The 100 Book Tag


Wkręciłam się ostatnio w robienie tagów, dlatego z okazji premiery trzeciego sezonu serialu The 100, którego nie mogłam się oczywiście doczekać postanowiłam zrobić dla Was tag z nim związany. Jego autorką jest Sylwia z bloga Moje spojrzenie na kulturę. 

1. Clarke - bohater, który ma zdolności przywódcze.


Zdolnościami przywódczymi zdecydowanie wyróżnia się Jaxon z serii Czas Żniw Samanthy Shannon. Genialny, cudowny Jaxon, którego z nie do końca wiadomych przyczyn uwielbiam.


2. Finn - książka, którą porzuciłaś na rzecz innej.


Nie przychodzi mi do głowy żadna książka, którą porzuciłam, czyli w moim rozumieniu odłożyłam i do niej nie wróciłam, bo wpadła w moje ręce inna. Kiedy jednak podczas, gdy czytałam Księcia Cierni, przybyła do mnie Zima koloru turkusu przerwałam lekturę i zabrałam się za powieść Cariny Bartsh, jednak po jej skończeniu kontynuowałam moją przygodę z twórczością Marka Lawrenca.


3. Bellamy - książka, która na początku nie przypadła Ci do gustu, a później całkowicie Cię pochłonęła.


Początkowo do gustu nie przypadła mi książka Ogień i Woda Victorii Scott. Główna bohaterka strasznie mnie irytowała, a akcja nie wciągnęła jakoś szczególnie. Kiedy jednak Tella w końcu się zmieniła, narracja uległa poprawie, a akcja nabrała tempa, książka pochłonęła mnie niesamowicie i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu.


4. Octavia - Bohater, który przeszedł ogromną metamorfozę.


W większości książek, które czytam, bohater przechodzi wewnętrzną przemianę, a jedną z takich książek jest niedawno skończona przeze mnie powieść Carol Rifka Brunt Powiedz wilkom, że jestem w domu, w której główna bohaterka June dojrzewa i zmienia swój sposób patrzenia na świat.


5. Abby - ulubiona książkowa matka.


Nie zadziwię Was zbytnio, ponieważ moją ulubioną książkową matką jest oczywiście Molly Weasley z Harry'ego Pottera.

6. Mount Weather - książka, którą chciałaś jak najszybciej skończyć.


Jak najszybciej chciałam skończyć Ten jeden rok Gayle Forman, ponieważ książka niesamowicie mi się dłużyła i ciągle przy nie przysypiałam, ale nie ma się co dziwić, bo jest niesamowicie nudna.


7. Żniwiarze - książka, w której wykonano jakiś zabieg na bohaterach.


Jedyna książka, jaka przychodzi mi teraz na myśl to Red Rising. Złota Krew Pierca Browna, ale oczywiście nie zdradzę, jaki to był zabieg i na kim go przeprowadzono, ponieważ nie chcę odbierać Wam przyjemności z odkrycia tego samodzielnie.

8. Finlarke - książka, po której długo nie mogłaś się pozbierać.


Chyba najbardziej nie mogłam się pozbierać po Mechanicznej Księżniczce. Ta książka złamała moje serce, podeptała je, a potem się śmiała. Przez kilka dni po jej skończeniu trwałam w stanie otępienia, a kiedy z niego wyszłam i tak nie mogłam przestać o niej myśleć.

9. Bellarke - książka, której kontynuacji nie możesz się doczekać.



Najbardziej nie mogę doczekać się trzeciego tomu serii Czas Żniw, czyli The Song Rising i kontynuacji Pojedynku Marie Rutkoski. 


10. Ravick - para, która jest przy sobie bez względu na wszystko.


Taką parą są zdecydowanie Clary i Jace z Darów Anioła, ponieważ pomimo wielu przeciwności i nieprzewidzianych wypadków zawsze potrafili znaleźć drogę do siebie nawzajem.

Do zrobienia Tagu zachęcam wszystkich fanów serialu. Jeśli zrobicie go u siebie, to koniecznie zostawicie linka w komentarzu, bo chętnie zapoznam się z Waszymi odpowiedziami :) 
Zobacz więcej >

Każdy ma prawo wierzyć, że skrywa jakiś sekret

Rok 1987. Czternastoletnia June Elbus jest wrażliwą i wyobcowaną nastolatką. Interesuje ją średniowiecze, nie lubi spodni, a czas najchętniej spędzałaby ze swoim wujkiem Finnem, którego uważa również za najlepszego przyjaciela. Wszystko zmienia się jednak, kiedy Finn umiera na AIDS, a June robi wszystko, by na nowo odnaleźć się w świecie. Nie jest to jednak łatwe, kiedy dziewczyna odkrywa kolejne fakty świadczące o tym, że nie była jedyną osobą bliską Finnowi...

Niektóre książki potrafią zwrócić moją uwagę piękną okładką, inne natomiast interesującym opisem. Do sięgnięcia po Powiedz wilkom, że jestem w domu zachęcił mnie intrygujący tytuł, który jak się przekonałam, nie jest żadnym wymysłem autorki, która postanowiła, że nada książce taki, a nie inny tytuł. Ma on ścisły związek z fabułą, do której muszę przyznać, pasuje idealnie.

June jest czternastoletnią dziewczyną, którą łączyła szczególne więź ze zmarłym wujem. Nikt nie rozumiał jej tak jak Finn i nikt nigdy nie poznał jej, tak dobrze, jak on. Kilka lat wcześniej nić porozumienia i wielkiej przyjaźni łączącej June i jej starszą siostrę Gretę nagle została przerwana, a dziewczyny oddaliły się od siebie. Miejsce siostry zajął Finn, który wypełnił pustkę po Grecie, jednak June nie spodziewała się, że po jego odejściu w jej sercu powstanie wielka dziura, a ona sama całkowicie się zagubi. Po wujku pozostał jej tylko portret, ostatni obraz Finna, na którym artysta uwiecznił swoje dwie siostrzenice oraz pewnego rodzaju wiadomość, którą tylko one mogą odczytać.

June jest główną bohaterką powieści, ale i jej narratorką. Poznajemy całą historię tylko i wyłącznie z jej punktu widzenia. Choć nie przepadam za narracją pierwszoosobową, gdyż nie zawsze muszę polubić się z bohaterem, to z tą powieścią nie miałam takiego problemu. June jest niesamowicie szczerą i dokładną narratorką, opisuje wszystko takim, jakim jest, nie ubarwia, ale i nie bagatelizuje niczego. Mamy pełny wgląd w jej myśli dlatego osoby, które doświadczyły w swoim życiu straty, zrozumieją jej zachowanie i uczucia, a jeśli są zbliżone do niej wiekiem, być może będą potrafiły się z nią utożsamić. 

Książka porusza temat choroby, śmierci, ale i relacji łączących rodzeństwo. Carol Rifka Brunt poprowadziła swoją opowieść w sposób, który sprawia, że czytelnik nie może się od niej oderwać, choć z każdą kolejną stroną popada w coraz większą melancholię. Nie jest to pozytywna, lekka i zabawna książka, co można wywnioskować już po opisie, jednak znalazło się w niej miejsce na drobne uśmiechy i chwile szczęścia. Uważam, że autorce udało się zawrzeć w niej to, co najważniejsze. Zbudowała spójną historię o przyjaźni, miłości, chorobie z tajemnicą w tle i przesłaniem, które dociera do czytelnika z pełną mocą dopiero po przewróceniu ostatniej strony.

Powiedz wilkom, że jestem w domu nie jest książką, która pęka w szwach od nadmiaru akcji, jej dynamicznych zwrotów, czy zaskoczeń na każdym kroku. To powieść, która ma przemówić do naszego wnętrza, poruszyć tę jedną wrażliwą nutę i skłonić nas do przemyśleń na temat życia, jego sensu i kierunku, jaki sami chcemyw nim obrać. To skarbnica pięknych słów, które w realny i jak najbardziej rzeczywisty sposób przedstawiają zmagania młodej i niedoświadczonej bohaterki starającej się podnieść po stracie i ruszyć do przodu.

Powiedz wilkom, że jestem w domu to piękna, niesamowicie szczera i poruszająca do głębi opowieść, która trafia czytelnika prosto w serce i na pewno pozostanie ze mną na długo. Ta historia jednocześnie bawi i zasmuca, rozśmiesza i doprowadza do łez. Refleksje nasuwają nam się same, a w stanie otępienia, w który wprowadziło mnie zakończenie, miałam dużo czasu do przemyśleń. Zdecydowanie jest to książka warta uwagi, po którą mogą sięgnąć, a nawet powinny osoby w każdym wieku, gdyż może odkryją w niej elementy własnej codzienności, obok których do tej pory przechodziły obojętnie.  

Za książkę serdecznie dziękuję Księgarni Platon24.

Zobacz więcej >

Co przyniesie luty?

Myślicie, że styczeń był pełen premier? To zobacie, jakie cuda pojawią się w lutym!

Magonia – Maria Dahvana Headley


Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: Galeria Książki

Aza Ray Boyle topi się w powietrzu. Od dzieciństwa cierpi na tajemniczą chorobę płuc, z którą ciężko jest oddychać, mówić – w ogóle żyć. Kiedy więc Aza zauważa statek na niebie, jej rodzina przypisuje to skutkom ubocznym zażywania leków. Aza jednak nie wierzy, by była to halucynacja. Słyszy ze statku głos wzywający ją po imieniu. Tylko jej przyjaciel, Jason, słucha. Jason, na którego zawsze może liczyć. Jason, do którego chyba czuje coś więcej niż przyjaźń. Ale zanim Aza ma okazję poważniej się nad tym zastanowić, dzieje się coś strasznego. Aza odchodzi z naszego świata, by znaleźć się w innym. Magonia. Ponad chmurami, w krainie statków handlowych, Aza nie jest już tą słabą, umierającą istotą, którą była wcześniej. W Magonii po raz pierwszy swobodnie oddycha. Co więcej, ma potężną moc – lecz gdy już zaczyna panować nad swoim życiem, odkrywa, że zbliża się wojna między Magonią a Ziemią. W jej rękach spoczywa los całej ludzkości – i chłopca, który ją kocha. Po której stronie opowie się Aza?

Linia serc – Rainbow Rowell


Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: Otwarte

Najlepsza historia miłosna od czasu wynalezienia telefonu! Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami. Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, wybiera pracę, jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na telefony, obecność czarującego Setha komplikuje sprawy jeszcze bardziej, a zamęt w sercu nie pozwala Georgie skoncentrować się na pisaniu śmiesznych dialogów. Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, z pomocą przychodzi jej tajemniczy żółty telefon...


Panika – Lauren Oliver


Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: Otwarte

Wyobraź sobie senne, pogrążone w beznadziei miasteczko. Wyobraź sobie dziewczynę, która nie wierzy, że może ją spotkać coś dobrego. Wyobraź sobie grę, w której każdy musi podjąć śmiertelne ryzyko, by wygrać wielką nagrodę – przepustkę do lepszego życia. Ta gra to Panika. Nikt nie wie, kim są sędziowie, którzy wymyślają zadania i czuwają nad przebiegiem rywalizacji. Uczestnicy zostają zmuszeni do przesunięcia własnych granic, do wyjścia poza strefę bezpieczeństwa, do stawienia czoła najgłębszym lękom. Dziewczyna ma na imię Heather. Od zawsze pogardzała grającymi w Panikę. Ale kiedy jej chłopak odchodzi do innej, pełna wściekłości, bólu i rozpaczy zmienia swoje podejście i decyduje się przystąpić do rywalizacji. Nigdy nie spodziewała się, że to zrobi. Aż do tego lata. Czy masz odwagę poznać jej historię?

Wiedźma z lustra – Maggie Stiefvater


Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: Uroboros

Trzeci tom serii Król Kruków.




Niepokój – Maggie Stiefvater


Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: YA!

Drugi tom trylogii Drżenie.



Szaleństwo – Susan Vaught


Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: YA!

Never w stanie Kentucky nie jest zwykłym miasteczkiem… To miejsce, w który martwi i żywi nie mogą zaznać spokoju. Forest, 18-letnia dziewczyna zatrudniona na cmentarzu przy szpitalu Lincolna wie o tym aż za dobrze. Szpital psychiatryczny Lincolna świetnie nadaje się do tego, żeby dorobić na studia. Ale są jeszcze setki niezbyt stabilnych pacjentów, kilometry podziemnych tuneli, dzwony na wieży, które rozbrzmiewają niespodziewanie i pewna szafa, która skrywa coś więcej niż podarowane ubrania… Kiedy pewnej nocy martwy małżonek jednej z pacjentek pojawia się przed oczami Forest, dziewczyna zupełnie traci poczucie rzeczywistości i czasu. W tej historii odegra kluczową rolę, a przy okazji odkryje dziedzictwo, jakiego się nie podziewała.

Nick i Norah. Playlista dla dwojga – Rachel Cohn, David Levithan



Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: Bukowy Las

„Wiem, że to dziwne pytanie, ale czy miałabyś coś przeciwko udawaniu mojej dziewczyny przez następnych pięć minut?” Nick jest bywalcem nowojorskiej sceny rockowej – muzyką próbuje uleczyć złamane serce. Norah także przeżyła zawód miłosny. Pozornie tych dwoje nie łączy nic poza gustem muzycznym, jednak ich przypadkowe spotkanie kończy się szaloną pierwszą randką, która ma szansę zmienić życie obojga… Nick i Norah to rozpisany na dwa młode głosy rockandrollowy romans. Seksowna, zabawna, ale i wzruszająca opowieść, której bohaterowie próbują zapomnieć o swoich miłosnych zawodach, chcą dowiedzieć się, kim właściwie są, ale przede wszystkim… chcą trafić na występ ukochanego zespołu. Dokąd zaprowadzi ich ta pełna przygód i dobrej muzyki noc?

Cienie tożsamości – Brandon Sanderson



Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: MAG

Piąty tom serii Ostatnie Imperium. 





Życie i śmierć – Stephanie Mayer



Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Z okazji dziesiątej rocznicy wydania Zmierzchu Stephenie Meyer podarowała swoim fanom wspaniałą niespodziankę – napisała nową wersję pierwszego tomu sagi. Tym razem na kartach książki pojawia się piękna wampirzyca Edythe, w której zakochuje się chłopak o imieniu Beau.

Magia zabija – Ilona Andrews


Premiera: 3 lutego
Wydawnictwo: Fabryka słów

Piąty tom serii o przygodach Kate Daniels.





Chcę Cię usłyszeć – Diane Chamberlain 


Premiera: 9 lutego
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Obietnica złożona przez Laurę Brandon umierającemu ojcu była prosta: odwiedziny u starszej kobiety, o której wcześniej nie słyszała, a która nie pamięta nic poza odległą przeszłością. Wizyta u Sarah Tolley wydawała się niewielkim poświęceniem. Rzecz jednak w tym, że obietnica Laury skutkuje kolejną śmiercią. Jej męża. Świadkiem samobójstwa była ich pięcioletnia córka Emma, która nie chce o tym mówić... nie chce wcale mówić. Zdruzgotana, gnębiona poczuciem winy Laura kontaktuje się z jedyną osobą, która może być w stanie jej pomóc. Mężczyzną, którego spotkała tylko raz przed sześciu laty. Który nie wie, że jest prawdziwym ojcem Emmy. Próbując spełnić obietnicę daną ojcu i pomóc własnej córce Laura odkrywa opowieść o miłości i rozpaczy, o odwadze i niewypowiedzianym złu, opowieść okrytą całunem milczenia... Czy prawda nas wyzwoli? Czy zawsze dotrzymujesz obietnic? A ty co być zrobiła aby pomóc swojemu dziecku?  

Pustka – J. D. Horn


Premiera: 11 lutego
Wydawnictwo: Feeria

Trzeci tom serii Wiedźmy z Savannah.



Pół wojny – Joe Ambercrombie


Premiera: 16 lutego
Wydawnictwo: Rebis

Finał trylogii Morze drzazg.




Szklany miecz – Victoria Aveyard


Premiera: 17 lutego
Wydawnictwo: Otwarte

Kontynuacja Czerwonej królowej.


Oddychaj mną – Abbi Glines


Premiera: 17 lutego
Wydawnictwo: Pascal

Sadie zatrudnia się jako pomoc domowa w willi rockmana Jaxa na prywatnej wyspie. Nie jest jej w życiu łatwo. Pewnego dnia uświadamia sobie, jak niezwykła będzie jej codzienność u boku gwiazdy. Postanawia zawalczyć o siebie. Jax jednak wie, że miłość w świecie rocka nie ma szans na przetrwanie. Co zrobić, gdy on nie może bez niej oddychać? 

Kamień i sól – Victoria Scott


Premiera: 17 lutego
Wydawnictwo: IUVI

Kontynuacja Ognia i wody.


Wieczna – C. C. Hunter


Premiera: 17 lutego
Wydawnictwo: Feeria

Kontynuacja serii Wodospady cienia po zmroku.



Obsesja – Jennifer L. Armentrout


Premiera: 17 lutego
Wydawnictwo: Filia

Jest arogancki, apodyktyczny i… to facet DLA KTÓREGO MOŻNA UMRZEĆ. Hunter to bezlitosny zabójca. Ministerstwo Obrony trzyma go w garści, co nie jest do końca złe, ponieważ zabija złych gości. W większości przypadków lubi swoją robotę. Do czasu, kiedy trafia mu się zlecenie, jakiego do tej pory nie miał – chronić. Serena Cross nie uwierzyła swojej przyjaciółce, że widziała, jak syn potężnego senatora zmienia się w coś… nieludzkiego. Kto by uwierzył? Ale kiedy staje się świadkiem morderstwa, dokonanego przez obcego, zostaje równocześnie wciągnięta do świata, w którym się morduje by zachować jego sekrety. Hunter wkrótce złamie wszystkie zasady według których żył, przeciwstawi się swoim mocodawcom, tylko po to by była bezpieczna. Ale czy to obcy i rząd są największym zagrożeniem? A może to on sam? 

Mały przyjaciel – Donna Tartt


Premiera: 17 lutego
Wydawnictwo: Znak

Alexandria w stanie Missisipi, Dzień Matki. Mały Robin Dufresnes zostaje powieszony na drzewie w ogródku rodziców. Dwanaście lat później zagadka jego śmierci pozostaje nierozwiązana. Harriet, która była niemowlęciem w momencie śmierci brata, postanawia znaleźć i ukarać mordercę i scalić rodzinę, która rozpadła się po tej tragedii. Uzbrojona w wiedzę zaczerpniętą z książek przygodowych, Harriet, w towarzystwie najlepszego przyjaciela, szuka zemsty w śmiertelnie niebezpiecznym półświatku amerykańskiego Południa.

Muskając aksamit – Sarah Waters 


Premiera: 18 lutego
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Anglia, schyłek XIX wieku. W uporządkowane życie Nancy Astley, córki sprzedawcy ostryg, niespodziewanie wkracza Kitty Butler, gwiazda wodewilu. W pogoni za marzeniami Nancy opuszcza rodzinną miejscowość i wraz z nową przyjaciółką wyrusza na podbój Londynu, gdzie wkrótce sama staje na scenie... „Muskając aksamit” to historia o poszukiwaniu – miłości, szczęścia i tożsamości, również seksualnej. Ma ono wymiar uniwersalny: po drodze Nancy dozna wielu upokorzeń, straci niewinność, lecz zyska wgląd we własną duszę oraz świadomość swoich potrzeb i pragnień, co pozwoli jej wreszcie odnaleźć szczęście. Jest to również wspaniała powieść historyczna; autorka z niezwykłą dbałością o szczegóły przedstawia społeczne tło epoki oraz mentalność ludzi, których przysłowiowa wręcz pruderia skrywała perwersyjne skłonności.

Labirynt na ciebie poluje – Rainer Wekwerth


Premiera: 24 lutego
Wydawnictwo: YA!

Kontynuacja Przebudzenia labiryntu. 

Układ – Elle Kennedy


Premiera: 29 lutego
Wydawnictwo: Zysk i s-ka


Ona ma właśnie pójść na pewien układ z niegrzecznym studentem… Hannah Wells w końcu znalazła chłopaka, który rozbudził jej namiętność. Wydaje się, że ta dziewczyna  jest pewna siebie w każdym aspekcie życia… ale jeśli chodzi o seks i uwodzenie okazuje się, że ciągnie za sobą dotkliwy bagaż doświadczeń. Żeby zwrócić uwagę swojego wybranka, będzie musiała porzucić kokon bezpieczeństwa i sprawić, by to on się nią zainteresował.  By osiągnąć swój cel, gotowa jest pójść na pewien układ i w zamian za udzielenie korków nieznośnemu, wkurzającemu i zadufanemu w sobie kapitanowi drużyny hokejowej, idzie na fałszywa randkę… On dla kariery sportowej ma zamiar przyjąć od pewnej dziewczyny niemoralną propozycję… Garrett Graham od zawsze marzył o zawodowej karierze w hokeju, ale gdy średnia jego ocen gwałtownie spada, wszystko na co tak ciężko pracował do tej pory, staje pod znakiem zapytania. Decyduje się pomóc pewnej brunetce z ciętym językiem wzbudzić zazdrość w innym chłopaku, bo w zamian za to może zabezpieczyć swoją pozycję w drużynie.  Ale jeden nieoczekiwany pocałunek rozpala żar dwojga ciał i Garrett szybko uświadamia sobie, że udawanie nie wchodzi w grę. Musi teraz przekonać Hannah, że mężczyzna o którym marzy,  wygląda dokładnie tak jak on…

W ramionach gwiazd – Amie Kaufman, Meagan Spooner


Premiera: 29 lutego
Wydawnictwo: Otwarte

„Jedno jego spojrzenie wystarczy, by rozpalić we mnie krew. Zdaje mu się, że nie widzę, jak wyciąga rękę w moją stronę i jak powstrzymuje się w ostatniej chwili. Jest niecierpliwy, ale potrafi się hamować – chce mnie odzyskać, ale czeka. Myśli, że mamy czas.” Ikar, największy prom kosmiczny w całej galaktyce, rozbija się podczas rejsu. Jedyni ocaleni to Lilac – córka najbogatszego człowieka w całej galaktyce, i Tervor – młody bohater wojenny, który nie należy do elity. Muszą zjednoczyć siły, by wrócić do domu i rozwiązać zagadkę tajemniczych wizji, jakie zaczynają ich nękać. Wkrótce rodzi się między nimi uczucie. Jednak w świecie, z którego pochodzą, ich związek jest skazany na potępienie. Czy mimo to nadal będą chcieli opuścić planetę? Oto pierwsza część trylogii Starbound.

Twoje piękne serce – Lauren Scruggs, Lisa Velthouse


Premiera: luty
Wydawnictwo: Dreams

Czy pragniesz czuć się piękną, kochaną i akceptowaną? Lauren wie, jak trudno walczyć z brakiem pewności siebie i poczuciem zagubienia. Kiedy w wyniku uderzenia śmigłem samolotu straciła lewą rękę i oko, jej tożsamość, przyszłość i wiara w miłość Boga zostały poddane próbie. Bała się, że już zawsze będzie czuła się okaleczona. Jednak w najczarniejszej godzinie Bóg pokazał jej czym jest i skąd pochodzi prawdziwe piękno. To Jego miłość sprawia, że jesteśmy tak cudowni. Mając Boga w sercu, odnajdujemy piękno silniejsze niż jakiekolwiek wątpliwości i obawy. Pozwól zabrać się w podróż, która sprawi, że ta prawda ożyje i wszystko odmieni. W Twoim Pięknym Sercu Lauren omawia 31 najczęstszych problemów, przed którymi stajemy każdego dnia: wizerunek ciała, poczucie własnej wartości, presja mediów i otoczenia. Ta pełna nadziei książka, wypełniona dającymi otuchę pasażami z Pisma Świętego, pytaniami skłaniającymi do przemyśleń i inspirującymi grafikami, poprowadzi Cię i pokaże jak cieszyć się pełnią życia.
Zobacz więcej >

Prawda może mieć różne oblicza

Kemri jest Księciem Imperium. Został zabrany rodzicom niedługo po urodzeniu, by przejść szereg ulepszeń czyniących go nadludzko silnym i sprawnym, a także w pewnym sensie nieśmiertelnym. Jeśli Książę w momencie śmieci wykaże się odwagą bądź będzie niezwykle ważną osobą, może zostać  przywrócony do życia. Nie traci przy tym swoich wspomnień, po prostu ma wrażenie, że wybudził się z bardzo długiego snu. Kermri umarł trzy razy i trzy razy się odrodził. Na kartach książki poznajemy historię jego trzech śmierci i życia pomiędzy nimi.

Garth Nix jest australijskim pisarzem, znanym w Polsce z trylogii o Starym Królestwie, która ponad rok temu powróciła na rynek w nowej szacie graficznej. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z tą trylogią, jednak nie przeszkodziło mi to w sięgnięciu po nową książkę tego autora, której akcja rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej, wypełnionej Książętami i Księżniczkami rywalizującymi o tron Imperatora. 

Kemri jest głównym bohaterem powieści, ale i jej narratorem. Akcja rozpoczyna się w momencie jego mianowania na Księcia, kiedy chłopak przekonuje się, że jego życie nie będzie tak kolorowe, jak przypuszczał. Dzięki pierwszoosobowej narracji mamy pełny wgląd w myśli bohatera, który nie może niczego przed nami ukryć. Od początku daje o sobie znać jego arogancja i lekkomyślność, która gdyby nie Haddad mistrz skrytobójców mający za zadanie czuwać nad nim sprowadziłaby na niego śmierć. Kemri zachowuje się jak rozpieszczone dziecko, jest przekonany, że wszystko mu się należy i nie musi robić kompletnie nic. Już po krótkiej chwili spędzonej w jego towarzystwie można się domyślić, że na kartach książki przejdzie przemianę, coś się wydarzy, a on diametralnie się zmieni. Tak się oczywiście stało, ale nie zmieniło faktu, że nadal go nie lubię. Nie przypadł mi do gustu na samym początku i tak zostało już do samego końca.

Książka liczy sobie około trzystu sześćdziesiąt stron i nie jest żadnym wstępem do trylogii, czy serii. Czytało mi się ją naprawdę szybko, pomimo że przez małą czcionkę i trochę mniejszy niż uniwersalny format książki strony przewracałam stosunkowo wolno. Fabuła toczy się swoim tempie, nie mogę jednak napisać, że jest ono szybkie, a co za tym idzie wciągające. Od dawna nie miałam również problemu z wbiciem się w jakąś historię, jednak tak stało się w przypadku Zagubionych książąt. Przez pierwsze sto stron dryfowałam tylko po powierzchni tej historii, nie mogąc zajrzeć głębiej. Później nie było wcale lepiej, ponieważ książkę tej objętości czytam zazwyczaj w kilka godzin, a lektura Zagubionych książąt rozciągnęła się w moim przypadku na kilka dni, ponieważ po jej odłożeniu wcale nie odczuwałam, że chcę jak najszybciej wrócić do czytania. Gdy już zbliżałam się do końca, cały czas nie mogłam przestać się zastanawiać, jak autor wyrobi się z zakończeniem, skoro z każdą kolejną stroną akcja wcale nie szła do przodu. W rezultacie mam wrażenie, że wszystko potoczyło się za szybko, jakby autor miał wyznaczoną liczbę stron, w jakiej musi się zmieścić i upchnął zakończenie, które nie było ani zaskakujące, ani szczególnie ciekawe. O wiele wcześniej przewidziałam, co się stanie, jednak mimo to miałam wrażenie, że Garth Nix zrobi coś spektakularnego i wszystko potoczy się inaczej, niż się tego spodziewałam. Niestety tak się nie stało i bardzo tego żałuję.

Język autora według mnie ratuje tę powieść i pozwala jej się jakoś utrzymać na powierzchni, ponieważ bez niego niechybnie poszłaby na dno. Garth Nix posługuje się lekkim i przyjemnym piórem, które nie zanika pomimo słownictwa charakterystycznego dla tego typu powieści, z którego oczywiście korzysta. W Zagubionych książętach pojawiają się stworzone na potrzeby książki nazwy i określenia, jednak nie mamy wyjaśnienie, a raczej sprecyzowane, co tak naprawdę oznaczają, dlatego sami musimy się tego domyślić.

Zagubieni książęta to nieszczególnie wciągająca space opera, która nie wywarła na mnie większego wrażenie. Jest to jedna z wielu książek, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, czy niespodziewanych i zapierających dech w piersi zwrotów akcji. Potraktowałabym tę powieść bardziej jako zapychacz czasu, jeśli już niesamowicie doskwiera Wam nuda, ale nie oczekujcie od niej zbyt wiele, ponieważ bardzo się zawiedziecie. 

  
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackie
Zobacz więcej >

Posłuchaj, a zrozumiesz


Imprezy nie zawsze muszą być idealne, szczególnie jeśli nie jesteśmy ich częstymi bywalcami. Wiele rzeczy może nie pójść po naszej myśli i tak stało się tej pamiętnej nocy, podczas której Hayden podjął najważniejszą i zarazem ostatnią decyzję w swoim życiu. Następnego dnia po imprezie i nieprzyjemnej kłótni, która po niej wynikła Sam znajduje swojego najlepszego przyjaciele martwego. Hayden popełnił samobójstwo, jednak przed śmiercią zostawił przy łóżku pendriva z karteczką „Dla Sama - posłuchaj, a zrozumiesz” Co skłoniło chłopaka do zakończenia swojego życia? Dlaczego odszedł tak nagle i niespodziewanie? Co Sam musi zrozumieć?

Śmierć, pomimo że występuje na porządku dziennym, nadal pozostaje tematem tabu. Nie lubimy o niej rozmawiać, jednak to nie znaczy, że ona po prostu zniknie, tak jakby jej nigdy nie było. Samobójstwa wśród nastolatków są tematem bardzo poważnym, który bez przerwy pochłania nowe ofiary. Jedni uważają ten czyn za przejaw odwagi, inni tchórzostwa. Możemy myśleć, że to niemożliwe, aby odebrać sobie życie własnymi rękami, ale jeśli dla tej osoby to była ostateczność? Co, jeśli nie widziała nadziei na poprawę i lepszą przyszłość, tylko całkowicie zatraciła się w beznadziei?

Playlist for the dead przedstawia tę samą historię z dwóch storn. Z jednej mamy Sama, który próbuje pogodzić się ze śmiercią swojego najlepszego i jedynego przyjaciela, ale także zrozumieć jego czyn. Czy czegoś nie przeoczył? Czy nie widział, co stało się z jego kumplem? Z drugiej strony mamy Haydena, który posuną się do ostateczności, zakończył swoje życie, jednak nie mamy pojęcia, co go do tego pchnęło. Dzięki playliście i retrospekcjom pojawiającym się na kartach powieści możemy sami snuć swoje przypuszczenia i tworzyć nowe teorie. Tajemnica, a raczej niewiadoma ukryta na kartach tej książki jest przed nami ujawniana stopniowo. Pojawiają się wskazówki i poszlaki, dlatego bardzo łatwo wydedukować, co tak naprawdę się wydarzyło. Nie przeszkadza to jednak w czytaniu, gdyż oprócz głównego wątku, wokół którego kręci się cała akcja, mamy również jeden wątek poboczny, a mianowicie jest to temat miłości i zemsty, które na kartach Playlist idą ze sobą ramię w ramię.

Już na pierwszy rzut oka widać, że muzyka odegra w tej historii jedną z głównych ról za sprawą pendriva pozostawionego przez Haydena. Każdy rozdział oprócz swojego numeru posiada również przypisaną do siebie piosenkę. Mamy podany tytuł i wykonawcę, dzięki czemu podczas czytania mamy możliwość przesłuchania playlisty, która ma sprawić, że Sam zrozumie czyn swojego przyjaciele. Muszę przyznać, że do tej pory nie potrafiłam jednocześnie słuchać muzyki i czytać książki, jednak podczas lektury Playlist for the dead miałam wrażenie, że jeśli tego nie zrobię, coś mi umknie, dlatego słuchałam. Słuchałam i czytałam, ale w niczym mi to nie przeszkadzało, a raczej pomagało skonkretyzować moje uczucia przy czytaniu poszczególnych rozdziałów.

Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz to krótka, ale bardzo treściwa książka poruszająca temat samobójstw wśród nastolatków, ale również radzenia sobie z poczuciem winy i odnajdywaniu się po trudnych przejściach. Nie jest to pozytywna historia, ale na pewno jedna z ambitniejszych powieści z gatunku New Adult, którą zdecydowanie warto poznać, choćby dlatego, że przedstawia realny i poważny problem, który ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.  

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria
Zobacz więcej >

Co wydarzyło się za ścianą?

Londyn, rok 1922. Dwudziestosześcioletnia Fracnes Wray mieszka razem z matką w okazałym domu na Champion Hill, opustoszałym po śmierci ojca i braci. Kobiety, aby zaradzić swojej ciężkiej sytuacji finansowej, postanawiają wynająć część domu sublokatorom. Tym sposobem na piętro wprowadzają się Leonard i Lilian Barber, młode i nowoczesne małżeństwo, które w dotąd uporządkowane i spokojne życie Frances wprowadzi niespodziewany chaos, a tłumione od lat uczucia ożyją na nowo. Narodzi się przyjaźń, a lojalność wobec bliskich i samej siebie zostanie wystawiona na ciężką próbę.

O twórczości Sarah Waters słyszałam wiele dobrego, jednak do sięgnięcia po Za ścianą zachęciła mnie sama tematyka. Uwielbiam książki, których akcja rozgrywa się XX-wiecznej Anglii, gdyż zawsze towarzyszy im niezapomniany klimat. Miałam przeczucie, że ta książka mi się spodoba i bardzo się cieszę, że moje przypuszczenie nie okazały się mylne.

Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że Za ścianą jest powieścią obyczajową, która nie może nas niczym zaskoczyć, gdyż jesteśmy zdolni przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się fabuła, jednak nie do końca jest to zgodne z prawdą. Wszystko zaczyna się bardzo niewinnie. Sraha Waters już na samym początku otacza swoją powieść aurą tajemniczości nie do przebicia. Snuje historię pełną ukrytych motywów i niewypowiedzianych pytań. W subtelny i niepozorny sposób wplata do swojej powieści wątek, którego się nie spodziewałam. Daje małe wskazówki i podsuwa sugestie, dlatego sami zaczynamy domyślać się, o czym tak naprawdę będzie ta powieść, ale potwierdzenie tego i tak było dla mnie wielkim zaskoczeniem.

Muszę przyznać, że autorka zdobyła mnie swoim stylem pisania. Niektórzy mogą stwierdzić, że Sarah Waters zbyt wielką wagę przykłada do szczegółów i niezwykle skrupulatnie opisuje otoczenie. Dla mnie było to jednak niesamowite przeżycie, ponieważ rzadko zdarza mi się spotkać autora, który w tak plastyczny i dokładny sposób potrafi odwzorować rzeczywistość. Niewiele książek posiada sposób narracji, który sprawia, że czytelnik ma wrażenie, że patrzy na rozgrywające się wydarzenia oczami głównego bohatera.

Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki autorka buduje napięcie. Zwiększa je stopniowo, podsycając przy okazji naszą ciekawość. Od połowy książki siedziałam na krawędzi krzesła, nie mogąc się oderwać od lektury, spragniona dalszych losów bohaterów. Jeden aspekt tej powieści jednak nie daje mi spokoju i jest to zakończenie, z którego naprawdę nie jestem zadowolona. Sarah Waters postanowiła zakończyć swoją powieść w sposób otwarty, przez co czuję wielki niedosyt i wrażenie, że z książki wycięto kilka rozdziałów. Chciałabym poznać bardziej zamknięte zakończenie, w którym autorka pokazałaby dalsze losy postaci, albo chociaż kierunek, w jakim potoczą się ich losy. Tak się nie stało, czego bardzo żałuję, jednak przy otwartej kompozycji zawsze mamy możliwość samodzielnego dopowiedzenia sobie dalszych wydarzeń.

Za ścianą
to historia o porywach serca, bezgranicznej miłości, zbrodni i poczuciu winy, która zaskoczyła mnie podjętą tematyką i kierunkiem, w którym potoczyła się akcja. Jest to niezwykle tajemnicza powieść, która trzyma czytelnika w garści do ostatnich stron i na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci. Oczarował mnie styl pisania Sarah Waters i z największą przyjemnością sięgnę po inne jej powieści, a jeśli nie straszne są Wam nietypowe związki i jesteście spragnieni brytyjskiej prozy w najlepszym wydaniu, to Za ścianą na pewno Wam się spodoba.  

Za możliwość przeczytanie Za ścianą dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka
Zobacz więcej >

Medyczny Tag Książkowy


Za nominację serdecznie dziękuję Wiktorii z bloga Oxu-czytanie.

1. Anestezjologia – książka tak nudna, że prawie Cię uśpiła.


Książką, która prawie mnie uśpiła, a nawet uśpiła jest Ten jeden rok Gayle Forman. O ile pierewszy tom tej duologii podobał mi się, to drugii okazał się strasznie nudny, praktycznie nic się działo i niesamowicie mnie ta książka wymęczyła.

2. Diagnoza – smutna książka.


Niezwykle smutną książką jest powieść Diane Setterfield Człowiek, którego prześladował czas. Czytałam ją już dość dawno, jednek jedyne uczucie, jakie kojarzy mi się z tą książką, jest właśnie smutek. Ta powieść nie wzruszyła mnie, nie doprowadziła do łez, nie działo się również w niej nic ciekawego, a podczas czytania było mi jedynie strasznie przykro z powodu rozgrywających się w niej wydarzeń.


3. Zawał – książka z nagłym zwrotem akcji.


Zdecydowanie Złoty Syn Pierca Browna, ale nie myślcie sobie, że to tylko jeden, bo ta książka prawie w całości składa się z nieoczekiwanych zwrotów akcji.

4. Dentysta – książka, której szczerze nie lubisz.


Szczerze nie lubię Brudnego szmalu Dennisa Lehane'a, którego twórczość wszyscy tak wychwalali, a mnie ta książka wcale nie porwała.


5. Panie doktorze! Straciliśmy pacjenta... – książka z zupełnie niespodziewaną śmiercią.


Taką śmierć znajdziecie w książce Marie Lu Malfetto. Mroczne piętno. Naprawdę nie mogłam, a raczej nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że jedna z moich ulubionych postaci umrze, dlatego tak, uznaję, że była to niespodziewana śmierć, z którą nadal się nie pogodziłam.

6. Operacja – książka, podczas której wstrzymywałaś oddech ze zdenerwowania i napięcia.


Do tej kategorii idealnie pasuje Miasto Szkła mojej ukochanej Cassandy Clare, ponieważ przy czytaniu tej książki nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Siedziałam jak na szpilkach, a kartki przewracałam wręcz błyskawicznie.

7. Pobieranie krwi – krwawa książka!


Jeśli nie lubicie pobrań krwi, to koniecznie sięgnijcie po Grę o tron, tam macie jej pod dostatkiem.

8. Komu lekarstwo? – książka z gorzkim zakończeniem.


Jest to zdecydowanie Kosogłos, czyli finał dobrze znanej trylogii Igrzyska Śmierci.

9. Zawroty głowy – książka ze świetnym wątkiem miłosnym.


Świetny wątek miłosny znajdziecie na pewno w książce Lato koloru wiśni. Wielokrotnie już pisałam, że dawno tak bardzo nie śmiałam się przy czytaniu jakiejś powieści, jak przy Carinie Bartsch.

10. Rozprzestrzeniająca się zaraza, czyli kogo tagujesz?  

Zobacz więcej >

Wspinasz się tak wysoko, że upadniesz w błoto


Znacie to uczucie, gdy książka, na którą niesamowicie czekaliście, nareszcie wpada w wasze ręce i jedyna rzecz, na jaką macie ochotę, to zabrać się jak najszybciej do czytania? Ze mną było tak w przypadku Złotego Syna, kontynuacji genialnej Złotej Krwi, do której podeszłam z wielkim zapałem i nadzieją, że przewyższy swoją poprzedniczkę, jednak to, co otrzymałam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.  

W drugim tomie trylogii Red Rising, nie przebywamy już w Instytucie, gdzie gra toczyła się tylko o jak najlepszego sponsora, który zapewni wygranemu pozycję i jak najlepszą przyszłość. Spór pomiędzy potężnymi rodami osiąga swoje apogeum i wybucha chaos, który prowadzi do wojny. Siły są jednak tak wyrównane, że na przemian jedna ze stron zyskuje przewagę, by zaraz potem ją stracić. Nagłe zwroty akcji, które zapierają dech w piersi, czają się na każdym kroku, a napięcie wzrasta z każdą kolejną stroną. 

Pierce Brown nie robi ze swoich bohaterów niezwyciężonych bogów, którzy nie ponoszą porażek. Już na samym początku przerywa dobrą passę głównego bohatera i sprowadza go na samo dno, gdzie nie pozostało mu nic oprócz zszarganego honoru. Darrow się jednak nie poddaje, ponieważ nie chodzi tylko o niego. Walczy dla czegoś więcej. Walczy dla swojej rodziny, dla swoich ludzi, których pozostawił w kopalniach. Nie może się poddać i nie robi tego. Porywa się na szaleńczy czyn, czym wywołuje chaos, jednak jest przekonany o słuszności swoich czynów i to daje mu siłę. Pojawiają się również dobrze znane z pierwszego tomu postacie, jak i nowi bohaterowie, którzy staną się sprzymierzeńcami, lub wrogami, stojącymi po drugiej stronie barykady. W pierwszym tomie autor nie wahał się uśmiercać swoich bohaterów i podobnie stało się w kontynuacji, jednak mam wrażenie, że nabrał pewności i zimnej krwi, ponieważ łamał mi serce za każdym razem, gdy życie traciły postacie, do których niesamowicie się przywiązałam.

Styl Pierce’a Browna jest jednocześnie lekki, łatwy w odbiorze, ale nie banalny. Każde słowo jest odpowiednio wyważone, ma swój określony cel i wartość. Do bólu prawdziwe stwierdzenia, są jednocześnie piękne w swoim wydźwięku, a cała książka jest niezwykle obszerną skarbnicą cytatów. Nie wiem, jak autor tego dokonał, ale w tej książce, w której nie brak trupów, śmieci i tragedii znalazło się miejsce na humor. Nie mam tu na myśli czarnego humoru, który także znajdziemy na kartach książki, ale sytuacje i bohaterowie, których wypowiedzi wywołują uśmiech na ustach. Była to głównie zasługa Servo, który pojawił się dość późno, a za którym niesamowicie tęskniłam, ale nie zawsze. Nie zabrakło również niezwykle wzruszających scen i chwil niepewności, przy których spłynęła jedna pojedyncza łza.

Pierce Brown kończy drugi tom swojej trylogii z klasą i w mistrzowskim stylu, a ja po przeczytaniu ostatniej strony najchętniej bym nim potrząsnęła i pokrzyczała sobie porządnie, z powodu tego, co mi zrobił, a zostawił mnie bez kolejnego wydanego tomu i muszę czekać kilka miesięcy, a uwierzcie mi zakończenie Złotego Syna, to jeden z największych cliffhangerów w historii cliffhangerów. Nikogo na pewno nie zdziwi, że drugi tom tej genialnej trylogii, podobnie jak pierwszy to jedne z najlepszych książek w swoim gatunki, jakie miałam okazję czytać i już nie mogę doczekać zakończenia, które, jeśli autor zachowa to szaleńcze tempo, będzie najlepszym z całej trylogii.  

Za powrót do przyszłości dziękuję Wydawnictwu Drageus
Zobacz więcej >

Żyj szybko, umieraj młodo


Darrow jest Czerwonym. Żyje pod powierzchnią Marsa, w rozległych jaskiniach i kopalniach tak jak wszyscy jego ludzie. Ma zaledwie szesnaście lat, jednak w tak młodym wieku został już Helldriverem. Narażony na atak jaskiniowych żmij, z widmem śmierci nad sobą, przy pomocy wiertła drąży tunele, szukając nowych złóż cennego helium-3. Jego życie sprowadza się do pracy i walki o przetrwanie, jednak wszystko to dla szczytnego celu. Przygotowuje Marsa dla ludzkości, która kiedyś ma osiedlić się na czerwonej planecie. Jednak życie w kopalniach nie jest łatwe, a najmniejszy przejaw nieposłuszeństwa zostaje surowo karany. Przez niesprawiedliwość i okrutną wolę Złotych władców Darrow traci żonę, a wkrótce potem sam ma spotkać się ze śmiercią. Los daje mu jednak drugą szansę...

Red Rising to tytuł, który od bardzo dawna nie dawał mi spokoju. Książka zbierała same pozytywne i pochlebne opinie, za granicą stała się już niemal bestsellerem, jednak w Polsce nie słyszałam o niej prawie wcale. Premiera pierwszego wydania Złotej krwi przeszła bez echa i wielkiej pompy, co jest według mnie bardzo przykre, ponieważ, tak genialna książka zasługuje na, jak największy szum wokół niej. 

Pierce Brown w swojej powieści podzielił społeczeństwo na kolory, z czym nigdy wcześniej się nie spotkałam, ale ten aspekt niesamowicie przypadł mi do gustu. Złoci stoją na szczycie tej piramidy, są panami, sprawują władzę, a niektórzy mają ich nawet za bogów. Pod nimi znajdują się również inne kolory. Mamy tu Różowych, Srebrnych, Brązowych, a także wiele innych, jednak wszystkie łączy jedno, a mianowicie fakt, że są poddane Złotym. Główny bohater urodził się jako Czerwony. Jest fundamentem budującym piramidę, jednak jej ciężar skazał jego ludzi na los poddany, żyjących w nieświadomości niewolników, którzy nie zdają sobie sprawy, jak rozwinął się świat nad nimi. Na kartach książki Darrow przechodzi ciężką drogę. Zaczyna jako wychudzony i marny chłopiec, który w wieku szesnastu lat został Helldriverem, staje się jednak kimś zupełnie innym, potężnym i siejącym postrach wśród wrogów, jednak nie zatraca przy tym siebie. Wie, jak jest jego cel i tego się trzyma, ponieważ ma świadomość, o co walczy. Złota krew jest niesamowicie wciągającą książkę, dlatego przewracając kartkę za kartką, możemy uważać, że Darrow zmienił się, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie w niesamowicie szybkim tempie. Nie jest to jednak prawdą, gdyż jego przemiana wymaga czasu, jednak przy tej książce poczucie czasu i miejsca przestaje mieć znaczenie, odchodzi w kąt, byśmy mogli bez problemu zatracić się w tej historii. 

Bohaterowie wykreowani przez Pierca Browna są niezwykle realistyczni i ludzcy. Oprócz głównego bohatera w książce wyróżnia się postać Servo – Złotego, niezwykle zabawnego i bezpośredniego, który nie przypomina innych przedstawicieli swojego koloru. Nie zachowuje się dumnie i wyniośle, według mnie jest po prostu sobą i pragnie to jak najbardziej zaznaczyć. Drugą według mnie najważniejszą postacią obok Darrowa jest Mustang – złota dziewczyna, córka gubernatora, którą z głównym bohaterem łączy szczególna więź. Nie opiera się ona tylko na romantycznym uczuciu, początkowo jest to sojusz, dopiero później potrzeba wzajemnego towarzystwa i wsparcia. Autor nie pominął również drugoplanowych postaci, których przez książkę przeplata się cała masa. Nie znajdziecie jednak dwóch takich samych bohaterów, gdyż każdy ma swój unikalny charakter, przez co łatwo możemy ich odróżnić i odnaleźć się w tym tłumie.

Fabuła prowadzona jest bardzo zręcznie i zgrabnie, widać, że autor pragnął pokazać coś nowego i świeżego, co na pewno mu się udało. Nie mamy tu żadnego schematu, na którym opartych jest wiele innym powieści. Widać wyraźnie nawiązania do mitologii rzymskiej, co tylko według mnie dodaje tej książce oryginalności. Muszę tu wspomnieć o koncepcji szkoły, jaką autor zaprezentował w powieści, a która niesamowicie mi się spodobała. Nie jest to szkoła, gdzie uczniowie siedzą na lekcjach, robiąc notatki, z których przyjdzie im się uczyć. Pierce Brown poszedł o krok dalej, tworząc szkołę, którą można porównać do obozu przetrwania. Doświadczenie zdobywa się w niej na własnej skórze, a walkę o przewagę i dominację można przypłacić życiem.

Złota Krew to genialna książka, którą czyta się z zapartym tchem. Pierce Brown stworzył niesamowitą wizję przyszłości, niezwykle realną, przez co bardzo związałam się z wykreowanym przez niego światem. Podobnie jest z bohaterami, których albo pokochałam, albo znienawidziłam, jednak wszyscy stali mi się bliscy, a ich losy nie pozostały obojętne. Złota Krew to niesamowity pierwszy tom trylogii, której zwiastuję świetlaną przyszłość. Jest to jedna z najlepszych powieści w swoim gatunku, jaką miałam okazję czytać, a Wam gorąco polecam sięgnąć po tę książkę, ponieważ na pewno się nie zawiedziecie.  

Za książkę serdecznie dizękuję Wydawnictwu Drageus
Zobacz więcej >

Tutaj jestem mamo

Siedmioletnia Millie Bird pewnego dnia zdaje sobie sprawę, że wszystko wokół niej umiera. Zmarłych nazwa nieżyłkami, a każdą widzianą na własne oczy śmierć zapisuje w swojej Księdze Nieżyłków. Do tej pory zanotowała śmierć dwudziestu siedmiu stworzeń i przyszedł czas, aby na miejscu dwudziestym ósmym umieściła swojego ojca. Millie nie boi się zadawać pytań. Robi to z niezwykłą szczerością w bezpośredni sposób, nawet gdy jej mama przytłoczona i pogrążona w rozpaczy porzuca córkę w domu towarowym i odchodzi. 

Tam Millie poznaje Karla, który po śmierci ukochanej żony został oddany przez syna do domu starców, skąd uciekł na przekór wszystkim. Starszy pan chce pomóc dziewczynce odnaleźć matkę, jednak gdy Millie dociera w końcu do domu, nie zastaje w nim mamy. Spotyka za to Agathę starszą panią po osiemdziesiątce, mieszkającą w sąsiedztwie. Po śmierci męża ani razu nie opuściła domu, jednak to nie przeszkodziło jej we wrzeszczeniu i wyładowywaniu swojego gniewu na przechodniach, na czym skupiało się całe jej życie, aż do momentu, kiedy na jej drodze stanęła Millie.

„Zgubiono znaleziono” jest debiutem literackim australijskiej pisarki, napisanym niedługo po śmieci jej matki. Brooke Davis porusza w niej temat śmierci, starości i choroby, które, pomimo że występują na porządku dziennym, nadal pozostają tematem tabu, jakby miały jednego dnia zniknąć bezpowrotnie. Autorka przedstawia je w bezpośredni i prosty sposób, który porusza do głębi i skłania do refleksji. Język powieści nie jest wcale skomplikowany, można by nawet rzec, że momentami banalny, jednak to właśnie jego prostota mnie ujęła. Nie potrzeba wielkich słów, by przedstawić tematy, które powinny być dla każdego czymś naturalnym, ponieważ nikogo to nie ominie. 

W książce mamy przedstawione trzy różne punkty widzenia, trzy różne życia i osoby, które pragną odnaleźć swoje miejsce na świecie. Dla Millie wszystko jest nowe. Dziewczynka jest ciekawa świata i praw, którymi się rządzi. Zadaje pytanie, za pytaniem i nie boi się stawiać kolejnych kroków na tej krętej i wyboistej drodze. Karl i Agatha mają ponad osiemdziesiąt lat. Można by sądzić, że każde z nich życie ma już za sobą i nie pozostało im nic innego jak czekać na koniec. Starość czeka każdego z nas, jednak czy to powód, aby przestać żyć pełnią życia? Czy oznacza to, że nadszedł czas, by odpuścić, poddać się i po prostu popłynąć z prądem? Nie! Brooke Davis pokazuje, że w każdej chwili i w każdym momencie może wydarzyć się coś, co zmieni twoje życie, nie ważne czy masz dwadzieścia, pięćdziesiąt, czy osiemdziesiąt lat.

„Zgubiono znaleziono” to piękna i wzruszająca powieść, która udowadnia, że pomimo podeszłego wieku i utraty najbliższych wciąż można cieszyć się życiem i znaleźć w swoim otoczeniu przyjaźń, a może nawet miłość. To historia o podróży, podczas której stajemy na rozdrożu niepewni ścieżek przed nami. Błądzimy, co jest cechą ludzką, jednak zawsze potrafimy znaleźć drogę powrotną do domu.  


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
Zobacz więcej >

Stosik: grudniowe zdobycze


Przez cały rok niesamowicie wyczekiwałam grudnia, ale kiedy już w końcu nadszedł, to zanim się obejrzałam, dobiegł końca i mamy nowy rok. W grudniu moją biblioteczkę zasiliło bardzo mało książek, ale ja akurat bardzo cieszę się z tego powodu, ponieważ wreszcie zabrałam się za czytanie książek, które od kilku miesięcy zalegały na moich półkach.  


Pierwszą książką, która dotarła do mnie w grudniu była Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa, którą wygrałam w konkursie mikołajkowym na blogu. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego nadal jest w folii, to po prostu na razie nie mam czasu się za nią zabrać, a uwielbiam ten moment, kiedy rozpoczynam lekturę dopiero co rozpakowanej książki i po prostu chcę zachować sobie ten moment na później. Trylogię Niezgodna również wygrałam, tym razem w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo Amber. 12 grudnia miało miejsce spotkanie z Veronicą Roth, podczas którego autorka podpisywała swoje książki i mój egzemplarz również zawiera jej autograf. Podaruj mi miłość otrzymałam podczas klasowych mikołajek i bardzo się ucieszyłam, ponieważ dzięki temu mogłam ją przeczytać w czasie świąt. Bardzo chciałam zapoznać się z twórczością Eleanor Catton, ponieważ słyszałam same dobre opinie o Wszystko, co lśni i zdecydowałam się sięgnąć po jej debiutancką powieść, która miała premierę w zeszłym miesiącu. Małe wielkie odkrycia to książka popularnonaukowa i chociaż nie sięgam często po tego typu publikacje, to muszę przyznać, że była ciekawa publikacja, a jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, to możecie ją przeczytać tutaj. Ostatnią książką jest Trzynaście powodów, o której słyszałam wiele dobrego i o ile się nie mylę, ma powstać serial na jej podstawie, dlatego bardzo się ucieszyłam, ponieważ również udało mi się ją wygrać w konkursie. 

Jakie książki przywędrowały do Was w grudniu? Co z mojego stosiku Was zaintersowało?
Zobacz więcej >

Pozytywna myśl na każdy dzień


Regina Brett to autorka dobrze znanych i ceniony publikacji, które cieszą się sporą popularnością w Polsce. Od momentu wydania swojej debiutanckiej książki Bóg nigdy nie mruga autorka zyskała rzesze fanów, czekających na nową odsłonę jej twórczości. Dzięki wydawnictwu Insignis polscy fani mogą cieszyć się niezwykłą publikacją, jaką jest Twój dziennik stworzony przez autorkę specjalnie dla czytelników z Polski.

Twój Dziennik Reginy Brett to dziennik połączony z kalendarzem, który zawiera w sobie dwanaście nowych lekcji w większości inspirowanych dwukrotnym pobytem autorki w Polsce. To niezwykle uniwersalna publikacja, która nie jest przeznaczona tylko na jeden konkretny rok. Możemy korzystać z dziennika z niezwykłą swobodą, gdyż oprócz myśli i sentencji autorka zostawiła nam wiele miejsca na własne przemyślenia.

Muszę wspomnieć, w jak piękny sposób został wydany Twój dziennik. Każdy miesiąc ma inny motyw, inną czcionkę i drobne akcenty nawiązujące do poszczególnych myśli i sentencji. Srebrna wstążka nie pozwoli nam zagubić się w czasie, a mały rozmiar i lekkość dziennika umożliwia nam trzymanie go zawsze pod ręką. Warto wspomnieć, że okładka tej pozycji jest zintegrowana, nie miękka, dlatego nie zagnie nam się tak łatwo, ale i nie twarda, dzięki czemu nie musimy się dodatkowo obciążać.

Ja już rozpoczęłam swoją przygodę z tym dziennikiem, który był również moim pierwszym spotkaniem z twórczością Reginy Brett. Autorka zyskała moją sympatię tym, że nie próbowała nas do niczego przekonywać, z jej słów zawartych na kartach tego dziennika bije ogrom doświadczenia, zrozumienie i akceptacja poszczególnych życiowych aspektów, ale przede wszystkim wielki optymizm. To my kształtujemy nasze życie i nie musimy czekać na Nowy Rok, żeby coś zmienić i zacząć od nowa. To może się zdarzyć tu, teraz, w tej chwili, bo wszystko zależy od nas.  


Za książkę serdecznie dziękuję Agenzji AIM Media
Zobacz więcej >

Podsumowanie i najlepsze książki 2015 roku


Nadeszła ta wiekopomna chwila, by wreszcie podsumować 2015 rok, który zleciał mi niesamowicie szybko. Ja się jednak z tego cieszę, nowy rok zawsze jest dla mnie pewnego rodzaju początkiem, czystą kartką i z takim nastawieniem chcę przez niego przejść. Jednak zanim pójdę do przodu, wypadałoby podsumować miniony rok, który miał swoje lepsze i gorsze chwile, ale za to przeczytałam w nim wiele cudownych książek. Podzielę się z Wami najlepszą piętnastką, ale najpierw nieco o statystykach.

Bloga założyłam w grudniu 2014 roku, jednak udostępniłam go publicznie dopiero w lutym 2015. Dlaczego? Ponieważ nigdy wcześniej nie wspominałam nikomu, że moją pasją jest pisanie, dlatego musiałam się przemóc i zebrać w sobie, by podzielić się z Wami moimi tekstami. Bloga obserwuje już 187 osób, co jest dla mnie niepojęte i bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, że czytacie i komentujecie. Przed założeniem bloga nie miałam z kim rozmawiać na temat książek, ponieważ moim znajomi nie są zapalonymi czytelnikami, chociaż muszę napisać, że przez ten rok udało mi się zachęcić niektórych do czytania, z czego oczywiście bardzo się cieszę. W 2015 opublikowałam również 145 postów, nawiązałam współpracę z kilkoma wydawnictwami, którym oczywiście dziękuję za zaufanie. Przeczytałam równo 100 książek i jestem z siebie dumna, ponieważ taki był mój cel, chociaż ta liczba nie przebiła 2014, to miałam w tym roku o wiele więcej obowiązków i mniej czasu na czytanie. Jeśli jesteście ciekawi, co przeczytałam w 2015, to tutaj możecie znaleźć wszystkie pozycje.

Przyszedł czas na 10 najlepszych książek 2015 roku. Pragnę tylko zaznaczyć, że są to książki, które przeczytałam w 2015 roku, ale nie koniecznie zostały w nim wydane. Będę przedstawiać po pięć pozycji i krótko uzasadnię, dlaczego to właśnie te książki znalazły się na mojej liście.  



Pierwszą pozycją na mojej liście jest książka, którą przeczytałam stosunkowo niedawno. Wybrana to połączenie mocnego fantasy z klimatem mrocznej baśni, co w rezultacie daje mieszankę wręcz wybuchową, niesamowicie oryginalną i pasjonującą. Następną książką jest Królowa Tearlingu, która nie wiem, jakim sposobem wzbudziła we mnie tak głębokie uczucia, poruszyła mną i po przeczytaniu ostatniej strony moje serce wręcz krwawiło. To powieść, która nie spodobała się wielu osobom i ja również muszę przyznać, że dopatrzyłam się pewnych niedociągnięć, ale to wszystko odeszło w kąt przyćmione przez uczucia towarzyszące mi podczas czytania. Kolejne dwie pozycje to dwa tomy trylogii Red Rising, czyli Złota Krew i Złoty Syn. Moje uwielbienie dla Pierca Browna nie ma granic, ale jednocześnie mam ochotę go rozszarpać za to, co zrobił z zakończeniem Złotego Syna. Gorąco polecam obie pozycje, ponieważ to jedne z najlepszych książek z gatunku sience fiction, jakie miałam okazje czytać. Ostatnią książką z tej piątki jest cudowne, genialne Światło, którego nie widać. Nie chcę się o niej rozpisywać, bo jak zacznę, to już nie przestanę, dlatego zachęcam do przeczytania recenzji, gdzie jasno wyjaśniłam, dlaczego ta książka jest taka niesamowita klik. 


Kolejnymi dwiema powieściami są dwa pierwsze tomy serii Czas Żniw i jeśli zapytacie, dlaczego umieściłam w tym zestawieniu dwa tomy jednej serii, to zrobiłam tak, ponieważ nie mogłam zdecydować się na jeden. Oba tomy są tak samo niesamowite, wyłamują się z wszelkich schematów i już nie mogę doczekać się kolejnej części, która w listopadzie ma swoją premierę za granicą. Czerwona królowa to książka, która podbiła internet w 2015 roku. Gdzie nie zajrzałam, to wszędzie natykałam się na jej recenzję. Zdania odnośnie tej książki były bardzo podzielone. Jedni twierdzili, że jest zlepkiem innych powieści i do tego strasznie słabym, ale ja należę do tej drugiej grupy, gdyż książka bardzo mi się podobała i już nie mogę się doczekać premiery Szklanego miecza! Oczywiście, nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu mojej ukochanej Sarah J. Maas i Dziedzictwa ognia, które zwaliło mnie z nóg, przeczytałam ją w jeden dzień i szaleję za Rowanem. Nie zdradzę więcej, ale zawsze możecie przeczytać moją recenzję klik, ale nie bójcie się, nie ma w niej żadnych spojlerów. Ostatnią pozycją, ale wcale nie najgorszą jest Mara Dyer. Tajemnica. Ta książka mnie zadziwiła i zaskoczyła, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Piękna i oszałamiająca okładka kryje tajemnicze wnętrze, a dzięki nie do końca normalnej bohaterce niczego nie możemy być pewni.

Tak prezentuje się moje podsumowanie 2015 roku. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie książki Wy przeczytaliście, a może znacie którąś z wymienionych przeze mnie pozycji? Jestem bardzo ciekawa, jak Wam minął zeszły rok, dlatego, jeśli chcecie, wrzucajcie linki do swoich podsumowań, a jeśli nie prowadzicie bloga, to napiszcie chociaż kilka zdań. Zaczytanego 2016 roku!  
Zobacz więcej >

Cienie przeszłości



Daria kocha morze, szum fal i piasek przesypujący się między palcami. W dniu swoich jedenastych urodzin postanawia wymknąć się z domu jeszcze przed świtem, by podziwiać wschód słońca. Podczas spaceru po plaży natyka się na porzuconego noworodka. Nie udaje się odkryć tożsamości znalezionej na plaży dziewczynki, dlatego rodzina Cato postanawia adoptować dziecko, które uważa za dar od morza.

Dwadzieścia lat później Shelly jest młodą i pełną energii kobietą, którą Daria wciąż pragnie chronić. Wspomnienia jednak nie dają porzuconej tuż po narodzeniu kobiecie spokoju. Decyduje się na śmiały krok, którym jest napisanie listu do Rory'ego Taylora – przyjaciel Darii z dzieciństwa, który prowadzi program telewizyjny zajmujący się rozwiązywaniem zagadek. Na prośbę Shelly mężczyzna powraca do zaułka, by odkryć tożsamość jej biologicznej matki. Jednak jak się okazuje nikt oprócz Shelly nie jest pozytywnie nastawiony do tego pomysłu. Zarówno siostry kobiety, jak i dawni sąsiedzi pragną zniechęcić Rory'ego do poszukiwań, a Shelly do porzucenia tego pomysłu? Co ukrywają? Jak potoczyły się wydarzenia tej nocy, której Shelly przyszła na świat?

O twórczości Diane Chamberlain słyszałam same dobre opinie i nie mogłam się powstrzymać przed sięgnięciem po Dar morza, który zainteresował mnie opisem i oczarował piękną okładką. Nie jest to najnowsza powieść tej autorki, ponieważ książka została napisana piętnaście lat temu, jednak to nie był dla mnie żaden problem, wręcz przeciwnie, ucieszyłam się, że sięgnę po jedną z pierwszych książek tej autorki i z zapałem zabrałam się do czytania.

Najbardziej wyrazistym elementem tej książki są bohaterowie zarówno główni, wokół których skupia się cała akcja, jak i drugoplanowi, którzy byli raczej tłem dla rozgrywających się wydarzeń, jednak nie zostali pominięci. Najbardziej wyeksponowaną postacią jest Daria, czyli główna bohaterka, na początku dziewczynka, która znalazła na plaży niemowlę, później kobieta opiekująca się młodszą siostrą. W niektórych momentach bardzo łatwo dostrzec jej zagubienie we własnych myślach, ponieważ Daria sama nie wie, czego pragnie. Jest za to przekonana, że musi chronić swoją siostrę przed całym światem, pragnie niczym nie zamartwiać siostry, aby Shelly mogła być spokojna i szczęśliwa. Zmaga się jednak z własnymi problemami i trudnościami, które stoją jej na drodze do szczęścia. Diane Chamberlain stworzyła pełnowymiarowych, interesujących i niesamowicie realistycznych bohaterów, do których, jak sądzę każdy czytelnik zapała sympatią. 

Autorka bardzo umiejętnie i stopniowo buduje napięcie. Czytając książkę czuje się wyraźnie, jak wzrasta nasze zainteresowanie i zapał, z jakim przewracamy każdą kolejną stronę. Diane Chamberlain udało się zbudować klimat charakterystyczny dla powieści, których akcja rozgrywa się w małych miasteczkach owianych tajemnicą. Fabuła książki skupia się na odkryciu tożsamości matki Shelly, co jest głównym wątkiem, jednak autorka rozwinęła również jeden z wątków poboczny, którym jest historia Grace – tajemniczej kobiety, która jednego dnia wkracza w życie naszych bohaterów i robi spore zamieszanie w relacjach między nimi. Miałam nadzieję, że wszystkie niejasności, które pojawił się podczas lektury, zostaną wyjaśnione w zakończeniu i tak się rzeczywiście stało, chociaż oczekiwałam też, że zostanę zaskoczona i zwalona z nóg, gdy poznam w końcu rozwiązanie tajemnicy, skrywanej przez karty Daru morza. Zaskoczona zostałam, jednak nie do końca pozytywnie. Mam wrażenie, że Diane Chamberlain chciała wywrzeć na czytelniku jak największe wrażenie tworząca zawiłą i skomplikowaną intrygę, która miała mieć takie samo rozwiązanie. Gdy tajemnica została w końcu rozwikłana, wcale nie rozwiało to mgły, która osnuła nasze myśli. Wszystko zostało tak poplątane i splecione w tak zawiły sposób, że potrzeba było chwili, abym mogła sobie wszystko poukładać.

Dar morza okazała się bardzo dobrą książką, którą czytałam z wielką przyjemnością. Sama byłam zaskoczona, jak szybko udało mi się ją skończyć i jak wciągnęła mnie historia Shelly oraz sióstr Cato. Pomimo zakończenia, które trochę mnie zawiodło, jest to nadal warta uwagi książka, która  na pewno przypadnie do gustu miłośnikom powieści obyczajowych, a także fanom Diane Chamberlain. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, które skutecznie zachęciło mnie do sięgnięcia po inne jej książki. 

Za możliwość przeczytania Daru morza serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka 
Zobacz więcej >

Podsumowanie miesiąca: listopad & grudzień


Wiem, że mamy już nowy rok i podsumowanie 2015 na pewno wkrótce się pojawi, ale wypadałoby podsumować również dwa ostatnie miesiące. Nie zamieściłam wpisu o listopadzie, ponieważ przeczytałam bardzo mało książek i praktycznie cały miesiąc minął mi na nauce, a gdy teraz o tym myślę, to każdy dzień wyglądał praktycznie tak samo. Nie chcę jednak Was zanudzać, dlatego przejdźmy do podsumowania.

Liczba książek przeczytanych w listopadzie: 3

  • Zima koloru turkus
  • Ścieżki północy
  • Książę cierni
Liczba książek przeczytanych w grudniu: 8
  • Czarne skrzydła
  • Balladyna
  • Małe wielkie odkrycia
  • Dar morza
  • Płonąca korona
  • Red Rising. Złoty Syn
  • Podaruj mi miłość
  • Ocalenie Callie i Kaydena

Najlepsza książka: Red Rising. Złoty Syn
Najgorsza książka: Balladyna


Tak pod względem czytelniczym wyglądają u mnie dwa ostatnie miesiące tego roku i sama jestem z siebie zadowolona, ponieważ miałam naprawdę dużo obowiązków i nauki. Jak już pisałam, listopad miałam cały zawalony, ale za to grudzień prezentuje się zdecydowanie w jaśniejszych barwach. Zbliżające się święta skutecznie poprawiły mi humor, jednak mimo to bardzo doskwierał mi brak śniegu. Jak minęła mi przerwa świąteczna? W porządku, nareszcie miałam chwilę na odpoczynek, wyspałam się za te kilka miesięcy szkoły, jednak uważam, że to i tak stanowczo za mało, dlatego nie pogardziłabym dodatkowym tygodniem wolnego. Niestety w poniedziałek trzeba wracać do szkoły, a na ferie przyjdzie trochę poczekać. W tym roku moje województwo ma przerwę jako ostatnie, więc o śniegu mogę sobie pomarzyć, ale kto wie, może wtedy przyjdzie już wiosna.    

Jak minęły Wam dwa ostatnie miesiące roku? Co ciekawego przeczytaliście?  
Zobacz więcej >
Zatracona w słowach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka