Słowa bolą bardziej niż jakakolwiek fizyczna rana

Po wydarzeniach, które miały miejsce w ośrodku Donacyjnym Happy Jack sprawy Podzielonych nie można już ignorować. Zaistniała sytuacja przyniosła zmiany w prawie dotyczącym podzielenia, które umożliwi pozbycie się kłopotliwej młodzieży oraz zapewni stałe źródło narządów do przeszczepu. Zaczęto kwestionować etyczność tych działań, jednak na gruncie podzielenia rozwinął się już biznes, a stojący u władzy nie mają zamiaru zaprzestać tej praktyki.

Cam w całości składa się z ciał innych Podzielonych. Powstał z ich najlepszych części, a sam miał być człowiekiem idealnymi, przyszłością ludzkości. Sam jednak nie wie, czy ktoś taki jak on ma duszę, dlatego poszukuje swojej tożsamości, starając się przy tym odkryć sens życia. Starkey natomiast zawsze był niekochany i niechciany przez przybranych rodziców, którym został podrzucony. Stanowił dla nich ciężar, dlatego właśnie zdecydowali o jego podzieleniu. Chłopak jednak nie ma zamiaru się poddać, nie jest ofiarą i nigdy nie przestanie walczyć. Miracolina została za to wychowana ze świadomością, że jej życie ma zostać poświęcone. Od dziecka była traktowana z czcią, a podzielenie, które ma uratować życie jej starszego brata, jest dla niej ogromnym zaszczytem.

Rozdarci to kontynuacja dystopijnej serii, którą zapoczątkowała poruszająca i wstrząsająca podjętym tematem książka Podzieleni. Sięgając po jej kontynuację, byłam przede wszystkim ciekawa, jak dalej potoczą się losy głównych bohaterów, czyli Risy, Connora i Leva. Po wydarzeniach, które zainicjowali i w których uczestniczyli, muszą zmagać się z ich konsekwencjami, które osiągnęły wręcz rangę krajową. W tym tomie pojawiają się nowi bohaterowie, jednak ani przed chwilę, nie miałam wrażenie, że autor poświęcił im zbyt wielką część powieści, zaniedbując przy tym dobrze znane nam z pierwszego tomu postacie, ani na odwrót. Uważam, że Neal Shusterman znalazł idealną równowagę, pomiędzy wątkami, w których uczestniczyli już znani nam bohaterowie, a wydarzeniami z udziałem nowych postaci.

Autor potrafi bez reszty wciągnąć czytelnika w wykreowany przez siebie świat, o czym przekonałam się już podczas lektury pierwszego tomu. Cam, Miracolina i Starkey to całkiem nowe postacie, a co za tym idzie również historie, z których każda jest interesująca i zajmująca na swój sposób. Moją ciekawość najbardziej wzbudził jednak wątek Cama, którego ciało powstało z połączenia fragmentów ciał innych ludzi, przez co chłopak musi zmagać się z uczuciami, które nim targają, a które po części są połączone ze wspomnieniami, które nie należą do niego.

Rozdarci to zaskakująca i poruszająca książka, która trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Nie skupia się ona tylko i wyłącznie na walce prawo wyboru i wolność, ale porusza również ważne dylematy moralne i życiowe, przed którymi stają bohaterowie. To bardzo dobra kontynuacja, która sprawiła, że mam tylko ochotę na więcej, dlatego już nie mogę doczekać się kontynuacji. Osobom, które jeszcze nie znają tej serii, a poszukują niebanalnej historii, która wciąga i nie pozwala się oderwać, gorąco polecam sięgnąć po Podzielonych, ponieważ na pewno się nie zawiedziecie.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej platon24.pl

Zobacz więcej >

Zachwiana równowaga

Gdy zapada zmrok to kolejna wydana w Polsce książka Jørna Liera Horsta, która jednak tym razem nie kontynuuje przygód Williama Wistinga i jego córki Line, ale zabiera nas w podróż w przeszłość. Trzeba się przyzwyczaić, że tomy z tej serii są wydawane w Polsce w całkiem randomowy sposób, dlatego tym razem mamy do czynienia z prequelem serii kryminałów, którą osobiście bardzo lubię i zawsze czerpię niesamowitą przyjemność z poznawania kolejnych przygód śledczego z Larviku.

Przenosimy się do roku 1983. Powoli zbliża się Boże Narodzenie. William Wisting całkiem niedawno został ojcem bliźniaków, a do tego jest bardzo ambitnym, ale jeszcze niedoświadczonym posterunkowym. Pewna koleżeńska przysługa naprowadza go na ślad przestępstwa. W starej stodole natyka się na zabytkowe auto z dziurami po kulach i postanawia wszcząć własne śledztwo. Ta sprawa ukształtuje go i otworzy drzwi do kryminalnego świata, który od tego czasu stanie się nieodłączną częścią jego życia.

Gdy zapada zmrok to książka idealna dla fanów serii o Williamie Wistingu, którzy w przeszłości zapoznali się już przynajmniej z dwoma jej tomami. Nie przypomina ona bowiem innych części tego cyklu. Jest zdecydowanie krótsza i bez problemów można ją przeczytać w jeden wieczór, a do tego intryga kryminalna i całe śledztwo nie są tak rozległe i rozbudowane. Autor skupił się w tym tomie bardziej na pokazaniu nam pracy policjantów śledczych z perspektywy początkującego i dopiero zagłębiającego się w ten temat Wistinga, którego wiedza nie jest jeszcze tak szeroka.

W porównaniu z innymi tomami tej serii Gdy zapada zmrok, nie ma do zaoferowania tak wielowarstwowej intrygi. Nie polecam tej książki na pierwsze spotkanie z Williamem Wistingiem, ponieważ wielu czytelników mogłoby się zniechęcić. W tej części autor umożliwił spojrzenie w przeszłość bohatera i jeszcze dogłębniejsze jego poznanie. Pokazał nam, jak wiele w udało mu się osiągnąć, ale także, że początki nie są łatwe, a każdy kiedyś gdzieś zaczynał. Podczas czytania innych tomów tej serii nie rozmyślałam za wiele o przeszłości bohatera i szczerze nawet ciężko byłoby mi sobie wyobrazić doświadczonego śledczego, z wieloma osiągnięciami na koncie, jako młodzika, który o pracy śledczego nie ma zbyt wielkiego pojęcia. Właśnie z tego powodu ta książka, choć nie dorównuje kolejnym spodobała mi się tak bardzo, ponieważ miałam okazje jeszcze lepiej poznać bohatera z wrodzonymi umiejętnościami do dedukcji, który nie dostał kariery na starcie, ale do wszystkiego musiał dojść.

Wiliam Wisting należy do grona moich ulubionych literackich detektywów śledczych, dlatego zawsze z wielką chęcią pochłaniam książki z jego udziałem i tak było również z Gdy zapada zmrok. Kiedy zabrałam się do lektury, nie odłożyłam jej już do samego końca. Dla fanów serii jest to pozycja obowiązkowa, jednak osobom, które jeszcze nie znają śledczego z Larviku polecam najpierw zapoznać się z innymi tomami tej serii i dopiero potem sięgnąć po jej prequel.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Smak Słowa

Zobacz więcej >

Metal na murze!

Jax, niegdyś klakier służący swoim panom pod przymusem geas, dziś jest wolną istotą. Nie zdawał sobie jednak sprawy, z jak wielkim brzemieniem może się wiązać zdobyta wolność. Nie może się nią cieszyć, gdyż jego mosiężni bracia i siostry nadal pozostają zniewoleni. Nadzieję pokłada w legendarnej królowej Mab ukrytej gdzieś daleko na północy kontynentu. W tym samym czasie Berenice walczy o odmienienie losów wojny. Choć popełniła błąd i jest w pełni przekonana, że jej dni są policzone, nie ma zamiaru odejść z tego świata dobrowolnie. Kapitan Hugo Longchamp znalazł się natomiast w beznadziejnej sytuacji. Razem z oddziałami złożonymi w głównej mierze z kupców i rzemieślników przygotowuje się do ochrony ostatniego bastionu Nowej Francji, czyli twierdzy Zachodniej Marsylii. Mosiężny Tron ponownie stanowi zagrożenie, a mechaniczna armia jest już w drodze.

Pierwszy tom Wojen Alchemicznych zachwycił mnie steampunkowym klimatem, nowym i świeżym podejściem do tematu oraz rozwinięciem dobrze znanych schematów w oryginalny i ciekawy sposób. Miałam nadzieję, że autor nie zaprzepaści tak dobrego startu i dopiero w Powstaniu pokaże, na co go naprawdę stać. Choć Ian Tregillis miał zdecydowanie utrudnione zadanie ze względu na to, że w kontynuacji zabrakło już elementu zaskoczenia nowym tematem, to jednak wyrównał to wartką akcją i jej częstymi zwrotami.

Choć książka wypchana jest akcją, to jednak nie zabrakło w mnie czasu na chwile pełne refleksji. Dobrze znane z pierwszego tomu filozoficzne pytania, które zostały zadane czytelnikowi, nie popadły w zapomnienie. W powieści ważną rolę odgrywa wiara i religia. Nie jest jednak element, który bynajmniej by nudził, angażuje w taki sam sposób, jak pozostała część książki, jest przedstawiony w przystępny dla czytelnika sposób, nieprzesadnie ciężki, ale również niewyprany całkowicie z powagi.

Świat oraz fabuła, które tak bardzo przypadły mi do gustu w pierwszym tomie w Powstaniu zdecydowanie zostają rozbudowane. Wszystko nabiera tempa, gdyż autor nie musi już poświęcać czasu na wprowadzenia. Pojawia się również nowy punkt widzenia. Kapitana Loangchampa, mieliśmy okazję poznać już poprzedniej części i wtedy jego postać bardzo mnie zaciekawiła. Jego perspektywa jednak nie podoba mi się aż tak bardzo, jak wydarzenia, których uczestnikami są Jax i Berenice. Mimo to Kapitan Longchamp jest według mnie charyzmatyczną, wykreowaną w ciekawy sposób postacią, obdarzoną czarnym humorem, dlatego również z tego wątku czerpałam wiele satysfakcji.

Powstanie to bardzo dobra kontynuacja, której zakończenie otworzyło autorowi świetną drogę do finałowego tomu. Już nie mogę się doczekać Wyzwolenia, które ma pojawić się jeszcze w tym roku. Choć tytuł podpowiada, do jakiego końca zmierza to historia, to jednak mam nadzieję, że autor nie zawiedzie i nie pójdzie po linii najmniejszego oporu, a zdoła po raz kolejny mnie zachwycić i zaskoczyć.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

Zobacz więcej >

Na tym właśnie polegał problem z istotami, potrafiły tylko niszczyć


Hirka przeszła daleką drogę, odkąd poznała dotyczącą jej tajemnicę i zdecydowała się znaleźć odpowiedź na pytanie, kim tak naprawdę jest? Podróżowała przez krucze pierścienie. Dotarła do prawdy, przez którą jednak wcale nie zrobiło jej się lżej na sercu. Dziewczyna jest rozdarta, a wojna, którą starała się powstrzymać nieunikniona. Teraz musi stanąć wobec wyzwania dla wszystkiego, co kiedykolwiek znała i kochała.

Evna to już ostatni tom trylogii historię o światach równoległych, które są ze sobą połączone poprzez krucze pierścienie. Kiedy sięgałam po Dziecko Odyna, nie spodziewałam się, że tak bardzo zatracę się w tej opowieści, jednak kiedy zaczęłam czytać, przepadłam, od początku do końca. Zżyłam się z bohaterami i stworzonym przez autorkę uniwersum, dlatego niesamowicie mi przykro, że to już koniec. Nie oznacza to jednak, że Siri Pettersen przestaje zaskakiwać i zachwycać w tym tomie, ponieważ Evna to kolejny świat, nowi bohaterowie i emocje, które trudno opisać.

Akcja Evny rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym zakończył się drugi tom. Wkraczamy do kolejnego niezwykłego świata stworzonego przez autorkę. Początek okazuje się dramatyczny dla obojga głównych bohaterów, którzy znajdują się w bardzo trudnym położeniu i muszą mierzyć się z konsekwencjami swoich wyborów. Choć na początku akcja rozwija się powoli, to bardzo szybko nabiera rozbiegu i zaczyna pędzić w zastraszającym tempie. Przez całą powieść towarzyszy nam atmosfera napięcia i oczekiwania na ostateczną rozgrywkę, która jest nieunikniona.

Siri Pettersen przez trzy tomy swojej trylogii stworzyła dość pokaźną galerię bohaterów. O ile w pierwszej i drugiej części nie mieliśmy żadnych problemów z odróżnieniem pozytywnych postaci od negatywnych, gdyż autorka nakreśliła wyraźną granicę między dobrem a złem, to jednak w Evnie sprawa znacznie się komplikuje. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami i dylematami moralnymi, nierzadko są zmuszeni postąpić wbrew sobie i swoim przekonaniom. Okazuje się, że nie wszystko jest czarno-białe, a świat składa się z wielu odcieni szarości.

Evna to genialne zakończenie trylogii. Siri Pettersen wykreowała niesamowite uniwersum, a w nim nie jeden, ale aż trzy fantastyczne światy. Ta historia pochłonęła mnie od pierwszego tomu i do samego końca trzymała w napięciu. W dodatku autorka odbiegła trochę od schematu szczęśliwego zakończenia, gdyż nie wszystko potoczyło się po myśli głównych bohaterów. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję przeczytać coś, co wyjdzie spod jej pióra. Jeśli jeszcze nie znacie trylogii Krucze pierścienie, to naprawdę, nie mam pojęcia, na co czekacie, ponieważ to idealny przykład fantastyki na wysokim poziomie i z pewnością każdy fan gatunku powinien się z nią zapoznać.


Za możliwość zrecenzowania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis


Zobacz więcej >

Przeznaczenie czy przypadek?


Przeszłość Luke'a i Violet naznaczona jest bólem, który był jej nierozerwalną częścią. Los nigdy nie obchodził się z nimi łaskawie. Są dwójką młodych ludzi, którzy na pierwszy rzut oka różnią się całkowicie, a jednak łączą ich bolesne wspomnienia. Choć walczą z tym, co zaczynają do siebie czuć, z uczuciem, które przychodzi nagle i nieoczekiwanie, to powoli zaczynają się otwierać na coś nowego, czego nie zaznali wcześniej w życiu. Okazuje się jednak, że przed przeszłością nie da się uciec. Czy uczucie, które rodzi się między nimi, ma szansę przetrwać, czy minione lata zniszczą to, co udało im się zbudować do tej pory?

Przeznaczenie Violet i Luke'a to już trzecia książka z serii Przypadki. Tym razem głównymi bohaterami zostają drugoplanowe do tej pory postacie, które miałam okazję poznać już w dwóch poprzednich tomach tej serii opowiadających historię Callie i Kaydena. Violet to dziewczyna, która uważana jest za bezczelną i lekkomyślną, nie dba o opinię innych i sypia, z kim popadnie. Z kolei Luke to z kolei typowy mięśniak, gracz drużyny futbolowej, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki. To jednak tylko ich maski, pod którymi skrywają swoje prawdziwe osobowości, skorupy, w których skrzętnie się ukryli, aby zabezpieczyć się przed ponownym zranieniem. Dzięki pierwszoosobowej narracji z dwóch perspektyw mamy całkowity wgląd w umysły głównych bohaterów. To pozwala nam poznać ich przeszłość i zrozumieć motywy postępowania. Jesteśmy świadkami nieustannej walki z uczuciami, w których strach przed przeszłością miesza się z obawą o przyszłość.

Przeczytałam już bardzo wiele książek z gatunku New Adult, wiele historii, z których jedne były mniej lub bardziej podobne do drugich. Choć książki Jessici Sorensen opierają się w głównej mierze na schematach, to autorka dzięki świetnemu warsztatowi i umiejętnościom, potrafi pokierować fabułą w taki sposób, że nie jest ona dla nas nudna, a jeśli dokładnie się przyjrzymy, znajdziemy w niej pewne oryginalne elementy. Nie miałam żadnych problemów z przewidywaniem kolejnych wydarzeń, jednak w tym przypadku wcale mi to nie przeszkadzało, ponieważ to relacja głównych bohaterów jest w tej powieści najważniejsza. Uczucia i emocje grają w niej kluczową rolę, a w tej powieści możemy dostrzec ich całą gamę. Choć ta książka na pewno nie należy do najlżejszych, to jednak autorce udało się przedstawić ciężką historię w przyjemny i łatwy w odbiorze sposób.

Przeznaczenie Violet i Luke'a to kolejny tom bardzo dobrej serii, która zdecydowanie wyróżnia się na tle innych z gatunku New Adult. Choć porusza znane już z innych powieści tematy, to jednak autorka przedstawia je na swój własny oryginalny sposób. Jessica Sorensen w niezwykły sposób maluje uczucia na kartach swoich książek, wobec czego nie można pozostać obojętnym. Każdego, kto jeszcze nie zapoznał się z tą serią, gorąco do tego zachęcam. To historia o tym, że bez względu na to, co spotkało nas przeszłości, jak nas zniszczyło i zraniło, powinniśmy patrzeć z nadzieją w przyszłość, ponieważ mamy szansę na to, by zacząć wszystko od nowa.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka
Zobacz więcej >
Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka