Sal Kakofonia nadchodzi!


Siedem czarnych mieczy to pierwszy tom serii Śmierć Imperiów autorstwa Sama Sykesa. Jest to jego pierwsza samodzielna książka wydana w Polsce, bo choć autor ma w swoim dorobku kilka powieści z gatunku fantasy, to jednak żadna nie ukazała się do tej pory w naszym kraju. Kojarzyć go możecie jedynie z antologii Niebezpieczne kobiety, w której znalazło się jego opowiadanie. O serii Śmierć Imperiów, która jest najnowszym dziełem autora, usłyszałam już jakiś czas temu, a opis zainteresował mnie na tyle, że zbierałam się nawet do sięgnięcia po pierwszy tom w oryginale. Wcześniej dotarła do mnie jednak informacja, że ma on ukazać się w Polsce, z czego nie będę ukrywać, ogromnie się ucieszyłam. Kiedy książka wpadła w moje ręce, niezwłocznie zabrałam się do czytania.

Blizna, kraina rozdarta przez potężne imperia, a w niej ona, Sal Kakofonia. Została zdradzona, obdarta z magii i pozostawiona na śmierć. Teraz ma tylko swoje imię, niegdyś okryte sławą, magiczną broń oraz cel, którym jest zemsta. Sal wyposażona w miecz, pistolet i listę siedmiu nazwisk wyrusza na poszukiwanie swoich celów. Czy jej się uda? Jakie przygody czekają na nią po drodze? Czy upragniona zemsta w końcu przyniesie jej spokój?

Siedem czarnych mieczy to historia, która praktycznie od samego początku wciąga nas w wir akcji. Autor nie traci czasu na przydługi wstęp, a ze swoim światem i prawami, które nim rządzą, zaznajamia nas jakby po drodze, w miarę rozwijania się fabuły. Książka nie należy do najcieńszych, bo liczy sobie ponad sześćset stron, jednak gdy tylko wsiąkniemy w tę historię i pozwolimy się porwać, zapomnimy o jej objętości i upływie czasu, a zanim się obejrzymy, będziemy zbliżać się już do finału. Autor poprowadził swoją historię dwutorowo, co w tym przypadku wypadło bardzo dobrze. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, w teraźniejszości oraz przeszłości. Obecnie Sal znajduje się za kratami i czeka na swoją egzekucję, posiada jednak ważne informacje, które są w stanie, może nie uchronić ją od śmierci, ale nieco odwlec ją w czasie. W ten sposób kobieta zaczyna snuć swoją opowieść o niedawnych wydarzeniach, w których uczestniczyła, a czytelnik przenosi się w przeszłość, by jej towarzyszyć.

Świat wykreowany przez autora, choć nie jest innowacyjny, bo pomysł połączenia magii z techniką, podobnie jak wyniszczająca wojna pomiędzy imperiami pojawiły się już w literaturze, to jednak nadal zachwyca i intryguje. Jestem miłośniczką przemyślanych, a także ciekawych systemów magicznych i pomimo że Sykes nie wymyślił niczego nowego, to jednak jego sposób działa w tej książce całkiem dobrze. Uważam, że kilka rzeczy można by dopracować lub pokusić się o bardziej dogłębne wyjaśnienia, ale poza tym system magiczny w Siedmiu czarnych mieczach jest naprawdę dobrze opracowany i nie można mu wiele zarzucić.

Sal Kakofonia jest bohaterką specyficzną. Jej mroczna i bolesna przeszłość odcisnęła na niej ogromne piętno, co widać już od samego początku. Celem życia Sal jest zemsta, nic innego nie ma znaczenia i nikt, nawet ukochana osoba nie może zawrócić jej z obranej drogi. Kobieta jest zgorzkniała, cyniczna, zabija bez skrupułów i nieszczególnie dba o innych. Nie powinniśmy jej usprawiedliwiać, ale po tym, co przeszła możemy przynajmniej postarać się ją zrozumieć. Nie mogę powiedzieć, że zapałałam do niej sympatią, ale na pewno zaangażowałam się w jej przygody. Sal ma dar do pakowania się w beznadziejne sytuacje, mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że kłopoty same do niej lgną. Kobieta jest w gruncie rzeczy bardziej antybohaterką, co uważam za bardzo ciekawe posunięcie, szczególnie że w książce pojawia się drugi bohater, który jest jej całkowitym przeciwieństwem.

Siedem czarnych mieczy to dobra książka. Ciekawa, wciągająca, dobrze napisana i poprawnie skonstruowana, której lektura dostarczy rozrywki na wiele godzin. Świetnie bawiłam się podczas czytania i na pewno sięgnę po kontynuację. Nie jest to książka wybitna ani specjalnie odkrywcza, nie brak jej jednak humoru, który w połączeniu z lekkim piórem autora sprawia, że czyta się ją błyskawicznie. Jeżeli szukacie powieści, w której będziecie mogli się zatracić na długie godziny i która umiliłaby wam jesienne wieczory, Siedem czarnych mieczy świetnie sprawdzi się w tej roli. 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Rebis

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka