki

Trzeci tom serii Prawo milenium








Silmarillion. Wydanie ilustrowane – J.R.R. Tolkien

Premiera: 25 września
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Niezbędna pozycja w biblioteczce każdego fana Tolkiena - zbiór opowieści o Pierwszej Erze Świata, czyli Dawnych Dniach, poprzedzającej epokę, w której rozgrywa się akcja "Władcy Pierścieni". Opowiedziane w książce legendy i mity sięgają zamierzchłych czasów, gdy pierwszy Władca Ciemności przebywał w Śródziemiu, a elfy Wysokiego Rodu toczyły z nim wojnę, by odzyskać Silmarile, trzy świetliste klejnoty, w których przetrwało światło Dwóch Drzew Valinoru. Książkę wypełniają legendy o Ainurach, Valarach, upadku Numenoru i Pierścieniu Władzy. Razem składają się one na niepowtarzalny obraz dziejów Śródziemia - od Muzyki Ainurów, z której zrodził się świat, aż do końca Trzeciej Ery, gdy powiernicy Pierścienia odpłynęli z Szarej Przystani...  

Listy do utraconej – Brigid Kemmerer

Premiera: 27 września
Wydawnictwo: YA!

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy… Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy”. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declan rodzi się miedzy nimi nić porozumienia.

Młody świat – Weitz Chris

Premiera: 27 września
Wydawnictwo: Insignis

Witaj w Nowym Jorku – mieście rządzonym przez nastolatków. Tajemnicza epidemia zmiotła z powierzchni Ziemi dorosłych i dzieci, oszczędzając jedynie nastolatków. By przetrwać w chylącym się ku upadkowi świecie, młodzi łączą się w plemiona. Jefferson, mimowolny przywódca grupy zamieszkującej okolice Placu Waszyngtona, oraz Donna – obiekt jego skrywanej miłości – każdego dnia stawiają czoła niebezpieczeństwom postapokaliptycznego chaosu, świadomi, że ich dni są policzone. Gdy jeden ze współplemieńców wpada na trop lekarstwa, które pozwoli im się wymknąć nieuchronnej śmierci, pięcioro nastolatków wyrusza na ryzykowną ekspedycję. W drodze do celu będą musieli pokonać terytoria opanowane przez gangi, fanatyków i bojówki; ich wędrówkę będą znaczyły wymiany ognia, ucieczki, cierpienie i śmierć. Czy młodym bohaterom uda się ocalić wymierającą populację? Jakie mroczne zakamarki ludzkiej psychiki odkryją podczas tej ryzykownej eskapady?


Gdy słowa zawodzą – Julie Baxbaum

Premiera: 27 września
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Jak się porozumieć, gdy słowa zawodzą? David z zespołem Aspergera jest błyskotliwy i oczytany, ale ma nikłe umiejętności społeczne i brak mu przyjaciół. Aby się nie pogubić w szkole, prowadzi notatnik, w którym zapisuje informacje o uczniach i nauczycielach. Któregoś dnia w stołówce dosiada się do niego Kit, śliczna i miła dziewczyna, która niedawno straciła ojca.



Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet – Elena Favilli & Francesca Cavallo

Premiera: 27 września
Wydawnictwo: Debit

Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek, historie stu bohaterskich kobiet od Elżbiety I po Serenę Williams, to nowe wersje bajek stworzone, by zainspirować wszystkie dziewczynki. Książka, zilustrowana przez sześćdziesiąt artystek ze wszystkich zakątków świata, to najhojniej finansowana oryginalna publikacja w dziejach crowdfundingu. Wsparli ją czytelnicy z ponad siedemdziesięciu pięciu krajów świata. Prawa do tytułu sprzedano do dwudziestu ośmiu krajów i liczba ta stale rośnie! Wszystkie historie są utrzymane w konwencji bajki i każda składa się z jednostronicowego tekstu oraz portretu. "Każda z tych stu historii dowodzi, że wierząc w coś całym sercem, zyskujemy siłę, by zmieniać świat" – czytamy w przedmowie. Ten zbiór zainspiruje nie tylko najmłodszych, ale i nieco starszych do tego, by wierzyli we własne siły, marzyli odważnie i pielęgnowali w sobie wewnętrzną siłę.


Kosiarze – Neal Schusterman

Premiera: 27 września
Wydawnictwo: Filia

Świat bez głodu, wojen, chorób i cierpienia. Ludzkość uporała się już z tym wszystkim. Pokonała nawet śmierć. W tej chwili żywot człowieka mogą zakończyć jedynie kosiarze – do nich należy kontrolowanie wielkości populacji. Citra i Rowan zostają praktykantami w profesji kosiarza – choć żadne z nich nie wykazuje ku temu chęci. Nastolatkowie muszą opanować sztukę odbierania życia, wiedząc że przy tym ryzykują własnym. Citra i Rowan zrozumieją, że za idealny świat trzeba zapłacić wysoką cenę.



48 – Andreas Gruber

Premiera: 27 września
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

„Jeżeli w ciągu czterdziestu ośmiu godzin odgadniesz, dlaczego uprowadziłem tę kobietę, zostanie ona przy życiu. W przeciwnym razie – zginie". Takim komunikatem rozpoczyna się perwersyjna gra seryjnego mordercy. Głodzenie, wlewanie atramentu do płuc, zamurowywanie żywcem w betonowym słupie... Monachijska policjantka Sabine Nemez rozpaczliwie szuka motywu, wyjaśnienia. Tym bardziej, że chodzi również o życie jej matki. Dopiero gdy do śledztwa włącza się pewien Holender, schemat działania sprawcy staje się jasny.




Ciężko być najmłodszym – Wiktoria Iwanowa & Ksenia Basztowa

Premiera: 27 września
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc


Naprawdę trudno jest być najmłodszym, szczególnie w rodzinie Mrocznego Władcy. Szczególnie kiedy cała reszta braci prowadzi już samodzielne życie, a ciebie nadal próbują karmić z łyżeczki. Jedyna możliwość to uciec z domu, najlepiej do jakiejś szkoły magii. A żeby nie było za nudno to zawsze można zabrać do towarzystwa drużynę bohaterów, siedzących w zamkowych lochach...



Zobacz więcej >
Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka